Pan Bóg nie daje na dzieci
Dał Pan Bóg dzieci, da i na dzieci. Tak sobie myślę, że to jedno z najbardziej szkodzących rodzinie powiedzeń. Zwłaszcza rodzinie wielodzietnej. Ale właśnie przez te rodziny najczęściej jest powtarzane. Dlaczego? Dlatego że jest to prosty i skuteczny sposób zrzucenia z siebie odpowiedzialności za dbanie o los swój i tych, których się spłodziło. Pan Bóg chciał, Pan Bóg niech się martwi, my płódźmy dalej.
Do czego piję? Do przekazywanej ostatnio przez wszystkie możliwe media informacji o kobiecie, którą lekarze wysterylizowali bez jej zgody. Czy rzeczywiście doszło do zabiegowego ubezpłodnienia, to osądzi prokuratura i niezawisły sąd. Ja się skupię na innym aspekcie tej sprawy. Kobieta ta niedawno urodziła dziecko. Ósme z kolei. Ona, jej mąż w wieku lat 62 i pozostała siódemka mieszkają w warunkach, delikatnie mówiąc, biednych, poza granicą tzw. minimum socjalnego. Pracownicy opieki społecznej uznali, że ósme dziecko nie ma szans na prawidłowy rozwój w rodzinie, gdzie brakuje wszystkiego i najzwyczajniej w świecie nie ma co jeść, i zadecydowali o umieszczeniu dziecka w placówce opiekuńczej.
Do czego piję? Do przekazywanej ostatnio przez wszystkie możliwe media informacji o kobiecie, którą lekarze wysterylizowali bez jej zgody. Czy rzeczywiście doszło do zabiegowego ubezpłodnienia, to osądzi prokuratura i niezawisły sąd. Ja się skupię na innym aspekcie tej sprawy. Kobieta ta niedawno urodziła dziecko. Ósme z kolei. Ona, jej mąż w wieku lat 62 i pozostała siódemka mieszkają w warunkach, delikatnie mówiąc, biednych, poza granicą tzw. minimum socjalnego. Pracownicy opieki społecznej uznali, że ósme dziecko nie ma szans na prawidłowy rozwój w rodzinie, gdzie brakuje wszystkiego i najzwyczajniej w świecie nie ma co jeść, i zadecydowali o umieszczeniu dziecka w placówce opiekuńczej.
To jedna historia. Z okazji Bożego Narodzenia pojawią się zapewne kolejne – co roku na nie czekam i jeszcze się nie zawiodłam. A to o rodzinie z szesnaściorgiem dzieci w popegeerowskiej wsi, dla których telewizornia organizuje świąteczną zbiórkę. A to dla innej z tuzinem pociech, którzy mieszkają w dwóch pokojach bez łazienki i z wychodkiem na dworze itd.
Co ci przeszkadzają rodziny wielodzietne? – ktoś zapyta. Rodziny wielodzietne mi nie przeszkadzają. Niech sobie ludzie mają i po piętnaścioro dzieci, ale… niech tym dzieciom GODNIE się żyje. Przeszkadza mi ludzka nieroztropność, nieodpowiedzialność i głupota. Jeśli wiesz, babo, że masz piątkę dzieci i mieszkasz w zagrzybionym pomieszczeniu bez szansy zmiany na lepsze, jeśli do tego nie masz pracy, a twój partner życiowy utrzymuje cię ze zbiórki złomu, to chyba wiesz, że na następne dziecko cię nie stać, prawda? Jeśli twoich dziesięcioro dzieci na ma najmniejszej szansy na ukończenie czegoś więcej niż pobliskiej wiejskiej podstawówki, bo nie stać cię na opłacenie internatu lub po prostu miesięcznego biletu na PKS, to po co zabierasz się za robienie jedenastego? Czy zapewnisz mu lepszą przyszłość? Dasz mu w spadku to samo, co reszcie – dziedziczną biedę i przyzwyczajenie do życia na garnuszku opieki społecznej. Jeśli żyjesz od zasiłku do zasiłku, a w spożywczym non stop kupujesz chleb na zeszyt, to dlaczego się nie zabezpieczasz?
Właśnie o to mi chodzi. Dlaczego się nie zabezpieczą? Ja rozumiem, że nie mówimy tutaj o antykoncepcji hormonalnej, bo jest droga. Ale są jeszcze prezerwatywy. Jest metoda objawowo-termiczna, trudna, ale zupełnie darmowa. Jeśli wyznawany światopogląd wyklucza możliwość stosowania antykoncepcji, to jest w końcu wstrzemięźliwość seksualna. Jeśli się, babo, nie zabezpieczasz, to po prostu nóg nie rozkładaj. To też działa.
Pan Bóg nie daje na dzieci. Czas to sobie powiedzieć. Nikt nie zwolni rodzica z dbania o los swoich podopiecznych. Miej sobie, chłopie i babo, drużynę piłkarską w domu, ale zapewnij im prawidłowe wyżywienie, bezpieczeństwo, odpowiednią edukację (!!), godne warunki bytowe, odpowiednie miejsce do nauki i zabawy, właściwą higienę i opiekę medyczną (za dentystę się płaci, prawda?) oraz wakacje. Stać cię na to? To płódź dalej, nie ma problemu. W przeciwnym razie społeczeństwu przekażesz swój obraz i podobieństwo – niezaradne życiowo jednostki przyzwyczajone do zerkania w stronę opieki społecznej. Państwo da. Jakoś to będzie. Tylko gdyby nie twoja nieodpowiedzialność, dzieci nie miałyby jakoś. Miałyby dobrze.
Co ci przeszkadzają rodziny wielodzietne? – ktoś zapyta. Rodziny wielodzietne mi nie przeszkadzają. Niech sobie ludzie mają i po piętnaścioro dzieci, ale… niech tym dzieciom GODNIE się żyje. Przeszkadza mi ludzka nieroztropność, nieodpowiedzialność i głupota. Jeśli wiesz, babo, że masz piątkę dzieci i mieszkasz w zagrzybionym pomieszczeniu bez szansy zmiany na lepsze, jeśli do tego nie masz pracy, a twój partner życiowy utrzymuje cię ze zbiórki złomu, to chyba wiesz, że na następne dziecko cię nie stać, prawda? Jeśli twoich dziesięcioro dzieci na ma najmniejszej szansy na ukończenie czegoś więcej niż pobliskiej wiejskiej podstawówki, bo nie stać cię na opłacenie internatu lub po prostu miesięcznego biletu na PKS, to po co zabierasz się za robienie jedenastego? Czy zapewnisz mu lepszą przyszłość? Dasz mu w spadku to samo, co reszcie – dziedziczną biedę i przyzwyczajenie do życia na garnuszku opieki społecznej. Jeśli żyjesz od zasiłku do zasiłku, a w spożywczym non stop kupujesz chleb na zeszyt, to dlaczego się nie zabezpieczasz?
Właśnie o to mi chodzi. Dlaczego się nie zabezpieczą? Ja rozumiem, że nie mówimy tutaj o antykoncepcji hormonalnej, bo jest droga. Ale są jeszcze prezerwatywy. Jest metoda objawowo-termiczna, trudna, ale zupełnie darmowa. Jeśli wyznawany światopogląd wyklucza możliwość stosowania antykoncepcji, to jest w końcu wstrzemięźliwość seksualna. Jeśli się, babo, nie zabezpieczasz, to po prostu nóg nie rozkładaj. To też działa.
Pan Bóg nie daje na dzieci. Czas to sobie powiedzieć. Nikt nie zwolni rodzica z dbania o los swoich podopiecznych. Miej sobie, chłopie i babo, drużynę piłkarską w domu, ale zapewnij im prawidłowe wyżywienie, bezpieczeństwo, odpowiednią edukację (!!), godne warunki bytowe, odpowiednie miejsce do nauki i zabawy, właściwą higienę i opiekę medyczną (za dentystę się płaci, prawda?) oraz wakacje. Stać cię na to? To płódź dalej, nie ma problemu. W przeciwnym razie społeczeństwu przekażesz swój obraz i podobieństwo – niezaradne życiowo jednostki przyzwyczajone do zerkania w stronę opieki społecznej. Państwo da. Jakoś to będzie. Tylko gdyby nie twoja nieodpowiedzialność, dzieci nie miałyby jakoś. Miałyby dobrze.
W tym temacie się z Tobą w 100% zgodzę! Nic mnie tak nie irytuje jak programy a w nich 16osobowa rodzina i: Pani daaaj! A co, a mi ktoś da! Byłam kiedyś zaskoczona, bo właśnie oglądałam jakiś taki program i weszła moja mama – bardzo kulturalna, bardzo uczuciowa i współczująca zawsze każdemu – zobaczyła tę babę z gromadą brudnych, zaniedbanych dzieci latających po podwórku jak (przepraszam) psy, powiedziała: „Trzeba było nie rozkładać nóg, a nie teraz czekać aż coś z nieba spadnie!”. To fakt. Powiedziała, że ani złotówki nie dałaby. Chce się mieć dzieci, to trzeba myśleć, a nie później wypuszczać z domu jak zwierzęta, samopas.