Penaten - legenda dotyłeczna

No, to jest po prostu old school. Chyba nie ma rodzica, który nie słyszał o kremie Penaten.

Zdjęcie produkcji własnej, dlatego takie kiepskie. Tak, mam różowy mebel w domu. Stolik z IKEI

Nie mam pojęcia, ile czasu utrzymuje się na rynku, ale podejrzewam, że pamiętają go nawet dinozaury. Penaten nie ma pozytywnej opinii polskiego Instytutu Matki i Dziecka, jakby ktoś szukał takiej informacji. Ale to wcale nie oznacza, że traci na jakości i nie jest wart zaufania. Znaczek instytutu nie decyduje o wszystkim.
Penaten to gęste kremiszcze i chwała temu, kto zamknął go w pudełku, a nie jak to jest w przypadku kremu Nivea Baby - w tubce. Ładowanie gęstych kremów do tubki powoduje to, że nigdy nie wyciśniemy całości, chyba że chce nam się tubę rozkrajać i wygrzebywać paluchem resztę. Niemałą resztę. A to z kolei przelicza się na konkretne pieniądze. Jeśli czegoś, za co zapłaciłeś, nie wykorzystujesz w całości, to po prostu na tym tracisz. Penaten jest na szczęście w okrągłym pudełeczku i tu mowy o stratach nie ma.
A działanie? Moim zdaniem miodzio. Na pewno sprawię go sobie, kiedy maluchy przyjdą na świat (to znaczy zanim przyjdą, bo potem to się lata jak kot z pęcherzem, a tu trzeba na spokojnie, metodycznie). Testuję go co prawda na dwuletnim zadku, ale opinie płynące z szeroko pojętego Zachodu pozwalają mi twierdzić, że na tym noworodkowym sprawdzi się również.
Wady? Jedyna, jaką widzę, dotyczy właśnie gęstości. Jest tak duża, że krem ciężko rozsmarować. Poza tym nie mam się do czego przyczepić.

Podsumowanie:
Producent: Johnson&Johnson
Nazwa: Penaten Creme
Ocena w skali 1 do 6 - 5 (będzie 6 mam nadzieję za parę miesięcy)

Bliżniaki w USG

No, myszki, powiedzcie państwu ładnie "dzień dobry".


Oto spojrzenie retrospektywne na "myszki". 8. tydzień ciąży. Dwie czarne dziury to dwa pęcherze owodniowe. Po środku przegroda. Ponieważ przegroda jest szeroka, to mamy praktycznie 100% pewności, że bliźnięta są dwujajowe. Myszka nr 1 jest po lewej, ta mała jasna plamka w lewym worku. Myszka nr 2 jest po prawej. Wygląda jak spasiony przecinek :-).
A teraz zdjęcie aktualne. 11. tydzień ciąży. Zobaczcie, jak się zmieniły przez trzy tygodnie.


Myszka nr 1 leży na górze i jest zwrócona przodem do widza. Wyraźnie widać rączki i głowę. Nóżki ma podkurczone  i są na wysokości brzucha, dlatego ich nie zobaczymy. Myszka nr 2 jest zwrócona bokiem. Uważny obserwator zauważy cienką, jaśniejszą linię na górze. To kręgosłup. Obie mychy ochoczo sobie podczas badania brykały. Płeć jeszcze nieznana.
Ja nadal leżę plackiem, ponieważ ciągle zdarzają mi się krwawienia. Jest to spowodowane tym, że kosmówka jednej z myszek (kosmówka to takie pre-łożysko) jest położona bardzo nisko, a to sprawia, że odrobinę się odkleja. Póki krwawienie nie jest silne, nie jest to dla dziecka niebezpieczne, ale mam spakowany plecak do szpitala i w razie czego mam natychmiast zbierać zad i jechać. Gin powiedział, że właściwe łożysko przesunie się nieco do góry i będzie git, ale póki co pazury z niepokoju obżarłam do tego stopnia, że wyglądam jak Wenus z Milo.


Dlatego uprasza się o dalsze przesyłanie pozytywnych fluidów, póki oba łożyska się nie wykształcą (mniej więcej pod koniec 12.lub13. tygodnia ma się to stać). Łożysko zaczyna produkować hormon potrzebny do utrzymania ciąży (progesteron) i cała sprawa wygląda znacznie bezpieczniej. Na razie przyjmuję go doustnie, jako wspomaganie. Włączam turbodoładowanie w pozytywnym myśleniu.

Nivea Baby i kąpu-kąpu

Kurde, fajne to jest. Sięgam po różne Pinia i inne Bobini, od czasu do czasu urozmaicam wieczorne pluskanie Emolium (mjut! - jakby napisał Kubuś Puchatek), ale zawsze wracam do Nivea Baby. Podeszła mi ta seria kąpielowa i to bardzo. To znaczy nie mnie podeszła, a dziecięciu memu, które pół życia spędza w wannie, uzbrojone w klocki, plastikową żyrafę, słonia i wielką zieloną konewkę, którą podprowadziła z pracy własnemu ojcu. Nie pytajcie, po co jej konewka. Ma być i koniec.
Zastanawiałam się, czy nie poznęcać się nad każdym produktem osobno, ale uznałam, że wrzucę je do jednego wora, bo - tak naprawdę - jakoś istotnie się od siebie nie różnią. Mieliśmy kilka rzeczy.
Pielęgnujący płyn do kąpieli

Szampon i płyn do kąpieli 2 w 1

Żel do mycia ciała i włosów

oraz mydełko Nivea Baby

Mydełko oprócz tego, że do łap mycia, używamy także do mycia szanownego ciałka, zwłaszcza jak nam się nagle i nieoczekiwanie skończą inne specyfiki.
Co mi się w tej całej zgrai podoba? Ano to, że nie wysuszają skóry. Zmagamy się z supertwardą miejską wodą, która jest naprawdę sporym wyzwaniem dla kąpiącego i kąpanego. Zazwyczaj jest tak, że po wyjściu z wanny, trzeba skórę potraktować jakimś balsamem, bo inaczej nosi ewidentne ślady wysuszenia. Natomiast kąpielowa seria Nivea Baby działa jakoś tak, że tego balsamu nie trzeba stosować codziennie. Oczywiście nie ma tutaj co porównywać do Emolium, które ze skóry robi prawdziwą poezję, ale jest naprawdę przyzwoicie. Od całości odstaje jedynie mydło. Jak na mydło jest bardzo dobre (porównuję do Johnson&Johnson i Bambino), ale to jednak mydło i działa jak mydło. Na pewno je sobie sprawię, jak maluchy będą na świecie, bo czymś te zadki trzeba na początku podmywać po każdej zmianie pieluchy (zaleca się właśnie wodę z mydłem i waciki niż nieustanne traktowanie tyłencji chusteczkami dla niemowląt), a tymczasem stosujemy, jak stosujemy.
Czy uczulają? Nas nie uczuliły, ale ja mam dziecko antyalergiczne, które jest w stanie uczulić tylko wyjątkowy szajs.
W przypadku produktów 2 w 1 typu płyn i szampon lub żel i szampon obserwuję normalny wygląd włosia po potraktowaniu go danym specyfikiem. Znaczy się nie stroszą się, nie wysuszają, nie ma łupieżu, wyglądają na normalne, umyte włosy. A, i nie ma szczypania w oczy. Przynajmniej tak jest na opakowaniu.
Jakieś wady? Cena. Najtańsze to nie jest, a i z wydajnością jakoś nietęgo. Sądzę jednak, że to jedna z lepszych propozycji na rynku. Może nie od dnia narodzin, jak zapewnia producent, bo na sam początek proponowałabym jednak emolienty i stopniowe wprowadzanie innych "kąpaczy", ale na etap niemowlęcy i małodzieckowy jak znalazł.

Podsumowanie:
Producent: Nivea
Nazwa: zbiorcza produkty do kąpieli Nivea Baby
Ocena w skali 1 do 6 - coś między 4+ a 5- ze wskazaniem na to drugie.