Przyznaję bez bicia, że inspiracją do tej notki był komentarz katharynki do etui na pieluchy. Pomyślałam sobie, że oprócz wymienionego przez nią zupełnie niepotrzebnego gadżetu, czyli podgrzewacza do chusteczek dla niemowląt, na który jednak co niektórzy wywalą cenne złotówki, znajdzie się jeszcze coś z kategorii wysysacza rodzicielskich funduszy. Rodzic-debiutant, wiadomo, nieba by swemu potomkowi przychylił i dokona morderstwa na portfelu, byleby jego dziecię miało wszystko, czego mieć powinno. Problem w tym, że – skuszony skuteczną akcja marketignową i opiniami życzliwych – wyskoczy z kasy nawet na to, czego mieć nie musi. Panie i panowie, z cyklu gadżety zupełnie niepotrzebne blog Dzieciowo mi! przedstawia pojemnik na zużyte pieluchy!

 
Czym różni się pojemnik na zużyte pieluchy od zwykłego kosza na śmieci? Dwoma rzeczami.
Po pierwsze ma cudowną właściwość pochłaniania zapachu. Gdzie nie spojrzę, w opisie produktu widnieje, że "nie jest konieczne neutralizowanie zapachu", "worek foliowy jest nieperfumowany", a pojemnik ma "wyjątkowo skuteczne zamknięcie zapachu, bakterii i tlenu". Boimy się zapachu dziecięcej pieluchy jak diabeł święconej wody.
Tymczasem, moi drodzy, czas sobie powiedzieć brutalną prawdę: kupa niemowlęcia karmionego wyłącznie mlekiem z piersi nie śmierdzi! Naprawdę! To było jedno z moich pierwszych poporodowych odkryć. Nastawiłam się na codzienne życie w masce gazowej, a tu nic z tych rzeczy. Charakterystyczny smrodek pojawia się dopiero wraz z urozmaiceniem diety o produkty niemleczne, a i to nie od razu. Wtedy jednak dziecię wali kupska na tyle rzadko (najczęściej raz dziennie lub raz na dwa dni), że z powodzeniem wystarczy wrzucenie pieluchy do zwykłego kosza na śmieci, który i tak pewnie opróżniasz najrzadziej co drugi dzień.
Druga różnica ze zwykłym koszem na odpadki to cena pojemnika na pieluchy. W świecie www najtaniej gadżet chodzi po 83 zł, najdrożej po 99 zł. Przy tym za 99 zł widnieje informacja, że "dodatkowym atutem pojemnika Angelcare jest przystępna i konkurencyjna cena". Ha, ha. To nie jest oczywiście całokształt kosztów. Do wyjątkowego pojemnika potrzebujesz wyjątkowych wkładów. A wyjątkowe wkłady możesz nabyć za jedyne 28 zł. Ach, normalnie nie można wytrzymać ze szczęścia.
Naprawdę niezwykle łatwo jest zapętlić się w spiralę wydatków. Dlatego przed porodem zrób sobie listę rzeczy absolutnie niezbędnych, bez których funkcjonowanie nie jest możliwe, a resztę sobie daruj. Zawsze możesz dokonać rewizji nadzwyczajnej i dokupić to i owo. Inaczej pójdziesz z torbami.
Tagi:  
Share →

11 komentarzy do Na co można naciągnąć rodzica? Pojemnik na zużyte pieluchy.

  1. Wenus pisze:

    Ubolewam nad swoją wyrodnością. Mogłam tak wspaniale zaiwestować stówkę i przeoczyłam ten fakt. Pójdę chyba i rzucę się z mostu.

  2. katharynka pisze:

    ja to w ramach mojej listy rzeczy niepotrzebnych napiszę:
    kupiłam podgrzewacz, bo przecież wszytskie matki dla wszystkich dzieci mają podgrzewacz… tak, kupiłam, użyłam 2 razy, zaklełam szpetnie i schowałam w ką† – mam mikrofalówkę, szybciej, prościej. I nie trzeba czekać o 3 w nocy aż szanowny podgrzewacz podgrzeje butelkę z wodą do określonej temperatury, bo nie zdarzyło mi się, żeby wstać i żeby woda była ciepła. Koniec końców – niemowle wyje, ty klniesz, po co ? Podgrzanie butelki wody w mikrofalówce zajmuje 20 sek…
    Kupiłam sterylizator parowy. Wielką landarę… fakt używaliśmy tego ustrojstwa przez rok. Przy drugim dziecku kupiłam sterylizator do mikrofalówki i butelki samoserylizujące – prościej, szybciej.
    Karuzelka… kupiłam taka fisher price, no bo wszyscy mają – mam i ja… Nie umiałam dziecka wyjąć, żeby nie przywalić głową swoją lub dziecka w karuzelkę. Zdjęłam szybciej niż szybko i kupiłam zawieszkę w ikea – wieszam kiedy chce, zdejmuje kiedy chce. A i dziecko chętniej patrzy na kolorowe rybki, niż na brzuszki misiów w mdłych kolorkach… Swoją droga, czy prodeucenci – projektanci nie wiedza, że leżące dziecko widzi brzuszki misiów? A piekna karuzelka tak naprawdę cieszy oko rodzica a nie dziecka?
    i długo bym mogła wymieniać ale syn młodszy wstał i towarzystwa zaczyna wymagać

  3. Anonimowy pisze:

    podgrzewanie w mikrofali nie jest dobre..Jedzenie, mleko traci swoje wartości odżywcze…ja mam podgrzewacz i używam go codziennie.. w nocy pomaga mi termos..

  4. kruszyzna pisze:

    @katharynka
    Ja też podgrzewam mleko w mikrofalówce. Szybciej, prościej. Wyczaiłam, jak muszę ją ustawić, żeby mleko było idealnej temperatury. A propos temperatury – pediatrzy mówią, że dziecku można podawać mleko nawet w temperaturze pokojowej. Nic mu to nie zrobi, co najwyżej nie będzie chciało pić :)
    Podgrzewacz do butelek posiadałam, ale… był kompletnie niekompatybilny z butelkami. Musiałam przelewać płyn do słoiczka po deserku, słoiczek pakować do podgrzewacza… A srał to pies. Podgrzewacz do butelek to kolejny zbędny gadżet, nie miałam odwagi o nim napisać, bo tyle osób go używa :)
    Teraz znalazłam inny sposób. Mleko modyfikowane przygotowuję tak, że podgrzewam wodę w czajniku (już jest przegotowana), po prostu na chwileczkę go włączam. Woda robi się ciepła do odpowiedniej temperatury, przelewam wodę do butelki, dodaję proszek i wio :)

    @anonimowy
    Nie udowodniono, że mleko podgrzewane w mikrofali (czy też w ogóle pożywienie) traci wartości odżywcze. Gdyby traciło, moje dziecko nie byłoby zdrowe, bo czegoś by mu ciągle brakowało. A jest zdrowe jak koń, ryba czy coś tam jeszcze i ma bardzo dobre wyniki badań.

  5. Anonimowy pisze:

    Jestem posiadaczką zarówno pojemnika na zużyte pieluchy, jak i podgrzewacza do chusteczek.
    Z przykrością muszę stwierdzić iż wyżej opisywany pojemnik na zużyte pieluchy jest bezużyteczny. Niczym nie różni się od zwykłego kosza na śmieci, więc naprawdę nie warto wydawać na niego pieniędzy. Kiedy moje dziecko żywiło się tylko mlekiem, pojemnik był użytkowany przeze mnie i byłam nawet z niego zadowolona. Pieluchy nie śmierdziały i gdy po zapełnieniu się pojemnika wyciągałam zużyte woreczki- nie było przykrego zapachu. Kiedy natomiast moje dziecko podrosło i zaczęło jeść inne rzeczy, od razu odstawiłam pojemnik w kąt. Po wrzuceniu kilku pieluch i wyciągnięciu ich po kilku dniach wydostawał się okropny smród- nie do zniesienia! Nie widziałam zatem plusów do dalszego jego używania.
    Co do podgrzewacza chusteczek, to jestem z niego bardzo zadowolona i nie uważam żeby pieniądze były marnowane przy jego kupnie. Chusteczki znajdujące się w nim zawsze są ciepłe i miło jest nimi dotykać ciała dziecka. Polecam!

  6. roheya pisze:

    ja rowniez posiadam podgrzewacz i kosz na pieluchy. kosz w sumie odradzam, ale podgrzewacz jest bardzo dobry. mojej corci bardzo sie podoba przecieranie cieplutka chusteczka. jako cos co trzeba robic kilka razy dziennie przez kilkanascie miesiecy minimum, warto pomyslec o odczuciach dziecka. mozna tez zaoszczedzic na samych chusteczkach poniewaz sa bardzo wilgotne i wystarcza mniej do wytarcia dziecka dobrze.

    co do mleka podgrzewanego w mikrofalowce to mi poradzono nie podgrzewac w mikrofalowce nie ze wzgledu na zabujanie czy nie skladnikow odzywczych tylko na nierowne podgrzewanie mleka i butelki. chodzi o to zeby nie poparzyc dziecka.

  7. taje pisze:

    Zupełnie się nie zgadzam co do kosza na pieluszki. Według mnie to jeden z najbardziej przydatnych dzieciowych gadżetów, a co więcej świetnie się sprawdza jako kosz do łazienki: jest naprawdę szczelny, żadne zapachy się nie wydostają (a moim zdaniem każda pielucha śmierdzi), wygodny w obsłudze. Koniec z owijaniem brudnych pieluch w woreczki bo od tego są wkłady z rozwijanym workiem. Ktoś kto pisał wyżej o wyjmowaniu brudnych pieluch z kosza chyba nie wiedział go na oczy albo nie umie go obsługiwać – z kosza wyjmuje się co najwyżej szczelnie zamknięty worek. Jeżeli ktoś ma (obrzydliwy moim skromnym zdaniem) zwyczaj wyrzucania pieluch z zawartością do kosza bez uprzedniego zawijania ich w woreczek to faktycznie, nie będzie widział potrzeby posiadania takiego kosza. Pozostałym osobom wyczulonym na nieprzyjemne zapachy mogę polecić taki kosz z czystym sumieniem.

  8. moja_opinia pisze:

    Zareczam, ze kupy dzidzi karmionej mlekiem potrafia zbijac z nog swoim zapachem. Kosza uzywam od dnia narodzin dziecka i bardzo go sobie chwale.
    Co gorsza zamierzam kupic rowniez podgrzewacz do chusteczek.
    Kolejny wynalazek to hustawka fisher price – kolysanie rewelacyjnie usypia mala i ratuje moj kregoslup.

  9. kruszyzna pisze:

    Jeśli zbijają z nóg zapachem, to przyjrzyj się Twojej diecie. U mnie to była nietolerancja laktozy.

  10. marta pisze:

    Ja używam podgrzewacza do chusteczek i uważam, że jest świetnym gadżetem, chusteczki są cieplutkie, miłe w kontakcie ze skórą i mój synek jest zadowolony. Polecam każdej mamie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>