Opuchlizna i żylaki, czyli wątpliwe atrakcje ciąży
A lato było piękne tego roku… Piękne to ono, kuźwa, jest nadal, tylko jak na mój gust deczko za ciepłe. Innymi słowy w temperaturze +36 stopni czuję się tak jak niedźwiedź polarny w saunie. Są tacy, którym ekstremalne temperatury i trawniki koloru jajecznicy nie przeszkadzają, ale ja jestem zwierzę północne.
Ad rem. Gorąco, a ja od gorąca puchnę. Palce u rąk przypominają więc ostatnią paróweczkę hrabiego Barry Kenta (czy jak go się tam pisało), a ze stopami wcale piękniej nie jest. Do tego wszystkiego doszło coś, co wyczuwałam, że nie da się tego ominąć, ale skala zjawiska i tak mnie zaskoczyła. Żylaki.
Tak, tak, przychodzi taki czas w życiu kobiety, kiedy stwierdza, że spódniczki mini może już tylko opchnąć na Allegro, a zostaje jedynie maksi (nie powiem, lubię bardzo). Na lewym podudziu (lewa noga jest jakoś uprzywilejowana w tej materii) zebrała się bowiem piękna, wypukła i sina kolekcja powykręcanych niemożebnie naczyń krwionośnych. Żeby było jasne – żylaki miałam i przed ciążą (ach, te geny…), ale na tyle niewielkie, że można było zapomnieć o ich istnieniu i co najwyżej nie nosić opalizujących rajstop. Teraz to jest po prostu masakra. Nie tylko je WIDAĆ, ale i CZUĆ. Czucie objawia się nieznośnym pieczeniem i bólem. Mam wrażenie, jakby moje nogi dźwigały trzysta kilo żywej wagi. Zajmowanie pozycji stojącej dłużej niż kilka minut owocuje nieznośnym pulsowaniem i potrzebą zmiany pozycji na horyzontalną.
Ten przydługi wstęp był po to, żeby napisać, że korzystam z dwóch kremów na spuchnięte nogi przeznaczonych dla kobiet w ciąży. Jak w reklamie jedną nogę smarowałam jednym kremem, drugą drugim i porównywałam efekty, a następnie zamieniałam nogi i powtarzałam procedurę.
Jeden to Chłodzący krem na opuchnięte i zmęczone nogi firmy Dax Cosmetics z serii Perfecta mama.
Producent pisze o nim, że „natychmiast zapewnia ulgę ciężkim nogom, wzmacnia naczynia krwionośne oraz poprawia wygląd nóg”. Zawiera arnikę górską i mentol.
Drugi krem to Mustela z serii Maternite 9 Mois o nazwie Bien-Etre Instantane Jambes.
I jak się sprawują? Oba wchłaniają się bardzo dobrze i nie zostawiają na skórze nieznośnej warstwy (jak to czasem bywa przy balsamach na przykład).
Oba dają uczucie chłodzenia. Mam wrażenie, że Mustela chłodzi bardziej a uczucie utrzymuje się dłużej. W obu przypadkach jest ono jednak stosunkowo krótkotrwałe i człowiek czuje potrzebę nanoszenia kremu nie dwa razy dziennie, jak przykazuje producent, a dwadzieścia. Być może nie bez znaczenia jest tutaj durnowata pogoda i w +22 stopniach Celsjusza chłodzenie byłoby intensywniejsze.
Jeśli zmniejszają opuchliznę, to minimalnie. I jeden, i drugi. Nie ma co liczyć na to, że nawet przy regularnej aplikacji będziemy miały nóżki jak sarenki (takie zgrabne, nie takie owłosione). Generalnie uczucie lekkości zasadza się na tym chłodzeniu, nie zaś na zmniejszaniu obwodu w kostce.
Różnią się zapachem. Mustela pachnie świeżo i lekko mentolowo (ale leciutko), natomiast Dax wali mentolem na prawo i lewo. To jego wada, bo praktycznie pacyfikuje wszystkie inne zapachy. Z powodzeniem można go stosować jako odświeżacz powietrza w tubce.
Żaden nie radzi sobie z żylakami. Zapewnienia o wzmacnianiu naczyń krwionośnych można potraktować cudzysłowem. Nie oczekiwałam cudów oczywiście, ale nic się nie zmienia. Żylaki bolą jak bolały i nie zmniejszają się, a wręcz przeciwnie. Nie stwierdzam też poprawy wyglądu nóg. Przy opuchliźnie są lekko zaczerwienione i usiane białawymi plamkami (zwłaszcza od stopy do połowy łydki) i to się nie zmienia po aplikacji.
Trzeba jednak przyznać, że producenci kremów na opuchnięte nogi dla kobiet w ciąży mają ciężki orzech do zgryzienia. Jak tu wyprodukować coś, co spowoduje zwężenie naczyń krwionośnych u matki, nie czyniąc tego jednocześnie u płodu? Z tego powodu ciężarne powinny np. wystrzegać się brania rutinoscorbinu. Rutyna zwęża naczynia i u matki, i u dziecka, a w przypadku dziecka wcale nie jest to wskazane.
Czy mogę polecić oba kremy? Mogę. Bo coś tam jednak robią, tyle że bardziej spektakularne efekty zaobserwują kobiety, u których stan nóg nie jest taki, hmm, zaawansowany niszczycielsko jak u mnie. Jeśli nogi po prostu bolą i są zmęczone po całym dniu, to oba specyfiki są jak znalazł. Jeśli oczekujemy leczenia, to niestety nie tędy droga.
Tylko, kurde, którędy?

Łykałam lek o egzotycznej nazwie Cyklo3fort http://lu-lek.pl/produkt/0225079507.html
Czy pomagał – nie wiem, spuchnięta byłam od połowy maja do końca sierpnia. Możliwe, że bez niego byłabym spuchnięta bardziej.
Kruszyna, na zylaki to nie pomoze juz nic – sa i mozesz je troche zmniejszyc, ale zniknac to one nie znikna, chyba, ze podziala skalpel…mnie bola mniej po smarowaniu Venescinem…a na opuchniecie najlepiej robi zimny prysznic (lodowaty na lydki tylko), pozycia horyzontalna – i koniecznie specjalistyczne rajtuzki odpowiednio dobrane…moga byc kolanowki, ucisk bowiem musi odbywac sie na wysokosci lydki. Dlaczego naciskam na specjalistyczne i dobrze dobrane? Bo kolanowki antyzylakowe kupowane na straganie najpewniej zrobia wiecej szkody niz pozytku. Dobrze dobrane antyzylakowe kolanowki/rajtuzy potrafia zdzialac cuda…i wiem, ze w upal ich zakladanie to koszmar, ale wystarczy rano godzinka zaraz po przepudzeniu kiedy noga jest najmniej spuchnieta…moze nie tyle wystarczy, ale zrobi dobrze…
Najlepszy krem chlodzaco-p/bolowy to zel Dip rilif , ale pewnie bedzie w ciazy niedozwolony…
Poza tym: lacze sie z Toba w bolu…nogi na zyrandol!
Bardzo współczuję i Tobie i sobie i wielu innym kobietom które mają takie pamiątki po ciąży
Ja mam do tej pory sporą kolekcję kremów do stóp i nóg które chłodzą, zmniejszają opuchliznę itd. ale nawet w umiarkowanej temperaturze 20 stopni w lecie tamtego roku (przed samym porodem) kremy niewiele dawały. Ja żylaków nie mam za to całe moje nogi (dosłownie CAŁE) pokryte mam pajączkami. Oczywiście, tez miałam z tym kłopoty przed ciążą i lekarze ostrzegali mnie że po porodzie bedzie masakra ale nie spodziewałam sie czegoś takiego. Teraz juz tylko pozostała mi skleroterapia 
Ja polecam dużo leżeć z nogami uniesionymi do góry. Pamietam ze moczyłam tez stopy w chłodnej wodzie.
Oby dotrwać jakoś do końca. Pozdrawiam
Mój gin kazał smarować nogi liotonem 1000 2-3 razy dziennie, było to pod koniec ciąży, na początku dawało to efekty, ale później już nic nie pomagało, trafiłam z tym do szpitala i urodziłam przedwcześnie, bo zaczęło się zatrucie ciążowe. Smarowałam też w pracy nogi żelem chłodzącym, ulga też na krótko. Nogi na żyrandol, jak napisała trafanca
I jeśli chodzi o przeciwżylakowe rajstopy, to są takie produkowane typowo dla ciężarnych, lub ew. w aptece można dostać o różnym stopniu ucisku. Współczuję, najgorsze dolegliwości są w gorące dni, cóż lato w końcu minie. Mi puchły nogi w listopadzie, z resztą ręce i później też twarz. Wyglądałam jak monstrum.
Lioton 1000 polecały też w szpitalu położne. Na razie nie kupiłam
Zrobiło się chłodniej i opuchlizna wyraźnie zmalała.
Odkryłam stronę „dzieciowo” niedawno, a szkoda bo zaczął się już u mnie 37 tydzień i wiele rad i artykułów mogło mi się przydać wcześniej. Nie zmienia to jednak faktu, że stronką jestem zachwycona i codziennie czytanie umila mi okres oczekiwania na WIELKI DZIEŃ
Co do „pięknego lata” w tym roku, to łączę się z Tobą kruszyno i pewnie wieloma innymi ciężarówkami w bólu…temperatura powyżej 30 stopni to dla mnie masakra, ta powyżej 25 też ale taką da się jeszcze przeżyć.
Te kilka tygodni upałów to był mój najgorszy okres ciąży, którą ogólnie znosiłam rewelacyjnie.
Żylaków na szczęście nie mam, mam bardziej widoczne naczynka krwionośne i straszną opuchliznę. Głównie stóp, nóg i dłoni.
Również używałam tego kremu z DAX i w pełni zgadzam się z Twoją opinią. Chłodzenie i ulga są, ok.15 min. Zapach za bardzo mentolowy. Za to cena dość niska.