Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Hipp ratuje nam pupę

sob, 07 lis 2009 · Opublikowane w Oceniamy
Ciężko jest oceniać krem przeciw odparzeniom, jeśli stosuje się go u dziecka, które niedługo zostanie wprowadzone ostatecznie na inne tory załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Póki co jednak pieluchy nosimy, a skoro nosimy, to i smarujemy zadek. A zadek ostatnio smarujemy kremem ochronnym na odparzenia Hipp Babysanft. I co? I warto, panie dzieju, warto.
 
 
Może on i tam jest pozyskany z natury – mnie nie ruszają tego typu hasła marketingowe. Bez względu na wszystko jednak sprawuje się świetnie. Pupsko faktycznie nieodparzone (choć zdarza się, że pieluchę dziecię "przenosi"), zadbane. Krem ma przyjemną konsystencję i przyjemną cenę, bo nie rujnuje portfela. Jednego nie jestem w stanie zrozumieć: jaki ma sens zamykanie tak gęstego specyfiku w tubce? W sztywnej tubce, dodam? Żeby dobrać się do samego sedna sprawy, jak Kubuś Puchatek do dna baryłki z miodem, muszę tę cholerną tubę rozkroić! Inaczej zostaje duuuużo niewykorzystanego kremu. Albo tubę miękką, albo pudełeczko poproszę. Tak poza tym nie ma się czego przyczepić.
 
Podsumowanie:
Producent: Hipp
Nazwa: Krem ochronny na odparzenia Hipp Babysanft
Ocena w skali 1 do 6 – za działanie 6, ale za tę nieszczęśliwą tubę muszę obniżyć bezlitośnie, a zatem 5.
Słowa kluczowe: , ,

A Ty co myślisz?