Od narodzin bez… pieluchy?
Rodzice stosujący Naturalną Higienę Niemowląt nawiązują z dzieckiem bliskie porozumienie, obserwują zarówno świadomy jak i nieświadomy język jego ciała i w pewnych odstępach czasu łagodnie proponują maluchowi skorzystanie z malutkiego nocniczka. Wychowanie bezpieluchowe można z powodzeniem stosować już od pierwszego dnia życia maluszka.
Cytat pochodzi stąd. Na stronie znajduje się więcej rewelacji w postaci „mamy epidemię ADHD i autyzmu, bo dzieci są szczepione” lub „przed autyzmem chroni homeopatyczna terapia genetyczna”, ale Wujek Dobra Rada postanowił tym razem zgłębić temat małego nocniczka dla noworodka. Zachodzi w głowę, jak wygląda to nocnikowanie. Bo nie sadzamy przecież, no nie? Może coś w rodzaju instrumentarium, jakim dysponują astronauci? Lokatorzy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej siusiają do specjalnych rurek. Normalnie, wkładasz interes i heja. Potem szybko wyjmujesz i zamykasz zaworek. No dobrze, a jeśli ktoś nie ma co włożyć do rurki? To ma problem. Dlatego tak mało kobiet w kosmosie. Na szczęście na powierzchni Ziemi jest coś, co działa na korzyść rodzica stosującego NHN, czyli siła ciążenia. To ona sprawia, że złota uryna nie rozbiegnie nam się radośnie po całej dostępnej przestrzeni.
Pozostaje jeszcze sprawa kupy. Astronautów zostawmy w spokoju, niech mają coś w rodzaju próżniowego kibla, ale jak łapać kupę nowonarodzonego? Zapewne za pomocą tego samego nocniczka.
Kolejna rzecz – świadomy język ciała noworodka. O nieświadomy nie kruszymy kopii.
Każde niemowlę od pierwszego dnia życia sygnalizuje różne swoje potrzeby życiowe tak jak potrafi: wyrazem buzi, stękaniem, marudzeniem, płaczem. Uważny rodzic, obserwując dziecko, uczy się języka jego ciała. Dzięki temu lepiej rozumie aktualne potrzeby dziecka i może odpowiednio na nie reagować.
Wujek zastanawia się jednak, jak niemowlę sygnalizuje potrzebę kupy czy siusiu, kiedy śpi? Albo kiedy zaspokaja inną sygnalizowaną przez siebie potrzebę, czyli po prostu doi cyca. Wiadomo, że najczęściej mamy działanie na dwa fronty. Górą wchodzi a chwilę potem dołem wychodzi. Nie ma bata. Jedno z rodziców zapodaje górą (wiadomo które), a drugie czeka zwarte i gotowe z tym kosmicznym mikronocniczkiem przy tyłku.
No i jeszcze kwestia tego niemowlęcego języka. Ktokolwiek uczył się języków obcych, wie, że im więcej czasu na naukę poświęcamy, tym lepsze efekty to przynosi. Godzinę raz w tygodniu generalnie można sobie wsadzić. Jeśli chcemy być biegli, trzeba wśród ludzi posługujących się danym narzeczem przebywać non stop. Uważny rodzic zatem, żeby stosować „wychowanie bezpieluchowe”, większą część dnia powinien spędzać na interpretowaniu sygnałów potomka. Sprzątanie i gotowanie idzie precz (od czego są bary szybkiej obsługi), my chłoniemy dane i przetwarzamy. Nawet jeśli dziecko śpi, bo może sygnalizować przecież przez sen. I wiadomo, że na początku każdy popełnia błędy językowe. Dlatego rodzic spod znaku NHN powinien zainwestować w porządną pralkę. I w służącą, bo przecież ktoś musi się zająć resztą życia, kiedy my się uczymy. Powstaje tylko pytanie, czy to zrekompensuje owo mniejsze zużycie pieluch…
Wujek Dobra Rada wychowaniu bezpieluchowemu nadaje zaszczytny tytuł ściemy miesiąca.
A ja spróbowałam i postanowiłam się podzielić wrażeniami. Szczególnie, że wujek dobra rada dość kąśliwie się odniósł do tematu
Jako nocniczek wykorzystywałam małą miseczkę, nad którą wysadzałam Młodego opartego o moje plecy. Zaczęłam kiedy miał 3 tygodnie. Najpierw przez kilka dni trzymałam go zawiniętego w pieluszkę tetrową bez otulaczy/ceratki i szybko się zorientowałam, że siusia tuż po karmieniu (a czasem w trakcie), i generalnie co ok. godzinę. W związku z tym wysadzałam go właśnie wtedy. Nie stresowałam się zanadto, jeśli nie zawsze się udało. A działało dopóki nie zaczął raczkować. Wtedy świat zewnętrzny był zbyt ciekawy. Natomiast teraz ma 1.5 roku i pokazuje jak chce siusiu oraz jak chce kupkę – po czym siada na nocniczku i się załatwia. A ja się nie boję, że w jednorazówkach przegrzeję mu jąderka.
Więcej info o metodzie na:
http://www.bezpieluch.pl
Drobiazgi, które ułatwiają (getry, spodenki z rozcięciem w kroku):
http://www.ekobaby.pl/
Podsumujmy zatem: co godzina startowałaś z miseczką do malucha, w nocy rozumiem też. Wygodne to było?
Rozumiem, że jesteś z dzieckiem w domu. Co robić, jeśli do pracy trzeba wrócić zaraz po macierzyńskim? Babcia/niania bez problemu będą stosować tę metodę i tak samo jak Ty "wcyrklują się" w rytm niemowlęcia?
Pytań mam kilka, z czystej ciekawości:
1) Co robiłaś, jak Ci zasnął w czasie karmienia? Nie wierzę, że nigdy nie zasnął przy piersi, zwłaszcza w nocy.
2) Jak rozwiązywałaś sprawę spacerów/wyjścia do sklepu/jazdy samochodem? Brałaś ze sobą miseczkę?
3) A kupa? Nie zawsze jest bezpośrednio po karmieniu.
4) Utrzymywałaś w pozycji siedzącej dziecko, którego kręgosłup jeszcze nie jest do tego przystosowany (od 3. tygodnia stosowałaś wychowanie bezpieluchowe). Co na to ortopeda?
5) Jeśli tak często wysadzałaś malucha (co godzinę), jak radziłaś sobie z normalnymi czynnościami domowymi: pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy? Dałaś radę bez problemu wszystko pogodzić sama?
6) Noworodki i małe niemowlęta długo śpią (często do 20 godzin na dobę). Budziłaś małego do siusiania? Wysadzałaś na śpiąco?
7) Co radziłabyś osobom, które pracują w domu? Często jest tak, że ktoś dorabia czy też w ogóle jego miejscem pracy jest mieszkanie i czekanie na siusiu co godzinę znacząco obniżyłoby wydajność zawodową takiej osoby. A jeśli chce utrzymać dom, musi być wydajna.
Z chłopcem jest łatwiej. Jeśli kiedykolwiek byłaś zmuszona oddać mocz dziecka do badania, to sama wiesz. Można wykorzystać specjalne jałowe woreczki, które kupujemy w aptece. Przekładasz fiutka przez dziurkę i po sprawie. Zapewniam Cię, że z dziewczynką tak łatwo nie jest, przetestowałam siusianie do miseczki.
Co do odparzenia jąder – jeszcze o takim przypadku nie słyszałam, a właściwie wszyscy moi znajomi stosują pieluchy jednorazowe. Dzisiejsze pieluchy są przewiewne – przynajmniej te dobrej jakości, bo jeśli ktoś kupuje jakiś megaszit, to jego problem – a odparzenia następują wtedy, kiedy dziecko jest za długo w mokrej pieluszce, bo mocz czy kupa po prostu drażnią naskórek. Identyczna sytuacja dotyczy pieluch tetrowych.
A teraz wyobraź sobie, że będziesz miała dwa noworodki na raz, jak ja, i przez większą część dnia jesteś w domu sama. Co robić?
Nie dziw się kąśliwości, skoro pojawia się tyle pytań. Liczę na to, że na nie odpowiesz, bo naprawdę ciekawi mnie to, jak pogodzić to wszystko na raz. Może dostanę jakąś wskazówkę, która pomoże mi lepiej samej się zorganizować.
9) Co, gdy w domu było zimno?
10) Co, gdy dzieckiem musiała się zająć inna osoba?
11) Co ze starszym niemowlakiem, który w czasie niespania najchętniej zwiedzałby mieszkanie zamiast siedzieć w miejscu?
Mam czasami wrażenie, że ludzie lubią sobie komplikować życie.
nie ma to jak skomentować coś nie mając o tym zielonego pojęcia. może w swojej błyskotliwości pomyśl o tym, że pielucha to nie jest element towarzyszący ludzkości od zawsze, myślisz że w erze przed pieluchami ludzie mający dzieci mieli jaskinię czy tam inne miejsce w którym mieszkali, zapełnioną moczem i kałem? nie wydaje mi się, czyli jednak można jak się komuś chce, i nie wiem dlaczego tak cię boli to, że komuś właśnie się chce, że aż komentujesz to w tak agresywny sposób.
mimo, że pytania nie do mnie to odpowiem na te bardziej bzdurne:
4 – to nie jest pozycja siedząca, dziecko ma zaokrąglone plecki i podkurczone nóżki, podobnie jak w życiu płodowym, nie sądzę aby wraz z opuszczeniem macicy ta pozycja robiła się niebezpieczna z punktu widzenia wad postawy, z tego co wiem to jest nawet zalecana przez fizjoterapeutów,dodatkowo praktycznie likwiduje problem kolek.
5 – według Ciebie 2 minuty na godzinę poświęcone dziecku tak bardzo niekorzystnie wpływa na prace domowe? a co ile ty zmieniasz pieluchę? trzymasz dziecko godzinami z premedytacją w moczu i uważasz, że wysadzenie go raz(!) na godzinę jest dziwactwem?
7 – wiadomo,że taka metoda nie jest dla wszystkich, jest dla tych którym się chce i mają możliwości by tak dziecko wychować
Punkt siódmy puentujesz bardzo słusznie – ta metoda nie jest dla wszystkich.
I tego się trzymajmy. Mam prawo do własnego zdania, a ponieważ to moja strona, to to zdanie tutaj wyrażam. Tym masz prawo do zdania przeciwnego i chwała Ci za to, że zechciałaś się tu nim podzielić. Nie przekonałaś mnie, ja nie przekonałam Ciebie, ale nie o to chodziło. Komentarze takie jak Twój też są cenne, bo czytelnik może spojrzeć na problem z różnych punktów widzenia.
I o to tu biega.
Co do lat wcześniejszych – oczywiście, że nie było pieluch itp. Nie było też podpasek i jakoś kobiety sobie musiały radzić. Szlachcianki na przykład leżały przez tydzień w łóżku,a służba informowała, że pani jest złożona niemocą. Warstwy niższe radziły sobie za sprawą rozmaitych szmat i tego typu rzeczy. Można było? Można.
Podejrzewam, że jak dawno temu ludziom nie przeszkadzał wlasny smród, to i noworodkowym się nie przejmowali.
oj jak przypone sobie widok chinskich dzieci zima w spodenkach z rozcieciem od konca kregoslupa po srom, kucajacych np w sklepie czy restauracji…nikogo tam to nie dziwi, nie gorszy i nie odpycha…ale widok tych czerwonych odmrozonych tylkow…robilo mi sie slabo…
ale ja nie chcę do niczego przekonywać ani namawiać bo sama stosuję raczej system mieszany tzn. zakładam pieluchy dziecku (chociaż staram się aby były jak najbardziej przewiewne, tym bardziej teraz), ale też czasami wysadzam jak podejrzewam, że dziecko chce się wypróżnić, po prostu dziwi mnie ten prześmiewczy ton z rzeczy bądź co bądź bardzo naturalnej, bo ja jednak obstaję przy tym, że obrzydzenie do odchodów, wymiotów itp. rzeczy to nie jest odruch nabyty wraz z cywilizacją, nie wierzę że mogło to kiedyś nie przeszkadzać, a więc według mnie człowiek stosował wysadzanie małych dzieci od samego początku, potem wymyślono pieluchy i cywilizowani ludzie rozleniwili się i przestali reagować na sygnały dawane przez dziecko (przez co my już tych sygnałów nawet nie widzimy i nie umiemy zinterpretować). Czasami warto się zastanowić czy to co przyjmujemy za normę tą normą faktycznie jest, czy nie jest dokładnie na odwrót, bo według mnie to właśnie cywilizowani ludzie postępują niezrozumiale np. widzą że dziecko się wypróżnia i czekają bezczynnie aż skończy to robić do pieluchy, po czym po np.2 latach uczą dziecko, że tak się nie robi, ja kiedyś uważałam takie postępowanie za normalne a po poznaniu idei wychowania bezpieluchowego muszę przyznać, że jest to dziwaczne i tzw. nauka czystości jest dla dziecka trudna do zrozumienia, bo dlaczego kiedyś można było do pieluchy a teraz już nie? Osobiście to podziwiam tych rodziców,którzy potrafią się tak zorganizować i obserwować dziecko aby przejść w 100% na system bezpieluchowy, dla mnie to zbyt kłopotliwe.
Moje 2,5 miesięczne dziecko samo zachęca mnie do stosowania tzw. „metody bezpieluchowej”. Od początku praktycznie zawsze przy przewijaniu siusiało. Ponoć to odruch, gdy czuje chłód. Może na początku to był i odruch, ale teraz moja niunia „czeka” aż ją rozbiorę na przewijaku, zaniosę nad umywalkę powiem „psi-psi-psi” i ona dopiero wtedy siusia. Z kupką jest jeszcze łatwiej, bo jej „filozoficzny wzrok”, następujący po nim zez, po czym napinanie brzuszka są bardzo ewidentnymi „słowami” jej ciała.
Ja za nic w świecie nie jestem w stanie zrozumieć jak można patrzeć jak dziecko robi kupę, czekać aż się to wszystko rozbabrze na pupie, a później przez co najmniej 5 minut wycierać to wszystko jeszcze jakimiś nawilżanymi chusteczkami. (zrobiłam to raz w życiu – podczas zakupów – okropieństwo).
Co do wypunktowanych pytań to moje dziecko budzi się z drzemek z suchą pieluchą, nie siusia przez sen, siusia najwyżej gdy się wybudzi na chwilę. Gdy widzę taką sytuację podnoszę z łóżeczka, robi siku, odkładam do łóżeczka i dalej śpi.
pkt 2. Siusia przed spacerem/zakupami/jazdą samochodem, na wszelki wypadek ma pieluszkę, ale praktycznie zawsze jest sucha. Z umywalek korzystamy tam, gdzie jesteśmy i gdzie są dostępne (u znajomych, w dużych sklepach, itp.)
Jak będzie dalej, gdy podrośnie – zobaczymy.
Pragnę jednak podkreślić jedno, co jest tu kluczowe: dziecko i rodzic poznają się, zaczynają się rozumieć, uczą się siebie – tak jest ze wszystkim – z jedzeniem, ze spaniem, z kąpielami, z zabawami – dokładnie tak samo jest z załatwianiem potrzeb fizjologicznych.
A co do przegrzewania jąderek – to nie chodzi o odparzenia, ale o późniejszą bezpłodność. W Stanach podobno wytaczano o to procesy producentom pieluch jednorazowych.
pozdrawiam
m.
z całym szacunkiem dla metody, ale jakby mi ktoś przyszedł do domu z maluchem i „siusiał nim” do umywalki, to by mnie coś trafiło…. od tego jest toaleta….
Ja stosuję wychowanie bez pieluszkowe u mojej 2 miesięcznej córeczki. Pomyślcie – Gdyby osobie starszej zakładano pieluchę jednorazową i nie zmieniano jej przez kilka godzin zaraz podniosły by się wrzaski, że to jest męczenie człowieka. Dlaczego więc z maluszkiem miałoby by inaczej? To nie jest trudne, wystarczyło dwa tygodnie poobserwować dziecko przez kilka godzin dziennie, by wychwycić jej sygnały. Teraz ja zajmuję się np. pracą a moje dziecko pięknie bawi się na macie, gdy da mi „znać” specyficznymi ruchami ciała i dźwiękiem wiem, że siusiu się zbliża. Teraz jest to już automatyczne i wręcz oszczędza czas gdyż nie muszę wycierać brudnej pupy z kupy. wystarczy tylko delikatnie przetrzeć. A i ona jest zadowolona. Nawet dziadkowie – wielcy sceptycy! uważają że to działa i widać po niej że wręcz to lubi. A co do jednoczesnego karmienia i siusiania, dziecko nie robi jednocześnie tych dwóch czynności, czasami robi tuż po – jest na to metoda po prostu karmię ją na fotelu opierając ją na moich nogach a podtrzymując ręką, a jej pupka jest miedzy moimi nogami gdzie na ziemi stoi miska przeznaczona tylko do tego celu. Nawet mój mąż może ją „wysadzać” jak mnie nie ma w domu, czasami mu wyjdzie a czasami nie i zmoczy pieluszkę wielorazową. Generalnie odkąd wprowadziliśmy NHN spadła ilość do minimum ataków niewytłumaczalnego płaczu. Dziecko jest szczęśliwsze, czyste, zero odparzeń i jeszcze do tego jaka wygoda i dbanie o środowisko. Zresztą co za sens wprowadzać pieluchy jednorazowe i uczyć dziecko niekontrolowanego sikania w nią skoro już za kilkanaście miesięcy będziemy chcieli dziecko oduczyć tego? Wysadzać dziecko mozna również do toalety nie tylko do umywalki czy miski, więc Garuda, nie masz się co stresować.
W nocy zaś jest jeszcze łatwiej niż w dzień , bo nic jej nie rozprasza. Budzi się na karmienie, robi siusiu do miseczki i idzie dalej spać a pieluszka czysta.