Jakie łóżeczko dla dziecka będzie najlepsze? Ha! Sprawa jest ciężka. Co członek rodziny, to inna koncepcja. My przetrenowaliśmy trzy opcje (a nawet cztery, można powiedzieć), dlatego jeśli masz chwilę czasu, to zrób sobie herbatkę/weź piwo/nalej sobie wina* (niepotrzebne skreślić), zabezpiecz się w chipsy/kanapki/ciastka/owoce* (w sumie można coś skreślić), ponieważ chciałabym opowiedzieć ci, jak to u nas było z miejscem do spania dla dziecka. Gotowi? No, to jedziemy.

Z pierwszej opcji wyleczyłam się już na samym początku, tuż po narodzinach, czyli jeszcze w szpitalu. Ponieważ dziecko było cały czas ze mną, mogłam się przekonać, jak to jest, kiedy się z nim śpi w jednym łóżku. Łóżko szpitalne było nowoczesne i szeroooookie, ale i tak spało się fatalnie. Ściślej rzecz biorąc spało tylko jedno z nas i to nie byłam ja. Non stop musiałam się kontrolować, czy nie przygniotę, nie nacisnę, nie przyduszę i tak się tym męczyłam, że jak tylko mogłam się podnosić (po cesarce leżałam 36 godzin), dziecie przewędrowało do szpitalnego mini-kojczyka (nie wiem jak nazwać to ustrojstwo). Spało dwa metry dalej, ale jednak nie ze mną. Różne są szkoły. Ja jestem z tej, która spania z maluchem nie poleca. Nie chodzi już o samo dziecko, ale o dorosłego, który użyje jak pies w studni.

Druga opcja zdążyła obrosnąć już legendą rodzinną i sprawdziła się wyśmienicie w pierwszych miesiącach. Chodzi o kołyskę. Ręcznie zrobioną przez mojego teścia kołyskę. Naprawdę porządną, wypasioną kołyskę. Kołyskę z prawdziwego zdarzenia. Kołyskę, która zdążyła obsłużyć sześcioro dzieci, zanim zaanektowała ją nasza mała. Sprzęt okazał się rewelacją i dziecko uwielbiało łagodne bujanie. Żywot kołyski był jednak krótki ze względu na piorunująco szybki wzrost małego człowieka. Kiedy mała miała niecałe 5 miesięcy, trzeba ją było wymienić (kołyskę nie małą oczywiście) na zwykłe dziecięce łóżeczko. Jest to zatem rozwiązanie bardzo ciekawe, pod warunkiem, że otrzymujesz kołyskę w prezencie. Jeśli miejsce do spania dla dziecka zamierzasz kupić, a liczysz się z pieniędzmi, to na kołysce na pewno nie zaoszczędzisz.

Nasza kołyska była podobna

Przyszedł czas na łóżeczko. Mieliśmy łoże po starszym o cztery lata kuzynie małej. Normalnie, "klasyczne", ze szczebelkami, obniżanym materacem i bardzo praktyczną szufladą na różne różności. Ot, coś w tym stylu:

Łóżeczko spełniało swoje zadanie (a sama szuflada okazała się niezwykle praktyczna) do momentu, kiedy mała zaczęła stawać na czworakach. Bardzo lubiła, jak to dzieci, bujać się do przodu i do tyłu, przez co nieustannie waliła głową o szczebelki. Mieliśmy oczywiście specjalny ochraniacz, ale głowa akurat sięgała ponad niego. Dziecko zaczęło być bardzo ruchliwe, a pozy, jakie przybierała podczas snu, były wręcz nieprawdopodobne. Zaczęła też być ciekawa świata i ochraniacz na szczebelki mocno ją denerwował. Ściągnęłam go, ale wtedy zaczęły się przeboje z nieustannym spadaniem smoczka i zabawek na ziemię, uderzanie głową o szczebelki przez sen i tego typu atrakcje. Pewnie byśmy męczyli się nadal, gdyby nie to, że pewnego dnia sprezentowano nam… łóżeczko turystyczne. Bardzo podobne do tego poniżej, właściwie różni się tylko kolorem:

 

To był strzał w dziesiątkę. Widzę same zalety takiego rozwiązania. Po pierwsze niezwykle łatwe w transporcie, bo można je złożyć i zapakować do specjalnej torby nieszczególnych rozmiarów zresztą. Konstrukcja jest lekka, wyposażona w kółka (z hamulcami), dzięki czemu łatwo łóżeczko przestawiać w mieszkaniu. Nic z niego nie wypada, a dziecko wreszcie się o nic nie obija. Specjalne odpinane wejście z boku sprawia, że mała traktuje swoje miejsce do spania również jako ciekawe miejsce do zabawy (dzieci lubią mieć domki, do których wchodzą i z których wychodzą). Do łóżeczka dołączony jest przewijak (którego z oczywistych względów nie zdążyliśmy przetestować) i prawdziwy hit – daszek uzbrojony w wiszące misie oraz… moskitiera. Fenomenalna sprawa! Latem można położyć dziecko w ogrodzie i nie ma strachu, że zeżrą je komary i inne latające paskudztwa. Moskitiera pokrywa łóżeczko na całej długości. Dodatkowym bajerem jest, jak na zdjęciu, przyczepiany piesek-pozytywka. Melodyjki są stonowane i przyjemne dla ucha, a oprócz tego zwierz raczy świecić i coś tam jeszcze robić. Na węższą krawędź łóżka przeznaczony jest do przypięcia element zawierający pojemniczki z siatki, w których można zmieścić armię smoczków lub butelki. Niezwykle praktyczne w nocy, kiedy rozlega się ryk i smoczek trzeba znaleźć na-tych-miast. Słowem, wodotryski.
Jeśli zainwestujesz w łóżeczko turystyczne, to oczywiście niekoniecznie musisz wybrać tak "wybajerzone". Zwróć tylko uwagę, czy ma standardowe rozmiary, żeby można było w nim położyć uniwersalny materacyk, no i czy jest stabilne i porządnie wykonane.
Ja naszym łóżeczkiem jestem zachwycona, a mała bardzo lubi w nim przebywać. Gorąco polecam takie rozwiązanie. Cena? No cóż, nasze kosztowało prawie 300 zł, ale uważam, że warto w takie coś zainwestować i nie są to stracone pieniądze.

Share →

15 komentarzy do Dobre łóżeczko dla dziecka

  1. kruszyzna pisze:

    Mnie też bardzo się podobają takie łóżeczka i jestem więcej niż pewna, że nie będziemy kupować drewnianego tylko takie turystyczne właśnie. Prezentowane w internecie modele poza wymienionymi przez autorkę funkcjami mają również bujak i zastępują także kołyskę :)

  2. Anonymous pisze:

    najlepsze są w 100% drewniane, solidne i bezpieczne. Sprawdźcie łóżeczka firmy TROLL. http://www.lulubaby.pl

  3. Anonymous pisze:

    Witam wszystkie kochane mamy.
    Ja kupiłam mojemu synkowi tradycyjne łóżeczko drewniane.Ze względu że często jeżdzilismy do teściowej i mamy zdecydowaliśmy kupić łóżeczko turystyczne.Wybór padł na model Babybutterfly.Jest rewelacyjne pod każdym względem.Bardzo ładna kolorystyka i wykonanie.Sprzedający odradził nam tylko model z płozami bujanymi bo były gdzieś wypadki.Łóżeczko ma kółka i zamiast tego bujaka można leciutko pobujać malca.
    Łóżeczko drewniane trafiło na allegro i zostało turystyczne w pokoju.Zainwestowaliśmy tylko w lepszy materac i naprawdę jesteśmy bardzo zadowoleni.Mamy je już rok i nic się nie dzieje.Jestem teraz w 2 m-cu ciąży i łóżeczko mam już z głowy.Tylko nie wiem jak zareaguje starszy synek.Najwyżej kupimy drugie
    Tu jest model mojego łóżeczka:
    ŁÓŻECZKO KOJEC LAMPKA WIBRA MOSKITERA MODEL2010 (989836712) – Aukcje internetowe Allegro

  4. Khem pisze:

    A moglabys jeszcze zdjecie kolyski naprawic? Bo wlasnie szukam i chetnie bym zobaczyla, jaka sie u was sprawdzila :-) .

  5. Khem pisze:

    A moglabys jeszcze zdjecie kolyski naprawic? Bo wlasnie szukam i chetnie bym zobaczyla, jaka sie u was sprawdzila :-) .

  6. kruszyzna pisze:

    Mówisz-masz :) Tylko tego baldachimu nie mieliśmy. Kołyskę robił teść.

  7. black pisze:

    Łóżeczka turystyczne jak sama nazwa wskazuje, powinny być używane w celach do jakich je stworzono (spanie tymczasowe), nie są odpowiednie jako łóżeczko codziennego użytku dla niemowlaka, nie wspomne juz o noworodku. Nie powiem mam łóżeczko turystyczne, ale u rodziców do których jeździmy raz na jakiś czas, i tam też moje dziecię spoczywa i śpi. Łóżeczko po złożeniu, można przewozic i szybko rozłożyc, to są +, z minusów,przewijak miękki,zapada się, nieutwardzany, mały, beznadzieja, jak dzieciak jest juz niemowlaczkiem ruszająym się, wierzgającym nogami to dno łóżeczka jest chybotliwe i bobas się rusza od lewej do prawej. I nie każdy maluch uśnie w takim..hmmm….łóżku wodnym ;) Polecam postawić na to co od świat światów się sprawdza czyli łóżeczko drewniane (z szufladą jak najbardziej-pieluchy, chusteczki pomieści, nie tracąc zbędnego miejsca), 3 poziomowe i niezbędny dobry materac!!! – nie piankowy, bo się odkształca, a mały kręgoslupik musi być zdrowy i prosty. Firma KLUPŚ na szeroką ofertę, sprawdziłam-POLECAM :)

  8. kruszyzna pisze:

    Do łóżeczka turystycznego wkładam zupełnie klasyczny materac. Rozmiarowo jest to to samo, co łóżeczka szczebelkowe, więc materac pasuje. I dopiero na tym dziecko leży. Jeśłi więc chodzi o spanie, nie ma żadnej różnicy między takim ze szczebelkami a turystycznym. O komfort idzie. Śpi na normalnym materacu (my mamy kokosowy czy jakiś tam). Różnice zaczynają się przy innych sprawach, typu nieobijanie główki o szczebelki, brak możliwości wypadania zabawek itp.
    Kwestia jest jeszcze, jakiego łóżeczka turystycznego używamy. Moje kosztowało sporo i w najmniejszym stopniu nie mogę go oskarżyć o chybotliwość :) Jest stabilne jak nie wiem co :)

  9. lap pisze:

    Ja chciałam kołyskę,w końcu stanęła na łóżeczko-kołysce- model Radek II. A dzieć ostatecznie śpi z nami a łóżeczko sobie stoi:)

    A dlaczego spi z nami? Bo mąż często w długich delegacjach i sobie we dwie śpimy plus mnie samej jest wygodniej, nie muszę wstawać na karmienia nocne. Jak się kręci to pyk szybciutki cyc w paszczę i śpi dalej.

    I już mi bokami wychodzi „ale Ty lepiej uważaj bo ją za bradzo do siebie przyzwyczaisz”:) Chyba już przez 9 miesięcy przyzwyczaiłam:)

  10. oMamusiu pisze:

    Co do spania z dzieckiem razem w łóżku jest taka bardzo ciekawa (choć dla niektórych może być drastyczna) kampania społeczna: http://www.kampaniespoleczne.pl/kampanie,1358,lozkowe_pozycje

    W sumie to nawet mi do głowy nie przyszło, że takie spanie z dzieckiem może być aż tak niebezpieczne…

  11. Marlenica pisze:

    Dla mnie przegięta ta kampania. Ja spałam z Młodą przez pierwszy miesiąc w łóżku i wiem że dziecka nie zgnieciesz, bo cały czas masz świadomość młodej istoty leżącej obok. No wiadomo że nie wygodnie, bo zdarzało mi się przez 5 – 6 godzin spać na jednym boku….ale dziecka bym nie zgniotła. Teraz Młoda śpi w w swoim łóżeczku, ale obok naszego. Myślę że to optymalne rozwiązanie. Dla mnie bardziej radykalny jest pomysł osobnego pokoju (jeszcze np na piętrze a rodzice na parterze) dla dziecka od pierwszych dni. Po co się tak separować od siebie?
    Co do łóżeczek, my mamy klasyczne, drewniane i jak na razie sprawdza się doskonale :) W czasie wyjazdów Inka śpi w wózku, i też jest gites ;)
    Za to pięknym wynalazkiem są baldachimy. Polecam szczerze, i to nie tylko ze względów estetycznych. W ciągu dnia można trochę przysłonić dziecko od życia domowego, jest fajny półmrok. A do tego super zabawa kiedy po przebudzeniu można powciągać do łóżeczka tyle materiału i go wymiętosić ;p Dzięki tej zabawie Młodej zyskuję czas na przygotowanie mleka, podczas gdy ona przeżuwa zawzięcie firankę ;p

  12. kyja pisze:

    miałam drewniane łóżeczko dla Miśka-spał w nim ze 3 miechy, potem z nami w dużym wyrku :) po 2 latach oddałam łóżeczko w dobre ręce-kurzyło się tylko :)
    Dla młodej zainwestowaliśmy w łóżeczko turystyczne z poziomem dna dla noworodków.Bez przewijaka,za to z takim niby-zadaszeniem na 1/3 długości, przy którym zawieszone są małe pluszowe zwierzątka, do tego jeszcze małe ustrojstwo, które może grać, migotać psychodelicznymi światełkami i wibrować.Super sprawa takie łóżeczko.Nie chybocze, jest stabilne,ani nic złego się z nim i dziecięciem nie dzieje.Jestem bardzo zadowolona z niego.Też materacyk osobno dokupiliśmy, ale tym razem kupiliśmy zwykły piankowy-nic się nie odkształca małej.Zresztą, w brzuchu jak dziecko ma?póki ma miejsce jest miękko, gdy nie ma miejsca jest wygięte w pałąk.Moim zdaniem, te historie z super-twardym materacykiem to lekka propaganda jest :) Dla synka mieliśmy kokosowy materacyk-twardy jak cholera.

  13. oMamusiu pisze:

    Co do tej kampanii, to myślę, że duże znaczenie ma to, że skierowana jest głównie do Amerykanów;)

  14. beti pisze:

    A ja spałam z trójką moich dzieci od ich urodzenia do około 3 lat. Z pierwszą córką to nawet spaliśmy w trójkę: ja, mój mąż i w środku maleństwo.Bardzo wygodne jeśli chodzi o nocne karmienie piersią. Ale przeciwnicy spania z niemowlakiem nigdy nie zrozumieją zwolenników takiego zachowania…

  15. MamA86 pisze:

    Zgadzam się, łóżeczko turystyczne jak sama nazwa wskazuje nie powinno zastępować tradycyjnego łóżeczka drewnianego.

    Jeżeli chodzi o kołyskę, to polecam tą ze sklepu: http://www.pokoikdzieciecy.pl bardzo podobna do tej ze zdjęcia. Śliczna, solidna kołyska, genialnie się u nas prezentuje, oczywiście z moskitierą :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>