Trzydziesty dziewiąty tydzień ciąży – jak rozpoznać oznaki porodu?
Oglądaliście któryś tam z serii filmów Taxi Bessona? Jest taka scena, jak do taksówki wsiada kobieta, która zaczyna rodzić. Wsiadła do tej taksówki, dlatego zaczyna się jazda bez trzymanki porówywalna tylko z rajdem Paryż-Dakar. W końcu zajeżdża przed szpital, a lekarze przyjmują poród w… taksówce właśnie, na tylnym siedzeniu.
Nie uwierzę, jeśli mi powiesz, że nie miałaś takich wizji. Jakich? No, że zaczynasz rodzić, ale za późno się orientujesz, co się właściwie dzieje, i w rezultacie twoje dziecko przychodzi na świat w windzie, na izbie przyjęć lub w taksówce właśnie. Ja oczywiście wyobrażałam sobie niestworzone rzeczy i obsesyjnie szukałam wszystkiego o oznakach porodu. Znalazłam oczywiście, ale nie dane mi było sprawdzić na sobie, czy wskazówki są trafne. Wcześniej wykonano cesarkę. Jeśli więc ktoś, kto oznaki porodu przerobił na sobie, zechce coś dorzucić, to zapraszam serdecznie ku chwale narodu i korzyści czytelników.
Kobiety zwracają uwagę przede wszystkim na dwie rzeczy: skurcze oraz to, czy przypadkiem nie odchodzą wody. Tymczasem nie zawsze wody odchodzą! Odejście wód to po prostu pęknięcie worka owodniowego, przebiego naciskającą główką dziecka, które gotowe jest do wyjścia na świat. Czasami jednak worek pęka dopiero na sali porodowej!
Mniej więcej co dwa dni wydawało mi się, że mi wody odchodzą. Zdarza się często, że w końcówce ciąży doświadczamy bardzo wodnistych upławów. Miałam wrażenie, jakby się ze mnie lało, ale kiedy lekarz zbadał szyjkę macicy, okazało się, że jest zamknięta. Jedną z oznak porodu może być wydzielina pochwowa w postaci śluzu z brązowymi pasmami. Odchodzi tzw. czop śluzowy. To znak, że szyjka macicy zaczyna się otwierać. Mówiąc wprost, trzeba częściej zaglądać w gacie
Mnie samej nie udało się dojść, czy ten czop już odszedł, czy jeszcze nie. Ale zapewne nie, skoro w szpitalu stwierdzono zamkniętą na głucho szyjkę macicy.
Nie zawsze jest też tak, że jeśli wody odchodzą, to następuje wielkie chlup. Czasami sączą się – stąd moje obawy – a ty nie masz nad tym kontroli. Gatki są mokre do tego stopnia, że musisz założyć podpaskę. Jeśli takie coś jest, warto skontaktować się z lekarzem, żeby doradził, czy masz się już zbierać czy jeszcze nie.
Kolejna rzecz – skurcze. Skurcze przepowiadające odczuwamy od dłuższego czasu i czasami naprawdę potrafią dawać w kość. Jednak nie nasilają się, nie są jakoś szczególnie regularne, nie zyskują na sile się przy ruchu lub zmianie pozycji, a położenie się na chwilę sprawia, że za jakiś czas wszystko się uspokaja. Skurcze porodowe, te właściwe są regularne i stopniowo coraz mocniejsze. Nie ma rady, ja obserwowałam się z zegarkiem w ręku. Z początku mogą trwać co godzinę, potem co pół, w końcu co 15 lub 10 minut. Co jest ważne – licz każdy skurcz, nie tylko ten, który jest bardzo bolesny. Jeśli z precyzją szwajcarskiego zegarka pojawiają się co 10 minut i na dodatek są coraz silniejsze, to zbieracie zadki i jedziecie do szpitala.
Może być też inny scenariusz: wody odchodzą (w stylu jednorazowego chlup), a skurczy nie ma. Umówmy się jednak, że jeśli odejdą, to nie czekasz na skurcze, tylko się zbierasz. Bez paniki oczywiście, dziecku nic nie grozi. Wody nigdy nie odchodzą zupełnie. Po prostu pewna ich część wydostaje się na zewnątrz. Dziecko nadal znajduje się w środowisku wodnym.
W różnych rozmowach nasłuchałam się, że kobiety tuż przed porodem odczuwały bolesność krzyża i ud. To też medycyna potwierdza. Problem ze mną polegał na tym, że mam kręgosłup w stanie wskazującym na zużycie i kilka tzw. dysków po prostu poprzesuwanych i zdegenerowanych (siedem konkretnie). Ból krzyża odczuwam zawsze, różni się tylko intensywnością. Dla mnie więc to żadna wskazówka była, ale faktycznie tak podobno jest. Przed porodem zaczyna boleć krzyż i to nie wynika ze zwykłego zmęczenia noszeniem okazałego brzuszyska.
No dobra, ty szalejesz z niepokoju i wątpliwości, a co u twojego dziecka? Ano nic. Oaza spokoju. Urosło jeszcze o jeden centymetr od ostatniego czasu (może mierzyć około 52-53 cm) i utyło kolejne 150 g (czyli średnio jakieś 3300 teraz waży). I czeka sobie grzecznie.
I myśli sobie pewnie, że nie ma się co spieszyć.
Update 22. grudnia:
Zgodnie z sugestią Felinity zostawiam link. Pogadać sobie o porodzie i jego zwiastunach można na nowiutkim forum (świeże jak ciepłe bułeczki) o tutaj: link do wątku.
Możesz też pobrać Asystenta Ciążowego, bezpłatną aplikację na swoją komórkę, dzięki której na bieżąco będziesz śledzić rozwój Twojego dziecka. Opis tutaj, a szczegóły instalacji i plik tutaj.


Ból krzyża często towarzyszy rodzącym wtedy, gdy mamy do czynienia:
„Ułożenie potylicowe tylne
Jeśli w trakcie przechodzenia przez kanał rodny twarzyczka obróci się ku przodowi ciała matki, mamy do czynienia z tak zwanym ułożeniem potylicowym tylnym (zdarza się to mniej więcej raz na 10 porodów). Twarda potylica dziecka uciska na kręgosłup matki (co daje o sobie znać bólami krzyża) i nie może dobrze dopasować się do krzywizn kanału rodnego. Poród bywa wtedy trudniejszy i czasem wymaga interwencji medycznej (kleszcze lub próżniociąg, rzadziej cesarskie cięcie). W większości przypadków główka dokonuje jednak ostatecznie zwrotu do fizjologicznego ułożenia, aczkolwiek zajmuje to trochę czasu. „
Ano to prawda, że objawy nadciągającego kataklizmu porodowego mogą być różne, przeróżne. W ciąży nr 1 nic się nie działo do momentu porannego przebudzenia i stwierdzenia, że chyba mam skurcze i to dość regularne. Pojechaliśmy do szpitala, gdzie wszystko minęło jak ręką odjął i musiałam – w zw. z 1-2 cm rozwarciem – drałować przez prawie 6 godzin po korytarzu w tę i we w tę. Za drugim razem odszedł mi czop śluzowy, ilość była taka, że nie miałam wątpliwości, że na coś się zanosi, ale o tym, że to lada dzień wiedziałam, bo lekarz w tym samym tyg. rozpoznał to na USG po stanie dojrzałości łożyska. Teraz natomiast to jedna wielka niewiadoma, więc CZEKAM
Mam dalej nadzieję, że do 1.01. wytrzymam, ale jeśli nie, to 21.12. będzie ładną datą i mało skomplikowaną w skutkach (może na Święta udałoby mi się dotrzeć do domu…). Bo jeśli mały będzie do końca czekał na św. Mikołaja w brzuszku, a potem na hurrra wyskoczy po prezenty i pomiziać „lenifery”, to ja spasiba
Nastawiałam się na śledzika!!! i nie odpuszczę!
Cholera, muszę we wtyczkach do wordpressa wyszperać jakieś lajki, bo normalnie „lubię to”