W okiełznaniu sytuacji z pewnością pomoże ci wcześniejsze przygotowanie wyprawki dla twojego dziecka. Co taka wyprawka powinna zawierać? O tym właśnie traktuje ta notka. Piszę czerpiąc inspirację ze swoich jednodzieciowych doświadczeń. Wiem, jakie popełniłam błędy, i moje uwagi mogą się okazać dla ciebie pomocne.
Zasady są, moim zdaniem, dwie. Po pierwsze ograniczenie przygotowywanych rzeczy do niezbędnego minimum. Po drugie takie ich skompletowanie, żebyś przez kilka tygodni po porodzie nie musiała się o nic martwić i niczego na gwałt kupować.
Dziecko musi gdzieś spać, a zatem łóżeczko lub kołyska. Na rynku jest ich od piernika i trochę, a sprawa jest na tyle interesująca, że szczegółowym sprawom łóżkowym poświęcę osobny wpis. No właśnie, łóżeczko czy kołyska? My mieliśmy i to, i to. Kołyska zrobiona własnoręcznie przez mojego teścia zanim dotarła do naszego dziecka, zdążyła obsłużyć jeszcze sześć innych. To jest świetne rozwiązanie na początek. Dziecko jednak szybko rośnie i po niedługim czasie kołyska staje się za mała. Jeśli więc decydujesz się sprawić swojemu potomkowi coś pierwszego bujanego, to licz się z tym, że na łóżeczko i tak pieniądze wydasz. Do łóżeczka (kołyski) potrzebny jest meteracyk, jakaś płaska poduszeczka, kołderka i dwa komplety pościeli. Dwa na początek wystarczą w zupełności. W dobie pampersów dzieci już nie mają w zwyczaju zasikiwania swego miejsca do spania (o, rym!).
Dziecko będzie kąpane, kupujemy więc wanienkę. Wspaniałym elementem uzupełniającym jest mata antypoślizgowa. Dla nas bezcenna, uważam, że warto zainwestować w taki wynalazek. Zresztą wiele inwestować nie trzeba. Nasza (Canpol Babies) kosztowała 12 zł. Przeznacz wyłącznie na potrzeby dziecka dwa większe ręczniki, takie, żeby można je było po kąpieli całe zawinąć. W sklepach można też znaleźć takie specjalne, z kapturem. Polecam, bardzo się sprawdzają. W czym kąpać malucha? Na pierwszy ogień niech pójdzie Oilatum lub Balneum. Skóra noworodka jest niezwykle delikatna, a te specyfiki dają ci gwarancję, że będzie odpowiednio zadbana. Oba są wręcz złodziejsko drogie, ale warto na samym początku opierać się właśnie na nich. Potem można stosować je naprzemiennie z innymi kosmetykami dla niemowląt (u nas wspaniale sprawdziły się Nivea Baby i Bubchen), a z czasem w ogóle z nich zrezygnować.
Dziecięca apteczka. No, taka mini apteczka powiedzmy. Musi się w niej znaleźć spirytus lub piochtanina do pielęgnacji kikuta pępowiny, jałowe gaziki, patyczki do uszu dla niemowląt (ale nie uszy będziemy czyścić, tylko pępek właśnie), termometr do mierzenia temperatury (w tyłeczku!), aspirator do nosa lub gruszka (aspirator, moim skromnym zdaniem, jest znacznie skuteczniejszy, choć dość upierdliwy w użyciu), wazelina, zwykły bandaż. Dobrze też sprawić sobie taką specjalną strzykawkę-aplikator do podawania lekarstwa (choć zwykła strzykawka też może być, ale jest mniej, hmm, komfortowa). Bardzo przydaje się woda morska w sprayu (my mieliśmy Marimer), bo dziecku ssącemu łapczywie pierś pokarm często dostaje się do nosa i wygląda to tak, jakby miało katar. Wystarczy zrobić psik-psik, obrócić delikwenta na brzuszek i wszystko pięknie wyleci.
Dziecięce kosmetyki. Szczoteczka z miękkiego włosia. Twoje dziecię może przyjść na świat łysawe albo z pokaźną fryzurą (jak na przykład moje), ale czesać je trzeba tak czy siak. Fundujesz malcowi zarazem masaż skóry, jak i chronisz go przed ciemieniuchą. Oliwka (niekoniecznie do smarowania ciała, ma również wiele innych zastosowań). Krem ochronny z filtrem (przecież będziecie wychodzić na spracer, a wcześniej malucha werandować). Krem do pupy rzecz jasna jest niezbędny. Zaopatrz się oczywiście w pieluchy jednorazowe (większą ilość, bo schodzą w tempie zastraszającym) oraz chusteczki dla niemowląt. I to właściwie tyle. Na wodotryski w postaci balsamów do ciała itp. przyjdzie czas później. Noworodek wiele nie potrzebuje. No, można mu sprawić Balneum Baby Cream i od czasu do czasu posmarować ciałko. Podejrzewam, że woda w twoim miejscu zamieszkania jest twarda. U mnie straszliwie i bardzo wysusza skórę.
Pozostałe gadżety? Nie wyobrażam sobie życia bez pieluch tetrowych! Im więcej, tym lepiej. Zobaczysz, okażą się bezcenne i wspomnisz moje słowa.
Bez względu na to, czy zamierzasz karmić piersią czy nie, przyda ci się butelka i smoczek (a najlepiej dwa smoczki). Różne zdarzają się sytuacje, warto taki bajer w domu mieć. Daruj sobie natomiast podgrzewacz do butelek. Znacznie lepiej sprawdza się garnuszek z gorącą wodą.
Przyda ci się też porządny przewijak. Co prawda można zmienić pieluchę praktycznie wszędzie, a jak nabędziesz wprawy będziesz w stanie jedną ręką klikać myszką, a drugą przewijać bobasa, ale przewijak zapewnia odpowiednią higienę. U nas sprawdził się wyśmienicie. Noworodek, jak to noworodek, ma zwyczaj sfajdać się w najmniej oczekiwanym miejscu i czasie.
Nie wspomniałam o ubrankach, ale to przecież oczywista oczywistość. Moim bojom ubrankowym poświęcę zresztą osobną notkę, bo jest co wspominać.
Smoczek-uspokajacz. Są różne szkoły (stosować czy nie stosować, oto jest pytanie), ja należę do umiarkowanych prosmoczkowców. Smoczek mieliśmy i mamy na wyposażeniu.
Kubełek na zużyte pampersy. Przeżyjesz bez niego, ale moim zdaniem zapewnia dużą wygodę. W roli kubełka może oczywiście wystąpić wiaderko z przykrywką lub cokolwiek innego.
Trochę tego jest, prawda? Wygląda przerażająco, ale kompletowanie całości nie jest takie trudne. Polecam zakupy w sklepach internetowych oraz na aukcjach. Przez sieć kupiłam prawie wszystko i bardzo sobie ten sposób chwalę. Nie musiałam latać po sklepach z brzuszyskiem. Uff, więcej nie pamiętam. Zawsze można uzupełnić przekazane przeze mnie wiadomości w komentarzach. Zapraszam.


Kalendarz ciąży

Jako matka dwudzieciowa dodam od siebie:

1. Pościel nie przydała się aż do 6 miesiąca przy starszym, młodszy też na razie bez. Dużo lepiej sprawdzają się kocyki. Świetnym patentem był rożek z wyjmowanym wkładem, starszy b. lubił, młodszy korzysta tylko z kocyka pozostałego po wyjęciu wkładu
2. Wanienka przy starszym przydawała się przez pierwsze 4 miechy potem przeszliśmy na wspólne kąpanie się w wannie. Młodsze, z racji strachu swojego, od razu poszło na pierś taty i na razie się prysznicuje, a potem będzie się w wannie kąpać. Wanienka przydaje się do potykania się na niej
3. Oprócz tetrowych pieluch polecam też parę flanelowych.
4. Przy karmieniu sztucznym to zamiast w podgrzewacz (mleko może być w temp. pokojowej wg pediatry mojego) warto zainwestować w sterylizator.
Kocyki to fajna sprawa. U nas rożek nie zdał egzaminu. Dziecię spało w nim może ze cztery, pięc dni po wyjściu ze szpitala i stanowczo odmówiło współpracy. Przykrywane było kocykiem, ale ubranym w poszewkę. To ze względu na psa. Sierść jest dosłownie wszędzie, a wyciągnąć psie włosy z kocyka jest naprawdę ciężko.
Przydały się jako podkład na przewijak, albo na ręcznik po kąpieli. Mała miała to do siebie, że po wyjęciu z wanny lubiła się jeszcze zlać lub lekko skupać i żeby nie prać codziennie ręcznika, podkładałam złożoną pieluchę. Pielucha szła do prania, a ręcznik ocalał.
Wanienka u nas to nadal żelazny zestaw łazienkowy, choć młode zaczyna ją traktować jako świetny element wspinaczkowy, żeby się dostać na brzeg wanny właściwej
O flanelowych pieluchach nie napisałam, faktycznie. Ja sama miałam ich kilka. W pieski zresztą
ja z kolei polecam śpiworki i poduszki w klin (są super). poza tym u nas się sprawdził materac gryka pianka koko i łóżeczko turystyczne. pościel najlepiej całkowicie naturalna z materiału purista (nie trzeba tak często prać a i jest bakteriostatyczna. my dostaliścmy w prezencie od dziadków firmy feretti.
U nas też funkcjonuje teraz łóżeczko turystyczne i to jest świetne rozwiązanie. Zresztą pean na cześć łóżeczek turystycznych (i materacy z gryką) znajdzie się w osobnej notce
nam wanienka sie przydaje bo mamy słbe ciśnienie wody i zanim by naleciało do duże to już ostygnie ( mieszkamy w domku) sterylizatora nie miałam i się obyłam. super są pojemniczki na żywnosć awentu. kupiliśmy duży zestaw i cały czas są w obiegu, najpierw mleczko a teraz całe obiadki mu mrorze.jak dla mnie łóżeczko musi być turystyczne bo tylko takie jest bezpieczne zreszta i w podrózy nie raz nam sie przydało.
co to takiego tkanina purista? pierwsze słysze… znam wiele rodzajów materiałów ale o takiej to nie słyszałam..
dodałabym do tego jeszcze kocyk, rożek i roller w biało-czarne wzory. Jeśli można wten sposób rozwinąć wzrok maluszka to czemu nie? Złyszał ktoś o tym? Ja się o tym dowiedziałam w szkole rodzenia, od raz kupilismy niemal całą wyprawkę od White&Black w intrenecie. Super sprawa, mam nadzieję, ze maluszkowi się spodoba
))
a dziecku sie spodoba zestaw be zkolorów, tylko biało-czarny??
w szkole rodzenia na kikutek pepolowy polecano octenisept. drogie to troche, ale kupilam, bo w zasadzie uzywa sie go do wielu „rzeczy” – zwlaszcza na rany )to taki odkazacz w spreju). i dopiero gdy kupilam okazalo sie, ze mamy w domy na stanie takie cos i niejednokrotnie uzywalam juz wczesniej na sobie
ma zalete – nie powoduje ekstra szczypania podczas dezynfekcji. no
Dziecko w pierwszych miesiącach życia rozpoznaje tylko 4 kolory i to w kontrastowym zestawieniu. Czarny, biały, czerwony i niebieski. Dlatego jest mu zupełnie obojętne jakiego koloru będzie mieć ubranka, a kupowanie multi-kolorowych zabawek w tym wieku jest zupełnie bez sensu.
Pierwszą zabawka mojej córki było takie coś:
http://www.ceneo.pl/592735
Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jak córka już w pierwszych tygodniach życia reagowała na tą 4 kolorową stronę. Rewelacja!
Aga ma rację. WW kolorki stymulują rozwój wzroku i maleństwa.
Dodam jeszcze coś od siebie odnośnie wyprawki:)
Dla mnie z rzeczy absolutnie niezbędnych muszę wymienić: kocyki (cieńszy i grubszy), przewijak (nakładka na komodę lub łóżeczko), pieluszki tetrowe i flanelowe, ręczniki (co najmniej dwa), ochraniacz na łóżeczko, gąbka/matka do kąpieli (tzw. foczka), „ceratka” pod prześcieradło (sztuk 2), prześcieradło (również sztuk 2), śpiworek to bardzo fajna rzecz, ale nie niezbędna, przydaje się mieć chociaż jedną butelką ze smoczkiem i smoczek uspokajacz (nawet jeżeli karmimy piersią i nie zamierzamy podawać dziecku smoczka!)
Takie rzeczy jak kosmetyki, ubranka, pampersy, chusteczki i wyposażenie apteczki to oczywista oczywistość.
U nas nie przydały się, bądź nie sprawdziły: pościel (poduszka zakazana do skończenia 1-go roku życia, kołdra prawie nie używana, bo kocyk lepszy), wanienka (od 2 miesiąca kąpiemy w dużej wannie na matce), rożek (użyty raz), kaftaniki (porażka!).
P.S. Takie rzeczy jak ręcznik, prześcieradło, ceratka, kocyk POLECAM kupić podwójnie, bo taki mały dzieciak bardzo lubi się zlać bądź zkupkać jak akurat nie ma pieluchy na tyłku:)
@ojaaaaaaa (ileś tam a)
Oczywiście. Noworodki rozróżniają tylko kilka barw, w tym czarną i białą. Rzeczy czarno-białe wydają im się szczególnie interesujące.
Odnosnie tego, w ddtvn mówili o tych akcesoriach, poszukałam trochę w necie i znalazłam ich fanpage na FB, a tam świetną aplikację! Cała rodzina świetnie się przy tym bawiła, już wrzucam link: http://www.facebook.com/yourGENIUS?v=app_114782485266861&ref=ts
ogólnie niemowlaki widzą naprawde słabiutko!!! i to w czarno-białych barwch…