Prawo i sprawiedliwość. Z okazji Dnia Kobiet.
Oglądaliście wczorajsze Wiadomości? Nie? Oto news: w Brazylii dziewięcioletnia (podkreślę: dziewięcioletnia!!) dziewczynka zgłosiła się do pobliskiego szpitala na ostry dyżur z silnymi bólami brzucha. Jakież było zdumienie lekarzy, kiedy okazało się, że dziecko jest w czwartym miesiącu ciąży. Bliźniaczej. Co się stało? Dziewczynka została zgwałcona przez swojego ojczyma i zaszła w ciążę. Ciążę, zgodnie z brazylijskim prawem, można było usunąć i tak zrobiono. Lekarze argumentowali, że poród dla dziewięcioletniego dziecka byłby jednoznaczny z wyrokiem śmierci.
Lokalny biskup, czyli przedstawiciel brazylijskiego episkopatu nałożył ekskomunikę na matkę dziewczynki i lekarzy, którzy przeprowadzili zabieg.
Nie chcę się wypowiadać na temat samej aborcji. Powiedzmy, że mam swoje zdanie odnośnie tego konkretnego przypadku, ale nie zamierzam się nim dzielić. Niezmiernie zastanawia mnie natomiast dlaczego przedstawiciel Kościoła nie nałożył ekskomuniki na gwałciciela? Dlaczego nie zażądał surowego wyroku dla tego zwyrodnialca? Dlaczego nawet słowem o nim nie wspomniał, a całą uwagę poświęcił matce zgwałconej dziewczynki i publicznie ją potępił? Dlaczego publicznie nie napiętnował ojczyma dziecka?
Wiecie, jakie kary za gwałt na nieletnich (czytaj: na dzieciach) orzekają najczęściej sądy w Polsce? Dwa lub trzy lata. Moja sąsiadka mówi, że jej znajomy menel poszedł siedzieć na sześć lat za kradzież wózka dziecięcego i wywiezienie go na złom. Ot, zbrodnia i kara. Tylko gdzieś po drodze zgubiły się proporcje.
Bardzo łatwo jest wypowiadać sądy na temat dziecka, które usunęło ciążę. Chciałabym kiedyś usłyszeć, że dany biskup domaga się surowej kary dla tego, który jest sprawcą tragedii. Że wyklucza go ze zgromadzenia, że wypowiada się o nim ze wstrętem, bo tylko w ten sposób może. Doczekam się?
Lokalny biskup, czyli przedstawiciel brazylijskiego episkopatu nałożył ekskomunikę na matkę dziewczynki i lekarzy, którzy przeprowadzili zabieg.
Nie chcę się wypowiadać na temat samej aborcji. Powiedzmy, że mam swoje zdanie odnośnie tego konkretnego przypadku, ale nie zamierzam się nim dzielić. Niezmiernie zastanawia mnie natomiast dlaczego przedstawiciel Kościoła nie nałożył ekskomuniki na gwałciciela? Dlaczego nie zażądał surowego wyroku dla tego zwyrodnialca? Dlaczego nawet słowem o nim nie wspomniał, a całą uwagę poświęcił matce zgwałconej dziewczynki i publicznie ją potępił? Dlaczego publicznie nie napiętnował ojczyma dziecka?
Wiecie, jakie kary za gwałt na nieletnich (czytaj: na dzieciach) orzekają najczęściej sądy w Polsce? Dwa lub trzy lata. Moja sąsiadka mówi, że jej znajomy menel poszedł siedzieć na sześć lat za kradzież wózka dziecięcego i wywiezienie go na złom. Ot, zbrodnia i kara. Tylko gdzieś po drodze zgubiły się proporcje.
Bardzo łatwo jest wypowiadać sądy na temat dziecka, które usunęło ciążę. Chciałabym kiedyś usłyszeć, że dany biskup domaga się surowej kary dla tego, który jest sprawcą tragedii. Że wyklucza go ze zgromadzenia, że wypowiada się o nim ze wstrętem, bo tylko w ten sposób może. Doczekam się?