3 w 1
Kiedy nasmarowałam notkę o mojej wizycie u lekarza spowodowanej pokazaniem się dwóch kresek na teście ciążowym, ktoś z komentujących napisał, że teraz to będzie się tutaj działo. Niniejszym więc spieszę donieść, że będzie się działo podwójnie, ponieważ to… bliźnięta! Badającemu mnie ginekologowi zarzuciłam, że wali mi ściemę prosto w oczy, na co on się żachnął i prawie obraził, bo chyba przecież widzę na monitorze, że tu, o, jest jedno, a tu po prawej drugie. I niech nie mówię, że nie widzę, skoro widzę. Niemal pożarłam mu sprzęt wzrokiem. Faktycznie, żarty się go nie imały. Zwłaszcza w poniedziałek.
Pan Bóg lub natura, jak tam kto woli, wykręcił mi niezły numer, nie tylko dlatego, że ciąża jest mnoga. Ja, która latami zmagałam z cyklami bezowulacyjnymi trwającymi nie-wiem-jak-długo, noszę bliźniaki dwujajowe.
To się nazywa zakręt w dziejach, prawda?
Kwestię, jakim cudem zmieścić w samochodzie trzy foteliki dla dzieci i psa zostawiam na potem. Niech donoszę i niech będą zdrowe, to wystarczy. Reszta załatwi się sama.