Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Wystrzałowa zabawa nieletnich

śr, 30 gru 2009 · Opublikowane w Wstrząśnięta i zmieszana
Media od kilku dni trąbią na prawo i lewo, że sprzedaż petard i wszystkiego-co-wybucha nieletnim jest zagrożona karą do 2 lat więzienia. No, ale przecież kto powiedział, że petardy ma kupić dziecko? Może kupić rodzic. I kupuje. Dlatego od kilku dni – mniej więcej od czasu, kiedy media zajęły się tematem – przez moje osiedle przetaczają się watahy dziesięciolatków uzbrojone po zęby w różnorakie środki wybuchowe. Ze środków tych korzystają oczywiście obficie.
Zastanawia mnie zawsze, co kieruje rodzicem, który kupuje dziecku petardy i mówi: „Masz, synek, idź se postrzelaj”? Chce za wszelką cenę uzyskać chwilę spokoju, bo mu młody głowę suszy? Chce zabłysnąć przed młodym i/lub jego kumplami? Ma jakieś problemy z dostępem do wyobraźni? Nie wiem.
W każdym razie fajny tatuś (inaczej mówiąc równy stary) lub fajna mamusia (równa stara) wyskakują z kasy, uzbrajają potomka, dają mu do łapy zapalniczkę i puszczają luzem.
I co taki potomek robi? Oczywiście strzela na prawo i lewo. A największą radochę sprawia mu celowanie w innych. We mnie na przykład. A ubaw musi być po pachy, bo idę z małym dzieckiem i psem. Jakbym była sama, dorwałabym bezmózga i zaprowadziła przed oblicze tego, kto go spłodził. Ale objuczona mocno zależnym ode mnie towarzystwem, nie rozwinę imponujących prędkości. Zdzieram więc gardło i, eufemistycznie mówiąc, udzielam młodemu nagany, a on tę naganę oczywiście ma tam, gdzie jest zawsze ciemno, i nie omieszka dać mi o tym znać.
Durnota rodzicielska działa czasami na mnie paraliżująco. Czy naprawdę tak ciężko zrozumieć, że pozbawiony wyobraźni i puszczony bez dozoru dzieciak może z petardą zrobić tak kretyńskie rzeczy, że się to nawet niektórym nie śniło? Nawet jeśli na co dzień zachowuje się w miarę przewidywalnie, to podjudzony przez uprzejmych kolegów jest w stanie podjąć czynności, które mu wcześniej między uszami nie prześmignęły. I po prostu krew mnie zalewa, jak wyobrażę sobie, że moje dziecko mogłoby stracić wzrok przez jakiegoś dupka, który ma fantazję rzucać petardami w przechodniów. Pomijam już fakt, że niektóre zwierzęta panicznie boją się wybuchów. Zapodaję psu uspokajacze, ale na miły Bóg, ileż można go szprycować?
Zdarzyło mi się parę razy być za granicą w czasie okołosylwestrowym (Niemcy i Francja) i nigdzie nie obserwowałam przedsylwestrowej kanonady. Jest sylwester, strzelamy, nie ma sylwestra, nie strzelamy. Kultura. Czy to takie trudne?
Słowa kluczowe: ,

A Ty co myślisz?