Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Rozwój dziecka w drugim miesiącu życia

wt, 27 lip 2010 · Opublikowane w ABC rodzica-debiutanta

Jeśli komuś egzystencja z noworodkiem w domu mogła się wydać nudnawa – bo trafił na wyjątkowy egzemplarz niekolkujący, niepłaczący, niemarudzący itp. – to teraz zaczyna się wreszcie coś dziać. Na dobrą sprawę dziecko w drugim miesiącu życia zmienia się nie do poznania w porównaniu do swojego własnego noworodkowego pierwowzoru. We wszystkich dziedzinach życia, od wyglądu zaczynając.

Noworodki właściwie wszystkie są do siebie podobne. Trochę się na tym położnictwie maluchów naoglądałam. Takie same oczy (zamknięte, bo cały czas spały), takie same główki, takie same łapki wystające z za dużych kaftaników, takie same (szpitalne) beciki. Jasne, że każde z dzieci miało jakieś cechy indywidualne, ale dopiero w późniejszym etapie dzieci zaczynają naprawdę różnić się między sobą.

Zresztą z początkiem drugiego miesiąca życia uroczyście żegnamy etap noworodka i przechodzimy do kolejnego levelu, czyli do niemowlęcia. Tak się jakoś przyjęło.

Co też nowego w rozwoju dziecka w drugim miesiącu życia?

Wyraźnie ładnieje, bo znikają pamiątki z podróży przez kanał rodny. Siniaki, naczyniaki, opuchlizna i tego typu sprawy. Zmienia się także kształt samej główki, jeśli ta po porodzie była nieco wydłużona (co jest zupełnie normalne).

Jeśli się je położy na brzuszku, to potrafi unieść główkę pod kątem 45 stopni.

Podąża wzrokiem za przedmiotem przesuwanym przed oczyma (pamiętamy, że dziecko ciągle jeszcze jest krótkowidzem i wyraźnie widzi dopiero z odległości 20-30 cm), a jeśli trzeba, to odwróci główkę na bok, żeby nie stracić go z oczu.

Ojciec znajduje się wystarczająco blisko, żeby nie stracić go z oczu. Można wodzić wzrokiem za twarzą. Widać to megaskupienie :) Na tym etapie dzieci są zafascynowane twarzami.

Ruchy rąk i nóg będą bardziej skoordynowane i może się okazać, że rękawiczki-niedrapki przestaną być niezbędne, jeśli się ich do tej pory używało.

Zaczyna się ŚWIADOMIE uśmiechać.

Na początku drugiego miesiąca dość nieśmiało…

A pod koniec już pełną gębą.

Ulubioną zabawką i właściwie pierwszą, co tu kryć, stają się własne rączki.

Młode zaczyna również gurzyć czy też gruchać, różnie się to nazywa. Nie jest to jeszcze gaworzenie, bo na nie przyjdzie czas znacznie później, ale z rozradowanego pycha dochodzić zaczyna coś w rodzaju „ghhhhhh….”

Bywa, że niektórzy w tym wieku ujawniają preferencje polityczne. I chyba słusznie się mówi, że poglądy rodziców przechodzą w genach na ich potomstwo.

Podpowiedź: zwróćcie uwagę na rączkę :-)

W każdym razie teraz zaczyna się dziać. Z potomkiem można sobie normalnie pogadać czy raczej pogruchać. To fantastyczny widok, kiedy rozanielony dorosły wydaje dziwaczne dźwięki w stronę wniebowziętego tym czynem niemowlaka.

Dobrze jest kłaść dziecko codziennie na brzuszek i pozwolić mu w tej pozycji poleżeć. Oczywiście będzie protest, bo najprawdopodobniej nie polubi tego ćwiczenia. Nic dziwnego. Gdyby to nasza głowa stanowiła 1/4 długości ciała, to czy byłoby nam łatwo? Ale ćwiczyć trzeba, żeby wzmacniały się mięśnie karku. Kiedy młode się zmęczy, odpuszczamy i za jakiś czas powtarzamy procedurę.

Zdarza się czasami, że dziecko już na tym etapie potrafi się przewrócić z brzuszka na plecy. Ale jeśli się nie przewraca, nie robimy paniki. Moje wcześniej nauczyło się samo siadać (po skończeniu 5 miesięcy) niż przewracać z pleców na brzuch.

No i cały czas pamiętamy, że wszystko, co ośmielam się tu wypisywać, trzeba traktować orientacyjnie. Niektóre dzieci rozwijają się szybciej, inne wolniej i nie ma w tym nic dziwnego. W żadnym wypadku nie należy uznawać, że to, co wyżej nakreśliłam, dziecko umieć POWINNO. Ono MOŻE sobie tak radzić, ale nie MUSI.

Słowa kluczowe: ,

6 odpowiedzi odnośnie posta “Rozwój dziecka w drugim miesiącu życia”

  1. tafranca pisze:

    Kruszyna, to zdjecia Jadzi? Cudne sa!!!

  2. tafranca pisze:

    Slodziak, kurcze, juz niech bedzie styczen, tez chce ;-)

  3. Moje dziecię jakoś tak w 6 tygodniu zaczęło przewracać się z pleców na boki, a za to teraz leci nam 11tydz., a dalej rączek nie odkryło :D a na brzuchu tak nie lubi być, że aż odwróciła się z niego na plecy :lol:

    Jadzisko kochane – nota bene chciałam tak córce na imię dać :)

  4. milenaw pisze:

    Jaka ona fajna ta Jadzia!!! Piękne zdjęcia!
    To jest świetne taaaak obserwować rozwój naszych pociech! I fajnie jest,gdy odkryją rączki,gdy się uśmiechają,gdy są już po prostu silniejsze! Zaczynają gadać! :) ))

  5. Jadzisko, jak widać, było ciemnowłose, ale teraz jest już rasową blondyną :)

A Ty co myślisz?