Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Iphone – niezbędny atrybut rodzica-debiutanta

śr, 17 lut 2010 · Opublikowane w Wujek Dobra Rada
Wyobraź sobie, że rodzi ci się pierwsze dziecko. Szał radości. Przywozisz je do domu, chcesz się nacieszyć, a ono… ryczy. Ryczy i ryczy, a płuca ma mocne i inwazja decybeli powoli odznacza się rysami na świeżo pomalowanych ścianach. Sąsiedzi zaczynają dzwonić po straż miejską. A ono ryczy. Ratunku! Jakaś instrukcja obsługi niemowlaka? Za późno na poszerzanie wiedzy, a i okoliczności przyrody jakby jej przyswajaniu niesprzyjające. Ale od czego jest iphone?
 
 
Zapobiegliwy rodzic zakupił zapewne wcześniej nie tylko samo urządzenie, ale i aplikację do niego pozwalającą… zinterpretować płacz dziecka! Inaczej mówiąc przetłumaczyć z noworodkowego na nasze, rodzicielskie. Aplikacja ma zakodowane pięć opcji powodujących ryk: głód, zmęczenie, rozdrażnienie, stres i nuda. Jak to działa? Ano rodzic mierzy z telefonu do noworodka (odległość 30 cm) i naciska "start". Nagrywa się płacz, a "tłumacz płaczu" przedstawia właściwe rozwiązanie problemu. Skuteczność 96%. Podobno.
 
Wujek Dobra Rada przyjrzał się jeszcze raz pięciu wytycznym i skonstatował, że brak wśród nich pełnej pieluchy. Noworodek z odległości 30 cm widzi już dobrze (z daleka tylko rozmazane plamy), dostrzega więc telefon i zapewne mówi:
 

- O, nareszcie iphone, na to czekałem. Zmień mi gacie, złamasie!!

 
Rodzic słyszy to jako jedno wielkie "uuuuuaaaaaa".
Program jednak opcji konieczności przewinięcia nie przewiduje (może stąd ten brak 4% do setki). 
WDR proponuje zatem aplikację uzupełniającą, analizującą zawartość niemowlęcych majtek. Potrzebny byłby jedynie jakiś detektor zapachowy. Przystawiamy telefon do gaci i naciskamy "start". Urządzenie zaczyna mierzyć poziom metanu i jeśli osiągnie on wartości wskazujące na kupę, włączają się wibracje. Jeśli jest siku, to może być jakaś typowo nocnikowa melodyjka, np. Oh, my darling, Clementine. Od razu lżej, prawda?
Można też zaopatrzyć rodzica w jakąś aplikację w stylu "co dalej?". Bo "tłumacz płaczu" wykrywa nudę i co? Mógłby więc posiadacz iphone’a przeczytać na wyświetlaczu:
 
Diagnoza: nuda
Opcje działania w zależności od prawdopodobieństwa powodzenia:
Pomachać przed oczami misiem – 80%
Włączyć karuzelkę – 60%
Podać pluszową żabę – 55%
Obiecać, że jak przestanie ryczeć, to kiedyś kupimy rowerek – 3%
 
Ups. Nie ma opcji "wziąć na ręce"? Ależ od czego jest następna aplikacja…
Słowa kluczowe: ,

A Ty co myślisz?