Mogłabym opowiadać różne historie o przedwczesnych skurczach, ale prawda jest taka, że stęskniłam się za szpitalnym żarciem i dorodnymi grzybkami na oknie w łazience. Stwierdziłam z ukontentowaniem, że przez ostatnie siedem tygodni mojej nieobecności w tym kurorcie grzybki zwiększyły rozmiary aż miło, a ilość produktu masłopodobnego po raz kolejny się zmniejszyła. Ciekawa jestem, kiedy osiągnie wartość krytyczną. Swoją drogą w stronę kuchni moje najszczersze chapeux bas – ja nie jestem w stanie pokroić kostki tłuszczu na tak mikroskopijne kawałki. O, i ogórek kiszony oferowany w całości teraz występuje w formie połówki. A, i pasztecik już nie jest połówką, a ćwiartką. Coraz lepiej, coraz lepiej.
Zatęskniłam do barszczyku po ukraińsku (był naprawdę smaczny, z jasiem!) i do zimnego makaronu z serem i cukrem. Czekał na mnie, ach, ach! Kompletnie wychłodzony z mikroskopijną ilością serka. Delicje!
W każdym razie już jest dobrze. Jako pretekst odwiedzin wybrałam sobie przedwczesne skurcze macicy. Nie wiedziałam, że to, co jest skurczem, należy interpretować jako skurcz. Przypominało to tzw. skurcze przepowiadające, których doświadcza się pod koniec ciąży. Brzuch wtedy twardnieje na kamień i trwa w tym stanie przez czas pewien, a bywa, że zjawisku temu towarzyszy ból. To samo poczułam i tym razem, ale jakoś tak przez mgłę przypominałam sobie, że w poprzedniej ciąży skurcze te pojawiły się gdzieś tak w 36. tygodniu. Nie zaś w 22 tc jak teraz. Zadzwoniłam do położnej i usłyszałam, że raz na godzinę brzuch ma prawo się stawiać. Raz na godzinę, nie co dziesięć minut.
Zebraliśmy manatki i pojechaliśmy w odwiedziny do naszego kurortu szpitalnego. Oczywiście w przypływie braku wyobraźni nie pomyślałam, że zechcą mnie zatrzymać, więc nie wzięłam żadnych rzeczy na zmianę. Doktor na izbie przyjęć na pytanie, czy pobyt jest konieczny, popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, jakbym spytała, czy na pewno w tym kraju muszę jeździć prawą stroną drogi.
Na oddziale powitali mnie jak członka rodziny, mało mi się w objęcia nie rzucili i wylądowałam na tym samym łóżku, na którym leżałam dwa lata temu. Tak, bo już drugą ciążę zaliczam z atrakcjami.  Lekarz przeprowadzający wywiad zobaczył mnie w szpitalnej koszulce i bluzie założonej na nią i zapiętej po brodę.
- Ciekawie się pani ubrała – stwierdził.
- Bo widzi pan, doktorze, mam koszulkę w stylu „sam seks” z dekoltem do pasa. Nie jestem pewna czy popieram tak daleko idący ekshibicjonizm. – odparłam.
- Sam seks, pani mówi? Ciekawe określenie – pan doktor gorączkowo starał się zachować powagę.
Nigdy nie przypuszczałam, że z takim uczuciem będę patrzyć na kroplówkę z fenoterolem. To cudowny lek i pałam do niego wielką miłością. Co prawda człowiek czuje się po nim, jakby przechodził delirium tremens (trzęsą się ręce i całe ciało, serce wali jak wściekłe), ale jest niezwykle skuteczny. Skurcze poszły sobie won. Brzuch napina się (czy też „stawia się” jak to się tutaj mówi) parę razy w ciągu dnia, ale niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Poza tym uratowała mnie słusznych rozmiarów szyja macicy – skracanie zajęło jej sporo czasu.
Pobędę tutaj parę dni i sobie pójdę. Ciekawe, czy zatęsknią?

Tagi:  
Share →

3 komentarzy do Szpitalnie mi

  1. nominativa pisze:

    Trzymam kciuki za unormowanie się sytuacji, szybki powrót do domu i dalszy ciąg ciąży bez konieczności odwiedzania kurortu aż do porodu :)
    BTW w żadnym ubranku nie czułam się tak goła, jak w szpitalnej koszuli.

  2. Pyszna pisze:

    Kruszyzna, weteranko szpitalna! Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje „kruszynki”! A tak powaznie, to pogadaj w szpitalnej kuchni. Mozna by rozkrecic jakis biznesik w stylu „catering dla ciezarnych”. Moglabys wtedy na wlasnym wyrku, w kompletnej koszulce spozywac ulubione dania :) Nie musialabys sie juz tak nachalnie wpraszac z wizytami :) Buziole i duzo zdrowka!

  3. mirejlle pisze:

    Kurcze, kurcze, znów te skurcze! :/ Szybciutko zdrowiejcie,a ten kwiat młodzieży niech tam siedzi, jak mu dobrze!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>