W radiu TOK FM leci ostatnio reklama dotycząca sposobów kąpania malucha. I w tejże reklamie pada mniej więcej taki tekst:
Na początku bardzo się bałam kąpać moją małą córeczkę. Była taka malutka. Pomogły mi wtedy pewne ręce położnej, jeszcze w szpitalu. Dodawała do kąpieli Oilatum Soft.
Mam nadzieję, że przytoczyłam w miarę wiernie. Jestem w stanie postawić skrzynkę piwa lub innego napoju osobie, która udowodni, że położna w szpitalu stosowała Oilatum. Różne ściemy słyszałam, ale ta jest chyba jedną z większych.
Oilatum, choć bardzo dobre (pean na jego cześć powstał tutaj), jest przy okazji cholernie drogie i żaden szpital nie pozwoli sobie na kąpanie noworodków z użyciem tego specyfiku. Ja akurat leżałam w szpitalu, gdzie w dwuosobowych salach matki były razem z dziećmi i to właśnie tam maluchy były kąpane. Było w sali takie wielkie „umywalsko” (w ogóle coś w rodzaju dziecięcej mini-łazienki, szafki i te sprawy). Położne napuszczały wody, wlewały do niego coś, co porządnie się pieniło – w żadnym waypadku Oilatum, które jest emolientem i nie pieni się, choćbyśmy na rzęsach stawali. Potem brały dzieciaka, szast-prast, przód, tył, głowa, pupa i wio w becik. Delikwent ryczał w niebogłosy i muszę przyznać, że przez pewien czas po szpitalu mieliśmy kąpielową traumę. Dziecię się po prostu bało. Podejrzewam, że w innych placówkach służby zdrowia sprawa wygląda podobnie. Biorą człowieka, myk-myk i po kilku minutach sprawa kąpieli i przebrania jest załatwiona.
Nie mam pojęcia, w czym kąpały, nie pamiętam nazwy, ale podejrzewam, że to jedna z tańszych opcji na rynku. Uczulenia nie było, innych niepożądanych reakcji – poza rykiem – też nie. W domu stosowaliśmy jednak Oilatum. Fajne to jest, jeśli człowiek jest mały i skóra jest bardzo delikatna, ale potem trzeba środki kąpielowe nieco urozmaicić. Po pierwsze dlatego, że człowiek rośnie i już nie jest taki hiperwrażliwy (nie mam na myśli alergików), po drugie w Oilatum nie da się normalnie umyć włosków, bo wiecznie mamy dredopodobne strąki (nasza dziewczyna należała akurat do kudłaczy – urodziła się z bujną czupryną, która jej się ani trochę nie wytarła). Po trzecie jest zabójcze dla portfela. Po jakimś czasie przeplataliśmy Oilatum jakimiś innymi „kąpaczami”, a z czasem odstawiliśmy zupełnie. Emolienty stosujemy, ale raczej sporadycznie (i bardziej Emolium niż Oilatum – jakością nie ustępuje ani trochę).
A teraz wróćmy do radiowej reklamy. Zachwycona mama stwierdza tam:
Położna bardzo mi pomogła. Dziś nasza córeczka ma dwa lata i nadal kąpiemy ją w Oilatum Soft.
Jeśli tylko i wyłącznie w tym, to mogę tylko pozazdrościć zasobności portfela
A w ogóle reklamy kierowane do rodziców na przemian osłabiają mnie i podnoszą ciśnienie.


Kalendarz ciąży

moim zdaniem to ściema z tym kąpaniem w oilatum w szpitalu.Widziałam jak położne kąpią noworodki-dokładnie tak jak opisałaś.Maluchy ryczą wniebogłosy, bo położne robią to szybko, taśmowo i przede wszystkim szokowo dla noworodków.Miałam traumę niezłą, jak oddawałam małą na kąpiel w szpitalu-wiedziałam,że mała za każdym razem bedzie przeżywać stres.Moja siostra urodziła córeczkę w Anglii-tam w ogóle nie zaleca się kąpieli przez kilka dni po porodzie, jedynie delikatne obmywanie ciałka tym miejscach, które tego potrzebują.A już na pewno powinno zostawić się jak najdłużej tę ochronną maź na skórze,z którą dziecko przychodzi na świat.Moja córka miała maź na czubku głowy, gdy ja zobaczyłam później( gdy przeszła już pierwszą szpitalną kąpiel) maź zniknęła z główki małej, pewnie nieźle położna wymęczyła małą,żeby usunąć ją usunąć:(na razie jeszcze używamy oilatum do kąpieli małej, do mycia główki mydełko czy raczej kostkę myjącą:) oilatum(tez koszmarna cena), potem przerzucę się na emolium,zachęcona opiniami mam:) i ceną:)a potem pewnie wsiądziemy na jakieś łagodne, zwykłe płyny do kąpieli:)no, ale my alergiczni jesteśmy
Ano, u nas w szpitalu kąpiel noworodków przypominała trochę kurzą fermę (no dobra, nie dyndały dziećmi głowami w dół, ale PRAWIE). Dzieci darły się maksymalnie (mój darł się jeszcze przez 2 miesiące). Trochę podejrzewam, że przez skojarzenie z tymi pierwszymi dniami oraz przez cesarkę, gdy wyciągnęli go z 37 stopni na jakieś 10. Oczywiście zaraz potem położyli pod tym szpitalnym grillem, ale jednak.
Kapali w pianie, Nivea
Potwierdzam, rodzilam w Anglii i w szkole rodzenia zachecali do niekapania dziecka zaraz po porodzie, a tak w ogole to kapiel ma byc raz w tygodniu. Zaznaczam: kapiel, mycie ma byc codziennie! Urodzilam dziecko i zawinelam w reczniko-zawiniatko w szpitalu. I tyle, troche oczywiscie zostalo przedtem przetarte
Lezalo tak dwa dni, przecieralam mu tylko buzke, raczki, pupe i okolice i pod paszkami, gdzie gromadzila sie mazia (sorki, wiem, ze maz ale nie mam polskich liter). Kokonik oczywiscie zmienialam, ale nie ubieralam dziecka w ciuszki, dopiero na trzeci dzien. Mysle, ze w duzej mierze dzieki temu dziecko nie mialo zadnych wysypek, pokrzywek, odparzen itd. Po powrocie do domu zanurzylismy potomka spokojnie w letniej wodzie, nie bylo zadnej traumy i syn uwielbia kapiel. Co do wrzasku – coz, przyznam sie, jest. Sciany az drza, kiedy… wyciagamy go z wanny!
Po pierszym miesiacu zaczelismy go kapac dwa razy w tygodniu, po drugim – co drugi dzien.
Acha, i jeszcze jedno: wszelkich nasaczonych chusteczek do tej pory uzywamy tylko i wylacznie jako „prania wstepnego” przed pluskaniem tylka w wodzie, kiedy mlody walnie cos grubszego. Nie ma zmiluj sie, po przecieraniu pupki chusteczkami wyciagam miske, nalewam wody i splukujemy chemie!
u nas urządzamy kąpiel małej co drugi dzień, a do bieżącej obsługi;)różnych części ciała też stosujemy waciki i miseczkę ciepłej wody:)chusteczki nawilżane mam na sytuację awaryjną poza domem:)
Kruszyzna, to gdzie ta skrzynka piwa? Podać adres? W Centrum Zdrowia Matki Polki kąpią w Oilatum, na własne oczy widziałam
PS Dziękuję za życzenia urodzinowe!
Oj tak na pewno Oilatum w szpitalu hihi Nie wiem w którym?!
Ale fakt kąpiel noworodków wygląda jak wygląda! U nas to nawet nie napuszczały wody,tylko myły pod kranem nad wanienką a co stosowały to nie wiem,bo środek myjący był w pojemniczkach przymocowanych na ścianie! Ale ogólnie cieszyło mnie to,że to tak szybko myju-myju i po wszystkim! Moją córa akurat jest z tych lubiących kąpu-kąpu i żadnego krzyku nie było! Ale dziękuję koleżanką,które mi opowiedziały jak wygląda kąpiel w szpitalu,bo inaczej by mi serce stanęło jakbym zobaczyła jak to się robi a wcześnie nie wiedziawszy! A w domciu to używamy Emolium na zmiane z Hippem i nasza Dziącha lubi baaardzo,a płacze to raczej po kąpieli- w trakcie to by się pluskała i pluskała!
U mnie w szpitalu też kapali w Oilatum, też widziałam na własne oczy:)
a jednak oilatum w niektórych szpitalach jest używane:)!!ale we wszystkie reklamy wierzyć nie będę, hihi;)
@duszka84
– własne oczy się nie liczą. Oczy aparatu fotograficznego już tak 

UDOKUMENTOWANE!
Ja jestem z tych, których patronem jest święty Tomasz: nie zobaczę, nie uwierzę
Ale miło wiedzieć, że coś takiego jednak ma miejsce. Znaczy się albo szpital umie załatwić sobie sponsora, albo jest w dobrej kondycji finansowej. Ponieważ jednak CZMP należy do najbardziej zadłużonych placówek w kraju (przynajmniej jakiś czas temu tak było), stawiam na to pierwsze. Ale i tak przedsiębiorczość godna naśladowania
U nas tez bylo Oilatum w szpitalu, ale tylko do kapieli leczniczej. Mlodej sie BAARDZO skorka luszczyla po pierwej kapieli (tez byla wrzeszczaca kura pod kranem!), wiec pediatra zalecil wspomniane kapiele.
W domu od poczatku kapalismy w Oliatum. Wrzaskow w kapieli nie bylo (bardzo pomoglo zawijanie w pieluszke tetrowa i wsadzanie malucha razem z nia do wanienki). Za to strsznie wrzski byly PO, a juz ubieranie w pidzamke to wogole tragedia;) po dwoch miesiacach sie skonczylo i teraz cala nasza trojka bardzo lubi wieczorne kapu-kapu co drugi dzien.
Acha, alternatywa dla Oilatum moze byc tez Oillan. Co prawda producent zastrzega, ze: „Przeznaczona jest do codziennej pielęgnacji skóry niemowląt powyżej 6 miesiąca życia, a w przypadkach dermatologicznie uzasadnionych – powyżej 1 miesiąca życia.” Ale pani w aptece zapewniala, ze mozna od samego poczatku. My stosowalismy od 3 tygodnia i jestesmy bardzo zadowoleni:) Trafilismy na promocje i za elulsje do kapieli 500ml i balsam do ciala 250ml zaplacilismy ok.50zl. Do przelkniecia:)
we Wrocławiu na Kamieńskiego też kąpali w Oilatum, ale tylko jako zalecenie pediatry, np. kiedy skóra za bardzo się łuszczyła. A co drugi dzień oczywiście kąpiel pod kranem;/ Ja stosuję Oillan i jestem bardzo zadowolona- za 500 ml zapłaciłam 36 zł
a zapomniałam dodać: moja ciotka pracuje na oddziale dziecięcym w innym mieście i mówiła, że dostali Oilatum żeby rozreklamować wśród mam, więc podejrzewam, że większość szpitali tak zdobywa specyfik
Może w radomskim szpitalu przed kąpielą coś podawali dzieciom na uspokojenie…moja Młoda po kąpieli wracała taka „śniąco-marząca” i ani razu płaczu z jej strony nie było. Wogóle jakoś im tam te dzieciaczki kąpane mało płakały…podejrzane jak tak czytam wasze wspomnienia z porodówek…może coś dolewali do wody, i nie było to Oilatum
z pewną taką nieśmiałością: dlaczego nie jest możliwe, żeby mamy same myły swoje dzieci w towarzystwie pielęgniarki, która przy okazji pokaże i wytłumaczy? np 5 ciu mamom naraz (żeby nie było, że każdej z osobna0, postoi obok, poprawi?
Tafranca, mi się to marzyło…żebym sama decydowała w szpitalu o kąpieli dziecka i sama to robiła pod okiem pielęgniarki (bardziej pod kątem przypomnienia sobie, bo ja recydywistka jestem:))nawet mi się wyrwało raz,czy mogę małą nie oddawać na kąpiel-nie było szans, każde dziecko ma być myte i basta.Córeczka wracała też po kąpieli taka cicha, oczy jak złotówki-stąd wnioskuję,że była w szoku,a kąpanie podglądnęłam przez otwarte drzwi.Przy pierwszym dziecku jakoś wiele rzeczy chyba do mnie nie docierało jednak…nie wiedziałam jak wygląda kąpiel w szpitalu…
U mnie w szpitalu wogóle nie kąpali dzieci. Ja nawet zapytałam. Ale mi odpowiedziano że już w domu wykąpie. Może bylam krótko w szpitalu? No nie wiem rodziłam w piątek wieczorem a wyszłam w poniedziałek po południu.
Oliatum, Emolium i cały ten chłam przeklęłam w żywe kamienie – drogie i guzik daje (oczywiście w przypadku mojego dziecka). Teraz kąpię dziecinę w płynie z oliwką firmy ‘Skarb matki’ (nazwa pretensjonalna jak diabli, ale kosmetyki mają dobre), a potem – raz na tydzień – nacieram oliwką Hippa.
W szpitalu nie było kąpieli jako takiej, było smarowanie jakimś żółtym świństwem, które paskudziło wszystkie ubranka w sposób nieodwracalny.
@tafranka
Tam, gdzie rodziłam, pokazywali, ale dotknąć nie pozwolili. Mówili, że w domu sobie będę sama kąpać i jeszcze mi się znudzi. A tutaj kąpią one. Myślę, że to ze względów czasowych było. Bo jednak po całym oddziale musiały przejść i wszystkich obywateli władować pod kran, a potem przewinąć. Ale szkoda, no nie? Człowiek od początku się oswajać powinien.
ja odkryłam dlaczego dziecko mi przywozili spokojne i z oczkami w transie: po kąpieli niektóre położne ładowały dzieciakowi glukozę- nawet nazywały ją zdrobniale „no już, masz tu swoją glukozkę”. Dla mnie to był szok, że jedna położna potrafi mi przywieźć dziecko płaczące żebym nakarmiła i uspokoiła, a druga dla świętego spokoju poiła „glukozką” i to prosto ze strzykawki do buzi albo na smoczek- taki szpitalny smoczek czyli z wiszącą pieluchą. Moje dziecko było głodomorem i 2 h to max jak wytrzymało bez jedzenia, a raz oddałam ją na kąpiel 3 h po karmieniu i dostałam z powrotem zaspaną, spokojną, wyglądała (takie mam niestety skojarzenie) jak naćpana;/ i kolejne 3 h spała bez jedzenia, czyli razem 6 h szok! A kąpać powinnyśmy się nauczyć w szpitali, później w domu nie wiadomo jak się za to zabrać. Takie niestety polskie realia, że w szpitalu wszyscy decydują o wszystkim za nas i pozostaje tylko dziwny posmaczek po szpitalnych wczasach…i ten tekst: „jeszcze się pani w domu nakąpie i naprzewija”- a przecież po tych 9 miesiącach ja CHCĘ to zrobić sama. Koniec gorzkich żali;) pozdrawiam
U nas w szpitalu lekarz kazał zaraz po porodzie kupić OILATUM i włożyć do wózeczka. Jak przychodzili po Młodego na kąpanie, to zabierali specyfik razem w nim i tak był kąpany.
Anusiak a oddawali reszte?
Bo przecież całej butelki na dzieciaka nie zużyli
Mojego malucha w szpitalu na Brochowie we Wrocławiu na Er-ce noworodkoweij kąpali cały tydzień w Oilatum, potem na kolejnym oddziale był już tylko J&J, to dopiero kicha (dostałam próbkę, ale nawet na sobie tego nie użyją, choć piszą, że cudo), maluch wyschnięty był na wiór, musiałam go smarować kremem nawilżającym, po oilatum super, w domu używamy nivea sensitive, skóra podobnie jak po oilatum, a specyfik o wiele tańszy
@Anusiak
Otóż to.
No ale Ty wydałaś kasę na Oilatum a nie szpital, prawda?
Może sponsor dal? U nas kąpali w Johnsonie, nawet na to szpitala by chyba nie było stać.
Nawet w Warszawce na Madalińskiego kąpali w Oilatum. Pierwsza kąpiel odbyła się na mój koszt (dobrze, ze zabrałam ze sobą butlę Oilatum do szpitala), kolejne na koszt szpitala. Owszem dzieciaki myte pod kranem, ale żadnych drastycznych scen nie było. A leżałyśmy tydzień i codziennie były kąpiele. Kiedy bóle głowy po cesarce nie pozwalałay mi wstać by wykąpać dziecko, położne robiły to bez żadnego westchnięcia i jeszcze pachnącego noworodka pomagały przystawić do cyca.
W Krakowie na Prądnickiej kąpią dzieci pod kranem, i używają do tego preparatu Hipp. Moja Mirka na dwa dni po porodzie miała już skórę popękaną do krwi. W domu próbowaliśmy Oilatum, ale, za przeproszeniem, g**** dawało. W końcu szarpnęłam się na zestaw Musteli (płyn do mycia + balsam do ciała dla suchej skóry) i po problemie. A przy okazji – odradzam aptekę e-farm, obiecują do Musteli super gratisy ale potem na oczy tych gratisów nie zobaczycie.
A teraz używamy do suchej skórki Mirki robionego w aptece kremu zapisanego przez panią pediatrę: euceryna 150g, mocznik 1g, wypełnienie (nie udało mi się odszyfrować z recepty jak się fachowo nazywa) do 200g. Super działa i kosztuje ok 10zł.
Jestem położną w niewielkim powiatowym szpitalu i kąpie noworodki w oilatum a to dlatego, że firma daje w ramach reklamy ten produkt na oddziały.A tych dalszych uwag to nawet nie chce mi się czytać.
Mój synek na drugi dzień po porodzie został wykąpany przez położną właśnie w Oilatum (i to samo zaleciła nam stosować w domu), ale to może dlatego, że rodziłam w prywatnej klinice, a takie kliniki dostają też nie małe pieniążki za reklamę (i pewnie dlatego dostałam do domu trzy próbki różnych emolientów).
Rodziłam w Gliwicach i tam położne nie kąpały dzieci. Polecono mi nie kąpać malucha (tylko przecierać strategiczne miejsca wilgotną chusteczką) do czasu aż pępuszek się zagoi. W rezultacie śpiochy Franka wytarły maź płodową. Ową maź na główce miał chyba do 3 czy 4 tygodnia – nawet gdy już kąpałam malucha nie dało się jej łatwo usunąć. W końcu została wyczesana. A zamiast różnych specyfików reklamowanych używałam swojego mleka. Przynajmniej przez pierwsze 3 miesiące, gdy miałam pokarm. Nie wiem, czy dzięki temu nie mieliśmy problemu z ciemieniuchą czy nie, ale lekarka nie mogła się nagłaskać Franka nóżek, buzi czy rączek
Teraz Franek ma 6 miesięcy i używamy Johnson&Johnson – mogę z czystym sumieniem, z czystym Frankiem i niespustoszonym portfelem polecić