Laktatory – pomocnicy czy potwory?
Ot tak mi się zrymowało troszkę po częstochowsku. Ale sprawa ważna jest. Laktator czy też inaczej odciągacz pokarmu (nie cierpię tej nazwy) należy do żelaznego wyposażenia każdej matki-debiutantki i matki-recydywistki. A te, które po porodzie go nie mają, za jakiś czas i tak lecą kupić.
No i teraz laktatorów ci u nas dostatek. I ręczne (mechaniczne), i elektryczne. Swego czasu wynosiłam pod niebiosa laktator, którym obdarowała mnie siostra – Philips Avent VIA.
Otrzymałam go z całym widocznym na zdjęciu „oprzyrządowaniem”, czyli kubeczkami do przechowywania pokarmu (które się skręca w butelki), smoczkami i kilkoma częściami zamiennymi do pompki. Sprawdził się fantastycznie. Niezwykle łatwy w obsłudze, żadnych problemów z czyszczeniem. Jedyna wada to to, że pojemniczki i sam laktator zmętniały podczas wygotowywania. Normalne, wodę mam w kranie tragiczną. Nie miałam sterylizatora, może tym razem zainwestuję w takie ustrojstwo. Warto?
Laktator Avent do najtańszych jednak nie należy. Na rynku jest trochę więcej odciągaczy różnych firm. Np. Canpol Babies.
Ceny w sklepach internetowych wahają się między 96 a 122 zł, ale to i tak o wiele taniej niż Philips Avent.
Canpol Babies ma również swoje drugie wcielenie w postaci marki Lovi.
Ceny między 119 a 155 zł, czyli drożej. Tak przynajmniej twierdzi jedna z porównywarek cen. Do marki Lovi, jak mam być szczera, nieco się zraziłam z racji smoczka, który to miał pasować na butelki Avent i miał imitować wylatywanie mleka takie jak z „normalnego” sutka. Nie robił ani tego, ani tego. Uczciwie jednak stwierdzam, że laktatorów Canpol i Lovi nie używałam i nie mam pojęcia, jak się sprawują. Pewnie lepiej niż smoczki.
Wyczaiłam jeszcze laktator Tommee Tippee (około 100 zł, z akcesoriami jeszcze o około 40 zł droższy).
Nie widzę takiej nakładki masującej, jak była w Avencie. Tamta sprawdziła się genialnie. Przysysała do cycka porządnie i dojenie przebiegało sprawnie.
O i jeszcze laktator ręczny firmy Madela. Cena między 60 a 90 zł. Coś taniawo, ale może jestem przewrażliwiona…
Laktatory ręczne swoją drogą jednak, a laktatory elektryczne swoją. Laktatory elektryczne są o wiele droższe, słyszałam jednak na ich temat bardzo pozytywne opinie i zastanawiam się, czy aby się nie szarpnąć na któryś z tych wynalazków podłączanych do prądu. Ludzie, których opinie poznawałam, zgodnie twierdzili, że elektryczną dojarką wyciągnie się więcej i szybciej niż ręczną. Zwłaszcza o czas tu chodziło. Na odciąganie pokarmu laktatorem ręcznym musiałam poświęcić sporo czasu. Co najmniej pół godziny miałam wycięte z życiorysu.
I znów Madela. Autumn, która komentowała pradawną notkę o laktatorze Avent polecała model Swing. Cena jak dla mnie zabójcza (450-550 zł), ale podobno sprawdził się wyśmienicie. Mały, poręczny, cichy i szybki.
Korci mnie jednak Philips Avent w wersji elektronicznej ISIS UNO 12001 (300-500 zł, czyli ciut taniej). Przyzwyczaiłam się do nakładki masującej, wiem, czego się po nim spodziewać, byle tylko pompowanie odbywało się szybciej.
Ach, jest jeszcze laktator elektryczny Nuk (około 240 zł). Hmmm…
Wybór duży a pchła mała. No nic, trochę jeszcze czasu mam, choć wrzesień zbliża się szybkimi krokami. I dobrze, że szybkimi, nie znoszę, jak czas się wlecze.
Zobaczyłam jednak coś, co łezkę nostalgii wycisnęło z ocząt mych niepomalowanych dzisiaj. Zestaw dla karmiącej biznes woman. Bardziej jestem woman niż biznes, ale czegoś takiego brakowało mi w robocie, kiedy zamykałam się w kiblu ze specjalnie na cele laktatorowe kupioną wielką torebką.
Torba na laktator i akcesoria „okołokarmieniowe”. Torba termiczna oczywiście. Skromne 300 zł. Rany, jak mi tego brakowało… Do mojej torebki pakowałam woreczek z laktatorem, osobny termosik na pokarm i osprzęt ogólny i szłam wyładowana jak wielbłąd. To były czasy…


Ręczny AVENT nie pomógł mi nawet w największym nawale pokarmu, elektrycznego nie próbowałam (nie chciałam kupować w ciemno, a wypożyczenie to w Szczecinie 7 pln/24h – tu mnie wąż kieszenny ugryzł, zwłaszcza jak się dowiedziałam, że we Francji wypożyczenie na rok czasu darmowe jest…)
Ojj laktator… Jestem mamuśką od krótko ponad 3 miesięcy- i do tej pory laktator leży na półce zakurzony już pewnie… Eh,ale sięgnę pamięcią do pierwszego miesiąca- oooo lało się i lało i zator się zrobił i gorączka się zrobiła-miałam 38st. I położna i pogotowie na które zadzwoniłam,bo to było po północy kazało mi ściągać pokarm póki pierś nie będzie pusta! A,że miałam laktator z tych prawie najtańszych- całe 50zł to g**no działał! I odciągałam ręcznie-caaałą noc! Paracetamol- gorączka ustąpiła,ból i zator w piersi też. Potem już nigdy nie odciągałam pokarmu laktatorem (raz tylko gdy musiałam Małą zostawić na 2godz.pod opieką dziadków-wtedy laktator o dziwo zadziałał-ale jak pamiętam wtedy miałam pęłną pierś i lepiej chwycił) i resztę tygodni odciągałam i odciągałam tylko ręcznie,bo Niunia nie wyciągała całego pokarmu! Nie było lekko.. Nawet się wkurzałam,bo leci i leci i końca nie widać! W końcu ku podpowiedzi mojej kuzynki,która też jest mamą z 2 letnim starzem- „przestań kobito odciągać,bo zwiększysz sobie laktację” No tak,jedni mówią-opróżniać pierś do końca,drudzy nie odciągaj bo będzie więcej i więcej. Posłuchałam się grzecznie kuzynki czekając na rezultaty! I co? Bajerancko! Laktacja się unormowała wg Małej,opróżnia i jedną i drugą pierś do końca,a ja już nawet nie wiem jak wygląda mój laktator. Ale na pewno w końcu będę musiała go odkurzyć,bo jeszcze troche i powrót do pracy….Eh!
P.S- Skoro już jesteśmy przy karmieniu piersią-mam prośbę o napisanie notki na temat co może jeść matka karmiąca a kiedy można wprowadzać nowe rzeczy no i kiedy już można pozwolić sobie nawet na pizze! Bardzo chciałabym poznać opinie innych-ponieważ ja jem w kółko to samo,a moja dziącha czasem reaguje na pokarm wysypką przez to boję się zjeść co kolwiek nowego! Wiem,że podobny temat już był- pamiętam że czytałam coś o ptysiach…Ale chciałabym wiedzieć jeszcze więcej! Dało by radę???
Z laktatorów mam medelę mini electric – szczerze polecam… nieraz już ratował mi życie (prawie dosłownie). Od początku Malutka miała problemy z chwytaniem sutków więc siedziałam i ściagałam a na początku to dzięki niemu wogóle mleko się pojawiło (wiem wiem, brzmi dziwnie). Malutka najadała się naturalnie dzięki niemu i butelkom rzecz jasna;)
Ręcznie nie dałabym rady raczej odciagnąć, bo nawet kiedy po jakimś czasie z jednej piersi odciagałam to z drugiej leciało – czyli na ręcznym byłoby godzina ściągania i godzina kapania =masakra;) Było 10 minut ściągania i 10 kapania, czyli prawie komfort:D
Cena oczywiście powalająca… 299zł
Niemniej jednak polecam go, bo nieźle ciągnie;)
PS. Marzył mi się laktator taki jak w szpitalach mają, podobno bezszumowy (mój robił dużo hałasu, na szczęście Malutka polubiła ten hałas i do tej pory usypia na nim – nagrałam dźwięk nawet żeby jej podczas kryzysów odtwarzać), ale okazało się, że kosztuje… 8000 (słownie osiem tysięcy) zł;) Proszę o wybaczenie jeśli chodzi o chaos w tym poście, ale właśnie mamy powódź w mieście i jakaś taka rozkojarzona jestem;)
@milenaw
Notka o diecie matki karmiącej już była tutaj: http://www.dzieciowo.pl/2009/12/dieta-matki-karmiacej-czyli-przez-zoladek-do-swietego-spokoju.html
Powiem Ci w skrócie, jak ja to widzę: NIE ISTNIEJE IDEALNA i jedynie słuszna dieta dla matki karmiącej. Zaleceń jest mnóstwo, a i tak okazuje się, że u jednym stosowanie się do nich działa, u innych wprost przeciwnie. Każdy z nas jest inny i każde dziecko jest inne. Niektóre kobiety mogą jeść wszystko łącznie z golonką, pizzą i wszelkimi słodyczami, inne – jak ja – miały dość restrykcyjną dietę. Metoda jest jedna: prób i błędów. Nie ma wyjścia. Chcesz zobaczyć, czy coś jest dla Ciebie, to po prostu to przetestuj.
Odradzam zawsze i wszędzie trzy rzeczy: papierosy, alkohol i kawę. Jeśli już się kawę wypije (albo alkohol), trzeba odczekać cztery godziny, bo tyle mniej więcej trwa wypłukiwanie tych substancji z pokarmu. Albo odciągnąć pokarm w porze karmienia i nakarmić czym innym, trudno.
Odnośnie laktatorów: zaczęłam robić prawko, jak mała miała 7 tygodni. Nie było mnie w domu około 4 godziny, ale już laktacja zdążyła się ustabilizować i mała wołała jeść co około 2 godziny, czasem co 1,5. No i trzeba było odciągać, żeby miała co żryć, jak ja będę rozbijać się na mieście
To był początek przygody z laktatorem. Nie leciało pięknie od razu, o nie. Ale za trzecim razem jak siknęło…
Kuzynka miała rację. Nigdy nie da się odciągnąć pokarmu do zera, bo jest produkowany w miarę potrzeb, na bieżąco. Częste odciąganie zwiększa laktację, bo organizm otrzymuje komunikat, że trzeba produkować więcej pokarmu. To jedna z metod wzmożenia produkcji mleka.
@Zielona
A ja myślałam, że laktatory po 5 stów są drogie… Masakra…
@Felinity
No tak, my siedzimy jeszcze na drzewie, jeśli chodzi o opiekę nad matką i dzieckiem… 7 zł za dobę to ile daje miesięcznie? około 210 zł prawda? Porażka.
Ręczny Avent dostałam w prezencie i bardzo sobie chwaliłam (choć na początku odciąganie szło mi, oględnie mówiąc, słabo). Potem okazało się, że Antek i tak nie pije ani odciąganego, ani mrożonek, bez względu na temperaturę i zdecydowanie preferuje klasyczną zastawę w postaci mojej piersi.
Natomiast przy nawale idealnie sprawdza się wypożyczona profesjonalna pompa laktacyjna – wiem, że 6 złotych za dobę to dużo, ale właśnie – nie wypożycza się jej na długo. Ja korzystałam jakieś dwa tygodnie, zwłaszcza przez trzy dni, gdy odstawiłam młodego od piersi, żeby zbić mu żółtaczkę pokarmową. 150 ml odciągałam w kwadrans!! (ręcznie: prawie godzinę). Więc w awaryjnych sytuacjach polecam
)
noo dobra, ja prawie nie przystaję do tego tematu, ale się wypowiem, a co:)!jestem mamą 2 pociech-jedna starsza-syn-pasiona była moim mlekiem wg niektórych nieprzyzwoicie długo. Laktatora nie miałam, mleka miałam w bród, powrót do pracy po 8 miesiącach od narodzin syna nie zahamował laktacji ( nie musiałam odciągać mleka), ale przy nawale mlecznym-jakoś o dziwo po 2 tygodniach od porodu (widocznie wtedy młody zmienił nawyki)-miałam zastój w jednej piersi (kamienna się zrobiła, zaczerwieniona plus wysoka gorączka)-wtedy ścignęłam męża do apteki po najzwyklejszy ręczny laktatorek-taki za 6 zł.Nie pomógł, pomogło zwykłe, mozolne ręczne ( moją ręką:)) ściąganie nadmiaru mleka-pewnie laktator dobrej firmy załatwiłby sprawę raz, dwa,a tak to spędziłam pół dnia i całą noc na ręcznym ściąganiu nadwyżek.Teraz jestem mamą po raz drugi i sprawa z laktacją wygląda chyba nieco inaczej, nie mam już takich ilości jak przy pierwszym dziecku, mleka niby wystarcza małej ( dobrze przybiera, najada się), ale…ale właśnie, że jest inaczej mam wrażenie, że laktacja może zakończyć się zbyt szybko, mam na podorędziu laktator Aventu model chyba Isis, wersja ręczna i elektryczna-pożyczone od siostry z Anglii. Mam go na wszelki wypadek-żeby właśnie „podbić” laktację jak zajdzie konieczność, oby nie…Kruszyzna, popieram pociągnięcie tematu diety matki karmiącej:)jestem teraz na megarestrykcyjnej diecie-cała rodzina alergików- i trochę bokiem wychodzą mi płatki ryżowe na wodzie i otręby owsiane:(Noo, chyba,że temat się rozbuja na forum:)Aa, z ciekawostek: dopiero przy 2 dziecku odkryłam,że moje pociechy uczula vigantol-preparat z wit D3 ( zawiera w sobie olej arachidowy).
A ja polecam mały elektryczny laktator medela. Super sprawa!! jest bardzo wydajny-w ciągu około 5 min miałam odciągnięte około 100ml pokarmu!! Kruszyzna-przy bliżniakach czas jest na wagę złota, ajak dwójka daje koncert to wierz mi masz ochotę laktatorem rzucić!! Aventem ręcznym też próbowalam, ale za bardzo czasochlonne to było. podawałam bliżniakom odciągnięte mleko, bo nie umiały łapać piersi i sajgon wieczny miałam!! polecam medele elektryczną, poszukaj używki na allegro, wygotujesz i gra!!
Ja w pierwszej kolejności zaopatrzyłam się w laktator ręczny AVENT. Na początku strasznie opornie szło mi odciąganie pokarmu bo niewłaściwie go przystawiałam i zbyt szybko się denerwowałam jak nic nie leciało. W miarę upływu czasu było coraz lepiej, ale nigdy nie udało mi się odciągnąć więcej niż 60 ml. Zachęcona pozytywnymi opiniami i wizją powrotu do pracy, zakupiłam laktator elektryczny Medela mini electric. I niestety u mnie się nie sprawdził. Były to pieniądze (nie małe) wyrzucone w błoto. Pomijając fakt, ze jest on bardzo głośny, nie byłam w stanie odciągnąć ani kropli. Jak dla mnie jego maksymalna siła ssania była za słaba. Także mycie jest dużo trudniejsze, bo ma dużo trudno dostępnych zakamarków i załamań. Większą skuteczność i komfort użytkowania miał dla mnie laktator ręczny AVENT. A i tak pomimo moich starań i odciągania pokarmu w ciasnej toalecie, powrót do pracy okazał się zabójczy dla mojej laktacji
Ja na poczatku probowalam z laktatorem recznym Canapol – jeszcze bardziej prymitywna wersja niz ta powyzej (taki z gruszka) – zaplacilam za niego jakies 25zl. Za pierwszym razem nie poszlo, za drugim tez nie, ale potem udalo sie odciagnac jakies 50ml. Zachecona tym sukcesem, stwierdzilam, ze jakos dam rade. Niestety potem juz nie chcialo leciec:/ Termin powrotu do pracy zblizal sie wielkimi krokami, a ja, mimo czestych i gestych prob dalej nie moglam nic wydoic. W poplochu kupilam wiec elektryczny NUK – taki jak na obazku:) Na allegro za uzywke zaplacilam 90zl. I co?? I dalej nic!!! Maksymalnie odciagalam jakies 10-15ml… Bylam zalamana… Gdzies wyczytalam, ze mozna probowac odciagac jak dziecie je. I to byl strzal w dziesiatke:) Poczatkowo bylo trudno, ale teraz juz sie nauczylam – najpierw szykuje laktator, potem mloda na jedna strone a pompka na druga . Mloda je jakies 6 min i przewaznie w tym czasie udaje mi sie bez problemow odciagnac 100ml. Laktator jest glosny (ciekawe czy wszystkie elektyczne tak maja?), ale ciagnie jak burza. Polecam!
@Zielona, jesli chodzi o odciaganie z jednej piersi, a kapanie z drugiej, to teraz AVENT wymyslil takie cudo – muszle laktacyjne:
http://www.nokaut.pl/laktatory/muszle-laktacyjne-avent.html
Naklada sie to ustrojstwo i skapuje sobie ladnie do tejze muszli – czasem i 15ml sie nazbiera, a to juz cos:D
Przydaje sie tez, gdy sutki sa poranione.
Ja swoje uzylam moze ze dwa razy, a ze odciagam podczas karmienia Mlodej, to nic nie kapie, wiec chetnie odsprzedam:)
@Kruszyzno
Sterylizator (elektryczny) kupilam tez uzywany. Cos w ten desen:
http://www.ceneo.pl/4695017
Zaplacilam 40zl – widac, ze uzywany, troche kamienia ma, ale dziala bez zarzutu. Mi sie jednak srednio przydaje, bo na jedna butelke 3 razy w tygodniu, to troche za duzo zabawy. Poza tym, moim zdaniem, sterylizacja ma sens tylko wtedy, gdy dzidzia jest naprawde malutka. Potem przeciez i tak wszystko wpycha do pycha, wiec dokladne umycie butelek chyba w zupelnosci wystarczy. Ale moze sie myle.
W kazdym razie tez moge oddac w dobre rece za jakiegos drobnego fanta:)
@ADZIA
Rady wszystkich rodziców bliźniąt są dla mnie na wagę złota, dzięki! Skoro mówisz, że elektrycznym szybciej, to coraz bardziej skłaniam się, żeby się szarpnąć. Skoro ręcznym szło mi dobrze, to elektrycznym nie powinno być gorzej.
Ja polecam Medela Swing. Mąz mi kupił jak patrzył na moje wieczne odciaganie ręcznym Aventem (pozyczonym). Fajne w Swing jest to ze mozna sobie ustawic siłę ssania i jak dla mnie było extra bo na poczatku byłam bardzo wrażliwa na te wszystkie siły ssące działające na moje obolałe piersi. Potem, stopniowo hartowałam piersi większa siłą i doszło do tego, jak pisza dziewczyny wcześniej, w kilka minut mogłam opróżnic pierś siedząc wygodnie w fotelu
Nie wiem jak inne elektryczne laktatory ale Swing jest średnio głośny.
@kaa
O taki właśnie sterylizator mi chodziło! Musimy się dogadać co do tych fantów
A na moje dzieci hałas związany z praca laktatora działał i nadal dziala usypiająco, ale one barzdo lubią wszelkie silniki i ich szum. Kruszyzna -chętnie służę radą, ja sama dopiero się uczę zyc z bliżniakami, bo mają dopiero 9 tyg. pozdrawiam!!
Mam laktator Aventu i zaczął się sprawdzać dopiero wtedy, kiedy usunęłam nakładkę masującą.
Zastanawiam się jednak nad kupnem/wypożyczeniem elektrycznej Medeli.
Leżę na sali z dwiema dziewczynami, które korzystają z elektrycznej Medeli. Niie wiem, jaki model konkretnie, jedna ma wypożyczony. Laktatory są bardzo ciche i ciągną aż miło. Myk, myk i dziewczyny napełniają butelki. Obie są bardzo z tych laktatorów zadowolone. Zdecydowałam się więc na Medelę.
Kruszyzna i jak ta Medela się sprawdziła? Kupiłaś nową? Używaną?
Kupiłam nową (450 zł) i sprawdziła się świetnie. Notkę zresztą walnęłam o, tutaj: http://www.dzieciowo.pl/2010/09/elektryczna-medela-kontra-reczny-avent-porownanie-laktatorow.html
Wrażenia mam takie: jeśli ktoś ma jedno dziecko, to laktator sprawdzi się rewelacyjnie. Jeśli ktoś ma więcej niż jedno dziecko na raz, to liczy się czas przy odciąganiu. Natomiast ostatnie, co można powiedzieć o odciąganiu tym laktatorem, to to, że to dzieje się SZYBKO. Wcale nie jest szybciej niż ręcznym, do tego cały czas jestem umocowana w jednym miejscu (bo wtyczka jest w kontakcie). Po pewnym czasie przeszłam na ręczny Avent (wróciłam do niego z podkulonym ogonem), bo mogłam jednocześnie odciągać i np. wtryniać smoczek do japy, chodzić po domu itp. No i odciąganie szło bez porównania szybciej.
Medelą daje się odciągać niesamowite ilości pokarmu (mój rekord 300 ml za jednym posiedzeniem!) i to jest jej zaleta, jest bardzo miłosierna dla sutków, to druga zaleta, ale 450 zeta to gruba przesada. Laktator polecam, ale spodziewałam się większego szału. Opyliłam go zresztą już na allegro, bój był zażarty i sporą część tej kwoty odzyskałam.