Szpitalna Copacabana
Mam coś wspólnego z lokomotywą Tuwima. Już ledwo sapię, już ledwo zipię. Wszelkie kasandryczne wizje lata z temperaturą oscylującą wokół +13 stopni można sobie, brzydko mówiąc, wsadzić. Za oknami ponad 30 stopni, a w szpitalnych korytarzach wcale nie chłodniej. Copacabana lub Costa del Sol (czy jak to zwał), może się schować. Wszystkie pacjentki łącznie ze mną epatują golizną i prezentują swe brzuchate wdzięki na trasie sala-kibelek. Zaprawdę powiadam wam, nie da się wytrzymać w czymś więcej niż skąpej koszulce ledwie skrywającej kwintesencję kobiecości. Dowodem na to, że mi przygrzało, są pierdoły, które tu wypisuję.
Puff, jak gorąco, uff, jak gorąco. Jutro na porannym obchodzie lekarskim czeka mnie chwila prawdy. Zapadnie decyzja, czy można mój żeński trójpak odesłać do domu bez ryzyka, że za trzy dni stanę znowu w progach tej szacownej placówki z wielkim torbiszczem, z którego oprócz klapek pod prysznic wystaje domowy wentylator. Wszyscy mnie co prawda witają z otwartymi ramionami (niesamowite, jak człowiek potrafi się przywiązać do służby zdrowia i vice versa), ale wolałabym te uprzejmości zachować na poród w terminie. Będzie mi przyjemniej, jeśli ogarną mnie taką skumulowaną falą. Za częsty gość, nawet miły, też może się przejeść.
A propos jeść, to zaraz wjedzie obiadek. Przyjmujemy ze współspaczkami zakłady i w rankingach zwycięża kotlecik mielony. Pyszny jak zawsze.
No, jeśli więc dobrze pójdzie, od jutra będę nadawać spoza szpitalnych murów. Czego sobie niniejszym życzę.
Trzymam kciuki za powrót do domu i gorąco, w te gorąco pozdrawiam:)
Tola
to kiedy ty w koncu rodzisz?
36. tc kończy się 4 września. Po tym czasie ciąża bliźniacza uznawana jest za donoszoną. Życzę więc sobie urodzić po tej dacie. I tak będzie, kurde, innej opcji nie ma!
I tego sie trzymaj, Panienki urodza sie pod znakiem Panny, elegancko donoszone!!! a kiedy do domku?
Daj spokój, kobieto, to pytanie wyprowadza mnie z nerw
Dziś się dowiem, tylko szef wszystkich szefów poszedł do pilnej cesarki, w związku z czym wszystko się odwleka, co u mnie owocuje lazeniem po ścianach. Jedno jest pewne – wyniki badań są wreszcie ok, co rokuje lepiej niż dobrze. Siedzę tu już prawie cztery tygodnie i mam dosyć.
ok to sciskam kciukasy nawet u nog
wnosze z tego, ze skurcze tez ustaly, szyja na beton i panny w dobrej formir…4 tygodnie? O kurcze, czas jednak pedzi!!!! Mnostwo pozytywnych fluidkow posylam
kruszyznooooooo, do wrzesnia juz tak niedalekooo! rach ciach i bedziesz obrabiac dwa male skrzaty:) i pewnie pojdziemy (dzieciowi fani;) troche w odstawke, ale chyba jakos przezyjemy! niech sie pozytywnie dzieje! duuuuuuuuzo zdrowka!
Stanę na rzęsach, żeby odstawki nie było, tym bardziej, że zaleje mnie fala nowych doświadczeń. Ale co będzie, zobaczymy