To nie miał być blog w stylu „a mój Jasio zrobił dzisiaj wielką kupę, a potem pojechaliśmy do babci na pierogi i było fajnie”, ale dzisiaj na moment zmienię zasady. Błogosławieni elastyczni, albowiem oni się nigdy nie złamią. A zasady zmienię, bo pękam z dumy. A dlaczego pękam? Zacytuję wam maila od mojego męża.

Etap samowolnego robienia do nocnika osiągnięty. Co prawda, posadziłem ją zaraz po przebudzeniu (dzisiaj 6.30), ale przez pół godziny nie wydusiła ani kropli. Wstała więc i poszła się bawić, gdy jej się jednak zachciało, nie zsiurała się na podłogę, tylko przybiegła z drugiego pokoju, siadła na nocniku i… zaczęła grać muzyka, a Jadzia szczęśliwa.

Tak, homo nocnikus stał się faktem. Do tego załączył opcję samoobsługi i nie trzeba podstawiać nocniczka. Sam go odnajdzie i wykorzysta w słusznym celu.

Jeśli ktoś ma dziecko w wieku mojego i przeszedł już przez etap odstawienia pieluchy, rozumie moją radość. Tym na etapie wcześniejszym mówię: ludzie, w pale mi się nie mieściło, że tak mnie może ucieszyć fakt załatwienia potrzeby fizjologicznej. Prrzed zadziecieniem po cichu podśmiewałam się z rodziców, którzy tak podniecali się tym faktem. Przeżywali jak trafienie szóstki w totolotka. Teraz doskonale ich rozumiem, bo ja reaguję dokładnie tak samo. „Jadzia zatrybiła”, jak powiedział mój mąż. Sprawy idą we właściwym kierunku.

Ponieważ już powoli możemy odtrąbić sukces, kilka słów dla tych, którzy stoją na progu wkroczenia w nowy etap ewolucji i szukają wskazówek, jak przestawić dziecko na nocnik.

  • Nie spieszymy się, nie naciskamy, uzbrajamy się w cierpliwość. Nie ma gimnazjalistów łażących w huggiesach, czyli każdy jest w tej dziedzinie wyuczalny.
  • Tłumaczymy cierpliwie i z uporem maniaka, dlaczego chcemy osiągnąć etap nocnika. U nas było tak: „Zobacz, mamusia nie nosi pieluszki i tatuś nie nosi pieluszki. Mamusia i tatuś robią siusiu do ubikacji. A tutaj jest twoja ubikacja – nocniczek. Jesteś już dużą dziewczynką. Duże dziewczynki nie siusiają do pieluszki, tylko do nocniczka”.
  • Tłumaczymy jak krowie na rowie, jakiego zachowania oczekujemy: „Ściągamy teraz pieluszkę i zakładamy majteczki. Jak będziesz chciała siku, to powiedz >>Mamo, siku!<<. A wtedy zrobimy siusiu do nocniczka”.
  • Dobrze jest oswoić nocnik, żeby był taki „nasz”. Ja pozwoliłam małej obkleić go z góry na dół nalepkami w kotki. Uwielbia kotki.
  • Dobrze jest posadzić na nocniku misia, pieska czy inne pluszowe zwierzę i pokazać, jak bardzo nas fakt siedzenia cieszy.
  • Mamy nocnik z pozytywką i bawiliśmy się nalewaniem wody, co powodowało granie. Pojawienie się melodyjki wzbudzało w rodzicu entuzjazm.
  • Puszczamy delikwenta bez pieluchy (w samych gatkach) i mamy w pogotowiu wiadro z wodą i ścierkę.
  • Zdarzają się oczywiście wpadki, nic nie dzieje się od razu. W żadnym wypadku nie karzemy, nie niecierpliwimy się, nie krzyczymy, nie ganimy, jeśli dziecko zleje się na podłogę. To nie może być trauma! Cierpliwie tłumaczymy od nowa, czego oczekujemy.
  • Po wpadce nie zmieniamy od razu majteczek. Dziecko ma poczuć, że mu mokro, a w mokrym najprzyjemniej nie jest. Z pieluszką tak nie miało, pampers był suchy i wszystko w tym temacie. Mokre gatki to nowe doznanie.
  • Możemy trenować siadanie na nocniku „na sucho”. Nasza mała siadała i oglądała ulubioną bajkę. Za każdym razem ściągaliśmy majteczki, ale nie wymagaliśmy „podjęcia czynności”.
  • Pytamy się co jakiś czas, czy młode chce siusiu i na wszelki wypadek przypominamy o tym, że trzeba rodzica uprzedzić, jeśli zachce.
  • Kiedy nadejdzie pierwszy sukces, okazujemy entuzjazm i euforię. Bijemy brawo, cieszymy się jak głupi do sera. Dziecko bardzo potrzebuje naszej aprobaty i ma motywację, żeby postępować dalej tak, żeby wywołać w nas tę samą reakcję. My mówiliśmy tak: „Brawo, Jadzia! Wspaniale! Widzisz, jak świetnie sobie radzisz? Widzisz? Potrafisz! Jakie piękne siusiu w nocniczku! Moja dziewczynka!”
  • Nie używamy sformułowania „jaka ty jesteś dobra” i „mama tak cię kocha”. To nie ma nic wspólnego z miłością i dobrocią. To nauka. Nie chcemy, żeby dziecko myślało, że jeśli mu coś nie wyjdzie, to jest niedobre i niekochane.

Ile to wszystko trwało? Niedługo, moim zdaniem. Ze trzy tygodnie. Oczywiście nie zaczęła do nocnika sikać dzisiaj, udało jej się parę razy wcześniej. Dzisiaj jednak to już tak na poważnie. Bez zachęcania i z własnej inicjatywy.

Smutno mi tylko, że najbardziej intensywny etap edukacji nocnikowej odbywał się bez mojej obecności, bo ja nadal wygniatam szpitalne łóżko. Nad córą pracował mąż i obie babcie. Ja zaliczyłam jedynie początki. Sukces to ich dzieło, nie moje i niniejszym składam im dzięki.

A tutaj pogoda dla rodzących. Dziś od rana już pięć porodów było, przedwczoraj w nocy dziewięć. Jedną babkę musieli odwieźć do innego szpitala z braku miejsc. Może to przez upały? Baby rozpakowują się hurtowo!

Tagi:  
Share →

8 komentarzy do Homo nocnikus

  1. Astroni pisze:

    Brawo! Nie sądziłam, że o takich prozaicznych przygodach (wszak przeżywanych prędzej czy później przez każdą z mieszkanek naszego globu) można pisać tak mądrze, humorystycznie, no i takich fajnym stylem:D Pozdrawiam, tylko tak dalej i buziaki dla Jadziulki:*

  2. ashja pisze:

    Gratulacje dla Jadzi i dla wszystkich pomocników :)
    A propos nocnikowania, moja koleżanka ma siedmiomiesięczną córkę i postanowiła kupić jej… nocnik. Czy to nie za wcześnie? Ja planuję kupić mojej jak będzie miała z 1,5 roku i powoli zacząć.

  3. ania pisze:

    Znam mamę, która roczne dziecko odzwyczaiła od pieluch, od butelki, czyli tylko niekapek i łyżeczka, ale uważam, że nie ma co za wszelką cenę, super, bo jest to jakaś oszczędność, ale czy maluch nie przeżywa zbyt dużego stresu? Ja na razie odzwyczajam od zasypiania na rękach, ale marnie mi to idzie, co jakiś czas próbuję z niekpkiem, ale do tej pory służył on do gryzienia, przy okazji coś z niego poleciało, mały ma 6m-cy.Na nocnik przyjdzie pora, natomiast zawsze można go kupić wcześniej, może dziecie potraktuje go jako zabawkę na początku (posadzi misia, zrobi garaż dla autka), będzie się z nim oswajał i może któregoś dnia nas zaskoczy jak Jadzia :D (gratulejszon from Jadzia :D ) Różnie dzieci łapią niektóre rzeczy.

  4. kruszyzna pisze:

    @ashja
    Pierwsze podejście nocnikowe zaliczyłam, jak mała miała niecałe półtora roku. Wtedy nie ganiała bez pieluchy, tylko pilnowałam, żeby siadała na nocniczek po każdej drzemce i po nocy. Na noc oczywiście pampers, dzieci długo jeszcze leją w nocy bez kontroli.
    Potem to zarzuciłam. Może i szkoda, bo wtedy nocnik był świetną zabawką i w ogóle nie miała oporów, żeby na niego siadać. Podobała jej się melodyjka i te sprawy. Z drugiej strony po co niby miałabym się pałować przez rok, skoro to samo osiągnęło się rok później i o wiele krócej?
    Stwierdzam, że przyuczanie ponaddwuletniego dziecka do nocnika grzechem nie jest. Nie ma się co stresować, że połowa podwórka lata już w samych majtach. Każdy ma swoje tempo i trzeba po prostu wstrzelić się w TEN moment.
    Też znam rodziców, którzy wysadzają kilkumiesięczne dzieci. Jeśli nie jest to dla malucha traumą, to szczęść im, Panie Boże. Ja nie widzę sensu, ale każdy może do tego podchodzić inaczej.

  5. ashja pisze:

    Zastanawiam się jeszcze czy tak małe dziecko nie wpada do tego nocnika pupą. Chyba raczej są one przystosowane dla troszkę większych dzieci…

  6. kruszyzna pisze:

    Wszystko zależy od wielkości nocnika. Są mniejsze i większe, widziałam w sklepie. Po mojej Jadzi widzę, że w odpowiednim wieku są jednak tyłki dwuletnie. Wcześniej faktycznie może być problem :)

  7. Dag pisze:

    Rozumiem doskonale Twoją dumę – u mnie co prawda jeszcze nie tak dobrze w kwestii nocnikowania, ale mamy już jeden mały sukces na koncie. Miało to miejsce w tamtym tygodniu – gdy się zorientowałam, że mój 2-latek będzie zaraz robił kupę, szybko ściągnęłam mu pieluchę i powiedziłam żeby usiadł na nocnik. Usiadł, ale zaraz wstał. Pomimo to postanowiłam zostawić go sam na sam w łazience z nocnikiem :-) I udało się w koncu usiadł na nocnik i zrobił co miał zrobić – pękałam z dumy :-) ))

    P.S. Napewno skorzystam z Twoich rad, gdyż dopiero zaczynamy tą przygodę :D

  8. niunia pisze:

    Ja zaczęłam sadzać małą na nocniczek jak tylko zaczęła siadać jak skończyła 11 mc pożegnaliśmy się z pieluszką na dobre pomogły nam w tym upały małej spodobało się bieganie w majtusiach i już nie chce pieluszki, zakładam jej tylko na noc tak na wszelki wypadek a i tak zawsze pampers jest suchy, w dzień śpi bez. Nawet jak wychodzimy na spacerek i w tym czasie dużo pije to zawsze wytrzymuje aż wrócimy do domku i posadzę ją na nocniczek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>