Spodnie ciążowe – to nie takie proste
Powiedzmy, że pierwsze koty już wyfrunęły za płoty poprzednim razem. Nabyłam wtedy na Allegro bojówki ciążowe. Bojówki składały się z elastycznego pasa i spodni właściwych. Spodnie właściwe były wspierane poprzez wiązany pod brzuchem pasek, celem troski o okolice okołodupne, a ściślej rzecz ujmując o to, by spodnie w tych okolicach się utrzymały. Rozwiązanie przypominało nieco to zaprezentowane poniżej (choć to nie bojówki).
Niestety portki okazały się jedną wielką porażką. Wiązanie paska pod brzuchem nie miało sensu, bo cisnęło, zwłaszcza jak się siadało. Wtedy za każdym razem trzeba było pasek rozwiązać. Upierdliwe. Nie dało się go jednak nie wiązać, bo bez zawiązania całość z wdziękiem poddawała się sile ciążenia, grożąc opadem w okolice kolan w najmniej oczekiwanym momencie (np. na przystanku). Pas to jakaś prowizorka. Ponosiłam ze dwa tygodnie i dałam sobie spokój.
Spodnie ciążowe to nie taka prosta sprawa. Powinny być zrobione tak, żeby zapewniały maksimum wygody. Nie na zasadzie, że jak się stoi, to jest OK, ale jak się usiądzie, to cały komfort idzie w krzaki.
Z nostalgią wspominam moje portki, które poszły w świat do potrzebujących. Spodnie były z materiału. Taki śprytny on był, że nie trzeba było go prasować, a ja prasowania nienawidzę. Mięciutkie, świetnie się układały. Z przodu "wsad" ciążowy o strukturze innej niż reszta spodni wspomagany gumką regulowaną za pomocą dziurek i guziczków. Nosiłam je całą ciążę i po porodzie niemal codziennie. Kolor czarny. Cudowne były. Ponieważ portki krążą gdzieś po naszej pięknej planecie, zmuszona jestem zaopatrzyć się w coś innego. Ponieważ próbowałam różnych rozwiązań, to coś tam wiem. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Nie polecam takiego rozwiązania:
Niby tam jakieś szlufki są, z dupska spaść nie powinno, ale… zobaczcie, jak wąsko wykrojony jest ten elastyczny materiał. Takie wąskie "U". A brzuch przecież więcej miejsca zajmuje. Jak się usiądzie, wielce prawdopodobne, że portki będą uciskać po bokach.
Tu krój podobny, ale sprawa rysuje się już znacznie lepiej:
Elastyczna część sięga przez połowę obwodu brzucha i bioder i jest głęboko wykrojona. To rozumiem.
Jeśli idzie o materiał, to musi on być naprawdę miękki. Pancerne dżinsiory, choćby nie wiem jak modne były, odpadają. Zwłaszcza jeśli chodzi się do pracy i w tej pracy siedzi ileś tam godzin. Po pewnym czasie naprawdę zaczyna się męczarnia. Jeśli ciąża wypada na okres jesienno-zimowy (tak jak to u mnie było), to lepiej sprawić sobie grubsze portki z miękkiego materiału i wkładać pod spód rajstopy (czy tylko ja tego nie cierpię?) niż grube jeansy.
A na lato? Tym razem największe brzuszysko przyjdzie mi nosić w lipcu, sierpniu i wrześniu. Zastanawia mnie coś takiego:
Spodnie z lekkiego materiału. Pas elastyczny powiedzmy nie z tych, które lubię, ale nie wygląda, jakby miał z tyłka zlecieć.
Te rybaczki to jakieś nieporozumienie. Widać, że nie można ich normalnie podciągnąć do góry, bo jeansowa część wrzyna się w brzuch. Pas elastyczny – katastrofa.
A to propozycja może mało letnia i mało praktyczna, ale bardzo wdzięczna. Lepsze wcielenie ogrodniczek ciążowych.
Reprezentuję wcale nie wymierający gatunek księżniczek na ziarnku grochu. Wygoda to dla mnie priorytet. Jeśli więc wszystkie rozwiązania okażą się o kant stołu rozbić, zawsze można wyskoczyć w ciążowych legginsach i długiej tunice. Warunek sine qua non: legginsy nie mogą być prześwitujące. Nie można zaliczyć większego "fopa", jak wyskoczenie do ludzi w gaciach, które nadają się tylko i wyłącznie pod spodnie lub pod spódnicę. Nachylasz się i świecisz majtasami spod legginsów. Widziałam niejednokrotnie – potworne.
W moim przypadku tunika powinna być dłuższa niż u tej pani, ponieważ zad mam rozmiarów Azji i to wcale nie Mniejszej. Legginsy na pewno sobie sprawię choćby do chodzenia po domu.
Dobra, czas rozpocząć szperanie, bo 10. tydzień mamy, a ja nie mogę się zapiąć. Lecę zapuścić żurawia.







Polecam dział dla ciężarnych w H&M. Kupiłam tam sobie świetne dżinsy, z ładnie wyprofilowanym pasem elastycznym. Drugie fajne spodnie znalazłam w sklepie 9fashion. W ciąży nosiłam tylko dżinsy i te nie uwierały ani nie spadały. Jednak obie pary, jak i cała reszta ciążowych ciuchów, miały jeden mankament: cena. W H&M za spodnie dałam 180zł. Biorąc pod uwagę fakt, że nosi się je raptem przez kilka miesięcy, sporo. Ale producent wie, że kobieta kupi, bo w worku chodzić nie będzie.
Bardzo polecam spodnie Bebefield (kupowałam w ich sklepie internetowym) -wygodne, DŁUGIE (mam z tym wieczny problem), na tyle uniwersalne, że je nadal noszę, wiele rozwiązań w temacie podtrzymania ich we własciwym miejscu. Moje najlepsze jeansy EVER.
A ja całą ciążę (rodziłam końcem stycznia) nosiłam legginsy i tuniki. Ładne, modne i wygodne. Nic nigdzie nie uciska i można nosić po ciąży, zamiast wydawać pieniążki na spodnie ciążowe na kilka miesięcy. Gorąco polecam!
Ja tez polecam legginsy do tunik i sukienek, bardzo wygodne rozwiazanie, kobiece i zgrabne (u mnie obecnie ósmy miesiąc leci). Dostałam w spadku po kilku innych ciężarówkach spodnie Torelle (chyba), takie niby jeansy, ale z bardzo cienkiego, lekkiego materiału. Sprawdziły sie znakomicie, są przewygodne, tylko… no własnie cienkie, więc legginsy pod spód w mrozy były grane. Ale polecam.
Nie sprawdziły mi sie natomiast typowe jeansy z H&Mu – kupiłam rurki, bardzo zgrabne, ale wygodne były może miesiąc, potem zaczeły uciskać brzuch przy siadaniu. Ponieważ jestem fanką rurek, kupiłam, również w H&Mie bardzo podobne spodenki, stylizowane na jeans, ale z cienkiego płótna z elastyczną wstawką, i te są super. Dlatego podsumowując- z mojego doświadczenia najważniejszy jest materiał. Im delikatniejszy, bardziej miękki i elastyczny, tym jest wygodniej. Grube płótna odpadają:(
Aha, szukam jeszcze spódnicy jeansowej krótkiej – ta z H&Mu do stania super, jak siadam niewygodna, wiec nie kupiłam. Jakby któraś z Was coś pzretestowała z pozytywnym rezulatatem, bedę wdzięczna za info:)
Te rybaczki wcale nie muszą być koszmarem. Zalezy z jakiego jeansu są zrobione. Ja miałam podobne – długie a elastyczny pas był na samej górze regulowany sznureczkiem a materiał ze strechem i były super. Z tym ze męzowy mi kupił zagramanicą w ju-es-ej. Polecam – lniane.
Kupiłam świetną krótką spódniczkę dżinsową 9fashion. Przynajmniej mnie nigdzie nie uciskała i nosiłam ją przez całą ciążę i jeszcze trochę po niej. Niestety, rozwaliła mnie cena:140zł. Ale z drugiej strony, ponoszę ją przy następnej, bo nadal mi się podoba:-))
Ja nosiłam spódnice z gumką – te dłuższe nad brzuchem, te krótsze – pod brzuchem (fakt, lato). Na górę tuniki. Doskonale też spisywały się sukienki odcinane pod biustem – Avanti, Solar, Wallis (zwłaszcza że mogę je nosić i teraz, niektóre z paskiem).
Spodnie bojówki – C&A, też bdb.
Mi się fartło jeśli chodzi o zakup takowych spodni. Ceny są kosmiczne. A akurat jak byłam chyba w 3 m-cu ciąży to niedaleko mnie otwarli sklep second hand i outlet z odzieżą dziecinną i ciążową
I kupiłam sobie 4 pary spodni (jeansy po cycki ;d, jeansy z wycięciem na brzuszek, sztruksy pod cycki i krótkie spodenki z jakiegoś eleganckiego, acz rozciągliwego materiału – też pod cycki) za ok. 60zł
… L U C K Y
a ja kupiłam w sklepie Tchibo za niecałe 100 zł-nosilam od 4 miesiąca do konca ciąży (tak się rozciągnęły) – w praniu sie nie zmienialy i były wygodne
pozdr
Kasia
Ja także polecam jeansy z H&M, za swoje zapłaciłam 149 zł – trochę dużo, ale chodzę w nich od początku 4 m-ca do teraz (a termin mam na 18 marca). Nie zamieniłabym tych spodni na żadne inne. Materiałowych z H&M nie polecam, bo mam wrażenie że zbiegły się w praniu – kupiłam ten sam rozmiar co jansy, a od 7 m-ca ciąży leżą w szafie.
Spodnie spodniami, ale i tak najwygodniej chodziło mi się w sukience, nie workowej, tylko elastycznej, dopasowanej. Niby ciążowa, ale na płaski brzuch też się nadawała. Spodni miałam kilka par i wydaje mi się, że najważniejszy nie jest elastyczny pas na brzuch, ale taka konstrukcja spodni, żeby nie spadały z części dupnej
bez względu na to, jak się ten pas wyżej ułoży. Idealny materiał powinien być lekko elastyczny, żadnych pasków wiązanych na sztywno, żadnego sztywnego dżinsu.
Ja tam myślę kobitki, że przyszło nam latać w ciąży w tak fajnym momencie, gdy modne są tuniki, sukieneczki i legginsy:) Moim skromnym zdaniem szaleństwem jest wydawać 200zł na parę spodni, którą nosić będziemy tylko przez parę miesięcy. Tak więc jak na rasową, niedopinającą się w ukochane stare jeansy (eh, eh…) ciężarówę, przyszło mi stoczyć bój kolejno ze swoją szafą, następnie ze wszystkimi sklepami dookoła a na sam koniec z portfelem (który za każdym otworzeniem wypowiada jak mantrę że są „inne potrzeby”;p) O dziwo byłam w tamtym tygodniu w sklepie dla nastolatek (kryzys wieku średniego?!) i zaopatrzyłam się za niecałe 30zł w spodnie dresowe z pasem a’la ciążowy. A więc można! Tanio i uniwersalnie, nie tylko na czas ciąży