Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Stop pneumokokom. Zaszczep… babcię.

nie, 14 lut 2010 · Opublikowane w ABC rodzica-debiutanta
Jestem na świeżo po audycji u tzw. komuchów, czyli w radiu TOK FM. Audycji, która, muszę przyznać, bardzo dużo mi dała. O czym było? Jak w temacie. O pneumokokach. Akcent postawiono jednak na choroby pneumokokowe u dorosłych, a nie u dzieci. Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że u dorosłych, zwłaszcza u ludzi po 60-tym roku życia choroby wywołane przez pneumokoki mają dużo intensywniejszy przebieg niż u tradycyjnych nosicieli tych bakterii, czyli… dzieci do lat 6.
Tak, tak, moi drodzy, dzieci są nosicielami pneumokoków i trzeba to sobie jasno powiedzieć. Co więcej, ten stan do dla nich sytuacja normalna. Co nie znaczy, że pożądana, nie, nie. Chodzi jednak o to, że gdyby w nosie i gardle tych pneumokoków nie miały, to miałyby pewnie coś jeszcze gorszego, np. gronkowce. Z jednej więc strony pneumokoki grożą bardziej lub mniej ciężkimi zachorowaniami, z drugiej strony są czymś w rodzaju tresera odporności organizmu. Organizm uodpornić może się tylko w jeden sposób – poprzez kontakt z drobnoustrojem. 
Jak duży odsetek populacji dzieci jest nosicielem pneumokoków? W przypadku pociech chodzących do przedszkoli i żłobków – uwaga! – 100%. Lub wartość bliska temu. U dzieci przebywających w domach ten odsetek jest mniejszy, ale też bardzo znaczny.
No i teraz następuje po drugie. Kto się najczęściej opiekuje dziećmi pod nieobecność rodziców? Oczywiście babcie. Często jest też tak, że jedno dziecko już chodzi do przedszkola, a drugie siedzi z babcią w domu. Można założyć prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że młodsze „zapożyczyło” sobie pneumokoki od starszego, a obydwoje sprzedali je babci i rodzicom. U ludzi, którzy mają w domu małe dzieci, pneumokoki 4- lub 5-krotnie częściej stwierdza się w nosie i gardle, niż u ludzi, którzy dzieci nie mają. O ile jednak rodzice maluchów jakoś sobie z tym poradzą, o tyle po 60-tym roku życia zaczyna się etap pod nazwą „starość nie radość”, a co za tym idzie, wpływ drobnoustrojów na organizm się nasila.
Jakie choroby mogą wywołać pneumokoki? Takie same u dzieci, jak u dorosłych. Można je podzielić na dwie grupy: inwazyjne i nieinwazyjne. Zachorowania inwazyjne są bardzo groźne. Mam tu na myśli sepsę (wszyscy słyszeli o sepsie, prawda?), zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz zapalenie płuc. Brzmi strasznie, ale formy inwazyjne są rzadsze. Natomiast znacznie częściej spotykamy się z zachorowaniami nieiwazyjnymi. Czyli z czym? Z klasycznym i powszechnym zapaleniem ucha oraz zapaleniem zatok.
I teraz w czym rzecz? Jeśli twoimi dziećmi opiekuje się starsza osoba, to warto, żeby się zaszczepiła przeciw pneumokokom. Na rynku są szczepionki zarówno dla dzieci, jak i dla ludzi dorosłych. Te dla dorosłych są 23-składnikowe (czyli chronią przed 23. rodzajami pneumokoków, bo nie jednemu psu Burek), dla dzieci do lat 5 są 13-składnikowe. Dzieci sześcioletnie i starsze przyjmują szczepionki dla dorosłych. Jeśli starsza opiekunka twoich dzieci albo babcia cierpi na chroniczne zapalenie zatok lub zapalenie ucha, to może to być spowodowane przez pneumokoki. Może, ale nie musi. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że właśnie tę wersję należy uznać za słuszną. Warto więc osobom pilnującym dzieci zaproponować szczepienie, ponieważ choroby pneumokokowe przechodzą znacznie ciężej.
A co ze szczepieniem dzieci? Warto oczywiście również. Zwłaszcza jeśli planujesz oddanie dziecka do przedszkola lub żłobka. Jest to nie tylko z korzyścią dla dziecka, ale również dla ciebie (bo nie siedzisz wiecznie na L4), a także dla osób, które twoim dzieckiem się zajmują. Bo one z pewnością mają kontakt z przenoszonymi przez nie bakteriami. Już wcześniej o szczepieniach przeciw pneumokokom mówiła mi pediatra. Jadzia za jakiś czas pójdzie do przedszkola, ale wcześniej ją zaszczepię. Audycja w radiu tylko mnie w tym upewniła.

Ekhm, nadal pracowicie zbieramy głosy w konkursie Blog Roku 2009. Jeszcze tylko 9 dni na głosowanie. Darmowe głosowanie. Szczegóły po kliknięciu w banerek. 

3 odpowiedzi odnośnie posta “Stop pneumokokom. Zaszczep… babcię.”

  1. ewa.emilia12 pisze:

    Ja nie dałam się zwariować i cieszę się z tego :) Do 6 roku życia ani syn ani córka nawet kataru nie miały. Siostra wydała 1200- bo jakby nie liczyć to są 3 szczepionki po ponad 400 a efekt taki że mały mimo nie chodzenia do przedszkola i unikający kontaktu z kimkolwiek poza rodzicami i dziadkami chorował ciągle. Jak ktoś ma nadmiar gotówki i ma taką ochotę to nikomu nie odradzam, osobiście nie zamierzam szczepić najmłodszego synka bo to taka sama ściema jak z tymi szczepionkami ( jedno ukłucie mniej a grubo ponad 100 zapłacić trzeba).

  2. ja mimo wszystko zaszczepię. Ale masz rację w tym, co piszesz, że samo zaszczepienie nie jest panaceum na wszelkie choroby i nie oznacza, że dziecko nie będzie chorować wcale. Przecież nie wszystko pochodzi od pneumokoków. Są jeszcze wirusy i inne czarne charaktery. Mam nadzieję, że do czasu pójścia mojego dziecka do przedszkola będę na tyle bogata, żeby bez bólu wywalić te parę stówek na szczepienie :)

  3. Anonimowy pisze:

    a ja jestem na etapie szczepień, moje dziecko ma 6 miesięcy i gdy skończy rok zamierzam zaszczepić na pneumokoki. u mojego pediatry szczepionka na s (nie będę reklamować) kosztuje 200zł, w sumie dwa razy i trzeci przypominający za jakiś czas. a dzieci są różne i czy chorują, to nie zależy od szczepionki tylko od kilku innych rzeczy. ja tam wolę chuchać na zimne!

A Ty co myślisz?