Żarcie już omówiłyśmy, pora na płyny. Chyba każda z nas zauważy zależność, że im cieplej, tym płyny stają się istotniejsze. Kobieta w ciąży powinna dużo pić. No, tylko bez takich skojarzeń! Pić mówię, nie chlać :)

Czemuż to, ach czemuż powinna? Po pierwsze dlatego, że jak każdy śmiertelnik w upale traci sporą ilość płynów i ciąża nie zmienia tu niczego. Normalne więc, że trzeba je uzupełniać. Po drugie to, ile w siebie wlewamy, ma pośredni wpływ na ilość wód płodowych. A to już jest bardzo ważne. Jedną z najczęstszych przyczyn zbyt małej ilości wód płodowych jest to, że kobieta zbyt mało pije. Mała ilość wód płodowych jest niestety dla dziecka niekorzystna, a w skrajnych przypadkach bardzo niebezpieczna. Nie straszę, leżę już trzy tygodnie na patologii, to się napatrzyłam. Dlatego pijta, kobity, co najmniej te dwa litry dziennie.

To co pić w takim razie? Zacznijmy od tego, czego nie pić. Alkohol odpada. Jestem w tej kwestii przykładem ortodoksyjnego betonu i nikt mnie nie przekona, że małe piwko można sobie strzelić. Żadne piwko. Ani kropelki alkoholu w ciąży. Nie udowodniono szkodliwego wpływu umiarkowanej ilości alkoholu na płód (pomijamy w trupa zalane matki, które rodzą nieprzytomne), ale nie dlatego, że takiego wpływu nie ma, tylko dlatego, że nie prowadzi się badań na ciężarnych. Bezpieczniej jest przyjąć, że szkodzi KAŻDA ilość alkoholu. Tak jak nie podałabyś noworodkowi w butelce piwa, tak nie podawaj go w jego życiu płodowym.

Darujmy też sobie napoje energetyzujące. Nie znamy wpływu na płód, ale ilości kofeiny we wszelkiego rodzaju redbullach potrafią, hmm, wzbudzać szacunek.

Napoje typu light i zero też są na cenzurowanym. Mea maxima culpa – żłopałam colę zero li colę light spuszczając zasłonę milczenia na tony aspartamu, które mogą mieć niekorzystny wpływ na młodego człowieka. Odstawiłam. Dzieci mam zdrowiuteńkie, ale postanowiłam nie wystawiać ich organizmów na takie ryzyko. Jakoś przeżyję.

Dobrze by było – choć zabronione to nie  jest – gdybyśmy się wstrzymały od napojów gazowanych. Szkodzić – nie zaszkodzą, ale po prostu bardzo tuczą z racji szalonych ilości cukru. Jeśli uważamy na kilogramy, to lemoniadki i inne sprajty temu nie sprzyjają.

Warto również ograniczyć kawę. Jedna mała czarna dziennie z pewnością nie zaszkodzi, ale jeśli ktoś już pije pięć czy sześć, to umówmy się, że to za dużo. Poza tym kawa wypłukuje z organizmu magnez i potas, a podczas ciąży składniki te są bardzo potrzebne organizmowi. Bronią macicę przed przedwczesnymi skurczami. Nie bez powodu dostaję w szpitalu kroplówki z magnezem.

Ostrożnie z herbatkami ziołowymi. Fajnie, że są, ale wszystko powinno zamykać się w rozsądnych granicach. Potwierdzam informacje na temat malin – maliny działają skurczogennie. Zwłaszcza napar z liści.

Świetnie, to co można pić bez żadnych ograniczeń? Wodę oczywiście. Niegazowaną i gazowaną. Gazowana nie szkodzi, ale jeśli cierpimy na wzdęcia, to ona tych wzdęć nie osłabi. W każdym razie na płód absolutnie żadnego wpływu bąbelki nie mają.

Soczki wskazane też. Zwłaszcza warzywne, czyli takie, których ja akurat nie znoszę. Robiłam kilka podejść i wiem to na pewno. Soczki warzywne i ja nie chodzimy tymi samymi drogami. Natomiast owocowe – w to mi graj. Niestety trzeba z nimi uważać, bo wbrew zapewnieniom producentów zawierają spore ilości cukru.

Okazuje się też, że wskazane jest to, co kruszyny lubią najbardziej, czyli wszelkie pochodne mleka. Kefiry, jogurty, maślanki i tego typu sprawy żłopać mogę hektolitrami, dostarczając sobie jednocześnie odpowiednią ilość wapnia.

Trzymam się tego i jakoś żyję. Powoli dobiega koniec mojego pobytu na patologii. Jest realna szansa, że wypuszczą mnie na początku przyszłego tygodnia (jupi!). Poprzysięgłam sobie, że następnym razem wrócę tu dopiero na poród. Z donoszoną ciążą :)

Tagi:  
Share →

9 komentarzy do No to chlup, czyli co pije kobieta w ciąży

  1. ania pisze:

    Wiadomo, że herbata czarna także powinna być ograniczona, ale miałam problem z zieloną, słyszałam różne opinie, piłam jej sporo, jedna melisa dziennie i rumianek też nie zaszkodzą, na szczęście coraz więcj soków jest jako 100%, bez dodatku cukru i dobrze :) Ja mleko także piłam litrami, maślanki, kefirki i serek żółty, dziecię na alergię na białko krowie i już 6,5m-ca jestem bez nabiału, tęsknię :) Za warzywnymi sokami także nie przepadam, ale pomidorowy bardzo mi smakował i Tymbark Vega warzywny łagodny i śródziemnomorski np. jako dodatek do kanapki, zamiast herbaty w pracy.

  2. Szajajaba pisze:

    Donoszę najuprzejmiej, że spokojnie z ziołówek można chlać żurawinkę :) Wyraźne zalecenie mego szacownego pana gina, pić i zapobiegawczo, i leczniczo – jak wiadomo, ciąża lubi mieć różne moczowe problemy, a żurawina pomaga.

  3. tafranca pisze:

    Piję wodę lekko gazowaną z plasterkiem cytrynki, czerwona herbatkę (puerh, ale nie za dużo), kawkę zbożową – anatol albo inka…za sok z warzyw dałabym się pokroić – tutaj nie ma…i już planuję, że jak tylko dojadę do domu na wakacje – to sokowirówka w ruch: świeży sok z buraczków i jabłka, z marchewki i selerka pycha…no i pójdę na żurawiny…
    Co do wzdęć – ciężko stwierdzić – brzuch mam wzdęty cały czas ;-) ))))))))))))))))) i to się pogłębia ;-) ))))))))))))))))))))))))))))

  4. Oj, piłam i zwykłą herbatę, i kawę (no, może nie 6 dziennie, ale jedna albo dwie były na tapecie), napoje gazowane (wprawdzie najczęściej wodę, ale zdarzały się przeróżne cole, etc.), kilka razy zdarzyło mi się pić Karmi (takie piwo, nie piwo, ale ochota była taka, że gotowa byłam zabić), a dwa razy nawet piwo (sztuk jedno) żłopałam. Oczywiście nie upijałam się do nieprzytomności, nie paliłam (jedynie biernie), nie odżywiałam się BARDZO niezdrowo, ale też nie uważałam specjalnie na to, co jem czy piję. Moje dziecię jest zdrowe nad wyraz, nieuczulone na nic, dobrze się rozwija. I nie żałuję tych dwóch piw, choć globalnie jestem przeciwniczką picia alkoholu w ciąży.

  5. Szajajaba pisze:

    Tafranca, pocieszę cię może – problemy brzuszne skończyły mi się po 3 miesiącu :) Do tego czasu co zjadłam, to odczuwałam niestrawność, było to tak permanentne, że w pewnym momencie przestałam zauważać :D
    Aha, prócz żurawiny piłam czasem herbatę malinową (nie lubię zwykłej), codziennie 1 kawa-nie kawa 3in1 ;) , Nestea brzoskwiniową, miałam fazę na coca-colę – i kilka razy uratowała mój żołądek ;) no i wodę mineralną piłam.

  6. tafranca pisze:

    Hej, mój brzuszny problem polega głównie na tym, że dzisiaj, kiedy założyłam koszulkę przy ciele a nie luźną tunikę ustąpiono mi miejsca w autobusie. A to dopiero 15 tydzień!!!!I raczej nie jestem wzdęta ;-) Talia znikła już zupełnie, mam pręgę aż miło i generalnie wyglądam jak w 5tym miesiącu!!!
    Coca-coli zero/light czasem nie mogę się oprzeć…będzie ze 5 puszek do tej pory ;-)
    Ale ze względu na niemożebne upały głownie woda i tonami arbuz zimny z lodówki ;-)

  7. natii pisze:

    Halo:) ja piję dużo wody min nie gazowanej, do tego kawcia zbożowa, mleko z płatkami no i herbatki owocowe z miodkiem. czasami soki owocowe z hortexu bez cukru, no i pomidorowe. Jestem w 27 tygodniu. Do tej pory nie wypiłam jeszcze ani łyka czegokolwiek co miało by jakieś %. nie piję też napojów słodzonych, gazowanych, typu light czy z kofeiną. przed ciążą też nie piłam więc luz:) Pozdrawiam wszystkie Ciężaróweczki!

  8. Ola0203 pisze:

    Ja z uwagi na cukrzycę ciążową piję litrami wodę mineralną, której wcześniej nie znosiłam. Butelka starcza mi od 8 do 20. Piję non stop, szklanka pusta stać nie może.

  9. kamisia pisze:

    jak byłam w ciąży to kolezanki mówiły bym wody gaziwanej nie piła, bo szkodzi. Zapytałam lekarza-pozwlił. Córa urodziła sie dorodna i zdrowa. a po ciąży polubiłam niegazowaną, której nie znosiłam i piję ja do tej pory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>