Odbyłam pielgrzymkę do Rossmanna. Przy okazji wizyty u gina. Kupiłam Maziajki od Ziajki (recenzja wkrótce), szampon, którego nie potrzebowałam, kilka bajerów i co? I oczywiście zapomniałam o tym, co chciałam kupić przede wszystkim, czyli o wychwalanej przez Was oliwce Baby Dream. Przypomniałam sobie w połowie drogi do domu, a że korki były straszliwe, przeto motywacja do zawrócenia drastycznie mi spadła.
Dzisiaj jednak nie o Maziajkach, a o wcześniejszym nabytku, który cierpliwie czekał na ocenę, aż się doczekał nieszczęśnik. Od pewnego czasu używamy żelu pod prysznic i szamponu (dwa w jednym) firmy Soraya. Produkt z serii Family Fresh z przeznaczeniem dla dziecięcego ciałka. Żel pod prysznic, jak widać, do końca zużyty nie jest.
Wybaczcie kompletnie niefotogeniczne tło. Zdjęcie popełnione na szybko za pomocą komórki, bo nie miałam siły rozstawiać się z całym fotograficznym sprzętem (młodzież śpi, trzeba działać szybko).
Od razu zaznaczę, że używaliśmy żelu pod prysznic niezgodnie z zaleceniem producenta, czyli nie jako żel i szampon, a płyn do kąpieli. Cała recenzja dotyczy takiego właśnie sposobu użycia.
Pierwsza uwaga – nigdzie na opakowaniu nie ma informacji, od jakiego wieku można młodego porcją chemii uraczyć. Od roku? Od dwóch lat? Od przedszkola? Od narodzin raczej nie. To bardzo istotny brak, ewidentna wtopa producencka.
Druga uwaga – zapach. Miała być guma balonowa. Guma okazuje się jednak kompletnie nie do zniesienia. Wali – pardon le mot – na potęgę czymś pomiędzy mleczkiem do czyszczenia a płynem do mycia podłóg z lekką cukrową nutką na osłodę.
Uwaga trzecia – bąbelki. Do bąbelków akurat przyczepić się nie mogę. Robią się. My mamy specjalny bąbelkowy patent – produkujemy je na skalę masową za pomocą silnego strumienia prysznicowego skierowanego prosto do wanienki. Dziecko z euforią w oczach siedzi po szyję w pianie i topi plastikową żyrafę. A następnie ratuje oczywiście.
Uwaga czwarta – cena. Jest przyzwoita, z gatunku niższych. Co prawda kupowałam w drogerii, gdzie marża jest naprawdę złodziejska, ale i tak nie zemdlałam przy kasie.
Uwaga piąta – działanie. Myć – myje. „Jest wystarczająco mocny dla brudnych włosów, rąk i stóp dzieci” – zapewnia producent. O, tak. Ale strasznie wysusza skórę! Ja wszystko rozumiem – twarda woda wielkomiejska, Family Fresh to nie emolient, cena niska, ale w mordę jeża (sorry, jeżu), skóra na nóżkach zyskała fakturę jak wyschnięta pustynna gleba i domaga się balsamu na gwałt. Wystarczyło raz nie posmarować po wyciągnięciu z wanny i taki efekt. Uczulenia nie zaobserwowałam, tylko to wysuszenie. Nie próbowałam, jak się spisuje w roli szamponu.
Być może zastosowany zgodnie ze wskazaniami okaże się mniej inwazyjny. Żel w końcu ma kontakt ze skórą krótszy niż płyn do kąpieli. Używania jako płynu do kąpieli zdecydowanie nie polecam.
Podsumowanie:
Producent: Soraya, Nazwa: Family Fresh żel pod prysznic i szampon
Ocena w skali 1 do 6 – 2


Kalendarz ciąży

analogiczna pianka do kąpieli Sorayi u nas daje radę. Tak w okolicach 4 ją oceniam
Pianki nigdzie nie widziałam. Muszę zdobyć i przetestować. Na razie skupiłam się na Ziajkach-Maziajkach. Hmmm… Uczucia mieszane
W domu mam fankę maziajki o zapachu coca-coli, ta różowa absolutnie nam się nie sprawdziła
No właśnie mamy coca-colową. Wąchałam różową i waliła chemią na trzy kilometry