Temperatura, jak widać na wykresie poniżej wzrasta, ale o 0,1ºC.
Linia podstawowa, czyli linia poprowadzona na poziomie najwyższego pomiaru z okresu obniżonej temperatury, pokazuje, że reszta pomiarów po wzroście o 0,1ºC jest podwyższona i przebiega ponad nią (tą linią podstawową). Czekamy jeden dzień dłużej niż zwykle i jeśli czwarty pomiar również znajduje się ponad linią, odfajkowujemy dni niepłodne poczynając od czwartego dnia wieczorem.
2. Terperatura wzrasta o 0,2ºC, ale nadal obserwujemy śluz płodny.
Co wtedy robimy? Czekamy. Dopiero po zniknięciu śluzu przypominającego surowe białko kurzego jaja możemy podwyższone pomiary zliczyć i odfajkować dni niepłodne. Pierwszym dniem podwyższonej temperatury jest pierwszy dzień braku objawów śluzowych. Ten wykres udowadnia jak ważna jest jednoczesna obserwacja objawów śluzu i pomiarów temperatury. Gdyby zaniedbano jedną z tych rzeczy, mielibyśmy klasyczną wpadkę.
3. Trzy pomiary wyższe z przerwą.
Często zdarza się sytuacja jak z wykresu poniżej. Zanotowano dwa pomiary podwyższonej temperatury, po czym kolejny jest niższy i jego wartość wypada poniżej linii podstawowej, wyznaczonej na poziomie najwyższego pomiaru z okresu obniżonej temperatury. Czwarty pomiar znów jest podwyższony.
Wykres poniżej pokazuje, jak ważne jest nanoszenie wszelkich informacji, które mogą pomóc w interpretacji wyników.
W 15. dniu cyklu kobieta obudziła się później (o 10.00) i jak widać, temperatura jest znacznie wyższa niż w dniach poprzedzających i następujących po tym pomiarze. Ponieważ dwa następne dni wróciły do „normy”, pomiaru z godziny 10.00 nie można uznać jako pierwszy dzień podwyższonej temperatury. Dopiero kolejne dni oznaczone kółkiem wyznaczają początek okresu niepłodnego.
Na koniec dwie sytuacje, które ja w swoich wykresach obserwowałam najczęściej.
5. Brak wzrostu temperatury.
Dlatego kobiety stosujące tę metodę, a mające bardzo nieregularne cykle (co jest charakterystyczne przy PCO), muszą liczyć na cierpliwość i wyrozumiałość swojego partnera. Na pewno odbija się to na ich życiu intymnym i do kontaktów fizycznych dochodzi znacznie rzadziej, niżby mogło. No, a poza tym istnieje dużo większe niebezpieczeństwo nieprawidłowej interpretacji wyników i po prostu… ciąży.6. Krwawienie śródcykliczne.
Krwawienie śródcykliczne to termin nadużywany przez nauczycieli metody objawowo-termicznej. Typowy przykład krwawienia pokazuje wykres poniżej.
Podsumowując, mimo wszystko uważam, że warto się z tą metodą zapoznać. Na pewno można się wiele dowiedzieć o sobie i zaoszczędzić sporo pieniędzy







Kalendarz ciąży

Kolejny raz gratuluję! A poparciem tych gratulacji będzie krótki opis mojego doświadczenia w tej metodzie. Już przed ślubem wiedzieliśmy, że tabletki, inne środki dopochwowe i jakkolwiek ingerujące w moje hormony odpadają, kwestia przekonań. Problem polega na tym, że niełatwo jest się tych naturalnych metod antykoncepcyjnych nauczyć. Po pierwsze mało jest kursów, nam udało się dopiero przed zawarciem związku małżeńskiego skonfrontować naszą wiedzę. Mówię NASZĄ, bo moim partnerem jest człowiek niezwykły. Nie raz miałam dość szukania, książek, przekopywania internetu. Słowem – nie raz miałam ochotę iść do ginekologa po tabletki i dać spokój. Ale udało się, znaleźliśmy potrzebne informacje. Nauczyłam się, mąż był cierpliwy. Dziesięć lat temu dostęp do informacji był trochę trudniejszy. Zapytasz o efekty. Od siedmiu lat jesteśmy małżeństwem. Dokładnie 7 i 2 miesiące. Mamy troje planowanych dzieci. Mniej więcej co 3 lata, dla mojego niezwykłego komfortu. 5 i 9 miesięcy, 3, oraz 2 miesiące. Zachęcam do tej metody wszystkich, którzy pytają mnie o radę. Co do wad przyznaję rację, gdybym nie miała dość regularnych cykli z drobnymi odchyleniami, byłoby trudniej, a może nie byłoby szans. Miałam dużo szczęścia. Wiem, że nie ingerowałam w swoje ciało i poza satysfakcją mam to, że gdybym zdecydowała się na kolejną ciążę, mogę ją donosić zdrowo. A przynajmniej są na to większe szanse. Pozdrawiam! Asia
Polecam strony http://www.lmm.pl oraz książkę: sztuka naturalnego planowania rodziny – tam są wszystkie dziwne sytuacje opisane i przewidziane (łącznie z premenopauzą, odstawianiem tabletek i sytuacją po poronieniu). Nasza biblia w tym zakresie. Uprzedzam lojalnie, że są też rozdziały o „przekonaniach”, ale książka jest tak skomponowana, że gdy ktoś nie jest katolikiem nie musi się z nimi zapoznawać (choć zachęcam
, choć to jest taki amerykański katolicyzm klas średnich – ONA w domu, ON w pracy, co mnie strasznie denerwowało.
Ja mam BARDZO nieregularne cykle (o rozpiętości od 30 do 80 dni), a jednak od lat z sukcesem stosuję „te metody”. Sposób na uniknięcie zbyt długiego „okresu posuchy” też jest dość prosty. Wiedząc, że o płodności/niepłodności świadczy zespół uzupełniających się wzajemnie objawów, w przypadkach „niepewnych” stosuję zasadę zaczerpniętą z met. objawowej (Billingsów) – 3 dni utrzymującego się nieprzerwanie śluzu niepłodnego świadczy o niepłodności, nawet jeśli wzrost temp. nie nastąpił (bo najprawdopodobniej cykl jest bezowulacyjny tj. zupełnie „bezpieczny”). Bardziej „strachliwym” radzę zakupić tester płodności ze śliny (DONNA) – doskonale pokazuje czas płodny i niepłodny w cyklu.
@Alba
„3 dni utrzymującego się nieprzerwanie śluzu niepłodnego świadczy o niepłodności, nawet jeśli wzrost temp. nie nastąpił (bo najprawdopodobniej cykl jest bezowulacyjny tj. zupełnie „bezpieczny”)”
To akurat nie jest prawda. W moich wykresach – rysowanych przez 10 lat przypomnę – wielokrotnie zdarzała się sytuacja, że po okresach śluzu niepłodnego, pojawiał się śluz jak białko jajka (nawet trzy razy w ciągu jednego strasznei długiego cyklu) przy jednoczesnym braku wzrostu temperatury. Możesz zakładać, że to jest cykl bezowulacyjny wyłącznie na własną odpowiedzialność, bo to, czy faktycznie tak jest, stwierdzisz wyłącznie w badaniu USG. Jeśli do tej pory nei zaliczyłaś wpadki przy takim podejściu, to tylko się cieszyć. Nie każdy z takich dziwnych moich cykli był bezowulacyjny.
Nie łatwiej prezerwatywę zastosować, jak na moje za duże ryzyko z tym śluzem. Chyba wolałabym poczekać niż ryzykować wpadkę!
Kolejny kamyczek do ogródka. Od dnia porodu między godziną 2.00 a 7.00 nie spałam dłużej niż 2 godziny. A to ryk, a to smoczki, a to karmienie itp. A już między 4.00 a 7.00 w ogóle nie ma spania, bo dosłownie co 15-30 min. wstaję z łóżka i na ślepo kursuję do bliźniaczek. Te typy tak mają. Dzisiaj na przykład nie spałam od 3.00. Dosłownie co 10-15 min z wyra. One tez nie spały, jęczały, pewnie zeżarły coś, co im zaszkodziło. A mają – przypomnę – już 5 miesięcy.
Co więc tu mówić o tych „tylko” 3 godzinach nieprzerwanego snu! Nie każdy ma taki luksus, ja nie mam. To znaczy mam między godziną 20.00 a 24.00, ale to się akurat nie liczy, bo liczą się 3 godziny przed wstaniem, a mierzenie musi się odbywać mniej więcej o tej samej porze.
Więc plis, mniej klapek na oczach, a więcej zrozumienia. I nie jestem nowicjuszką, jeśli chodzi o NRP, przypomnę.
Jeśli trzecia ciąża ma nieść ryzyko zagrożenia życia – a u mnie tak jest – to naprawdę nie wiem, czy warto ryzykować w imię idei. Ja nie ryzykuję.
Polecam zatem ATOsa – u nas się sprawdził świetnie właśnie po porodzie, a teraz stosuje z lenistwa. Na necie znajdziesz info.
@krusz weź tę książkę od Emmoi. Tam dużo mądrych rzeczy piszą. Ja mam zamiar powoli wprowadzać to w życie, tylko opór materii muszę pokonać.
(wbrew pozorom nie chodzi o dziecko, ani o rodziców
)
Jaką książkę? Chyba coś mi umknęło
http://forum.dzieciowo.pl/viewtopic.php?f=39&t=109&start=110#p4366 – o tę książkę. Pisz do Emmoi to Ci wyśle!
Mam słabe krążenie obwodowe, dlatego lekarz oradził mi antykoncepcję hormonalną – ryzyko powstania zakrzepicy. niestety. Nauczyłam się jednak stosować metodę termiczną. Wiem, ze kobiety nie za bardzo ufają metodom naturalnym, ale uwierzcie że jest skuteczna
przynajmniej w moim przypadku
Dodatkowo chyba kupię sobie komputerek cyklu
będzie pomocny
podoba mi się cyclotest
Wracam tu z powrotem
Kupiłam Cyclotest 2 Plus, o którym wcześniej pisałam. I muszę powiedzieć, że chociaż to początki jestem zadowolona
Mam nadzieję, ze nigdy nie będę musiała stosować innej metody