Bobini – owocowe bąbelki
Odgrażałam się, że sięgnę po serię Bobini i wypróbuję na mym nieletnim króliku doświadczalnym.
Królik zachwycon. Mama mniej. A czemuż on zachwycon? A temuż, że po pierwsze na opakowaniu jest smok (a my kochamy każdą wersję smoka, łącznie z wawelskim), po drugie są też jagódki (mamy wersję jagodową), a jagódkom mówimy trzy razy tak. Bąbelki ustrojstwo generuje naprawdę konkretne. Do tego stopnia, że spod zwałów piany nie widać tony zabawek szczelnie wypełniających wannę.
Mama ma względem kosmetyku nieco większe wymagania, dlatego z jej strony można wyczuć nutkę rezerwy. Szampon i żel pod prysznic dla dzieci Bobini jest może efektowny, ale efektywność pozostawia sporo do życzenia. Po pierwsze wysusza skórę. To znaczy nie pomaga jej nie wysuszać, bo głównym winowajcą wysuszenia jest wrocławska kranówa. Po drugie zapach jest do bólu syntetyczny. To nie perfumy rzecz jasna, ale jakieś minimum przyzwoitości należało zachować. Po trzecie cena. Noooo, biorąc pod uwagę wydajność (średnią) to taki hipertani to on nie jest.
Do plusów zaliczyć należy szeroką gamę zapachową. Jagódki nie paszą? Proszę bardzo, malinki, cytrynka, pomarańcza i co tam jeszcze się da.
Korci mnie, żeby wypróbować jeszcze inną wersję. Może podążę za głosem cytrusów. Jestem uzbrojona po zęby w balsamy do dziecięcego ciałka (Mustela, Ivostin), dlatego wysuszenie mi nie straszne. Tym bardziej, że to właściwie skromne wysuszonko. Producent zwraca uwagę, że płyn Bobini jest dla dzieci, które już skończyły 1 rok.
Czy polecam? Jak nie masz nic innego pod ręką, albo robisz zakupy ze swoją pociechą i z konieczności suniesz z prędkością światła na wysokości lamperii, to możesz kupić. Zwłaszcza jeśli nie masz możliwości rozejrzenia się za czymś z prawdziwego zdarzenia. Krzywdy nie robi.
Podsumowanie
Producent:
Nazwa: Szampon i płyn do kąpieli Bobini
Ocena w skali 1 do 6 – 3


O, super, znaczy, że można też liczyć na recenzję chusteczek bobini?
Kupiłam toto ze względu na fajne plastikowe zamykanie, ale po użyciu mam mieszane uczucia. Ciekawe, co powie kruszyzna, a co pupa Jadzi.
To pisałam ja, ipiranga.
o to to, mi też się zdawało, że jakieś takie plastikowe te zapachy, ale uznałam, że się czepiam.
Potwory jakoś w zachwyt nie wpadły.
Chusteczki Bobini? To są takie? O, patrz, człowiek zawsze się czegoś nauczy. Jak tylko dopadnę, kupię i bezlitośnie wysmagam tekstem
W ogóle większość zapachów jest plastikowa. Zwłaszcza truskawowe, wiśniowe i jagodowe. Z cytrynowymi trochę może mniej.
Zachwyt był ze względu na smoka i na bąbelki. Sentyment do smoka pojawił się z okazji jednego odcinka Reksia, gdzie właśnie takie przesympatyczne bydlę jest