Na hasło „bolesne ząbkowanie” rodzic reaguje mniej więcej tak samo jak na tekst „zielona kupa”. Jeśli już jest, cierpimy i robimy wszystko, żeby się go pozbyć. Samego ząbkowania nie da się oczywiście ominąć, ale stajemy na rzęsach, żeby naszemu podopiecznemu było lżej. Stosujemy rozmaite wyrafinowane metody i napięciem obserwujemy efekty.

Śmiem twierdzić, że na temat bolesnego ząbkowania trochę wiem. Może dlatego, że u nas odbyło się ono ze wszystkimi możliwymi atrakcjami towarzyszącymi wyżynaniu się ząbków i dlatego że zdarzyło się wyjątkowo późno. Pierwszy ząbek pojawił się – uwaga! – w 16. miesiącu życia, a sam proces przebiegał wbrew wszystkiemu, co piszą rodzicielskie podręczniki. Kolejność wychodzenia zębów była iście szalona.

Nie wszyscy wiedzą, ale zawiązki zębów (czyli to, co „siedzi” w dziąsłach) pojawiają się już we wczesnym życiu płodowym. Zawiązki ma już 12-tygodniowy mały człowiek. I śpią sobie one grzecznie, aż w którymś momencie po porodzie wybija godzina zero i następuje start. Cały wic polega na tym, że ten moment jest bardzo różny i ciężko nawet ustalić jakieś widełki czasowe. Przyjąć można jedynie, że do 2-go roku życia dziecko zaczyna ząbkować. Ale są też takie egzemplarze, które już rodzą się z wyżętym ząbkiem! I nie jest to, niestety, powód do radości.

Książkowo, wzorcowo, z błogosławieństwem podręczników powinno wyglądać to tak:

  • najpierw dolne jedynki (6-11. msc życia)
  • potem górne jedynki (ten sam okres)
  • górne dwójki (6-16. msc)
  • dolne dwójki (7-18. msc)
  • czwórki – tak, pierwsze są czwórki, nie trójki (10-19. msc)
  • trójki (15-24. msc)
  • i na koniec piątki (21-31 msc)

Reszta zębów, czyli szóstki, siódemki, a u starych koni ósemki, wyrasta od razu trzonowa i nie wypada. Od jedynek do piątek włącznie to mleczaki.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby to rzeczywiście chciało tak przebiegać. A, kurde, nie chce.

U nas pierwszym ząbkiem była jedynka GÓRNA, która pojawiła się w 16. miesiącu życia. Potem druga jedynka górna, a potem, myly państwo, wyszły nam… piątki! Na górze. Potem jedynka dolna lewa, a potem górne dwójki.  Potem dolne piątki. Potem jedynka dolna prawa i wszystkie czwórki na raz. A na końcu, przed drugimi urodzinami pojawiły się kły, czyli trójki. Między 16. a 18. miesiącem zęby raczyły wychodzić po jednym na miesiąc, a potem… ruszyła lawina.

Co ja będę mówić, to było straszne. Ryk w nocy, marudzenie w dzień, gorączka, rozwolnienie, wymioty, obrzmiałe dziąsła, których mała nie dała dotknąć, gryzienie wszystkiego, co tylko można wziąć do paszczy i ślina spływająca z ust niczym fizjologiczna Niagara. Dziecko się męczyło i my też. A zapowiadało się tak ładnie, bo Jadźka raczyła zacząć się ślinić już w 4. miesiącu życia i po rodzinie gruchnęła wieść, że czekamy na wczesny ząbek. No i tak czekaliśmy na niego kolejne 12 miesięcy, a ślinotok trwał i trwał, przy czym stopniowo dołączały do niego wszystkie wyżej wymienione atrakcje. I mocno rozciągnięte w czasie to było. Prawdziwa szkoła przetrwania, wierzcie mi.

Nie każdy ma oczywiście takie przeboje. Są dzieci, które tak łagodnie przechodzą ząbkowanie, że praktycznie się tego nie zauważa. My tego szczęścia nie mieliśmy.

Od razu jednak chciałabym obalić jeden mit. Późne zęby wcale nie muszą być mocniejsze niż wczesne. Tako rzecze stomatolog. Owszem, mają łatwiej, bo pojawiają się, kiedy dziecko przestaje podjadać w nocy, a nocne mleczko służy orgii rozrodczej bakterii w jamie ustnej, stąd większe ryzyko próchnicy, ale wcale nie jest powiedziane, że ci, którym zęby wyszły w 4. czy 5. miesiącu życia mają już na starcie przerąbane. A i ci późni nie powinni się tak szybko cieszyć i – na przykład – wrzucać na luz w dziedzinie mycia uzębienia.

Jak ulżyć dziecku przy bolesnym ząbkowaniu? Techniki są przeróżne.

Przede wszystkim wszelkiej maści gryzaki. Doświadczenie nauczyło mnie, że  gryzak powinien mieć taki kształt, żeby go łatwo było trzymać w rączkach i łatwo pakować do buzi (nie wszystkie tak mają). Wypustki masujące powinny być naprawdę wyraźne i wystające. To nie placebo, to ma pomagać. Rujnowałam się na gryzaki (przede wszystkim Canpol Babies – raczej nie polecam, za łagodne, choć zdarzają się wyjątki) i… nic to nie dało, bo mała ich nie lubiła. Tak, te mrożone i wodne też próbowałam. Na próżno.

Można się też pokusić o szczoteczki do zębów dla ząbkujących dzieci. Takie szczoteczki nie mają włosków, tylko twarde silikonowe wypustki. Świetne do gryzienia (Canpol Babies ma komplet trzech takich szczoteczek). Trzeba jednak uważać, żeby dziecko nie wepchnęło sobie takiej szczoty do gardła.

Można masować dziąsła specjalną szczoteczką zakładaną na palec. Przy okazji przyzwyczajamy młodzież do procederu zwanego myciem zębów.

Można stosować rozmaite maści uśmierzające ból – do kupienia w aptece bez recepty. Myśmy mieli Bobodent. Do bani, kompletnie nie działał, ale nie twierdzę, że nie ma skuteczniejszych. Takie maści (czy tam żele) są przyjemne w smaku i mają za zadanie koić.

Gryzaki i maści nie zdały u nas egzaminu. Sukcesem okazały się natomiast „gryzaki alternatywne”. Coś, co z założenia gryzakiem nie jest, ale świetnie może pełnić tę rolę. Co to było? Przede wszystkim ogryzione kości z nóżki kurzęczej, marchewka i twarde kabanosy. Młoda chętnie je żuła, bo miały konkretny smak. Gryzaki kupne niestety tego nie potrafią.

Odradzam natomiast polecany przez babcie sposób podawania dziecku zaschniętych skórek od chleba. Przetestowałam. Skórki są dobre na początku, ale szybko rozmiękają w potokach śliny i robi się z nich papka, którą dziecko łatwo może się zadławić!

Na koniec jeszcze o kondycji samych dziąseł. Są wyraźnie opuchnięte. Idealnie, jeśli ich kolor jest bladawy. Jeśli jest mocno czerwony, to może to świadczyć o stanie zapalnym. Stan zapalny przy długim i trudnym ząbkowaniu to nic dziwnego, ale warto wtedy odwiedzić pediatrę, żeby zobaczył i wypowiedział się, co on na to.

Jestem najlepszym dowodem na to, że bolesne ząbkowanie rodzic może przeżyć. Co więcej – ono kiedyś się kończy! U nas ustało tuż przed drugimi urodzinami, kiedy to wreszcie pojawiły się trójki. Od tej pory spokój. Następnym etapem będzie wypadanie mleczaków i wyrastanie zębów stałych, ale na to mamy jeszcze duuuuuużo czasu. Tak do wczesnej podstawówki. Chyba że znowu coś będzie przebiegać niestandardowo.

Share →

19 komentarzy do Bolesne ząbkowanie – czy to da się przeżyć?

  1. duszka84 pisze:

    My ząbkowanie mamy na tapecie od czwartego miesiąca. I nawet, nawet nam idzie, bez atrakcji większych. Polecam żel Dentinox N, drogie cholerstwo- 20 pln za maleńką tubkę. Nie twierdzę, ze jakoś wyjątkowo uśmierza ból ale ma bardzo fajny smak, a bez cukru jest i Antoś go wprost uwielbia(ł). Dobrze nadaje się do odwracania uwagi od bólu.
    PS.
    Mój brat dentysta obstaje przy opinii, że późne zęby jednak mogą być mocniejsze (tak teraz uczą na studiach). Mają więcej czasu na zmineralizowanie w kości. Ale wiadomo-brak higieny lub marna jej postać jest w stanie nawet najtwardszych zawodników wykończyć.

  2. Ruda Rybka pisze:

    Dziewczyny jeżeli macie kogos w UK lub w Irlandii to polecam granulki na ząbkowanie Teetha (http://www.teetha.co.uk/Teetha_pg3.aspx). Szaleliśmy z żelami, gryzaki latały po domu, masowałam silikonową szczoteczką a i tak był płacz- dolne zęby wychodzą niezauważalnie natomiast jest ryk przy górnych. Panie z przedszkola poleciły mi granulki- właściwie proszek w saszetce podobny do rozdawanych w McDonaldzie saszetek z solą. Po prostu wsypuje sie dziecku zawartość do buzi- proszek w kontakcie ze śliną pięknie sie rozpuszcza, ma miły smak dla dziecka a juz po ok. 20 minut jest spokój na kilka godzin!!!!!!!!! Cena- droga- ok. 7 euro za opkowanie (24 saszetki). Mozna maks podac 6 saszetek na 24 godziny, niewskazane dla dzieci z nietolerancją laktozy.
    Naprawde polecam!!
    Swoją droga myslałam ze to tylko u nas pierwsze wychodzą czwórki zamiast trójek- dopiero tutaj dowiedziałam sie ze tak ma być :)

  3. A. pisze:

    Nam pediatra mówił, że żele niestety szybko się wypłukują ze śliną. Szczęśliwie, dziewczyny ząbkowanie przechodzą zupełnie niezauważalnie, ostatnio na przeglądzie przed-rocznym u lekarza okazało się, że poza kompletem jedynek i dwójek mają jeszcze po czwórce – ot każda z nich cichaczem wzbogaciła się o zęba :)
    Oby tak dalej…

  4. ola pisze:

    U mnie też na tapecie ząbkowanie, stosujemy dentinox i pomaga, ale najlepiej gryzie się wszystko co twarde. poza tym moja 11-miesięczna córka ma tylko 3 zęby (dwie dolne jedynki i górną lewą dwójkę) i jak na złość wychodzą jej 3 zęby naraz, masakra! acha i jakby tego było mało, to nie chce nic jeść tylko mleko….
    życie rodzica jest pełne „zasadzek” :)

  5. Karola pisze:

    temat jak znalazł!!! mega marud w domu w postaci prawie 10m-cznej córy, której właśnie wychodzi górna prawa dwójka, mamy tez dwie dolne jedynki przy wychodzeniu, których byłe spokój. ale ponoć górne sa gorsze :(
    równiez stosujemy dentinox n
    Pozdrawiam i cierpliwości

  6. Kasiek pisze:

    Witam:)moja zaczela juz w 3 miesiacu zabkowac!teraz ma 4,5miesiaca i dalej nic dziaselka ma opuchniete i widac ze co sie pomalutku wyzyna.Ma okrone slinotoki i caly czas trzyma palce w buzi lub gryzie pieluszke tetrowa!gryzakow nie chce!smarujemy dziaselka zelem bobodenti cierpliwie czekamy na pierwsze zabki:)

  7. betcherovka pisze:

    Ten maści na ząbkowanie przetestowałam na własnych zębach/dziąsłach:) Jako posiadaczka aparatu na zębach cyklicznie potrzebowałam ulgi w cierpieniach po wizycie u mojej ortodontki… Testowałam m.in. maść na D (nie pamiętam dokładnie nazwy, ale bardzo polecana była w mojej aptece) – jedna z droższych, ale warta swojej ceny:) W smaku dość intensywna, ale już chwile po nałożeniu czułam lekkie drętwienie jak po znieczuleniu u dentysty:) Bobodent też stosowałam – znacznie łagodniejszy w smaku, ale działanie niestety również łagodniejsze:( Niedługo testów ciąg dalszy – mój ssak ma już 2 miesiące, pewnie niedługo się zacznie…

  8. kruszyzna pisze:

    No, no, spokojnie, niech się nie spieszy :) Jeśli poczeka sobie jeszcze ze cztery miesiące, nic nie straci :)

  9. Szajajaba pisze:

    Stara notka, ale się wypowiem. Agu jutro 5 miesiąc kończy, jazda jest od 3 tygodni. Żadne tam dolne jedynki, prawa górna 2 lub 3 lezie, dziąsło spuchnięte, acz blade. W związku z czym nie je prawie nic (stan na dzisiaj – 100ml mleka + 1 malutki słoiczek dyni z ziemniakami + 50ml herbatki), ryczy, jest katar, łapki w paszczy ciągle i ogólnie sajgon. Dzisiaj nadaję się tylko do wariatkowa ;)

  10. dorka pisze:

    A czy któras z Was moze podawała lek Camilia ? Jest do kupienia w aptekach bez recepty.Ostatnio własnie czytałam o nim,ale jeszcze sama nie podawałam…

  11. maaamcia pisze:

    Ja daję Camilię. Jakiś miesiąc temu synek zaczął ząbkować i w aptece polecili. Jestem bardzo zadowolona – szybko mały się uspokaja. Praktycznie odstawiłam inne leki – z żelami to zawsze był problem jeśli idzie o dawkowanie, bo niby co oznacza „wielkości ziarnka grochu”? A synek i tak oblizywał wszystko zanim posmarowałam bolące miejsce :)

  12. Andzia pisze:

    Kochane,
    Polecam granulki na zabkowanie Teetha- produkt o konsystencji piasku ktory drapi dziasla a ponadto zawiera skondensowany ekstrakt rumianku wiec lagodzi opuchlizne i stan zapalny. Wyprobowalam i polecilam juz wielu osobom, wszyscy po nie wracaja.
    Dostepne w Polsce na:
    http://www.bobasom.pl/granulki-na-zabkowanie-cat-142-id-486.aspx
    Pozdrawiam i niech te zeby wreszcie wyjda!

  13. Agamamajaga pisze:

    ja na zabkowanie czerpie wiadomosci stąd http://www.radosnezabkowanie.pl nawet pytania pediatrze mozna zadawać

  14. Agnieszka pisze:

    Ja podawałam czopki Viburcol przy bolącym wyrzynaniu się się jedynek i dwójek. Przy innych ząbkach już mała nie płakała znosiła to już lepiej. Te przednie były najgorsze.

  15. DariaKom pisze:

    Maja ma 4m-ce i 19d, ślini się okrutnie już od jakiegoś miesiąca, ale teraz doszło jeszcze marudzenie, pakowanie łapek do buzi i ogólna rozpacz dziecka i nasza. Dziąsła nie są obrzęknięte, wyglądają normalnie, ale reszta symptomów wraz z brakiem apetytu wskazuje na zęby. Dwa dni z rzędu podaję paracetamol w czopku, bo wytrzymać się nie da, taki jest płacz.

  16. okobar pisze:

    Mój syna zaczął żąbkować z kwietniu – teraz ma 15 miesięcy
    do tejpory ogólnie wszystko przebiegało boleśnie ale jednodniowo – jeden dzień marudzenia i leciutkiej gorączki (38) i wyszly górne jedynki
    potem po jakichś dwóch tygodniach znów to samo – i mieliśmy dolne jedynki

    i tak to sobie szło…

    aż przed 4 dniami dostał wysokiej gorączki -38.7 – zaczął płakać i wrzeszczeć, przez dziąsła wybiły się fragmenty dolnych czwórek (górne wyszły mu z półtora miesiąca temu)
    dziąsła twarde, bąble się porobiły, zgodnie z poleceniem lekarza – paracetamol i nurofen na przemian – a mimo tego gorączka doszła do 39.6, drgawki, wymioty, biegunka… 2 nocy prawie bezsennse..
    trzy dni katorgi – dopiero dziś od nocy temperatura oscyluje około 37-37.8, nawet kilka razy mały sie uśmiechał… Viburcol nie działa, Bobonet czy jakoś tak żel ni działa, orsanit nie działa, camilla nie działa, – jedyne co mniej więcej działa to przeciwgoraczkowe – ibum/nurofen i paracetamol na zmianę..
    nie chce jesć, nie chce pić… a lekarze tylko – czekać…

    mam nadzieje że skoro mu trochę spadła teraz gorączka to będzie już lepiej… mam nadzieję…

  17. magda pisze:

    Mojej córci pierwsza dolna jedynka wyszła jak skończyła 13 tygodni (równe 3 m-ce) i nawet nie było wiadomo kiedy. Nie płakała zbytnio, tylko rączki wkładała do buzi. Teraz skończyła 5 m-cy i nadal nic, od dwóch m-cy dziąsła bolą widać zarys dolnej drugiej jedynki i górnych jedynek ale nic nie wychodzi. Teraz zaczął się dla niej koszmar. Bobodent niezbyt pomaga, jak narazie też nie gorączkuje.

  18. jolcia pisze:

    Moja córeczka zaczęła ząbkować jak miała 11 miesięcy(listopad) – dwie górne jedynki naraz, nawet nie wiedzieliśmy kiedy :) . Przed Bożym Narodzeniem „wykluły się” dwie dolne jedynki naraz. Niedawno wyszła górna dwójka, a teraz 3 zęby naraz. Jest masakra, jest spokojnie 5 minut, a potem płacz (nawet sąsiedzi zwracają uwagę, że coś jest nie tak ). Podaję Camilia, jak jest bardzo źle to Ibum. Od gryzaków najlepsza jest surowa marchewka lub jabłko twarde w kawałku. Na brak apetytu nie narzekam, wcina wszystko wydaję mi się, że chyba nawet więcej.
    Jak przeżyjemy ten tydzień to będzie cud.

  19. jagustynka pisze:

    Ja przy pierwszej córce nie odczułam zębów zauważyłam je dopiero jak już były no ale może to dla tego że ona ogólnie do 18 miesiąca życia nie spała dobrze i dawała popalić jak dzięki. Teraz przy drugiej to i zęby odczuwam, od urodzenia spokojne dziecko a teraz jak idą dolne jedynki to porażka zasypia z płaczem budzi się z płaczem w nocy napady płaczu za dnia tylko na rękach i standard wszystko do buzi najbardziej pieluchę tetrową z którą nawet zasypia w buzi. Gorączkowała tak do 39 stopni na dziąsła daje dentinox i sachol który zmiękcza dziąsła. Powodzenia dla wszystkich mam które przeżywają ząbkowanie i nie tylko…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>