Penaten – legenda dotyłeczna
No, to jest po prostu old school. Chyba nie ma rodzica, który nie słyszał o kremie Penaten.
Zdjęcie produkcji własnej, dlatego takie kiepskie. Tak, mam różowy mebel w domu. Stolik z IKEI
Nie mam pojęcia, ile czasu utrzymuje się na rynku, ale podejrzewam, że pamiętają go nawet dinozaury. Penaten nie ma pozytywnej opinii polskiego Instytutu Matki i Dziecka, jakby ktoś szukał takiej informacji. Ale to wcale nie oznacza, że traci na jakości i nie jest wart zaufania. Znaczek instytutu nie decyduje o wszystkim.
Penaten to gęste kremiszcze i chwała temu, kto zamknął go w pudełku, a nie jak to jest w przypadku kremu Nivea Baby – w tubce. Ładowanie gęstych kremów do tubki powoduje to, że nigdy nie wyciśniemy całości, chyba że chce nam się tubę rozkrajać i wygrzebywać paluchem resztę. Niemałą resztę. A to z kolei przelicza się na konkretne pieniądze. Jeśli czegoś, za co zapłaciłeś, nie wykorzystujesz w całości, to po prostu na tym tracisz. Penaten jest na szczęście w okrągłym pudełeczku i tu mowy o stratach nie ma.
A działanie? Moim zdaniem miodzio. Na pewno sprawię go sobie, kiedy maluchy przyjdą na świat (to znaczy zanim przyjdą, bo potem to się lata jak kot z pęcherzem, a tu trzeba na spokojnie, metodycznie). Testuję go co prawda na dwuletnim zadku, ale opinie płynące z szeroko pojętego Zachodu pozwalają mi twierdzić, że na tym noworodkowym sprawdzi się również.
Wady? Jedyna, jaką widzę, dotyczy właśnie gęstości. Jest tak duża, że krem ciężko rozsmarować. Poza tym nie mam się do czego przyczepić.
Podsumowanie:
Producent: Johnson&Johnson
Nazwa: Penaten Creme
Ocena w skali 1 do 6 – 5 (będzie 6 mam nadzieję za parę miesięcy)
Dodatek z 24.11.2010.
Będzie szóstka. Penaten rządzi i pomimo tego, że przypomina konsystencją zaprawę murarską, wart jest, żeby się na niego zrujnować.

stosowałam go niemal 6 lat temu na pupie młodego-od narodzin do zakończenia opakowania (trochę to trwało;))Był ok, tylko rzeczywiście megagęsty:)sprawiłam go wtedy młodemu, bo pamiętałam,że ciotka chwaliła sobie kosmetyki penatena przy swoich dzieciach , gdzieś na przełomie lat 80-tych i 90-tych.Marka zapadła mi w pamięć:)i dobrze:)!
ciut lepsza konsystencje i swietnie sie sprawdza na nowych tyleczkach sudokrem. tez nie w tubce tylko w pudeleczkach o roznych gabarytach.
Tiaaa… pamiętam go z opowiadań moich rodziców. Niestety moją alergiczną dupkę uczulał … ale to podobno wszystko tak działało na mnie
Dla mnie Penaten okazał się być za twardy. Trzeba się sporo namęczyć aby go równomiernie rozsmarować, nie, no ta konsystencja mnie nie satysfakcjonuje. Za to, jako komentarzowy żydek, który szuka zawsze jak najtaniej, polecam krem cynkowy na odparzenia Baby Dream z Rossmanna. Cena symboliczna (ok 8 zł), kremu duuużo, a konsystencja fajna do rozprowadzenia na pupce. Do tej pory, odpukać w niemalowane, odparzeń się nie dorobiłyśmy, nawet w największe upały
No i przetestowałam tę legendę i wiem, że już więcej po nią nie sięgnę! Jest zbyt gęsty, jak postoi trochę to robi się jeszcze bardziej gęsty i są problemy z rozsmarowaniem. Ja dla małych tyłków (tych przed rozszerzeniem diety) polecam najzwyklejszy Bambino w puszcze, ten niby ochronny do twarzy! Później to trzeba wprowadzić większa artylerię u mnie w postaci Sudocremu!
A ja jestem zdecydowanie na tak! Penaten betonuje tyleczek tworząc barierę dla zawartości pieluchy i o to chodzi. Ma być gęsty i nie wchłaniać się za szybko jak inne kremy aby zapora była trwalsza i pewniejsza. Moim zdaniem to jest to