Mama i ja – woda mineralna bez bąbelków
Jeśli miałyście okazję leżeć na porodówce lub – czego nie życzę – na podtrzymaniu, to pewnie mogłyście się rozglądnąć po szpitalnych przyłóżkowych szafkach. I pewnie widziałyście, że na tych szafkach, jak szpital długi i szeroki, stoi niegazowana woda mineralna. Jaka? Oczywiście jedynie słuszna, czyli Żywiec. Ja też byłam przekonana, że świat zaczyna się i kończy na Żywcu, ale poproszono mnie o przetestowanie wody o nazwie Mama i ja produkowaną przez firmę Wosana.
Ha, jak ocenić smak i walory wody? Woda to woda, jaka jest, każdy widzi. Wzięłam więc na porównanie Żywiec, który oczywiście mam w domu. I co? I widzę, że Mama i ja również jest polecana przez Instytut Matki i Dziecka w żywieniu niemowląt i dla kobiet w ciąży. Jestem w tej dobrej sytuacji, że i mam małe dziecko, i spodziewam się dwóch kolejnych, mogłam więc przetestować produkt od każdej strony.
Porównałam skład mineralny obu wód. Jedna uwaga: ciężarówkom i mamom polecana jest woda niskozmineralizowana. Tak naprawdę woda, która ma ilość składników mineralnych mniejszą niż 500mg/l, mineralną jest tylko, hmm, symbolicznie. Jest taka prawie mineralna. Tak przynajmniej mówią ogólnodostępne normy. Nie należy więc jakoś szczególnie liczyć na to, że picie wód niskozmineralizowanych pozwoli nam uzupełnić niedobór magnezu czy wapnia, bo w oczywisty sposób nie uzupełni. Woda taka jest jednak lepsza niż kranówa – jasna sprawa – w związku z tym świetnie się nadaje do przygotowywania posiłków. Jeśli chcemy, żeby niemowlę jadło naprawdę zdrowo, to dobrze użyć właśnie takiej wody. Można ją normalnie gotować, a jeśli używamy do parzenia herbatek (ja używam), to nie ma wielkiego ryzyka, że nam czajnik w mgnieniu oka zarośnie kamieniem. Wody wysokozmineralizowane (np. Staropolanka, Muszynianka) mają składników o wiele więcej (dla przykładu Muszynianka 1972 mg/l !!), ale jednocześnie ich smak jest bardzo charakterystyczny i trudno go nazwać neutralnym. Taką wodę wysokozmineralizowaną trzeba do siebie dobrać pod względem składników. Nie wszystko dla wszystkich.
Dobra, przejdźmy do składu mineralnego. I Żywiec, i Mama i ja mają bardzo podobny. W przypadku Mama i ja stężenie składników mineralnych w litrze wynosi 266 mg/l, w przypadku Żywca – 232mg/l. To nie jest duża różnica. Ilość wapnia, magnezu czy sodu jest niemal taka sama.
To w takim razie, czy jest jakaś różnica? No, kurde, jest. Smakowa. To brzmi dziwnie, bo woda smakuje jak woda, zwłaszcza niskozmineralizowana, ale jest coś w tej wodzie, co sprawia, że… ją lubię. Nie wiem, co to jest, ale na przykład do Żywca mnie nie ciągnie, a tę sobie nalewam raz po raz. Jestem takim typem, dla którego woda musi być gazowana, bo inaczej nie czuję, że się napiłam. Wód niegazowanych nie uznaję. A tymczasem Mama i ja jest taka, że noszę sobie, ekhm, pół litra w torebce i popijam. Podczas karmienia piersią byłam skazana na wody niegazowane (wiem, niektórzy piją gazowane i mówią, że nie doświadczają żadnych kolek, ale ja tam wolałam dmuchać na zimne) i przeżywałam to tak samo jak przymusowy brak nabiału. Miło, że jest coś, co mi podeszło.
Nie wiem, na czym to polega. Może ma znaczenie, gdzie leży źródło. Wiadomo, woda przeciska się przez różne skały, a skały mogą różnić się składem chemicznym. To wszystko może wpływać na smak.
W każdym razie miała być indywidualna, subiektywna opinia i liczyli się z tym, że mogę ich zjechać z góry na dół. Nie zjadę, nie mam podstaw


Woda "Mama i ja" jest bardzo dobrą wodą,w końcu jest woda która mi smakuje!
Moja żona wprowadziław domu do picia zamiast Cisowianki bez gazu "mame i ja". Specjalnej roznicy nie widzę, smakowo ok.Ale poczytałem o wodzie > takmami lubię > sprawdzam i wyglada na to, że to nie żaden wynalazek, tylko prawdziwa woda dla niemowlaków i ich mam. Żegnaj Cisowianko
Jeszcze jedna uwaga: zauważcie, że na wodach niskozmineralizowanych (czyli wszystkie żywce, mama i ja, nestle i inne) nie ma wyrazu "mineralna". Jest napisane "naturalna woda źródlana". To właśnie dlatego, że zawartość składników mineralnych jest mniejsza niż 500 mg/l i zgodnie z przepisami to nie są wody stricte mineralne. Czyli nie są lecznicze.
Ja czytajac dobre opinie o tej wodzie rowniez ja nabyblam, jednak jestem zaniepokojona takim faktem. Po otwarciu butelkę z wodą przechowuje w lodowce nie dlużej niz jeden dzien i za kazdym razem jak ja otwieram zauwazam, ze butelka jest zaciągnięta, wgięta !!!! czyli w wodzie po otwarciu musza sie rozwijac sie bakterie tlenowe!!!
mnie tylko zastanawia, czemu na stronie internetowej podany jest inny skład mineralny wody niż na opakowaniu..
My pijemy tylko Krople Beskidu a mały ją tak uwielbia,że woli ją pić bardziej od herbatki
Nie na temat, ale dzięki foxi23 ilość komentarzy w zastraszającym tempie zbliża się do liczby 7000
I bardzo dobrze!! Pokochałam Was (Ciebie Kruszyno i Twoje opowieści ) miłością ogromną, więc i miło coś skomentować
Piję około szklanki wody na dzień. Nikt nie wie z czego to wynika; tarczycę mam w normie. Powtarzają mi, ze trzeba pić. Ale jak tu pić kiedy po otwarciu butelki z woda cuchnie z niej jak z rynsztoka. Mówiąc szczerze na pierwszym miejscu dałabym własnie żywiec i kroplę jako „bez kitu” najbardziej śmierdzące i smakujące goryczką. Okropne. Natomiast 3 miesiące po urodzeniu myszy pediatra zalecił „mamę…” i jestem pod wrażeniem. Nie ma kolek, nie ma rozwolnień a ja sama piję aż dwie szklanki dziennie. Ta woda smakuje źródlaną czystością. Po prostu nie ma posmaku. Po otwarciu butelki nie trzymam jej w lodówce. Nic mi się nie zasysa, ani nie zachodzi. I tak w ciągu dnia zużywam całą butelkę, więc nie ma sznasy się zepsuć. O tym świadczy doskonała forma mojego dziecka.::))