Ksiądz proboszcz podczas kazania rozpływał się nad zaletami płynącymi z posiadania dzieci. Może nawet nie dziecka jako takiego, ile dzieci w liczbie mnogiej, koniecznie większej niż dwa. Powszechnie wiadomo, że im kto może się poszczycić liczniejszym potomstwem, tym lepszy z niego chrześcijanin. Nie, tego nie powiedział. To już moja prywatna nadinterpretacja.

Jako że stara się być na bieżąco z realiami ekonomicznymi – ksiądz też człowiek – nawiązał proboszcz do giełdowego kryzysu.

- Liczy taki swoje pieniądze, codziennie zagląda na giełdę i stwierdza, że wczoraj miał 3 miliony, a dzisiaj już dwa czterysta. A jak spojrzy za dwa dni, to może się okazać, że ma okrągłe zero. I teraz jak tu żyć, kiedy nie ma żadnych dochodów? A jeśliby miał pięcioro dzieci? No to zawsze może te dzieci na żebry wysłać i coś tam zawsze skapnie. Nie zginie.

Proboszcz zapewne mówił to żartem. Ale jakoś tak ciężki mi się ten dowcip wydał. No ale ja cierpię na proboszczofobię, więc się nie liczy.

Tagi:  
Share →

5 komentarzy do O korzyści z posiadania dzieci

  1. ashja pisze:

    Prawie się zakrztusiłam ze śmiechu. Niezłe ma poczucie humoru ten ksiądz, szkoda tylko, że niestety niektórzy na poważnie po to robią dzieci :/ Mnie się bardziej podobało stwierdzenie Nelli Rokity, że rodzina to przynajmniej trójka dzieci i rodzice (czy coś w tym stylu). Biedne te „rodziny”, które latami starają się o potomstwo i po wielu wysiłkach udaje im się w końcu spłodzić jedno wymarzone dziecko…
    Podłączam się do proboszczofobii :)

  2. Asiek pisze:

    brzmi rydzykownie :)

  3. witkowomi pisze:

    Księża mają bardzo specyficzne poczucie humoru. Kiedyś na kolędzie bardzo dopytywał się o dzieci, a ja miałam ochotę go stuknąć, bo chciało mi się wyć, że przecież chcę, ale nie mogę! A tak swoją drogą, ciekawe, ile dzieci ma taki ksiądz?

  4. kruszyzna pisze:

    a propos zadziecienia u księży polecam bardzo dobrą książkę Jana Grzegorczyka pt. Adieu. Bez kompleksów o celibacie i księżych wpadkach. Bez nagonki lewicowej, ale też bez prawicowego, moherem podszytego zacięcia. Co prawda bohaterowie mówią czasami językiem, jakim normalni ludzie się nie posługują, ale sprawa zachowania bądź nie celibatu jest świetnie ukazana. Bo księżom zdarzają się dzieci i to wcale nie tak rzadko, jak się wydaje.

  5. Marlenica pisze:

    Proboszczofobia u mnie posunięta jest do katolicyzmofobii. Nie jako samej wiary, ale administracji. Ech, jak myślę że na horyzoncie stoi zagadnienie chrzcić czy nie i ewentualnie jak to się ma do naszego konkubinatu, to ciary mnie biorą. Tym bardziej że mamy 1 dziecko a nie 5 ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>