Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Szczepienia a alergia. Fakty i mity na temat szczepień

czw, 23 lip 2009 · Opublikowane w ABC rodzica-debiutanta
Uff, przyznaję, że do tego tematu podchodzę jak pies do jeża. Dlaczego? Bo szczepienia, zwłaszcza szczepienia dzieci alergicznych wzbudzają wielkie emocje. Ogólnie rzecz biorąc wszystko sprowadza się do zagadnienia: szczepić czy nie szczepić.
Nie szczepić! Tak postanowiła grupa rodziców w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, a także w innych krajach Europy. Ci w USA powołali stowarzyszenie propagujące brak jakichkolwiek szczepień u noworodków i małych dzieci. Szczepionki ich zdaniem zanieczyszczają organizm, ryzyko zachorowania na choroby, przeciw którym jest człowiek szczepiony, jest bardzo małe, a w dodatku nadmierna ilość szczepień może się skończyć nowotworem, bo jakaś tam granica tolerancji immunologicznej zostanie przekroczona. W Polsce również możemy spotkać rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci albo z uwagi na wyżej przytoczone argumenty, albo ze względu na fakt występowania u ich pociechy alergii. Najczęściej na białko jaja kurzego. Czy zatem alternatywą na alergię jest brak szczepienia? Nie. Rozwiązaniem jest szczepionka alternatywna. Ale po kolei.

Jak działa szczepionka?
Ma za zadanie uodpornić. Konkretnie organizm, któremu się ją podaje, ma sobie "pomyśleć", że przeszedł zachorowanie, którego chcemy uniknąć, i wytworzyć odpowiednie przeciwciała, które zapobiegną wystąpieniu rzeczywistej choroby w przyszłości. Typy odpowiedzi immunologicznej są dwa. Humoralny, przeciw drobnoustrojom bytującym pozakomórkowo i komórkowy wobec drobnoustrojów bytujących wewnątrzkomórkowo. Sama szczepionka składa się z preparatu antygenowego i "katalizatora", czyli adiuwantu. Sam preparat jest zbyt małą cząsteczką, żeby wywołać odpowiednią reakcję w organizmie i potrzebuje "wspomożyciela". W roli adiuwantów występują wodorotlenek i fosforan glinu.
Bezpieczeństwo szczepionek ustala się na podstawie tzw. kryteriów Edelmana. Zgodnie z nimi adiuwant nie może wywoływać stanów zapalnych, ropni, gorączki, anafilaksji (czyli reakcji alergicznej!), nadwrażliwości, nowotworów i nie może być teratogenny (czyli działać niepożądanie na płód). Dodatkowo adiuwant powinien już w samym organizmie ulegać biodegradacji (czyli nic twojemu dziecku nie krąży w żyłach do końca życia, żadne "odpady" poszczepionkowe).

Co ma szczepionka do białka kurzego?
No właśnie, co? Dlaczego rodzice dzieci uczulonych na białko jaja kurzego obawiają się szczepień?
Pozostałości białka jaja kurzego mają szczepionki zawierające żywe wirusy. Dlaczego? Bo drobnoustroje są hodowane na podłożach z kurzych zarodków. Nie tylko jednak białko uczula. Reakcje alergiczne mogą wywołać adiuwanty w postaci glinu oraz zanieczyszczenia (np. żelatyna). Białko jaja kurzego znajduje się w szczepionce przeciw odrze, bo wirus w niej (tej szczepionce) używany rośnie właśnie na kurzych zarodkach. Śladowe ilości tego białka znajdziemy również w szczepionkach przeciw śwince, kleszczowemu zapaleniu mózgu i wściekliźnie, grypie i żółtej gorączce (czyli febrze).

Szczepienie a alergia na białko jaja kurzego
Tu i ówdzie słyszy się głosy, że po podaniu szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce wystąpiła u danego dziecka reakcja alergiczna. Najczęściej jako winowajca zostaje wskazane białko jaja kurzego. Tylko że badania wykazują, że większość z tych reakcji została wywołana nie białkiem, a… żelatyną, która jest używana jako stabilizator. Ponieważ jednak alergie wywołane białkiem kurzym również się zdarzają, określono próg bezpieczeństwa dla dzieci alergicznych. Szczepionkę uznaje się za bezpieczną, jeśli zawartość proteiny jaj jest niższa niż 1,2 µg/ml (1 µg = 10-6g).

Czy szczepić dziecko z alergią na białko jaja kurzego?
To zależy, jak się ta alergia objawia. Jeśli obserwujemy jedynie wysypkę, swędzenie, zaczerwienienie po zjedzeniu jajka, to można i należy takie dziecko zaszczepić. Jeśli uczulenie objawia się dusznościami, wtedy sprawa jest poważniejsza. Standardowej szczepionki podać nie można. To nie oznacza jednak, że takie dziecko w ogóle nie podlega szczepieniu. Osobom z wysoką wrażliwością na białko jaja kurzego podaje się szczepionkę pozbawioną białka kurzego. W takich preparatach wirusy hodowane są na ludzkich komórkach diploidalnych (np. Triviraten produkowany przez Berna Biotech Ltd w stolicy Szwajcarii, Bernie). Taka szczepionka jest oczywiście droga, ale jest!

W ogóle szczepić czy nie szczepić?
W Niemczech działa stowarzyszenie poszkodowanych przez szczepienia. Jednym z filarów wiedzy medycznej dla tych ludzi jest doktor Wolf-Alexander Melhorn. Jest to lekarz, który stoi na stanowisku, że nie trzeba stosować, jeśli są spełnione następujące warunki:

  • Nienagannie czysta i bakteriologicznie sterylna woda
  • Kontrolowane usuwanie i oczyszczanie ścieków
  • Jasne, czyste i ogrzewane mieszkania
  • Wystarczająca ilość jedzenia.

Przyjrzyjcie się tym punktom i powiedzcie, które z nich są w Polsce spełnione? Rozbraja mnie zwłaszcza ta "bakteriologicznie sterylna woda". Jaką mamy wodę, wszyscy wiemy i co rusz słyszymy w serwisach informacyjnych, jak to sanepid zamknął tu i ówdzie ujęcie, bo wykrył groźne bakterie. Dziękuję, postoję.
Choć reakcje alergiczne po szczepieniu się zdarzają, to jednak sytuacje zagrażające życiu występują niezmiernie rzadko. Nadwrażliwość na białko jaja kurzego jest względnym przeciwwskazaniem do szczepienia, nie bezwzględnym. Jeśli ktoś ma bardzo intensywnie objawiające się reakcje uczuleniowe, szczepienie powinno przebiegać w pomieszczeniu przystosowanym do szybkiego leczenia cieżkich reakcji (czyli np. w szpitalu). Po podaniu szczepionki dziecko powinno być pod obserwacją jeszcze co najmniej 30 minut.
Ponieważ wbrew pobożnym życzeniom doktora Melhorna bakteriologicznie czystą wodę ciężko jest uświadczyć, w Niemczech zaobserwowano ostatnio przypadki zachorowań na odrę. Odra wystąpiła u dzieci, których nie zaszczepiono.
Rozważ, co jest większym ryzykiem: narażenie twojego dziecka na ciężkie powikłania po odrze, narażenie na chorobę Heine-Medina (i inne tego typu atrakcje) czy wystąpienie reakcji alergicznej po podaniu szczepionki?
Słyszy się też głosy, że szczepienia, zwłaszcza szczepienia nieobowiązkowe (np. przeciw ospie wietrznej, WZW typu A, rotawirusom) mogą narażać dziecko na wystąpienie u niego w przyszłości nowotworu. Nie udowodniono do tej pory związku między zapadalnością na nowotwory a szczepieniem. Stwierdzono natomiast występowanie w krajach cywilizowanych chorób, o których już dawno nie słyszano (właśnie odra czy H-M) z powodu niezastosowania odpowiednich szczepień.

Moje własne dziecko poddałam wszystkim szczepieniom obowiązkowym i mam zamiar poddać nieobowiązkowym, np. przeciw pneumokokom (jak będzie szło do przedszkola), ospie wietrznej i WZW typu A. Kiedy będzie większa, zafunduję jej szczepionkę przeciwko brodawczakowi ludzkiemu wywołującemu raka szyjki macicy. Szczepionka jest cholernie droga (1500 zł), ale uważam, że to jest najlepsze, co mogę dać mojemu dziecku, by zapewnić mu bezpieczeństwo.

Przy pisaniu tej notki korzystałam z artykułu Szczepienia ochronne u dzieci a choroby alergiczne Ewy Willak-Janc z I Katedry Pediatrii, Kliniki Pediatrii, Alergologii i Kardiologii Akademii Medycznej im. Piastów Śląskich we Wrocławiu (teraz to się nazywa Uniwersytet Medyczny). Całość tutaj. Zerkałam też tutaj oraz tutaj.

4 odpowiedzi odnośnie posta “Szczepienia a alergia. Fakty i mity na temat szczepień”

  1. sebecx pisze:

    Rozumiem, że te wszystkie szczepionki łącznie z „brodawczakiem” zostały należycie przetestowane na co najmniej 1 pokoleniu populacji, która to populacja została zaszczepiona i badana aż do śmierci (powiedzmy 10.000 osób), odżywiała się prawidłowo itp…bo jeśli nie to znaczy się, że gó…o wiemy!… zastanawiające jest tylko to, że przybywa „mniej inteligentnych”, którzy świat sprowadzają do gadżetów, a apteczki domowe pękają w szwach! no ale FASZYSTOWSKIE kartele farmaceutyczne zrobiły na pewno rzetelne badania…

  2. plmagmat pisze:

    @sebecx
    Proponuje, żebyś oficjalnie poprosił o nie leczenie żadnymi lekami (o szczepionkach nie wspominam, bo tych chyba nie uznajesz), bo nie zostały przebadane w sposób jaki opisujesz.
    Nawet nie wiesz ilu ludziom szczepionki uratowały życie, ilu chorób nie ma dzięki nim (ospa prawdziwa), albo ich występowanie ograniczono (na jakiś czas, bo dziś wracają). Widziałeś kiedyś człowieka, który chorował na polio, może zmienił byś zdanie.
    Osobiście uważam nie szczepienie dzieci za brak odpowiedzialności. Nie tylko narażasz w ten sposób swoje dziecko, ale również innych ludzi, którzy nie mogą być szczepione ze względów medycznych.
    W apteczce mam proszki od bólu głowy, lek przeciwgorączkowy dla dziecka, coś na kaszel dla córy, witaminę C i inne niezbędne leki, które biorą członkowie mojej rodziny (że tak powiem przewlekle chorzy), więc może rzeczywiście apteczka pęka w szwach :/ Zapomniałabym jeszcze witamina D.

  3. @sebecx
    Dzięki za uświadomienie, że międzynarodowe koncerny farmaceutyczne są faszystowskie. Nie dość, że zaplanowały i przeprowadzają spisek na skalę światową, to jeszcze ich głównym patronem jest słynny dr Mengele. Och, co by społeczeństwo bez Ciebie zrobiło!
    A tak na marginesie, szczepienia na odrę, gruźlicę, wcześniej czarną ospę itp. prowadzone były i są OD KILKU POKOLEŃ i zaszczepiono wielokrotnie więcej osób niż te, o których piszesz. Dzięki szczepieniom przeciw czarnej ospie ta choroba istnieje dzisiaj jedynie w laboratoriach, a pandemie nieodwołalnie przeszły do historii. Dzięki szczepieniom przeciw gruźlicy (wszystkie noworodki są szczepione przeciw tej chorobie zaraz po urodzeniu) więcej dzieci dożywa wieku dorosłego.
    Jak będziesz miał dzieci (bo pewnie nie masz), to poproś, żeby w szpitalu nie dawali im ŻADNYCH szczepionek. I miej przy sobie jakąś kamerę. Jestem niezmiernie ciekawa reakcji personelu.

  4. Proponuję Wam posłuchać wykładu Billa Gatesa, który mówi, że dzięki szczepionkom można ograniczyć liczbę ludności na świecie, a przez to zredukować emisję CO2. Fundacja Billa Gatesa szczepi za darmo ludzi w Afryce.

    http://www.youtube.com/watch?v=6WQtRI7A064

A Ty co myślisz?