Huśtawka, hamak i wigwam w jednym made by IKEA
Stało się. Dorobiliśmy się huśtawki. Mąż wybierał i okazało się, że to, co wybrał, to strzał w dziesiątkę. Przy okazji przesyłam wirtualne całuski (i dwie rybie łuski, na, na, na, na….) panu, który wymyślił IKEĘ, bo sprzęcior został kupiony właśnie tam. Bardzo, ale to bardzo huśtawkę chwalę. Wygląda ona tak:
Wybaczcie jakość zdjęć, ale taki ze mnie fotograf jak Kubicy mister universum. Jest to, jak widać, trochę więcej niż klasyczna huśtawka. Spełnia też rolę czegoś w rodzaju hamaka (można się w tym położyć) i wigwamu. Dzieci lubią mieć własny kącik, coś w rodzaju domku. Kiedy byłam piękna i młoda, nie miałam oczywiście takich bajerów, za domek służył więc koc zarzucony na krzesła.
Tak wygląda mocowanie do sufitu:
Nie ma obawy, huśtawka utrzyma słonia. Jest naprawdę porządnie zrobiona, a liny i zaczepy wyglądają na mocne. IKEA jak to IKEA jest oczywiście do bólu praktyczna i ekologiczna. Huśtawkę po odpięciu można prać w pralce w zwykłym programie. Materiał, z którego jest zrobiona, trochę przypomina płótno namiotowe, trochę żagiel. Jest naprawdę solidne. Całość jest porządnie zszyta, nie ma takiej opcji, żeby coś tam gdzieś się odrywało i trzeba było nagle odkrywać w sobie powołanie krawieckie.
To czerwone, które jest w środku, to coś w rodzaju dmuchanej poduchy-materaca. Nie wypadnie z "wigwamu", bo jest przypinane za pomocą zamka błyskawicznego. Pomysłowe, no nie? Przy okazji jest miękkie i wygodne. Poniżej widok wnętrza z bliska.
Huśtawka nadaje się do niedużego mieszkania. Naszemu daleko do np. przestrzennych loftów, a huśtać się można bez problemu i to nawet mocno. Wystarczy wybrać odpowiednie miejsce do zawieszenia.
Przy okazji sprzęt zaczął spełniać rolę kołyski. Mała ucina sobie w niej południową drzemkę. Po prostu kładzie się, wystawia nóżki przez dziurę (lub śpi zwinięta w kłębek) i bujamy.
Jedyna wada, jaką widzę, związana jest z samą konstrukcją przedmiotu. Ponieważ całość jest miękka, nie ma szans, żeby dziecko miało wyprostowany kręgosłup. Może oczywiście siąść bliżej "dziury" i wtedy nie opiera się o ściany, ale jeśli się opiera, to trzeba zadbać o to, żeby nie siedziało w huśtawce godzinami, bo to może mieć przykre konsekwencje dla kręgosłupa.
Cena, uważam, przystępna jak na tego typu bajer – 100 zł.



100zł??? To ja taką chcę,dla mojej Jagódki!!!
))
Pozdrawiam
29 marca 2010 11:35
Mam pytanie czy jest to całość czy mocowania, linkę trzeba dokupić osobno.Pozdro
jaka jest długosc hustawki bez linki?
a my mielismy taka i baaardzo ja polecam:
http://allegro.pl/mata-namiot-fisher-price-hustawka-skoczek-lindam-i1662043646.html
montuje się w ułamku sekundy, wystarczy zawiesić na framudze, jest bardzo bezpieczna i zajmuje dzieciaka na dłuuugo
a w ogóle c to za dzieciństwo bez huśtawki ;P