Dobre łóżeczko dla dziecka
Z pierwszej opcji wyleczyłam się już na samym początku, tuż po narodzinach, czyli jeszcze w szpitalu. Ponieważ dziecko było cały czas ze mną, mogłam się przekonać, jak to jest, kiedy się z nim śpi w jednym łóżku. Łóżko szpitalne było nowoczesne i szeroooookie, ale i tak spało się fatalnie. Ściślej rzecz biorąc spało tylko jedno z nas i to nie byłam ja. Non stop musiałam się kontrolować, czy nie przygniotę, nie nacisnę, nie przyduszę i tak się tym męczyłam, że jak tylko mogłam się podnosić (po cesarce leżałam 36 godzin), dziecie przewędrowało do szpitalnego mini-kojczyka (nie wiem jak nazwać to ustrojstwo). Spało dwa metry dalej, ale jednak nie ze mną. Różne są szkoły. Ja jestem z tej, która spania z maluchem nie poleca. Nie chodzi już o samo dziecko, ale o dorosłego, który użyje jak pies w studni.
Druga opcja zdążyła obrosnąć już legendą rodzinną i sprawdziła się wyśmienicie w pierwszych miesiącach. Chodzi o kołyskę. Ręcznie zrobioną przez mojego teścia kołyskę. Naprawdę porządną, wypasioną kołyskę. Kołyskę z prawdziwego zdarzenia. Kołyskę, która zdążyła obsłużyć sześcioro dzieci, zanim zaanektowała ją nasza mała. Sprzęt okazał się rewelacją i dziecko uwielbiało łagodne bujanie. Żywot kołyski był jednak krótki ze względu na piorunująco szybki wzrost małego człowieka. Kiedy mała miała niecałe 5 miesięcy, trzeba ją było wymienić (kołyskę nie małą oczywiście) na zwykłe dziecięce łóżeczko. Jest to zatem rozwiązanie bardzo ciekawe, pod warunkiem, że otrzymujesz kołyskę w prezencie. Jeśli miejsce do spania dla dziecka zamierzasz kupić, a liczysz się z pieniędzmi, to na kołysce na pewno nie zaoszczędzisz.
To był strzał w dziesiątkę. Widzę same zalety takiego rozwiązania. Po pierwsze niezwykle łatwe w transporcie, bo można je złożyć i zapakować do specjalnej torby nieszczególnych rozmiarów zresztą. Konstrukcja jest lekka, wyposażona w kółka (z hamulcami), dzięki czemu łatwo łóżeczko przestawiać w mieszkaniu. Nic z niego nie wypada, a dziecko wreszcie się o nic nie obija. Specjalne odpinane wejście z boku sprawia, że mała traktuje swoje miejsce do spania również jako ciekawe miejsce do zabawy (dzieci lubią mieć domki, do których wchodzą i z których wychodzą). Do łóżeczka dołączony jest przewijak (którego z oczywistych względów nie zdążyliśmy przetestować) i prawdziwy hit – daszek uzbrojony w wiszące misie oraz… moskitiera. Fenomenalna sprawa! Latem można położyć dziecko w ogrodzie i nie ma strachu, że zeżrą je komary i inne latające paskudztwa. Moskitiera pokrywa łóżeczko na całej długości. Dodatkowym bajerem jest, jak na zdjęciu, przyczepiany piesek-pozytywka. Melodyjki są stonowane i przyjemne dla ucha, a oprócz tego zwierz raczy świecić i coś tam jeszcze robić. Na węższą krawędź łóżka przeznaczony jest do przypięcia element zawierający pojemniczki z siatki, w których można zmieścić armię smoczków lub butelki. Niezwykle praktyczne w nocy, kiedy rozlega się ryk i smoczek trzeba znaleźć na-tych-miast. Słowem, wodotryski.
Jeśli zainwestujesz w łóżeczko turystyczne, to oczywiście niekoniecznie musisz wybrać tak "wybajerzone". Zwróć tylko uwagę, czy ma standardowe rozmiary, żeby można było w nim położyć uniwersalny materacyk, no i czy jest stabilne i porządnie wykonane.
Ja naszym łóżeczkiem jestem zachwycona, a mała bardzo lubi w nim przebywać. Gorąco polecam takie rozwiązanie. Cena? No cóż, nasze kosztowało prawie 300 zł, ale uważam, że warto w takie coś zainwestować i nie są to stracone pieniądze.


Mnie też bardzo się podobają takie łóżeczka i jestem więcej niż pewna, że nie będziemy kupować drewnianego tylko takie turystyczne właśnie. Prezentowane w internecie modele poza wymienionymi przez autorkę funkcjami mają również bujak i zastępują także kołyskę
najlepsze są w 100% drewniane, solidne i bezpieczne. Sprawdźcie łóżeczka firmy TROLL. http://www.lulubaby.pl
Witam wszystkie kochane mamy.
Ja kupiłam mojemu synkowi tradycyjne łóżeczko drewniane.Ze względu że często jeżdzilismy do teściowej i mamy zdecydowaliśmy kupić łóżeczko turystyczne.Wybór padł na model Babybutterfly.Jest rewelacyjne pod każdym względem.Bardzo ładna kolorystyka i wykonanie.Sprzedający odradził nam tylko model z płozami bujanymi bo były gdzieś wypadki.Łóżeczko ma kółka i zamiast tego bujaka można leciutko pobujać malca.
Łóżeczko drewniane trafiło na allegro i zostało turystyczne w pokoju.Zainwestowaliśmy tylko w lepszy materac i naprawdę jesteśmy bardzo zadowoleni.Mamy je już rok i nic się nie dzieje.Jestem teraz w 2 m-cu ciąży i łóżeczko mam już z głowy.Tylko nie wiem jak zareaguje starszy synek.Najwyżej kupimy drugie
Tu jest model mojego łóżeczka:
ŁÓŻECZKO KOJEC LAMPKA WIBRA MOSKITERA MODEL2010 (989836712) – Aukcje internetowe Allegro
A moglabys jeszcze zdjecie kolyski naprawic? Bo wlasnie szukam i chetnie bym zobaczyla, jaka sie u was sprawdzila
.
A moglabys jeszcze zdjecie kolyski naprawic? Bo wlasnie szukam i chetnie bym zobaczyla, jaka sie u was sprawdzila
.
Mówisz-masz
Tylko tego baldachimu nie mieliśmy. Kołyskę robił teść.
Łóżeczka turystyczne jak sama nazwa wskazuje, powinny być używane w celach do jakich je stworzono (spanie tymczasowe), nie są odpowiednie jako łóżeczko codziennego użytku dla niemowlaka, nie wspomne juz o noworodku. Nie powiem mam łóżeczko turystyczne, ale u rodziców do których jeździmy raz na jakiś czas, i tam też moje dziecię spoczywa i śpi. Łóżeczko po złożeniu, można przewozic i szybko rozłożyc, to są +, z minusów,przewijak miękki,zapada się, nieutwardzany, mały, beznadzieja, jak dzieciak jest juz niemowlaczkiem ruszająym się, wierzgającym nogami to dno łóżeczka jest chybotliwe i bobas się rusza od lewej do prawej. I nie każdy maluch uśnie w takim..hmmm….łóżku wodnym
Polecam postawić na to co od świat światów się sprawdza czyli łóżeczko drewniane (z szufladą jak najbardziej-pieluchy, chusteczki pomieści, nie tracąc zbędnego miejsca), 3 poziomowe i niezbędny dobry materac!!! – nie piankowy, bo się odkształca, a mały kręgoslupik musi być zdrowy i prosty. Firma KLUPŚ na szeroką ofertę, sprawdziłam-POLECAM
Do łóżeczka turystycznego wkładam zupełnie klasyczny materac. Rozmiarowo jest to to samo, co łóżeczka szczebelkowe, więc materac pasuje. I dopiero na tym dziecko leży. Jeśłi więc chodzi o spanie, nie ma żadnej różnicy między takim ze szczebelkami a turystycznym. O komfort idzie. Śpi na normalnym materacu (my mamy kokosowy czy jakiś tam). Różnice zaczynają się przy innych sprawach, typu nieobijanie główki o szczebelki, brak możliwości wypadania zabawek itp.
Jest stabilne jak nie wiem co
Kwestia jest jeszcze, jakiego łóżeczka turystycznego używamy. Moje kosztowało sporo i w najmniejszym stopniu nie mogę go oskarżyć o chybotliwość
Ja chciałam kołyskę,w końcu stanęła na łóżeczko-kołysce- model Radek II. A dzieć ostatecznie śpi z nami a łóżeczko sobie stoi:)
A dlaczego spi z nami? Bo mąż często w długich delegacjach i sobie we dwie śpimy plus mnie samej jest wygodniej, nie muszę wstawać na karmienia nocne. Jak się kręci to pyk szybciutki cyc w paszczę i śpi dalej.
I już mi bokami wychodzi „ale Ty lepiej uważaj bo ją za bradzo do siebie przyzwyczaisz”:) Chyba już przez 9 miesięcy przyzwyczaiłam:)
Co do spania z dzieckiem razem w łóżku jest taka bardzo ciekawa (choć dla niektórych może być drastyczna) kampania społeczna: http://www.kampaniespoleczne.pl/kampanie,1358,lozkowe_pozycje
W sumie to nawet mi do głowy nie przyszło, że takie spanie z dzieckiem może być aż tak niebezpieczne…
Dla mnie przegięta ta kampania. Ja spałam z Młodą przez pierwszy miesiąc w łóżku i wiem że dziecka nie zgnieciesz, bo cały czas masz świadomość młodej istoty leżącej obok. No wiadomo że nie wygodnie, bo zdarzało mi się przez 5 – 6 godzin spać na jednym boku….ale dziecka bym nie zgniotła. Teraz Młoda śpi w w swoim łóżeczku, ale obok naszego. Myślę że to optymalne rozwiązanie. Dla mnie bardziej radykalny jest pomysł osobnego pokoju (jeszcze np na piętrze a rodzice na parterze) dla dziecka od pierwszych dni. Po co się tak separować od siebie?
W czasie wyjazdów Inka śpi w wózku, i też jest gites 
Co do łóżeczek, my mamy klasyczne, drewniane i jak na razie sprawdza się doskonale
Za to pięknym wynalazkiem są baldachimy. Polecam szczerze, i to nie tylko ze względów estetycznych. W ciągu dnia można trochę przysłonić dziecko od życia domowego, jest fajny półmrok. A do tego super zabawa kiedy po przebudzeniu można powciągać do łóżeczka tyle materiału i go wymiętosić ;p Dzięki tej zabawie Młodej zyskuję czas na przygotowanie mleka, podczas gdy ona przeżuwa zawzięcie firankę ;p
miałam drewniane łóżeczko dla Miśka-spał w nim ze 3 miechy, potem z nami w dużym wyrku
po 2 latach oddałam łóżeczko w dobre ręce-kurzyło się tylko 
Dla synka mieliśmy kokosowy materacyk-twardy jak cholera.
Dla młodej zainwestowaliśmy w łóżeczko turystyczne z poziomem dna dla noworodków.Bez przewijaka,za to z takim niby-zadaszeniem na 1/3 długości, przy którym zawieszone są małe pluszowe zwierzątka, do tego jeszcze małe ustrojstwo, które może grać, migotać psychodelicznymi światełkami i wibrować.Super sprawa takie łóżeczko.Nie chybocze, jest stabilne,ani nic złego się z nim i dziecięciem nie dzieje.Jestem bardzo zadowolona z niego.Też materacyk osobno dokupiliśmy, ale tym razem kupiliśmy zwykły piankowy-nic się nie odkształca małej.Zresztą, w brzuchu jak dziecko ma?póki ma miejsce jest miękko, gdy nie ma miejsca jest wygięte w pałąk.Moim zdaniem, te historie z super-twardym materacykiem to lekka propaganda jest
Co do tej kampanii, to myślę, że duże znaczenie ma to, że skierowana jest głównie do Amerykanów;)
A ja spałam z trójką moich dzieci od ich urodzenia do około 3 lat. Z pierwszą córką to nawet spaliśmy w trójkę: ja, mój mąż i w środku maleństwo.Bardzo wygodne jeśli chodzi o nocne karmienie piersią. Ale przeciwnicy spania z niemowlakiem nigdy nie zrozumieją zwolenników takiego zachowania…