Na basen z małym dzieckiem i niemowlakiem
Ideę pluskania się od najmniejszej maleńkości gorąco popieram! W ogóle jestem zdania, że każdy człowiek, tak jak umie chodzić, powinien umieć pływać. A jakby znał przy okazji podstawy udzielania pierwszej pomocy, byłabym w siódmym niebie.
Niektórzy uczą się pływać, zanim zaczną chodzić i ten nurt również przypadł mi do gustu. Chciałabym nawet, by stał się typowym owczym pędem ku wodzie. Niestety profesjonalne lekcje pływania dla niemowląt i małych dzieci są potwornie drogie. Przynajmniej w moim mieście. Za pół godziny zorganizowanego pływania z trenerem trzeba zapłacić 50 zł! Rodzic najczęściej zdany jest sam na siebie. Co nie znaczy, że nie może nauczyć własnego potomka pływać. Może i bywa wesoło, trzeba tylko zaopatrzyć się w pewne niezbędne gadżety i pomyśleć o kilku sprawach.
Po pierwsze – gdzie uczyć niemowlaka pływać? Nauczona doświadczeniem (jednodzieciowym póki co, więc mizernym, ale to zawsze lepiej niż sucha teoria, no nie?) polecam kryte baseny ze specjalnym brodzikiem dla dzieci. Takie brodziki najczęściej mają podgrzewaną wodę. Zdążyłam się przekonać, że nie ma ciepłej wody – nie ma zabawy. Dzieci są na tym punkcie bardzo wrażliwe. Żeby się mogły odprężyć, zaufać rodzicowi i poznać nieznane, muszą mieć komfort. Poza tym niemowlęta i małe dzieci są bardzo wrażliwe. Łatwo o przeziębienie. Lepiej więc wyłożyć trochę grosza i pójść do cywilizowanego aquaparku, niż gdzieś kątem na odkrytym basenie z lodowatą wodą moczyć malucha. Albo co gorsza korzystać z glinianek.
Na glinianki to można iść, jak dziecię jest nieco zaprawione w basenowych bojach. I niechorowite. Bo glinianki, choćby nie wiem jak czyste były, są wylęgarnią drobnoustrojów. A homo biwakus i homo grillus chętnie używają akwenu wodnego jako przepastnego kosza na śmieci.
Jeśli pływamy w morzu, pamiętajmy o falach. Nawet mała fala może powalić oseska, który w najlepszym wypadku naje się strachu. Po co ma się człowiek zrażać do wielkiej wodnej przestrzeni?
Oczywiście – i to jest oczywista oczywistość – z małym dzieckiem pływamy w miejscach strzeżonych. Tylko i wyłącznie. Żadne dzikie kąpiółki, które w życiu nie widziały ratownika.
Po drugie – w co wyposażyć małego pływaka? W kółko ratunkowe czy pływaczki? Przerabiałam kółko i przerabiałam pływaczki. Gorąco polecam pływaczki-rękawki Arena.
Rękawki można kupić w różnych rozmiarach dostosowanych do wagi dziecka. Po napompowaniu są bardzo stabilne, nie spadną choćby nie wiem co. O ile są prawidłowo dobrane. Mają specjalne zabezpieczenie polegające na tym, że nawet jeśli jakimś cudem odemknie się wentyl (choć naprawdę ciężko go wyciągnąć), powietrze i tak nie wyleci, bo w środku jest specjalna blokada. Przetestowane – można jej zaufać. Utrzymają na wodzie? Utrzymają spokojnie. Cena blisko 40 zł, ale naprawdę warto się szarpnąć.
A kółko do pływania? Takie, jak poniżej, co najmniej dla przedszkolaka.
U młodszych dzieci – jak zapewniał mnie pan w sklepie sportowym – nie zapewniają bezpieczeństwa. Po pierwsze swobodnie zjadą i wjadą na ciało, po drugie małe dziecko, a zwłaszcza niemowlę nie potrafi jeszcze trzymać sobie kółka. Nie czuje takiej potrzeby i nie umie skoordynować ruchów. Albo trzyma kółko, albo macha nóżkami. Miałam kółko i przerabiałam to rozwiązanie. Pływaczki wygrywają w przedbiegach.
Jeśli już kółko do pływania dla niemowlaka – to koniecznie z siedziskiem.
W takim pojeździe młody obywatel czuje się bezpiecznie – jakby miał dmuchane gatki – nie jest całkowicie zanurzony w wodzie. Oczywiście nie nauczy się w tym pływać, ale my możemy w miarę bezstresowo spędzić czas z własnym potomkiem.
Wszelkie delfiny do pływania i inna gadzina z uchwytami są zdecydowanie dla starszych.
A pieluchy do pływania? Przydają się? Przydają. Korzystaliśmy z pieluch Huggies Little Swimmers (są w ogóle jakieś inne, bo nie kojarzę?). Oceniłam je już tutaj.
Pieluchy do pływania nie nasiąkają wodą, przez co w oczywisty sposób średnio chronią przed siuśkami. Nie chodzi jednak o płyny, tylko o twarde dowody prawidłowej przemiany materii. Kupa może zdarzyć się wszędzie. Zawsze wypłynie
Kupa pływająca w basenie to nie tylko niezbyt ciekawy widok, ale przede wszystkim bardzo niezdrowa okoliczność przyrody. Pieluszki do pływania izolują kupę od otoczenia, a trzymają naprawdę nieźle. Przez wzgląd na niemożność zapanowania nad kupą i przez wzgląd na bliźnich korzystających z tego samego basenu, uzbrójmy się w odpowiednie pieluszki.
Po trzecie – jak przyzwyczaić dziecko do wody? Przede wszystkim nic na siłę. Pamiętajmy, że co dla nas jest po kolana, dla młodego jest po pas. Dlatego świetnie sprawdzają się brodziki – poczucie, że dno jest blisko, napawa ufnością. Nie zrażajmy się, jeśli młodzież nie przekona się za pierwszym, drugim czy trzecim razem. Jedni potrzebują więcej czasu, inni mniej. Moje dziecko wodę uwielbia, ciężko je w ogóle z niej wyciągnąć i złapało bakcyla piorunem, ale nie każdy musi tak mieć. Dla odmiany przyuczanie do nocnika zapowiada się na dłuższą batalię, ale o tym kiedy indziej. No i są dzieci, które po prostu nie lubią wody i koniec. Na to też musimy być przygotowani.
Zabawy niech będą spokojne i z wyczuciem. Dobrze jest zacząć od chlupania przy brzegu. Świetnie sprawdzają się akcesoria piaskownicowe – foremki, wiaderko, łopatka, konewka (!) itp. Wodę świetnie się nabiera i nalewa, lepiej niż piasek. Ogólnie rzecz biorąc trzeba się dostosować do tempa dziecka, nie narzucać swojego.
W wodzie trzymamy dziecko tak, żeby się czuło bezpiecznie. Ja trzymałam pod brzuszek i zachęcałam do machania rękami i nogami. Każdą udaną próbę nagradzałam euforycznymi pochwałami. Rzadko kiedy udawało nam się machać przednimi i tylnymi kończynami jednocześnie, ale starania zostały zauważone.
I jeszcze coś. Warto przyzwyczajać dziecko, że zanurzenie głowy to nic strasznego. Najczęściej jest z tym problem. Nie na chama, chlup pod wodę
Ale pochlapać twarz i potraktować to jako świetną zabawę, zamoczyć włoski. Niech wie, że człowiek naturalną koleją rzeczy jest mokry od stóp do głów.
Jeśli chodzi o miejsca przyjazne dla dzieci mogę z czystym sumieniem polecić Wrocławski Park Wodny. Fantastyczny brodzik dla maluchów i wodna piaskownica dla najmłodszych. Co prawda brodzik często jest zawalony przez rodzicielskie cielska, które lubią się wylegiwać w wodzie o temperaturze 35 st i głębokości do 50 cm, ale i tak miejsca na zabawę zostaje sporo. No i szatnie rodzinne z przewijakami!
Drogo tam jest niestety, ale warto, naprawdę. Zwłaszcza że w wakacje zdarzają się promocje prorodzinne i można pobyć sobie o wiele taniej niż zwykle.

Z jednym się nie zgodzę – nie każde dziecko lubi ciepłą brodzikową wodę. Moje nie polubiło, po wyeliminowaniu wszystkich innych czynników, z powodu których mógł nie lubić basenu, została nam tylko temperatura wody. W domu też zawsze pilnuje, żeby nie była za ciepła (kąpie się w takiej, która dla mnie jest zdecydowanie za zimna). 50 zł to za jedno wejście? Rzeczywiście drogo.
Basen z niemowlakiem jest świetnym pomysłem, my uczęszczaliśmy na lekcje zorganizowane i takie polecam dla najmłodszych maluchów. (w naszej grupie najmłodszy maluch miał 3 miesiące na starcie, a wiem, że można zapisać jeszcze młodsze) Z takim małym dzieckiem (zwłaszcza jeżeli płacze) warto najpierw posiedzieć w bardzo płytkiej wodzie i poczekać aż się uspokoi. Nasz instruktor mówił, że większości dzieci przyzwyczajenie się nie zajmuje więcej niż jedne zajęcia, chociaż zdarzają się trudniejsze przypadki. ja się akurat z takim nie spotkałam.
A konewka bywa pomocna przy nauce pływania i nurkowania właśnie. Generalnie niemowlaki dostają dopalacza jak się je wodą po plecach lub głowie poleje i z automatu zamykają oczy, buzię i wstrzymują oddech. Przyzwyczajając dziecko stopniowo do tej konewki po pewnym czasie można zacząć je zanurzać. Sprawdziłam to na moim egzemplarzu niemowlęcia.
U nas (w Bydgoszczy) jedna lekcja kosztuje 30 PLN, a karnet na dziesięć zajęć 240 PLN, więc cena jest raczej przyzwoita.
Pozdrawiam
Moja superciepłą brodzikową wodę zmieniała potem na chłodniejszą w innym basenie. Ale i tak była cieplejsza niż w zwykłym odkrytym basenie, na którym potem byliśmy. Tam to normalnie lodówka
50 zł to za pół godziny. Co to jest pół godziny? Ledwo wejdziesz do wody.
A co myślicie o zakupie małego baseniku dla dzieci? Tak żeby posadzić w nim przyszłego pływaka i dać się oswoić z większą wodą i czymś innym niż wanienka? Moja córa lubi się kąpać, myślę, że spodobałoby się jej coś takiego. Ja niestety z nią nie pójdę na basen bo po prostu boję się głębokiej wody. Taki uraz mam z dzieciństwa i już. A tata pracuje do późnego wieczora więc też nie da rady :/ Próbowałyście może sadzać swoje dzieciaczki do takich basenów,np. na działce czy cóś?
Taki basenik to super pomysł! My mamy taki i zawsze robi furorę. Nie trzeba nalewać nie wiadomo ile wody, wystarczy trochę, tak żeby tyłek siedział w wodzie. I bezpiecznie, i radocha
Ashja, na basenach, gdzie pływają niemowlaki najgłębsza woda to jakiś metr, chyba nie jest za głęboko?
@plmagmat
A kuku, okazuje się, że Twój komentarz jest tysięcznym na blogu. Szczerze mówiąc, nie pomyślałam o żadnej nagrodzie, ale do dwutysięcznego z pewnością coś wymyślę
Kruszyzna, skoro Wrocław taki drogi,to może wypróbuj kiedyś Oleśnicę. niedaleko, a w tygodniu za 1,5 h 10,50 zł, w weekend 15,70 zł. my tam z synem chodzimy i sobie bardzo chwalimy. podam stronę: http://www.atol.olesnica.pl
Theli jak oglądałam filmiki z zajęć z niemowlakami na basenie to widziałam, że tam mamusie nurkowały z bobasami, myślałam więc, że jest głębiej. Jeśli to tylko metr to może jednak się wybiorę
A basenik chyba tak czy siak sobie fundniemy
@lenka
Ale mówisz w ogóle o wejściówce na basen czy o specjalnych zajęciach dla niemowląt i małych dzieci? Bo wejściówki u nas też są około 10-12 zł. Mi chodziło o takie zajęcia z prowadzącym
Oleśnicę zapamiętam. Dzięki za namiary!
ja tez z wrocławia wiec i o wrocławskim aqua parku chciałam powiedziec kilka słów: w brodziku super, wiele małych niemowlaczków- w tym moja córka- pełno równiez biegających przedszkolaków, krzyczacych, bryzgających wodą itd. Dzieku takiemu towarzystwu moja córka (wtedy 9 m-czna) szybko zaczęła zawodzić żeby natychmiast uciekać z wody mimo że przez jakiś czas chlapala sie z radością. Nie musze chyba mówic ze jakiekolwiek argumenty do starszych dzieci nie trafiały i moze słusznie bo w końcu to basen, przyszły sie wybawić, wychlapać. Nikt chyba nie pomyslał że brodzik powinien byc jakoś odgrodzony- nie wiem- przedszkolaki- niemowlaki.
:):)
Co do przebieralni- super sprawa- nie trzeba przebierac gdzies w kącie na kolanie w stresie, temperatura wody tez ok- sama bym sie rozłożyła i leżała niczym mors
Są pieluszki wodne w Rossmannie – dziś kupiłam rozmiar M czyli 8-15kg, jest jeszcze L czyli 13-20kg, mniejszych chyba nie ma. Wypróbujemy we wtorek, w Lublinie koszt 10 wejść na kurs to 220zł.
Trochę się obawiam, że te M-ki będą za duże na mojego smyka, w razie czego można podobno na miejscu kupić.
to koszt tylko wejściówki. o takich luksusach jak zajęcia dla dziecka nawet tu nie pomyśleli.to jednak nie będzie aż tak atrakcyjną alternatywą dla Wrocławia jak myślałam
To może być atrakcyjna alternatywa, jeśli ktoś mieszka z tej drugiej strony Wrocławia, z której ja nie mieszkam
Wtedy dojazd do Oleśnicy zajmuje prawie tyle samo co przebicie się przez korki do centrum. Ja musiałabym się przebić przez calutkie miasto i potem jeszcze dojechać do Oleśnicy
@ malucka
W Rossmannie są również pieluszki do pływania w rozmiarze S czyli 5-9 kg. (Babydream) 10 sztuk za 9,90 zł.
Z tym 9 kg. to chyba przesada, moja córcia osiągnęła ok 7 kg. i te pieluszki zrobiły się przyciasne, ale wystarczy lekko rozerwać boczki i jest git.
My jesteśmy świeżo po pierwszych zajęciach zorganizowanych dla niemowląt. polecam szczerze. Wcześniej chodziliśmy sami, ale to nie to samo.
Tutaj prowadzący pokazywał różne chwyty, wymyślał zabawy i śmiem twierdzić, że było o wiele ciekawiej niż indywidualnie.
Co do pieluszek- też mamy little swimmers, ale za każdym razem jak zdejmuję to one są ciężkie jak pieluszka po nocy, więc chyba wodę absorbują.
Coś tam na pewno absorbują. Ich rola polega głównie na tym, żeby twarde dowody nie pałętały się po basenie
Kruszyzna ma rację! Te pieluszki na basen mają chronić wodę, a nie tyłek dziecka! One przepuszczają wodę tylko w jedna stronę, do środka, ale jednocześnie nie robią ciężkie w wodzie i nie utrudniają poruszania się!