To już zboczenie. Kupuję chusteczki tylko dlatego, żeby się potem podzielić opinią na blogu. Mogłam kupić jak zwykle Bella Happy lub Bambino albo zaszaleć z Nivea Baby Pure, ale ja wybrałam Clean&Play po prostu dlatego, że jeszcze nie było mi dane ich ocenić. Skoro tak, no, to do boju.

Cóż wyszło z tych testów? Mniej więcej to samo, co z pieluszek do kompletu, czyli Pampers Sleep & Play. Średnia krajowa. Chusteczki dla niemowląt Clean & Play nie powalają jakością. Czyścić, owszem i czyszczą, nawilżone są odpowiednio, ale – podobnie jak pieluszki – są cieniutkie. To sprawia, że jakoś tak upierdliwie nie rozprostowują się podczas wyciągania i trzeba najpierw powalczyć z samą chusteczką, a potem zabrać się za ratowanie tyłka. Wszystko fajnie, jeśli dziecię zachowuje się przyzwoicie i leży, jak Pan Bóg przykazał. Moje jednak w momencie zmiany pieluchy musi (MUSI!) sięgnąć po króliczka czy innego pieska, który na nieszczęście leży po drugiej stronie pokoju. Trzy dni się walał niezauważony, ale teraz koniecznie trzeba go mieć w rękach. Dziecię wije się jak piskorz i, jeśli się wyrwie, sprintem przemierza pokój w stronę zabawki. Jeśli pielucha jest tylko zasikana, to pół biedy. Jeśli jednak pozbywamy się kupska, można sobie wyobrazić, co się dzieje. Jeśli więc dodatkowo w takiej sytuacji próbujesz rozłożyć chusteczkę, która za cholerę nie chce tego zrobić przy jednym trzepnięciu ręką, to cała sytuacja staje się co najmniej irytująca.
Clean & Play wydały mi się nieco mniejsze niż inne, ale nie wiem, czy to nie złudzenie.
Na pewno zaletą jest ilość chusteczek w opakowaniu. 72 to już naprawdę przyzwoicie. Tak powinno być w każdych chusteczkach – że tak sparafrazuję reklamę.
Cena – zupełnie w porządku. Ja zapłaciłam 7 zł z małym haczkiem. Najtaniej to nie jest, ale miano drożyzny również się nie należy.
Coś, wobec czego nie jestem w stanie przejść obojętnie, to zapach. Szalenie intensywny i jakiś taki kwaskowaty. Dla mnie nie do zaakceptowania. Niech sobie tam chusteczki woniają, nie ma sprawy, ale Clean & Play fundują autentyczny zamach na nozdrza.

Jaka zatem konkluzyja, panie dzieju? W podsumowaniu posłużę się kolejną parafrazą, tym razem w odniesieniu do klasyki. Ociec, brać? Brać!

Podsumowanie:
Producent: Pampers (a właściwie Procter&Gamble)
Nazwa: Clean&Play chusteczki nawilżane
Ocena w skali 1 do 63 z plusem

Tagi:  
Share →

11 komentarzy do Chusteczki Pampers Clean & Play – clean może i tak, ale play…

  1. mikolajowa_mama pisze:

    są mniejsze, ciensze i wg mnie do … diupy… przy czym wg. producenta do tego maja sluzyc ;P
    U nas sprawdzaja sie baby dream z rossmana, przy czym tez nie wychodza pojedynczo, czym wkurzaja w wyjatkowo „stresujacych” momentach :D

  2. Anonimowy pisze:

    są mniejsze i to mi naprawde przeszkadzało uważam iz to ich największa wada, zapach tez mogłyby być łagodniejszy. Teraz już wiem dlaczego są tańsze – to chyba najmniejsze chusteczki na rynku!

  3. Filipki pisze:

    Rzeczywiście są mniejsze, a ten zapach trochę za bardzo intensywny jak na chusteczkę dla dziecka.

  4. mama leny pisze:

    są mniejsze i to ich wada, druga wada- po uzyciu zostawiaja takie lepiące cos na skorze o zapachu hmm… chyba brzoskwini. Plus cena- kupuje je po 5 zł na swojej wiosce:-)

  5. Nina pisze:

    A u nas spowodowały paskudne podrażenia i odparzenia przy „klejnotach” małego. Najpierw myślałam że to upał, ale drogą eliminacji wyszła seria clean&play z RUMIANKIEM na który mój mały tak źle reaguje. Nie polecam.

  6. foxi23 pisze:

    mogą być,szkoda że się tak źle wyciągają i są takie małe

  7. Kornelusosus pisze:

    My do tej pory używaliśmy Dzidziusie, zwykle biedronkowe, happy, Baby Dream, Huggisy, i raz jeden jedyny udało nam się kupić Clean&Play. Największy szmelc to Huggisy. Albo się drą albo jednej nie idzie odkleić od drugiej i jak trzymam małej girki to mam giga problem. Co do Clean&Play to w chwili obecnej zamówiliśmy 10 paczek bo okazały się najfajniejsze. Super się wyjmowały z paczki, każda osobno i bez żadnych problemów no i ten zapach. Jak dla nas super. Malej zawsze pupcia fajnie pachniała i nam ten zapach bardzo odpowiadał. Nie rozumiem trochę argumentów innych osób ale każdy ma swój własny nochal a co do samej obsługi to nie wiem, ale dla nas to normalka zajechać z 5-6 chusteczek na jednego kupczaka.

  8. kyja pisze:

    o,a jak dla mnie tylko te chusteczki mają zapach do zaakceptowania.Nie intensywny i nie nachalny i nie kojarzący się z brudną pupą niemowlaka ( jak cała reszta chusteczek). A wielkość, itp-nie zwróciłam uwagi :)

  9. oMamusiu pisze:

    Ja kupiłam jakiś czteropak, gdy syn miał z 1,5 miesiąca, może 2. I do tej pory to jedyna rzecz, która sprawiła, że tyłek się zaczerwienił. Po żadnych innych chusteczkach, pieluszkach, kosmetykach (choć tych raczej oszczędnie używamy, bo ostatnio tylko płynu do kąpieli i kremu od słońca), a po tych – no wiadomo – jesień średniowiecza…

  10. drapcia82 pisze:

    A ja je bardzo lubię!! 4 paczki za 17 zł, wychodzi jak Dada. Zapach jest dla mnie ok, mokre odpowiednio. Cos musieli zmienić, bo wyciągają się pojedynczo, fakt – są trochę mniejsze. I ciekawostka – pieluch S&P nie używamy bo młoda sie czerwieni na tyłku, a chusteczki – nic :)

  11. Aga pisze:

    Dostałam te chusteczki w prezencie, a raczej mały dostał :) Ale zobaczyłam, że są one z rumiankiem. A ponieważ po powrocie ze szpitala do domu, wykąpaliśmy małego w płynie Nivea i dostał on jakiegoś uczulenia na klatce piersiowej, to nie mam odwagi używać kosmetyków z rumiankiem. Starsze dziecko używa do swojej większej pupy i nic się nie dzieje.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>