Powtórka z rozrywki
Ach, ta kiszona kapusta. Prześladowała mnie przez kilka dni i była natrętna jak obecność Janusza Palikota absolutnie wszędzie (strach otworzyć lodówkę). Zapach ciągnął się za mną i ciągnął. Odrzuciłam tezę, że to ja zapodaję jak szczur na otwarcie kanału, bo było nie było o higienę dbam. W domu kiszonej fizycznie również nie uświadczysz – płeć brzydsza wchłonęła całość, ostawiwszy jeno słoik. Ponieważ obecność kapuścianego zapachu okazała się niewytłumaczalna, to by wykluczyć ingerencję sił nadprzyrodzonych (jestem świeżo po lekturze „Ręki mistrza” S.Kinga), zainwestowałam w… test ciążowy.
A kuku! – zawołały do mnie w łazience dwie kreski. Druga kreska supernieśmiała i delikatna zezowała na mnie i czekała na moją reakcję. Ponieważ test był wykonany stosunkowo wcześnie, zaczęłam się podejrzewać o omamy wzrokowe lub o to, że przegapiłam ten czas „do 5 minut”, o którym mowa w ulotce i zaszły jakieś przedziwne reakcje chemiczne, przed którymi ostrzegano. Wybrałam się więc do gina.
- Co panią do mnie sprowadza? – zapytał doktor wlepiając oczy w moją kartę.- Panie doktorze, widzę dwie kreski na teście ciążowym – odpowiedziałam i zabrzmiało to mniej więcej tak, jakbym powiedziała, że widzę białe myszki i mam problem z delirium tremens.- No i co? – zadał retoryczne pytanie facet za biurkiem.- No i czy mógłby pan zatem oglądnąć mój zadek, żeby stwierdzić, czy nie mam problemów ze wzrokiem?- A specjalności się pani przypadkiem nie pomyliły? – spytał lekarz podnosząc na mnie wzrok.- Chyba nie – mówię – bo przed okulistą zazwyczaj się nie rozbieram.
Lekarz pogdybał, pogmerał i stwierdził, że co prawda wyskoczyłam jak Filip z konopii w gorącej wodzie do tego kąpany, ale jednak ta szyjka tak ciążowo miękka…
Koniec końców zapytawszy swojego sumienia, wypisał mi zaświadczenie, na którym stało ni mniej ni więcej: „ciężarna”. Test powtórzyłam jeszcze dwa razy (strzeżonego i te sprawy…). Druga krecha rozpanoszyła się na dobrze i waliła po oczach intensywnym czerwienioróżem.
No, w samą porę zatem mąż napisał Asystenta Ciążowego na komórkę (tutaj info o aplikacji, a tutaj instrukcja pobrania i instalacji – proszę się czestować). Wiem, że na tym etapie (początek 6. tygodnia) bije już serducho złożone z prostej rurki i zaczyna się tworzyć cewa nerwowa. Zażeram się więc kwasem foliowym, a wszystkie drinki poszły out (do zobaczenia za jakiś czas, moje drogie).
I co? I nic. Powtórka z rozrywki. Recydywa. A wiecie, co jest w przypadku recydywy? Dożywocie oczywiście
No, w samą porę zatem mąż napisał Asystenta Ciążowego na komórkę (tutaj info o aplikacji, a tutaj instrukcja pobrania i instalacji – proszę się czestować). Wiem, że na tym etapie (początek 6. tygodnia) bije już serducho złożone z prostej rurki i zaczyna się tworzyć cewa nerwowa. Zażeram się więc kwasem foliowym, a wszystkie drinki poszły out (do zobaczenia za jakiś czas, moje drogie).
I co? I nic. Powtórka z rozrywki. Recydywa. A wiecie, co jest w przypadku recydywy? Dożywocie oczywiście