Bijesz – przegrywasz
Jakiś czas temu słyszałam w radiu o sporządzonym raporcie dotyczącym stosowania przemocy wobec dzieci i dzisiaj udało mi się do tego raportu dotrzeć. Nie jest jakoś szczególnie ukryty, nie, nie. Wujek Gugiel wypluwa na zawołanie. Raport został przygotowany w tym roku przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. TNS OBOP zlecono przeprowadzenie próby na 3000 Polaków po 18. roku życia i wywiadu z 502 osobami zajmującymi się na co dzień sprawami rodziny w różnych jej aspektach (psycholodzy, pedagodzy, kuratorzy, pracownicy służby zdrowia i Ośrodków Pomocy Społecznej oraz policjanci).
Jesteście ciekawi, co wyszło w badaniach? Proszę bardzo.
Po pierwsze Polacy w ogóle nie rozumieją terminu przemoc wobec dziecka. Dla nich przemoc zaczyna się od tęgiego manta a kończy na skatowaniu do nieprzytomności. Tymczasem przemocą jest również klaps. Czy wam się to podoba czy nie. No i do stosowania klapsów przyznało się tylko 56% badanych. Założę się, że przyznałoby się więcej, tylko pewnie ten klaps rozumieli jakoś inaczej. 20% szarpało swoje dziecko i/lub popychało. 15% lało je paskiem, ścierką, kablem lub innym przedmiotem. 15% uderzyło dziecko co najmniej raz, 1% stwierdziło, że stosuje przemoc cały czas. Tyle samo osób (też 1%) przyznało się do nadużyć seksualnych, co, moim zdaniem, poddaje w wątpliwość rzetelność ankietowanych (70% zastosowało klaps tylko RAZ w życiu?! Nie wierzę…).
Większość dorosłych ostatni raz uderzyło dziecko, gdy miało ono 11-15 lat (34%), nieco mniej przez ukończeniem przez dziecko 7 lat (20%). Niektórzy bili i później.
Bicie jest dziedziczne. 35% rodziców, którzy w młodości otrzymywali klapsy lub bardziej „zaawansowaną” formę przemocy, używa siły wobec swoich dzieci. O czym to świadczy? O tym, że nie potrafimy w inny sposób wyegzekwować posłuszeństwa i zaznaczyć swojego autorytetu. Dlaczego? Dlatego że znacznie prościej jest machnąć łapskiem zamiast porozmawiać i wytłumaczyć. Nie chce nam się tracić czasu na tłumaczenie. Ma być, jak chce rodzic, i koniec dyskusji. Nie ma miejsca na pytanie „dlaczego”. Tymczasem jeśli używasz wobec swojego dziecka siły, nawet w formie klapsów, to znaczy, że twój autorytet leży w gruzach i najprawdopodobniej już nigdy go nie odbudujesz. Nie wypracowujesz sobie szacunku, tylko strach, a to jest zasadnicza różnica. Co więcej, uczysz swoje dziecko tego samego. Po co cierpliwie tłumaczyć? Dajesz po ryju i masz spokój. I tak jedni z drugimi nie umiemy rozmawiać i nie umiemy budować wzajemnych relacji. Po cichu jestem przekonana, że ta fala rozwodów wśród młodych, dwudziestoparoletnich ludzi, jaką się teraz obserwuje, wynika między innymi z tego. Z bitych dzieci wyrastają emocjonalne kaleki.
Bijesz – przegrywasz jako rodzic na całej linii. Dlaczego traktujemy dzieci inaczej niż nas? Jakbyś zareagował(a), gdyby szef za niesubordynację w pracy dał ci klapsa w tyłek? Poleciał(a)byś do sądu pracy z oskarżeniem o mobbing i/lub przemoc seksualną, prawda? Oburzeniu nie byłoby miary. Ty się tylko spóźniłaś o 5 minut (korki), a on do ciebie z rękami. A dlaczego niby dziecko ma stosowanie wobec siebie siły odczuwać inaczej? Tak samo boli i upokarza.
Nie upokarzaj. Nawet klapsem. Każdy klaps jest porażką pedagogiczną. Bicie uczy kłamać i oszukiwać. Buduje posłuszeństwo oparte na strachu, nie na szacunku. I nie mów, że na twojego 17-latka nic innego nie działa. Teraz pewnie nie działa, od początku szedłeś na łatwiznę i lałeś zamiast tłumaczyć i rozmawiać. Nie bij, nie idź na łatwiznę.
Ja sobie nie wyobrażam bicia ponad 12 rokiem życia, że co nastolatkowi klapsa? W jakim celu, od dawna rozumie co się do niego mówi. No i w tym wieku, to nawet oddać potrafi. Żadnego sensu to działanie nie ma. Zresztą tak, jak i w przypadku młodszych dzieci. Klaps to przejaw bezsilności dorosłych, to często nie do końca przemyślana i odruchowa reakcja, na stres i agresję. Bo w końcu w każdym z nas pęka tzw. żyłka, bo to nie jest zawsze tak, że nie chce się nam tłumaczyć, ale że tłumaczenie nie trafia do przekonania dziecka… Że jesteśmy zmęczeni, sfrustrowani a nasza pociecha urządza koncert wchodząc w strefę nad częstotliwości… Oczywiście niektórzy biją, bo nie znoszą żadnej formy przeciwstawiania się im. Ale tak po prawdzie żadne tłumaczenie nas nie usprawiedliwia. chyba tylko to, że nie jesteśmy idealni. Że działamy czasem odruchowo, bo to nam wpojono. Niestety. A statystyki nawet w tej zakłamanej formie są przerażające.
dobrze, że mamy teraz Nianię w TV, internet i książki, to nas edukuje.
Klaps to nie jest jedyna forma przemocy. Widziałam sytuacje,gdy zwykłym słowem i tonem głosu, rodzic potrafił dokonać tego, co zwykły klaps nie potrafi.