Świerszczyk, ach!
To nieprawdopodobne, jak człowiek potrafi się wzruszyć w kiosku Ruchu (może on i nie Ruch, ale wzruch był autentyczny i dogłębny). Przechodziłam sobie i oczy me z gęstwiny piśmideł dla milusińskich wyłowiły – ach, ach, ach! – Świerszczyka! No, no, bez skojarzeń. Mówię o Świerszczyku klasycznym, dla dzieci. Fontanna łez wzruszenia rypnęła na beton, bo przecież Świerszczyk to było moje ukochane pismo jakieś 30 lat temu. Myślałam, że wraz z odejściem epoki PRL-u Świerszczyk przepadł zeżarty przez bezwzględną konkurencję. A tutaj proszę! Wśród durnowatych piśmidełek w stylu "koloruj z Barbie" (w prezencie błyszczyk gratis) przeznaczonych dla istot o poziomie intelektualnym pantofelka, wygrzebałam właśnie taką perełkę.
Perełka niestety swoje kosztuje, psia mać. 4,90 zł za numer, a to dwutygodnik. Ała. To już nie to samo, co w latach młodości, ale i poczytać można, i krzyżówkę rozwiązać, i oko nacieszyć.
Bardzo żałuję, że moje dziecię jeszcze na tym etapie nie jest. Liczę na to, że w ciągu roku gazetka jednak nie zdechnie. Pamiętał, że dla zupełnej młodzieży wychodził Miś. Czy Miś jeszcze żyje? Sześć lat temu dychał…


Od wczesnego dzieciństwa pamiętam „Misia”, którego kupowała mi starsza siostra za zaoszczędzone ze skromnego stypendium pieniądze. Zawsze czekałam na tę chwilę i rzucałam się do wąchania i czytania. Póżniej rozczytywałam się w „Świerszczyku” i tak jest do dzisiaj. Mam już dorosłe dzieci, ale w szkole, w której uczę reklamuję to najlepsze i najmądrzejsze czasopismo dzieciom i ich rodzicom, /niektórzy nie wiedzieli, że jeszcze się ukazuje/ i w ten sposób nigdy się z Wami nie rozstaję.
Witam
organizuję konkurs recytatorski pt „Wiersze Świerszcza” i będę to robić w swoje szkole do końca świata i jeden dzień dłużej!!! To czasopismo musi istnieć.