Bliżniaki w USG
No, myszki, powiedzcie państwu ładnie "dzień dobry".
Oto spojrzenie retrospektywne na "myszki". 8. tydzień ciąży. Dwie czarne dziury to dwa pęcherze owodniowe. Po środku przegroda. Ponieważ przegroda jest szeroka, to mamy praktycznie 100% pewności, że bliźnięta są dwujajowe. Myszka nr 1 jest po lewej, ta mała jasna plamka w lewym worku. Myszka nr 2 jest po prawej. Wygląda jak spasiony przecinek
.
A teraz zdjęcie aktualne. 11. tydzień ciąży. Zobaczcie, jak się zmieniły przez trzy tygodnie.
Myszka nr 1 leży na górze i jest zwrócona przodem do widza. Wyraźnie widać rączki i głowę. Nóżki ma podkurczone i są na wysokości brzucha, dlatego ich nie zobaczymy. Myszka nr 2 jest zwrócona bokiem. Uważny obserwator zauważy cienką, jaśniejszą linię na górze. To kręgosłup. Obie mychy ochoczo sobie podczas badania brykały. Płeć jeszcze nieznana.
Ja nadal leżę plackiem, ponieważ ciągle zdarzają mi się krwawienia. Jest to spowodowane tym, że kosmówka jednej z myszek (kosmówka to takie pre-łożysko) jest położona bardzo nisko, a to sprawia, że odrobinę się odkleja. Póki krwawienie nie jest silne, nie jest to dla dziecka niebezpieczne, ale mam spakowany plecak do szpitala i w razie czego mam natychmiast zbierać zad i jechać. Gin powiedział, że właściwe łożysko przesunie się nieco do góry i będzie git, ale póki co pazury z niepokoju obżarłam do tego stopnia, że wyglądam jak Wenus z Milo.
Dlatego uprasza się o dalsze przesyłanie pozytywnych fluidów, póki oba łożyska się nie wykształcą (mniej więcej pod koniec 12.lub13. tygodnia ma się to stać). Łożysko zaczyna produkować hormon potrzebny do utrzymania ciąży (progesteron) i cała sprawa wygląda znacznie bezpieczniej. Na razie przyjmuję go doustnie, jako wspomaganie. Włączam turbodoładowanie w pozytywnym myśleniu.


