Oliwka Nivea Baby – mmmmm… masujemy!
O oliwkach pisano wiele i zazwyczaj stawiano je w negatywnym świetle. Bo po pierwsze uczulają, po drugie uczulają, a po trzecie po prostu uczulają. Zaleca się, by ich unikać, o ile tylko się da. Ja uważam jednak, że warto jeden egzemplarz mieć na stanie, bo oliwka przydaje się do zadań przeróżnych (na przykład do czyszczenia noska – tak, tak, zwilżamy patyczek kosmetyczny i wyciągamy koziska z nosiska), nie tylko do smarowania ciała.
Jeśli już oliwka, to ma być porządna. I taką porządną jest, w moim odczuciu, oliwka pielęgnacyjna Nivea Baby. Seria Nivea Baby pozytywnie mi się kojarzy i poza jednym kremem przeciwko odparzeniom (ten w tubce) nie trafiłam na kosmetyk, którego nie mogłabym polecić. Oliwkę polecam, a jakże. Mojego dziecka nie uczuliła, choć używałam jej do smarowania całego ciała. Ma przyjemny, delikatny zapaszek. Jest obłędnie wydajna! Mam jedno opakowanie od 14 miesięcy i końca nie widać. Nie tłuści ubranek, nieźle się wchłania i rzeczywiście spełnia swoje zadanie, czyli nawilża.
Mała uwielbiała takie pokąpielowe smarowanko. Mruczała wręcz z zadowolenia i nastawiała to jedną, to drugą nogę do masowania. Nadal zresztą lubi, choć teraz używamy mleczka do ciała firmy Mustela. Coś czuję, że jako nastoletnia pannica będzie się rujnować na balsamy do ciała. To znaczy mnie będzie rujnować, ech…
Mała uwielbiała takie pokąpielowe smarowanko. Mruczała wręcz z zadowolenia i nastawiała to jedną, to drugą nogę do masowania. Nadal zresztą lubi, choć teraz używamy mleczka do ciała firmy Mustela. Coś czuję, że jako nastoletnia pannica będzie się rujnować na balsamy do ciała. To znaczy mnie będzie rujnować, ech…
Podsumowanie:
Producent: Nivea
Nazwa: Nivea Baby, Oliwka pielęgnacyjna hipoalergiczna
Ocena w skali 1 do 6 – 5.
Świetny jest Twój blog!Dowiedziałam się ciekawych rzeczy, no i obśmiać się można po pachy, extra! Na temat kosmetyków, również dzieciowych co nieco wiem, bo mnie temat chemii kosmetycznej od lat interesi. Oliwki uczulają, bo 99% z nich jest opartych na parafinie, substancji i olejków naturalnych w nich jak na lekarstwo. Dobrze oczyszczona parafina nie ma prawa uczulać i wręcz zalecana jest dla skór problematycznych (np. AZS), gorzej, gdy ów produkt ropopochodny nie jest pierwszej klasy (np. najbardziej uczula oliwka Johnson, sama parafina+perfum). Co dziwniejsze, Johnson przejął firmę Penaten i robi bliźniacze produkty Johnson Baby(dostępne głównie w Niemczech i na Allegro) , ale te są dużo wyższej jakości. Z oliwek naturalnych, roślinnych to u nas dostępne są HIPP (rewelacja, używam calej serii i kocham je!!!), Babydream Rossmann, Bubchen oraz firm eko Lavera, Weleda, Linea Bimbi-upiornie drogie. Polecam też zakup w necie oleju migdałowego(najlepiej rafinowanego), z pestek arbuza lub moreli. Nie pachną, nie uczulają, nie są drogie, a skóra po nich jak aksamit.
Mi oliwka Nivea też się sprawdza – używamy jej do masażu przed kąpielą. Miałam też jakąś resztkę Babydream z Rossmanna, której używałam sama w ciąży. Małemu nie posłużyła za dobrze – rano zauważyłam czerwone krostki wszędzie, gdzie był masowany. Z Nivea tego problemu nie było.
używam już przy drugim dziecku i jest OK
Ja używam całej serii Nivea, bo bardzo lubię ich swoisty zapach (szczególnie kremów). Poza tym mają świetne, solidne opakowania, które wykorzystuję później do różnych celów w domu (naklejki schodzą z nich idealnie).
Oliwkę stosuję do smarowania pupy przy przewijaniu (a specjalne kremy bardzo rzadko, tylko jak pojawi się odparzenie). Nie wiem, czy to nie jest tylko autosugestia, ale mam wrażenie, że oliwka tworzy na skórze taki ochronny „film” (coś jak olejowanie drewna, chroni je przed negatywnym działaniem wody). Dla mnie nie jest aż tak bardzo wydajna. Do tej pory zużyłam już ok. 5-6 butelek, a Młody ma dopiero 10 miesięcy. Może za dużo leję…
Jedyny minus dla mnie, to kiepskie dozowanie oliwki z oryginalnego opakowania – zawsze mi się wylewało za dużo i ściekało po butelce. Przelewam wiec zawsze oliwkę do butelki z automatycznym dozownikiem i jest ok.