Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Uświadamianie matki-debiutantki

pt, 06 lis 2009 · Opublikowane w Wujek Dobra Rada
Macierzyństwo to wyzwanie. Wie to każda matka-debiutantka, a matka-recydywistka z czystym sumieniem może stwierdzić, że jest to wyzwanie podwójne (jeśli nie potrójne, poczwórne i tak dalej). O ile jednak matki-recydywistki nauczyły się już na błędach cudzych – co nie bolało – i własnych – co boleć mogło, o tyle debiutantki są zielone jak wiosenny szczypiorek, czyste jak tabula rasa i w ogóle coś w ten deseń. Gorączkowo szukają wskazówek, by pomyłek popełnić jak najmniej. Jakie to zatem szczęście, że Twój Maluszek jest tak blisko!
Będąc mamą, w jednym palcu musisz mieć to, co wie pielęgniarka, dietetyk, psycholog… Na początku jednak możesz czuć się niepewnie. Przygotowaliśmy więc dla ciebie ściągę. Zdarza się, że słyszysz: „Tego leku nie można podawać niemowlętom”, „Lepiej stosować emolienty”… Lekarz czy aptekarka czasem wychodzą z założenia, że mama zna wszystkie pojęcia. Teraz właśnie tak będzie.
Tak, tak, Twój Maluszek stworzył słowniczek mamy. Czy z tego nieocenionego rezerwuaru wiedzy dowiemy się, co to są wymienione wyżej emolienty? Owszem. Pracę jednak trzeba zacząć u podstaw, a emolienty to  wyższa szkoła jazdy. Dlatego definicja numer trzy w słowniczku to… noworodek. Żebyś wiedziała, komu gacie zmieniasz. Kto to jest noworodek?
To nowo narodzony bobas. Ten tytuł będzie nosić krótko, bo zaledwie miesiąc.
Dobra, podstawy znasz, pora na wyższy poziom trudności. Definicja numer pięć – niemowlę.
Malec jest nim aż do pierwszych urodzin. Przez ten czas maleństwo musiało nauczyć się tyyylu rzeczy: pierwszego uśmiechu, raczkowania, siadania, a nawet jedzenia marchewki! Uwaga! Noworodek też jest niemowlakiem.
To ostatnie odkrycie zwaliło Wujka Dobrą Radę z nóg. Tego się nie spodziewał, ale wiedzy nigdy dość. Nieśmiało jednak zauważa pewne braki w zawartości słownika. Terminów jest dziewięć. Brak w nich na przykład wyrazu „kupa”. Kupa, skromnie twierdzi WDR, jest tak samo podstawowym terminem jak niemowlę. Nawiązując do poetyki Twojego Maluszka, WDR zaproponował definicję:
Kupa – produkty przemiany mleczka lub (nawet!) marchewki wydobywające się z pupki twojego smyka.  Kupę możemy wytrzeć chusteczkami firmy X (9 zł) i wrzucić do specjalnego kosza na pieluchy firmy Y (99 zł). Uwaga! Bądź przygotowana na pierwszą kupę, czyli smółkę! Użyj pieluch firmy Z (49 zł).
WDR dumny i blady ze swych osiągnięć słownikowych zauważa po cichu, że gdyby pielęgniarka, dietetyk i psycholog dysponowali dokładnie taką wiedzą, jakiej wymaga się w czasopiśmie od matki-debiutantki, słowem, gdyby ich zakres kompetencji zawierał się między aspiratorem do noska a pH skóry, to WDR trzy razy by się zastanowił, zanim by z ich usług skorzystał.
Słowa kluczowe: , ,

A Ty co myślisz?