Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Były sobie afty

czw, 10 cze 2010 · Opublikowane w ABC rodzica-debiutanta

Dziecię chodziło markotne i osowiałe, wybitnie w nastroju do jęczenia i tym samym grania na nerwach. Jeść nie, bawić się nie, bajeczka nie taka. W końcu wydusiło, że boli, i pokazało na usta, szczerząc przy tym przednie zębiszcza.

Zaglądnęłam i odkryłam w miejscu, gdzie warga łączy się z dziąsłem, tuż pod linią zębów białą plamkę, która wyglądała jak resztka twarożku. Obok, mniejsza, plamka numer dwa. Okazało się, że mamy afty.

Jeśli ktoś jeszcze aft (inaczej pleśniawek, choć to podobno nie jest to samo) w swojej rodzicielskiej karierze nie przerabiał, to powiem, że nie ma się czego bać. Boli to jak jasna cholera, dziecko nie chce jeść i zrzędzi, ale jeśli w porę  zadziałamy, to afta pójdzie sobie precz po paru dniach i ślad po niej zaginie. Afty u dzieci zdarzają się często i właściwie można je uznać za normalną „atrakcję”. Wiąże się to z tym, że dziecko poznaje świat rękoma. Najpierw wymaca, co tylko wymacać się da, a następnie pakuje sobie te ręce do buzi i zlizuje wszelkie obrzydlistwo, które zdążyło się przykleić.

Nie, nic nie pomoże codzienne szorowanie podłogi domestosem i nawet nie powinno się tego robić. Sterylne warunki sprzyjają alergiom i chorobom, bo żeby uodpornić się na jakiś drobnoustrój, organizm musi mieć z nim kontakt. Albo na żywca, albo poprzez szczepionkę. Zmywać chałupę, owszem, trzeba, ale pamiętać należy, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

Afty mogą pojawiać się w całej jamie ustnej. U nas – właśnie mamy recydywę – na połączeniu dziąsła i wargi, ale bywają i na podniebieniu,  i na policzkach, i pod językiem, i w innych miejscach. Cała procedura w postępowaniu z aftami polega na tym, żeby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ich w obrębie jamy ustnej. Bo się cholerstwo lubi roznosić. Inaczej mówiąc, nie bacząc na protesty, dusimy w zarodku.

Ważne jest – tak sobie wnoszę z mojego skromnego doświadczenia – żeby nie lekceważyć tego, co mówi dziecko. Jeśli pokazuje na buzię i mówi, że boli (u nas na tapecie teraz komunikat „boli ząbek”), to trzeba to sprawdzić. Dzieci nie marudzą dla samego marudzenia, nie są złośliwe (przynajmniej jak są małe, che, che) i nie zmyślają. Czasem nie umieją powiedzieć, gdzie to dokładnie boli i jak. Trzeba zajrzeć dokładnie w paszczę. Szukajcie, a znajdziecie :) Nie machajmy od razu ręką na sygnał bólowy, zwalając wszystko na ząbkowanie. Ja sprawdzam i jeszcze mnie ta metoda nie zawiodła.

Co stosować na afty? Ja miałam – i mam – Aphtin.

.

Są również inne środki (jeśli ktoś chce, niech się podzieli wiedzą), ja mam akurat ten. Czy jest skuteczny? W naszym przypadku tak. Bardzo. I chyba dość słodki w smaku, bo dziecko lubi go zlizywać.

Jak aplikujemy? Z tym są trochę przeboje. Dziewczyna zmądrzała po ostatnich aftach i nie otwiera już tak naiwnie buzi, aplikacja jest więc mocno utrudniona. Podziałał patent podpowiedziany przez pediatrę: bierzemy patyczek do czyszczenia uszu, nasączamy wacik i tym patyczkiem pędzlujemy zmianę. To boli. Sam dotyk boli i działanie odkażające też, dlatego jeśli młodzież wyda donośny odgłos paszczowy, nie powinno to dziwić.

Inna metoda to zmoczenie płynem gazika i przyłożenie do zmiany – u nas to szło opornie i pozostaliśmy przy patyczku.

Można też wkropić kilka kropelek prosto na zmianę, jeśli ta jest stosunkowo łatwo dostępna. To przynosi najlepsze efekty, bo płyn od razu ma kontakt z aftą. Patyczkiem nie zawsze trafimy, zwłaszcza jeśli dziecko się wyrywa. A wyrywać się prawdopodobnie będzie, bo to zwyczajnie piecze. Jest słodkie w smaku, ale piecze. Uwaga – Aphtin może działać wymiotnie! Nie przesadzajmy z aplikacją.

Inne sposoby na afty? Pediatra mówiła, że można również stosować gencjanę, czyli to fioletowe coś, co kiedyś wszyscy bywalcy podstawówek nosili na potłuczonych kolanach.  W przypadku kolan i pleśniawek chodzi o to samo – żeby odkazić. Nie próbowałam, nie wypowiem się.

Sposób na afty podała również kisa na naszym forum (tutaj). Pozwolę sobie przytoczyć, bo okazał się skuteczny. Otóż małą łyżeczkę sody rozpuszczamy w połowie kubeczka wody (kubeczek, podejrzewam, ma 20o ml). Trzeba wypróbować, czy nie jest za mocne. Roztworem nasączamy gazik i przecieramy zmiany chorobowe. Dodam, że robimy to ostrożnie, bo zmiany mogą krwawić. Afty bolą, pamiętajmy o tym.

Ile trwa ta upierdliwa kuracja? U nas trzy-cztery dni i po sprawie. Koniec jęków, koniec sygnałów, że boli ząbek, apetyt wrócił. Afta jeszcze jest, ale wyraźnie się goi. Dwa dni i nie będzie po niej śladu.

Słowa kluczowe: , , ,

10 odpowiedzi odnośnie posta “Były sobie afty”

  1. tafranca pisze:

    Kropelki z propolisem.
    A, i wzmoglabym higiene jamy ustnej, mycie zebow jest bolesne przy aftach, wiec moze poplukac szawia? zabawa pt bawimy sie w wielorybki, albo cos w tym stylu.
    I ograniczylabym cukier – takie grzybki musza miec na czym rosnac…

  2. Ruda Rybka pisze:

    Polecam gencjanę czyli słynny fiolet :) Nic tak nie pomaga mojej córce jak właśnie gencjana na wodzie. Najgorzej bo nie dostała plesniawek od brudnych rąk czy nadmiernie sterylizowanych butelek/smoczków- dostała po kuracji antybiotykowej i cały czas sie z nimi zmagamy. Od siebie powiem tylko jedno- leczyc natychmiast bo u nas zakażenie grzybem przeszło na cały organizm i zaatakowało nawet pupę mojej Bianki- dodatkowy (choć bezbolesny dla dziecka) kłopot :( Teraz sprowadziłam sobie z Polski dwie butelki gencjany a w pogotowiu mam jeszcze Daktarin żel do ust. Pupę traktuję clorimazolem i jest ok.

  3. mój młody miał parę razy afty-pediatrzyca zaleciła zrobić miksturę:aftin,ileś tam kropli cebionu i gliceryna.Pędzlowałam taką miksturą dziąsła Misiowego i afty szły precz:)nie pamiętam ile tej gliceryny i cebionu dawałam…raz sam aftin też stosowałam-też ok.
    @Ruda Rybko
    mieszkasz w Anglii?pytam, bo pisałaś,że Twoja córeczka dostała aftów po antybiotyku.Moja siostra mieszka w Anglii i ostatnio jej roczna córeczka też musiała w wziąć antybiotyk, pediatra na pytanie siostry o osłonę, powiedział,że w Anglii tego się nie stosuje, kazał dawać małej jogurty…dziwne, nie?wysłałam jej probiotyk:)

  4. To co często opisywane jest przez mamy jako afty zazwyczaj, jeśli pojawia się po raz pierwszy jest pierwotnym opryszczkowym zapaleniem jamy ustnej. Najczęściej przebiegającym z niechęcią do jedzenia, bólem, gorączką, osłabieniem organizmu. Z domowych sposobów można polecić rumianek i siemie lniane, żadnej szałwi czy innych wynalazków. Dieta bogatobiałkowa i dużo płynów. Najlepiej udać się do lekarza stomatologa, który specjalizuje się w chorobach błony śluzowej jamy ustnej, żeby przepisał lek antywirusowy, ponieważ taka jest etiologia tej choroby. Jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z aftami, dobrze dzieciaczkowi zrobić morfologię krwi i badanie na pasożyty przewodu pokarmowego. Na aftę stosować Solcoseryl – dentystyczną maść przylegająca, w aptekach bez recepty, dać witaminy i poradzić się lekarza.

  5. Ruda Rybka pisze:

    & kyja- nie, mieszkam w Irlandii ale tutaj to identycznie jak w Anglii- zero osłon przy antybiotykach- ani dla dzieci ani dla dorosłych. chodziłam po aptekach i pytalam lekarzy i wszyscy robili zdziwione miny ze szukam probiotyków. W końcu znalazłam ale zdublowałam sie z tesciowa która dosłala mi Acidolac Baby i teraz jestem spokojna.
    Najgorsze jest to ze naprawde męczylismy sie z aftami przez moją i lekarską nieuwagę :( Dobrze ze ta gencjana pomogla mimo że Bianka wygląda jakby jadła jagody codziennie :D

  6. Fizban pisze:

    Jestem technikiem farmacji i zasadniczo kilka razy w tygodniu spotykam się z tematem aftów u maleństw. Powiem wam, że i My mamy z tym kłopot bo nawet taki zwyczajny dla nas Afthin nie bardzo wolno nam sprzedać dla dziecka, bo wszystkie preparaty boraksu (w tym właśnie Afthin) mogą szkodzić dzieciom. Nie bardzo wiem dlaczego bo będąc małym chłopcem stosowałem i Afthin i inne wcale mnie nie pokręciło. Faktycznie warto jest oczywiście wykluczyć pierwotną opryszczkę, ale jeżeli takie pleśniawki/afty reagują na gencjanę czy afthin to sprawa prosta. Natomiast jeżeli martwicie się że maleństwo ma ich często to nie rozdrabniajcie się tylko proście lekarza pediatrę o nystatynę w zawiesinie, pędzlujcie tym delikatnie bo to boli, możecie tak że dołożyć do tego np. taki żel bobodent albo podobny (łagodny znieczulacz który oszczędzi maleństwu bólu) i od niego zacząć by tylko ból wyeliminować a potem ubić pleśniawkę. jest jeszcze takie cudo jak dezaftan, to taki gęsty żel który dość trudno zaaplikować ale nawilża i wnika w pleśniawkę i łagodzi ból oraz przyspiesza gojenie. (a solcoseryl to sobie darujcie, tak samo sachole i tym podobne… rozciapiecie środek, maleństwo będzie płakać a ból zostanie…)
    Co do probiotyków to jest to też fajny sposób na profilaktykę przed aftami. Tu fajne są te wszystkie preparaty które trzeba trochę „pociumkać” w buzi jak cukierka, bo zostaje sporo dobrych robaczków na śluzówce jamy ustnej… właśnie acidolaki, dicoflory 30, lacidofile i wszystkie inne… Dobra trochę się pomądrzyłem, miłego dnia !!

  7. Twoje mądrzenie się jest bardzo cenne, dzięki serdeczne :)
    Zastanawiam się tylko, dlaczego Aphtin polecają lekarze? Mojemu dziecku poleciła pediatrzyca (nie pamiętam, kto użył tego określenia, ale jest boskie, niniejszym sobie pożyczam :) ). Powinni chyba wiedzieć o szkodliwości preparatu? No i na czym ta szkodliwość mogłaby polegać? Bo jeśli na działaniu wymiotnym, no to trudno, czasami tak jest.

  8. Ja ostatnio wyleczyłam afty plasterkami After, które sprawdziły się bardzo dobrze. Trzeba je nakleić na afty, od razu łagodzą ból i pieczenie i jeszcze się same rozpuszczą po jakimś czasie. Polecam

  9. Ciekawa sprawa. A jak się trzymają? W paszczy przecież permanentny ślinotok.

  10. Trzymają się :) Ja sobie nakleiłam na noc- początkowo plasterek jest trochę sztywny ale potem niewyczuwalny. I nie odkleił się a sam rozpuścił .Później przykleiłam nastęny i po strawie.

A Ty co myślisz?