Chusteczki dla niemowląt Mustela Cleansing and soothing wipes – aaaaaaa!!!
Szczękę do tego stopnia mam w parterze, że cierpię na permanentny ślinotok i ciężko cokolwiek napisać. Niedogodności ruchowe zawdzięczam chusteczkom dla niemowląt Mustela bebe, które ostatnio wpadły mi w łapy. Całym zdaniem: Cleansing and soothing wipes wprowadziły mnie w nowy wymiar chusteczkowości niczym hipnoza w nowy wymiar świadomości. I emocje z pewnością zafundowały nie mniejsze.
Chusteczki są oczywiście hipoalergiczne, bezalkoholowe, ultradelikatne, hipermiękkie i jak je tam zwał. Robią szał. Prawdziwy szał. Poczynając na pomysłowym zamknięciu opakowania (które jednocześnie sprawia, że chusteczki da się wyciągać pojedynczo), a kończąc na działaniu po prostu.
Są dość cienkie jak na chusteczki, a mimo to nie rozciągają się i w ogóle trzymają się w ryzach. Pupsko czyszczą pięknie, zresztą nie ma innej opcji. Bardzo podoba mi się ich zapach – zapach, wiadomo, rzecz gustu – charakterystyczny dla wszystkich produktów Musteli, przypominający nieco woń szamponu Bambino. No i jest ich w opakowaniu 70 sztuk. I można?
Wada? Jedna, jedyna – cena. Gdyby nie zostały mi podarowane przez moją siostrę (po raz kolejny dzięki!), nigdy bym po nie nie sięgnęła. Nie moja półka cenowa. W zagramanicznych aptekach i sklepach internetowych między 7 a 10 dolców za opakowanie. Ała. Na kieszenie tambylców w porządku zapewne (relacja do ichnich zarobków taka jak przy naszych zarobkach cena chusteczkek Bella Happy lub Huggies), ale w „Bolandzie” mamy tak, że ceny produktów zagranicznych są zagraniczne, a zarobki nasze jak najbardziej krajowe. Dlatego szczerze zęby szczerzę do tych dwóch opakowań, co je mam, i oby mi na jak najdłużej starczyły. Bo wydajne bydlę jak rzadko co. Howgh.
Podsumowanie:
Producent: Mustela (to szwajcarska firma, nie każdy wie)
Nazwa: Cleansing and soothing wipes (chusteczki czyszczące)
Ocena w skali 1 do 6 – No, 6 rzecz jasna.

A, to juz wiem, o co chodzi z tym pojedynczym wyciaganiem… Ty nie masz po prostu pojemnika na opakowanie z chusteczkami…??? Dostalam takowe razem z pierwsza paczka pampersowych chusteczek, ale Johnsona tez „obsluguja” az milo! A ja sobie tak czasem czytam te twoje oceny i sie zastanawiam czemu, do diabla, nie wyciagaja ci sie chusteczki pojedynczo! Szczerze mowiac nie probowalam wyciagac nigdy chusteczek bez tego pudelka…
Wiesz,z przyjemnością czytam Twoje oceny różnych produktów dla niemowląt.
Gdybyś miała kiedyś okazję spróbować to polecam chusteczki Tesco My Baby. Wbrew pozorom nie jest to kolejny Tescowy szajs. Są genialne i tanie (3,50 za 72 szt.). Pozdrawiam
Co do chusteczek to wiem co czujesz z tym pojedynczym wyciąganiem ich z opakowania. Ja co prawda mam pudełko na chusteczki ale go nie używam bo po prostu nie lobie. Ulubiłam sobie huggies i tych używam bo są grubsze i wystarczy mi jedna czy dwie chusteczki do podtarcia pupy a nie jak w przypadku innych 10 na raz… bo albo się przerywały albo ześlizgiwały i nie czyściły. I jeszcze kilka słów wystosuje jako opinia o blogu. Jest genialny i myślę, ze większość młodych mam tych przyszłych i obecnych może z niego czerpać
Tesco My Baby, powiadasz? Zapisane. Będą następne do testów
Jakoś nigdy, kurczę, nie wpadłam na to, żeby używać pudełeczka do chusteczek. Pewnie można takie ustrojstwo kupić w każdym hipermarkecie?
Jestem z gatunku leniwców wygodnickich. Dla mnie produkt ma być tak pomyślany, żeby ułatwiał mi życie bez konieczności stosowania dodatkowych zabiegów. Są chusteczki (Nivea np.), które da się wyciągać pojedynczo z „normalnego” opakowania, a są takie, które wychodzą po dziesięć. To tak jak z rozmiarem pieluch Toujours, o których pisałam. Osoba komentująca zwróciła mi uwagę, że rozmiarówka pieluch jest zaniżona i najmniejszy rozmiar (4-9 kg) odpowiada tak naprawdę 3-6 kg w innych pieluchach. No tak, ale ja nie muszę o tym wiedzieć, kiedy po te pieluchy sięgam. To jest zadanie producenta, żeby tak mnie uświadomić, żebym rozmiar 4-9 kupiła też dla noworodka. Tak samo jest z chusteczkami. Mają działać i nie sprawiać kłopotów. I to producent ma się nad tym głowić, nie ja.
Napisz Anno, dlaczego nie lubisz pudełka na chusteczki? Ciekawa jestem, bo nigdy czegoś takiego nie używałam. I dzięki za ciepłe słowa
Zachorowalam na kosmetyki dzieciece Musteli i moja Pszczoła dobrze je znosi i nalog mamusiowy tez
a chusteczki po twoim wpisie chetnie wyprobuje
juz zakupilam nawet na All i poczekam az dojadą
niestety zawiodlam sie na tych chusteczkach.. az musze to napisac
nie mozna ich wyciagnac pojedynczo nie trzymajac uchwytu.. a czasami brakuje mi jednej reki i musze wyciaGAC druga , jedna reka i wyciagam caly rulon..
chyba wroce do HIPPa
Tutaj to też są drogie chusteczki…ale kupiłam po 2.5 euro za paczkę (super-promocja była) i są świetne…zapach mają obezwładniający…taki „bobaskowy”…w cenie normalnej (5 euro) nie kupiłabym, za drogo…