Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Johnson’s Baby Bedtime – kąpielowe snoumilacze

czw, 21 sty 2010 · Opublikowane w Oceniamy, Ocenione na 5
Rodzina Johnsonowych snoumilaczy (Johnson’s Baby Bedtime) jest, hmm, z gatunku wielodzietnych.
Co my tu mamy? I puder mamy, i oliwkę, i balsam, i płyn do kąpieli, i na końcu beniaminek w postaci mydełka (znak czasów – większości ludzi beniaminek kojarzy się już wyłącznie z ekstraklasą). Ja z tej całej zgrai przygarnęłam dwa. Mydełko właśnie…

… oraz płyn do kąpieli.

Ekspresowe i bezproblemowe małoletniego pójście w kimono jest marzeniem każdego rodzica. Zamiast tracić czas na przedziwne rytuały (zabieramy plastikową żyrafę, poduszkę KONIECZNIE w kwiatki, książeczki, czytamy, potem trzymamy za rękę i coś opowiadamy, a potem zasypiamy razem z dzieckiem i wszelkie wieczorne plany idą w cholerę), młody się odmeldowuje z prędkością światła, a tatuś z mamusią wieczorową porą mają czas tylko dla siebie. Co wtedy robią, gdy są sami? No cóż, mamusia wyciąga pranie z pralki, tatuś rozlicza się z Urzędem Skarbowym i tego typu podniecające sprawy. W każdym razie młodzież śpi, więc w każdej chwili można zacząć robić coś innego. Na przykład następną młodzież. Dobra, przesadzam.
To co z tym spaniem? Ano niedobrze, panie dzieju, niedobrze. Chyba tylko supernaiwny rodzic może wierzyć, że coś takiego jak płyn do kąpieli (bedtime bath), który ma pomagać w zaśnięciu, naprawdę działa. No nie działa oczywiście, nie ma takiej opcji. Natomiast bardzo dobrze sprawdza się w tej roli, jaką natura, tfu, producent dla niego przygotował, czyli po prostu w generowaniu bąbelków podczas kąpu-kąpu. Bardzo przyjemnie pachnie (o płynie cały czas piszę), urocze te bąbelki są, ryli, ryli, ale na tym ta tajemna moc się kończy.
Mydło na dobranoc jest rzecz jasna jeszcze mniej skuteczne w przywoływaniu fazy REM (lepsza REM niż żadna, no nie?). Natomiast jako mydełko sensu stricto sprawdza się wyśmienicie i nie potrafię się do niczego przyczepić. Po umyciu tym mydłem naszego prawie dwuletniego ciałka trzeba oczywiście użyć balsamu, ale bardziej ze względu na twardą kranówę niż sam kosmetyk. Do podmywania obs… obkupanej pupy idealne. Do mycia rączek – miodzio.
Czy polecam? No polecam, pewnie, że polecam, z zastrzeżeniem, żeby nie oczekiwać tego, co obiecuje producent. Tego się oczywiście nie dostanie, a wieczorne rytuały przedsenne idą sobie starym trybem. A spróbuj gdzieś zgubić plastikową żyrafę. Z wieczornego wyciągania prania nici.
Podsumowanie:
Producent: Johnson&Johnson
Nazwa: Johnson’s Baby Bedtime bath, Johnson’s Baby Bedtime mydło na dobranoc
Ocena w skali 1 do 6 – dla obydwu 5. Obniżam za obiecywanie nieobiecywalnego.

4 odpowiedzi odnośnie posta “Johnson’s Baby Bedtime – kąpielowe snoumilacze”

  1. rzeczywiście produkty z tej serii pięknie pachną, ale nasze dziecko po użyciu balsamu wyglądało jak ugotowane :-( dopiero kilka kąpieli w oilatum pomogło.
    jednak to prawda co mówi się o produktach j&j: uczulają !
    z powodzeniem stosujemy nivea, bambino i babydream z rossmanna (naprawdę godne polecenia) i nie ma żadnych incydentów alergicznych.

  2. organizują konkurs trzeba zakupic dwa produkty a po dwóch dniach od otrzymania wiadomosci o konkursie ukazała sie informacja ze konkurs sie zakonczył ,naciągają ludzi by kupowali ich produkty

  3. black_sheep pisze:

    Zapach CUDOWNY! Uwielbiam po prostu! Oczywiście to moja zupełnie i stuprocentowo subiektywna opinia. Jeśli zaś chodzi o inne bardziej obiektywne prawdy – żadnych jakże pożądanych działań usypiających nie odnotowano, a myje się i pieni całkowicie w normie. Nie uczulił, nie wysuszył, czyli w sam raz, ale na raz. Szału nie ma, porazki też nie. Za to dla zapachu podbieram dziecku regularnie i wciąż się nie mogę nawąchać. Dawniej miałam identyczny żel pod prysznic i balsam, tyko dla dorosłych i zwało się to niby zestawem o zapachu kwiatu rozkwitającego nocą. A teraz ta sama nuta zapachowa została widzę zmodyfikowana dla podopiecznych naszych drogich.

  4. a ja to kupilam, bo mialam dosc kolysania w nieskonczonosc wieczorami juz rocznego synka. Pomyslalam, a co mi szkodzi sprobowac. Najpierw kapiel, a potem uzycie mleczka. Przy nakladaniu lekki masaz. Kubas jak zaczarowany pociagal noskiem. I uwaga-3 razy bujnelam go w foteliku i zasnal, malo tego, dal sie wlozyc do swojego lozka! Juz nigdy nie zrezygnuje z tej serii i mam zamiar kupic reszte produktow

A Ty co myślisz?