Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Porządny stanik do karmienia. Moje doświadczenia: Melissa i Alles

sob, 16 sty 2010 · Opublikowane w ABC rodzica-debiutanta
No dobra, było już, że alfabet w stanikach nie kończy się na D, było ogólnie, jak się mierzyć w biuście i pod, żeby wybrać odpowiedni rozmiar dla siebie, oraz padła informacja o konieczności zaniżenia obwodu. Teraz w takim razie przyjrzyjmy się z bliska dobieraniu rozmiaru tego konkretnego rodzaju biustonosza, jakim jest stanik do karmienia.
Zanim zdecydujemy się na rozmiar karmnika, musimy pamiętać o dwóch sprawach:
  • obwód pod biustem w czasie ciąży jest większy (nawet znacznie) niż obwód po porodzie.
  • piersi pod koniec ciąży są mniejsze (czasem znacznie) niż piersi po porodzie.
Proponuję zatem zastosować metodę, która u mnie podziałała.
Idealnie jest, jeśli znamy swój wymiar pod biustem sprzed ciąży. Po porodzie ten właśnie wymiar przyjmujemy jako obowiązujący i od niego odejmujemy 5 cm. Przykład mój: przed ciążą około 76 cm, pod koniec ciąży 82 cm pod biustem. Stanik wybrałam w rozmiarze 70. Czy był za ciasny? O nie. Wymiar pod biustem po porodzie dość szybko wraca do stanu sprzed ciąży. Po prostu macica się obkurcza, narządy wracają na swoje miejsce i żebra nie muszą być tak rozepchane.
Teraz sama wisienka na torcie, czyli piersi. Mierzymy obwód w biuście pod koniec ciąży. Pamiętamy o różnicy w biuście i pod biustem, która nam wyznacza wielkość miseczki (oczywiście pod biustem przyjmujemy wartość sprzed ciąży i to zaniżoną o 5 cm). Po porodzie wybieramy stanik w rozmiarze o literkę większą dla miseczek w stosunku do literki z końca ciąży. Znów mój przykład. Pod koniec ciąży pasował na mnie stanik 75F (obwód pod biustem miał 82 cm) i taki nosiłam. Po porodzie obwód wrócił na "swoje miejsce", czyli powinnam nosić 70G, ale miseczkę wybrałam o numer większą i stanęło na 70H.
Czy to był dobry wybór? Bardzo. Po pierwsze piersi w czasie nawału mlecznego miały komfort. Po drugie mogłam bez problemu włożyć wkładkę laktacyjną i pierś nie była uciśnięta.
Oczywiście rozmiar piersi z czasem się zmienia i stanik w rozmiarze 70H wkrótce okazał się za duży. No to sięgnęłam po 70G, potem 70F, później jeszcze 70E i na tym stanęło do końca karmienia. Pamiętajmy zatem, że karmnik, w jaki zaopatrzymy się, niekoniecznie posłuży nam przez całe karmienie. Warto jednak zainwestować. Komfort piersi i komfort karmienia wynagrodzą wszystko. Poza tym moje staniki sprzedałam na allegro. Poszły w try miga. Jak ciepłe bułeczki. Na pniu.
 
Jakie karmniki przetestowałam?
Gorąco polecam biustonosze polskiej firmy Melissa. Świetnie się noszą, są bardzo wytrzymałe (prałam w pralce bez żadnych sentymentów), bardzo wygodne, świetnie podtrzymują piersi, mają bardzo szeroką rozmiarówkę i na dodatek są po prostu bardzo ładne!
 
 
Do tego doliczyć należy szybki czas dostawy (na staniki czekałam 4-5 dni, mimo że były robione na zamówienie), brak jakichkolwiek problemów ze zwrotem lub wymianą towaru, porządnie opakowane przesyłki oraz dużą elastyczność producenta. Znam osoby, które na zamówienie miały uszyte staniki z miseczką M a nawet N (sic!!). Producent może nam na karmnik przerobić prawie każdy biustonosz, jaki ma w swojej ofercie. Np. taki.
 

Apetyczne bordo, nieprawdaż?

Nie wiem, jak oni robią te zdjęcia, ale staniki Melissy na żywo są o wiele ładniejsze niż oglądane na stronie sklepu.
Rozmiarówka Melissy? Od B do L. Ktoś nie wierzy? Proszę bardzo:
 
 
Uwaga! Staniki Melissy są z fiszbinami i to wcale nie jest złe rozwiązanie! Mam porównanie w stosunku do bezfiszbinowców i stwierdzam, że te pierwsze o niebo lepiej podtrzymują biust. Nie stanowią też najmniejszej przeszkody w karmieniu.
 
Wady? Słabą stroną karmników Melissa są zapięcia miseczek. Miseczki w biustonoszach do karmienia odpinamy i przypinamy, a obwód stanika pozostaje nieruszony z miejsca. Niestety zapięcia są dość toporne. O ile odpiąć jedną ręką dają się bez problemu, o tyle z zapięciem to se ne da. Trzeba odłożyć ssaka i użyć drugiej kończyny. Poza tym ząbki w zapięciu mają tendencję do łamania się. Firma nie przyjmuje reklamacji na zapięcia. Wybrnęli z tego w ten sposób, że do stanika dołączają dwa komplety zapięć zapasowych gratis. Nawet kompletny laik szwalniczy może odpruć zepsute zapięcie i przyszyć nowe. Wystarczy igła i nitka.
Kolejna wada – to, że pasuje nam jeden model stanika, nie oznacza, że będzie pasował inny w tym samym rozmiarze. Miałam rozmiar 70, który się na mnie nie zapinał i rozmiar 70, który był ciut za luźny. Niestety trzeba testować i liczyć się z tym, że nie trafimy za pierwszym razem.
Uwaga dla zainteresowanych – Melissa to tzw. ściśliwiec (obwody mało rozciągliwe) i wielkomiseczkowiec. To oznacza, że jeśli u innego producenta wybierasz miseczkę G, w Melissie prawdopodobnie podpasuje ci F.
Trzecia wada – staniki Melissy są dostępne wyłącznie via Internet. Brak możliwości zakupu w sklepie stacjonarnym.
Uff, tyle o Melissie. W razie pytań pozostają komentarze lub założenie odpowiedniego wątku na forum. Zapraszam.
 
Miałam również stanik do karmienia firmy Alles. Konkretnie ten, model Mama Bianca.
 
 
Karmniki Alles mają kilka zalet. Po pierwsze fantastyczne zapięcia typu klick-klick. Odpinamy i zapinamy na ślepo jedną ręką. Po drugie są śliczne. Jak ten powyżej. Po trzecie są niezwykle wygodne w noszeniu. Model Mama Bianca ma elastyczne fiszbiny, które mogą się swobodnie wyginać. To taki krok w kierunku tych kobiet, które nie są przyzwyczajone do karmnika z fiszbinami. Niestety na tym pozytywy się kończą.
Obwody Alles są masakrycznie rozciągliwe i dostępne od 75. To 75 jest chyba przewidziane na kobiety, które pod biustem mają 90 cm. Ja powinnam mieć chyba 65 według ich rozmiarówki, a obwodów 65 oczywiście nie produkują. Miseczki Alles istnieją tylko do literki F. To F jest na dodatek zaniżone (u Melissy będzie to na granicy D i E). Staniki z miseczką F bardzo ciężko dostać. W sklepach internetowych oczywiście, bo o stacjonarnych nie ma sensu wspominać.
Polska to rzeczywiście stanikowe zadupie. Posiadaczki kart kredytowych mogą z powodzeniem pobuszować po sklepach angielskich. Wybór powalający. Ja nie próbowałam, odstraszały mnie masowo ginące na poczcie przesyłki (dziwnym trafem dane modele staników pojawiały się niedługo potem na allegro).
Ceny przetestowanych przeze mnie staników? Melissa: około 100 zł, Alles: około 65 zł.
Na koniec bardzo ważna sprawa: jak sprawdzić, czy wybrałam dobry rozmiar i model stanika?
Instrukcja w punktach.
 
  • Pochylamy się w dół, ładujemy piersi do miseczek i zapinamy stanik na plecach. Na pierwsze haftki (jeśli swobodnie zapinasz na trzecie, obwód jest za luźny).
  • Wygarniamy piersi spod pach do miseczek (zawsze jest co wygarnąć, niezależnie od wielkości biustu).
  • Regulujemy ramiączka.
  • Patrzymy, czy fiszbina celuje w środek pachy (ma celować).
  • Patrzymy, czy miseczka obejmuje całą pierś (jeśli nie, jest za mała).
  • Patrzymy, czy nie robią się tzw. buły nad miseczką (jeśli są, miseczka jest za mała).
  • Fiszbiny mają ładnie przylegać na mostku (w melissach czasem nie przylegają – kwestia szycia).
  • Na koniec skaczemy, robimy skłony i skręty ciała, machamy rękami i robimy różne dziwne rzeczy. Stanik będzie ci towarzyszył w każdej sytuacji. Zawsze musi dobrze leżeć. Jeśli podczas tych wygibasów obwód wędruje do góry, to znak, że jest za luźny.
Co, jeśli kupiony "na po porodzie" stanik jest za ciasny? Nie wywalamy! Zawsze możemy się wspomóc przedłużką.
 
 
Zostaje mi jeszcze rozprawienie się ze stanikami w czasie ciąży i ćwiczenia na biust.
Jezu, ale notka. Ciekawe, czy ktoś dobrnął do końca…

Zdjęcia staników Melissy i tabela rozmiarów ze strony producenta.
Słowa kluczowe: ,

A Ty co myślisz?