Baśniowe pulpeciki od Hipp – WTF??!!
Znowu to zrobiłam. Nie zdążyłam z obiadem i zapodałam młodzieży gotowca. Tym razem wybór padł na firmę Hipp i jej serię Baśniowa Kraina, a konkretnie Warzywa z makaronem i pulpecikami z indyka.
.
.
Młodociana wzięła łychę do buzi, przewróciła oczami i zawartość wylądowała na śliniaku. OK, myślę, niejadek jest, to normalne. Ponawiam procedurę. Łycha za łychą z chirurgiczną precyzją, nieco przemielone lądują w śliniakowej kieszonce. Coś zjeść, do licha, musi, nie można jechać cały dzień na danonkach, jestem zatem uparta i ładuję. Młodzież w bek.
Pies zachwycony obrotem sytuacji instaluje się pod krzesełkiem do karmienia i wychwytuje zabłąkane kawałki. Młodzież ryczy. Co jest? – myślę. – Może zimne?
Nie, nie zimne. Akuratne. Ale jak tylko wzięłam to do ust, to zawartość skończyła w Jadziowym śliniaku. Ludzie? Co to, what the fuck, jest?! Co to za szit?! Co tym dzieciom proponuje się do jedzenia?! To było OBRZYDLIWE. Jakiś pomidorowy bezpłciowy szajs z rozklejonym na maksa makaronem świderki i za przeproszeniem pulpecikami. Pulpeciki wielkości zielonego groszku. Po rozgryzieniu okazało się, że to jest mieszanina mąki, czegoś, co zgrzytało w zębach, i jakichś innych zagęszczaczy. Nie wiem, czy kiedykolwiek stało koło mięsa. Po rozgryzieniu powodowało odruch wymiotny. Nie pamiętam, żebym kiedyś jadła coś równie świńskiego. Chińskie zupki to przy tym żarcie z Ritza.
Niech mi nikt nie wciska kitów, że prawidłowo zbilansowane, że ekologiczne i jakieś tam jeszcze. Karma dla mojego psa pachnie lepiej, a podejrzewam, że i lepiej smakuje. Jeśli dzieci mają to jeść, to musi to być po prostu SMACZNE. Wywaliłam prawie 7 zł na coś, co nadaje się do kosza bez otwierania słoiczka. Data ważności dobra – to tak na marginesie.
Jeśli to jest Baśniowa Kraina, to chyba jakaś alternatywna.
PS. Z warzyw uświadczyłam jedynie marchewkę. Jeśli nie liczyć tego szitowego przecieru pomidorowego.

Co prawda tego akurat nie kupowałam, ale moja córa gardzi HIPPem. Nie jada go i w sumie się nie dziwię – każdy jeden słoiczek wali jak cholera, mdło-obrzydliwie. Pomijam wcinanie na początku dyni z ziemniakami (choć też śmierdziało). Dzisiaj ostatni raz próbowałam coś tej firmy dać, normalnie sama mam odruch wymiotny.
Pulpeciki są obrzydliwe, wierz mi. Najgorszy szajs jaki kiedykolwiek miałam okazję spróbować. Nigdy więcej, nigdy.
a wiecie, czym młoda nas ostatnio zaskoczyła? uwielbia farsz gołąbkowy