Antykoncepcja i test ciążowy w jednym?
Wiele razy powtarzam sobie, że już mnie nic w życiu nie zdziwi i zawsze okazuje się, że jestem o wiele mniej cyniczna niż to sobie wyobrażam. Opad szczęki (pardon, żuchwy, szczęka nie ma prawa opaść, chyba że razem z całą głową) zaliczyłam za sprawą – uwaga, uwaga! – „Komputera cyklu przeznaczonego do planowania rodziny i antykoncepcji„.
Ojapierdziu. Chodzi o kombajn w rodzaju „krawaty wiąże i sprawia ciążę”. Elektroniczny gadżet, który powinien znaleźć się w wyposażeniu domowym każdej kobiety, która poważnie podchodzi do swojej płodności. Wygląda to to tak:
Co to w ogóle jest? Ustrojstwo, drogie moje, mierzy temperaturę (ponoć superdokładnie), zapisuje pomiary i na tej podstawie wylicza dni płodne i niepłodne. Posiada możliwość wydrukowania wyników do 99 dni wstecz. Prognozuje pogodę łóżkową, czyli płodność na najbliższe 6 dni. Czyli jak wprowadzisz temperaturę, a gadżet ci powie, że możesz swobodnie bzyku-bzykać, to bez stresu zmieniasz się w łóżkową małpkę fiki-miki.
Jeśli chcesz mieć dziecko, urządzenie po 15 dniach powiadomi cię, że prawdopodobnie jesteś w ciąży, a po 18 – uwaga! – potwierdzi to. Alleluja! Nie wiem, jak potwierdzi i na jakiej podstawie, ale potwierdzi.
Wszystkim, którzy choć trochę liznęli wiedzy o naturalnych metodach antykoncepcji (uparcie i z premedytacją nie nazywam ich metodami planowania rodziny – odsyłam do tagu „antykoncepcja”, gdzie poczytacie o zaletach i wadach), powinna zapalić się czerwona lampka, ponieważ brak ważnej zmiennej w postaci oceny śluzu. Ustrojstwo śluzu nie bada, tylko temperaturę. Wszystkie wiemy, że temperatura może być bardzo różna, w zależności od tego, jak spędziłyśmy wieczór, czy piłyśmy alkohol, czy nie jesteśmy w podróży przypadkiem, czy nie mamy nadmiernych stresów, czy nie chorujemy itp. Nie ma możliwości wprowadzania do urządzenia informacji o wszystkich tych zdarzeniach (w przeciwieństwie do zwyczajnego zeszytu w kratkę, gdzie można zapisać wszystko), w związku z tym liczyć się trzeba z umownością wyników. Producent zapewnia o skuteczności ponad 99%, czyli takiej, jaką mają tabletki hormonalne. No bez jaj.
I teraz wisienka na torcie. Ile to kosztuje? Ach, skromne 1200 zł. Nie, nie pomyliły mi się zera. Ale to nie wszystko. Możecie mieć też gadżet z wyższej półki. Za skromne 2400 zł.
Noooo, ten to już jest wypasiony w opcje. Oprócz rozmaitych metod archiwizacji, dysponuje informuje o niewydolności ciałka żółtego i cyklach bezowulacyjnych. Posiada nawet program do planowania płci dziecka. Skuteczność 80%. Zemdlałam.
Urządzenia wyszukane przez ceneo.pl. Wystarczy wpisać nazwę.
Czekajcie, to te tajemnicze urządzenia bardziej mają pomagać być w ciąży czy przed nią chronić?
A wiecie, że jak reklama trafi na podatny grunt, na ludzi mocno zdesperowanych, to oni kupią taki komputerek i będą w niego wierzyć. Przykre!
No właśnie o to chodzi, że to taki kombajn. Jeśli nie chcesz być w ciąży, to on Cię uchroni, bo pokaże Ci, kiedy masz owulację i zaprognozuje, czy w najbliższych sześciu dniach możesz zarządzić małe łóżkowe co nieco. A jeśli dziecka chcesz, to na tej samej zasadzie – podejmujesz łóżkowe co nieco
Bajer pełni tę samą rolę, co 60-kartkowy zeszyt w kratkę, w którym codziennie nanosi się pomiary. Różnica jest przede wszystkim w cenie, w połączeniu z termometrem (gdzie się nim mierzy temperaturę? bo chyba nie w pochwie lub w ustach, czyli tam gdzie się powinno) i w tym, że nie naniesiesz do niego wielu istotnych zmiennych.
Przez 10 lat robiłam wykresy metody objawowo-termicznej i śmiem twierdzić, że coś na ten temat wiem. Liczy się wszystko, nawet to, czy poszłaś spać później niż zwykle, czy nie przeżywasz jakichś stresów, czy nie jesteś przeziębiona, czy nie piłaś alkoholu wieczorem, czy nie zmieniłaś miejsca pobytu – to wszystko podwyższa temperaturę, a podwyższona temperatura może wprowadzić w błąd.
Dlatego tak ważny jest objaw, jaki daje śluz. Dopiero śluz w połączeniu z temperaturą da Ci w miarę pełny obraz. „W miarę”, bo metoda nie jest dla każdego – też śmiem to twierdzić, wbrew fanatycznym opiniom, z jakimi się spotkałam. W każdym razie zmienna śluzu i zmienna temperatury korygują się nawzajem i uzupełniają.
I teraz kupujesz bajer za 2400, który co prawda krawaty wiąże, ale do którego informacji o śluzie nie wprowadzisz, a on jej nie weźmie pod uwagę. Normalnie ból, a skuteczność 99% to jakaś utopia. Oraz to, że sprawdzony w 1 milionie cykli. No jasne…