Jak NIE przechodzić z wózkiem przez przejście dla pieszych
Na kursie prawa jazdy usłyszałam kiedyś, że pieszy to święta krowa. Jeżeli wchodzi na przejście dla pieszych albo w ogóle znajduje się w obrębie skrzyżowania, należy mu się absolutne pierwszeństwo. Trzymam się tej zasady jako kierowca, wiem o niej jako pieszy. Ale i za kółkiem, i na przejściu dla pieszych obowiązuje ta sama zasada ograniczonego zaufania. Inaczej mówiąc, zanim coś zrobisz, pomyśl, albo przynajmniej się rozejrzyj.
Bo są takie sytuacje, kiedy nie da się szybko wyhamować bez spowodowania kolizji drogowej lub wypadku. Jeśli więc, droga mamo, ładujesz się z wózkiem na przejście tuż przed maską samochodu, to musisz liczyć się z tym, że droga hamowania auta jadącego z prędkością przepisową, czyli 50 km/h, wynosi 15 metrów. Na suchej nawierzchni. Jeśli pada deszcz, to ta droga jest znacznie dłuższa. Jeśli więc pojawiasz się na jezdni dwa metry przed samochodem, to nie dziw się potem, że wydarzyła się tragedia.
Najczęstszą przyczyną wypadków na polskich drogach nie jest jazda po pijanemu czy uszkodzona nawierzchnia, tylko zwykła głupota, eufemistycznie zwana brakiem wyobraźni.
Poniżej filmik zarejestrowany okiem kamery monitoringu miejskiego upubliczniony przez policję w Piekarach Śląskich. Wrzucili go do sieci ku przestrodze. Jak NIE NALEŻY przechodzić przez przejście dla pieszych.
Na wszelki wypadek jeszcze raz powiem: jeśli bez uprzedniego rozglądnięcia się władujesz się na przejście dla pieszych – nawet jeśli masz pierwszeństwo! – tuż przed nadjeżdżającym busem, to ty i twoje dziecko macie raczej marne szanse na przeżycie, jeśli drugi pas nie jest wolny i jeśli kierowca nie posiada świetnego refleksu.
W tym przypadku kierowca refleks miał i pas był wolny. Kobieta (22-letnia) została wezwana na policję i tam postawiono jej zarzuty spowodowania bezpośredniego zagrożenia w ruchu drogowym. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności. Była zdziwiona zarzutami i nie widziała swojej winy w całym zajściu. Trzeba jej było pomalutku wytłumaczyć. Mogła zginąć sama, zabić swoje dziecko, a przy odrobinie szczęścia wysłać w zaświaty także kierowcę. Gdyby on nagle zahamował, władowałoby się na niego następne auto i doszedłby kolejny ranny do kolekcji. Wszyscy, którzy mają prawo jazdy, wiedzą, że jeśli jedzie się za busem lub ciężarówką NIE WIDAĆ, co się dzieje z przodu, bo duży samochód zasłania widoczność.
Często spotykam babcie przeciągające wnuczęta przez ulicę w najdziwniejszych miejscach i zupełnie niespodziewanie. Przecież kierowca widzi, to zahamuje, no nie? Je też powinno się pociągnąć do odpowiedzialności. Z dwóch powodów. Po pierwsze narażają siebie i dziecko na niebezpieczeństwo, po drugie uczą je od małego przebiegania tuż przed maską. Pogratulować.
Przepraszam, ze nie na temat, ale gdzie mi sie zgubila funkcja "szukaj". Nie ma jej juz?
Apelowałabym także o rozsądek rodziców/dziadków/opiekunów wędrujących ze swoimi pociechami po ścieżce rowerowej. Już pomijam miłosiernie fakt, że pakują się tam, gdzie im nie wolno (bo mam na myśli drogi WYŁĄCZNIE dla rowerów), ale, na Boga, dlaczego puszczają dzieci luzem widząc, że jedzie rowerzysta? Mam ciężki, solidny rower, sama jestem ciężka i solidna – w starciu ze mną małe dziecko nie ma szans. Bo są takie ścieżki, gdzie rowerzysta nie ma dokąd uciec – i co wtedy?
Generalnie, niezależnie od tego, kto ma pierwszeństwo i gdzie, trzeba MYŚLEĆ.
Była i znikła, będzie nowa
Suuuuuuuuuuper, tamta byla calkiem bezuzyteczna!
Dobra, jakaś jest. Na razie wystarczy, ale szykują się szeroko zakrojone zmiany. Cierpliwości
Inny problem ,,komunikacyjny'' to niezapinanie pasów w fotelikach lub w ogóle jazda dziecka na stojaka, najlepiej między przednimi siedzeniami. Aż mnie skręca, jak widzę takie obrazki.