Nie ma jak dobra rada
Książki mądrością narodu, a pisma dla rodziców mądrością inaczej.
Do takiego wniosku dochodzę, po rewelacjach, jakie mi zaserwowała nowa szpitalna współspaczka. Współspaczka sama ich nie wymyśliła, jeno zaczerpnęła pełną garścią z jednej z gazetek dla przyszłych mam. Nie tylko zresztą zaczerpnęła, ale przeszła od słów do czynów. Cóż pismo radziło?
Ano radziło, żeby z dzieckiem nawiązać kontakt poprzez dotyk. Jeśli potomek leży w łóżeczku czy go karmimy, czy też w ogóle już się pojawił na naszym padole, jest to jak najbardziej godne, sprawiedliwe, słuszne i zbawienne. Problem w tym, że zalecano to matkom, których dzieci siedziały sobie grzecznie w macicy.
Co zatem robiła współspaczka? Zgodnie z receptą: masowała brzuch, głaskała, dotykała, jeśli dziecko naprężało nogę, to naciskała ją, żeby zgięło z powrotem. Ponieważ pismo do zabawy zapraszało również tatusia (bo to tak ładnie, jak rodzice wspólnie bawią się z dzieckiem już w brzuszku, ach, jak to rozwój stymuluje!), to i tatuś masował, głaskał, dotykał, macał itp.
Drogie ciężarówki, NIE WOLNO TAK ROBIĆ. Głaskanie, masowanie czy dotykanie brzucha stymuluje, owszem, ale nie rozwój dziecka, tylko macicę do podjęcia czynności skurczowej! Macica zaczyna się stawiać, czyli brzuch twardnieje i można sobie zrobić mało przyjemne kuku. Tu w szpitalu każdy lekarz i każda położna bez wyjątku jak krowie na rowie tłumaczą wszystkim, że brzucha nie masujemy i nie głaskamy, a najlepiej go w ogóle nie dotykać.
Co ze współspaczką? Wylądowała na mojej sali z przedwczesnymi skurczami i skróconą szyjką macicy. I z rozwarciem.
No dobra. To tyle. A już jutro na blogu – niespodzianka
Ej, nie mow ze 1) jestes znowu w szpitalu 2) ze juz urodzilas!!!!!!!!!
????????????????????????????
ad1 – owszem
ad 2 – na szczęście nie. Po to tu jestem, żeby jeszcze nie rodzić. Leżę na położnictwie, bo na patologii nie ma miejsc.
A, no to ufffff, trzymaj kolana scisniete
To chyba znaczy, ze wracasz do domu! Cudnie.
Co do glaskania etc Teraz jest taka moda, trend czy jak tam zwal – specjalnych kursow dla rodzicow z nawiazywania wiezi i kontaktu z dzieciakiem w brzuchu…
ja podotykam chwilke, malz tez – ale to nie masaz…
Słyszałam ze dziecko w brzuszku czuje dotyk mamy i taty i bardzo go sobie ceni. Ja glaskałam brzuch, macałam go i dotykałam dosłownie bezwiednie- szczególnie w domu jak odpoczywałam, zasypiałam w łóżku- mąz zwracał mi uwage czemu tak robię a ja nie wiedziałam- po prostu robiłam tak i sprawiało mi to przyjemność
No ale u mnie to było raczej wskazane bo do porodu samoczynnego dojśc nie mogło, szyjka macicy nie zamierzała sie skracać ani nic no i niestety: nawet wywoływanie porodu nic nie dało- potrzebne było cięcię żeby uparciuchę wyciągnąć ;D
Dotyk pewnie czuje, ale nie o to chodzi. Dotyk działa przede wszystkim na macicę, nie na dziecko. Jeśli ciąża jest przenoszona, to macaj sobie do woli
Ale jeśli jeszcze trochę zostało, to jest to absolutnie niewskazane, bo naprawdę można sobie zrobić kuku. To nie jest kwestia straszenia, tylko fizjologii. Tak organizm działa – głaskanie i masaż pobudza macicę do skurczów.
@tafranca
Strój wieczorowy
No właśnie, te kursy robią ludziom wodę z mózgu.
Tak od razu to jeszcze do domu nie wracam. Będę tu jeszcze przynajmniej tydzień, pewnie jakieś 10 dni i potem pojawi się szansa do wyjścia.
Wybory znowu zaliczę w piżamce i klapkach
Ja również głaskałam swój brzuszek,miziałam i tatuś dzidzi w brzuszku też dotykał brzuszunio i mówił do brzuszka! Baaardzo często „ukochiwałam” swoją dzidziusie po przez głaskanie brzuszka,zwłaszcza w kąpieli! Nigdy nie słyszałam o tym,że nie wolno- dopiero koleżanka mi powiedziała pod koniec ciąży,ale nie wierzyłam! Jakoś nie mogłam się powstrzymać- zwłaszcza jeśli widziałam,nóżke wypychaną mojego skarba!
Powiem tak- jeśli wszystko jest dobrze i bardzo wporządku to nie odmawiajmy sobie tego miziania! Myślę,że wiele wieeeele przyszłych mam tak robi i wszystko jest ok
Myślę, że jest różnica między dotykiem, mizianiem przez kilka chwil, a międleniem, masażem i ugniataniem…o tych kursach opowiadała mi znajoma, że takie cuda_wianki, była zachwycona, jakie to fajne dla faceta tą więź tworzyć wcześniej.
nie wiem, jestem trochę sceptyczna…
Wracajac do niespodzianki – obstawiam nowe zdjecia progenitury i informacje o plci tejze (Kobitka i Facecik?)
Nie bede mogla usnac, uwielbiam niespodzianki
Jesteś do tyłu – dwie dziewczynki
Wczoraj się potwierdziło po raz kolejny.
Znaczy co? dziecko chce sobie w macicy spokojnie nóżki wyciągnąć albo ułożyć się na boczku, a tu bach, mamuśka mu od razu tę nogę wpycha z powrotem?
A co do niegłaskania – racja, jako ciężarówka problematyczna i na no-spie przez niemal całą ciążę miałam kategoryczny zakaz głaskania się po brzuchu.
U mnie tak naciskają, bo leżę wśród samych problematycznych. Bezproblemowych tu nie ma. I każdy, dosłownie KAŻDY lekarz niezależnie od stopnia, stażu itp. powtarza na KAŻDEJ wizycie lekarskiej, żeby nie głaskać i nie masować brzucha, bo to powoduje czynność skurczową.
Wyjątek – jeśli dwa razy dziennie wcieramy krem na rozstępy czy balsam. Jakoś to wetrzeć trzeba, ale nie więcej niż to konieczne.
A na budowanie więzi jeszcze będzie czas