Dzieciowo mi! Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.

Czy kobieta w ciąży może być sexy?

pon, 23 sie 2010 · Opublikowane w Ciąża i rozwój płodu

Zacznijmy od tego, że organicznie nie znoszę słowa „sexy” czy „seksowna”, dlatego z uporem maniaka będę pisać pociągająca, wzbudzająca pożądanie, interesująca, zgrabna, kobieca, erotycznie inspirująca itp. Wiem, to mniej więcej tak, jakby z Wrocławia do Warszawy jechać przez Szczecin, ale będę twarda. Jedynym skromnym kompromisikiem będzie stosowanie pisowni „seksi”. A jeszcze jak widzę, że ktoś gdzieś tam się wypowiada, że dla „niego ważny jest sex” albo „ma ochotę na sex”, to ręka sama idzie w kierunku kija bejzbolowego i to wcale nie w celach erotycznych.

Tym razem zainsipirowała mnie blipowiczka cloudy, którą obserwuję i która była uprzejma zauważyć, że wbrew temu, co lansuje się ostatnio we wszelkich możliwych magazynach kobiecych (traktujących również o mężatkach, nie tylko o problemach egzystencjalnych singli i o tym, jak szybko się rozwieść), niekoniecznie jest tak, że kobieta może.

Według magazynów kobiecych seksi może być każdy, zawsze i wszędzie i w każdym momencie, niezależnie od tego, czy ma lat 15 czy 105. Liczy się albowiem to, co same o sobie myślimy, i czy to my same uważamy się za pociągające, czy też nie. Jeśli więc się uważamy, to wszyscy naokoło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczynają myśleć o nas to samo, co my o sobie. Na dodatek liczy się przecież młodość ducha a nie metryka, a ta jest od wieku niezależna itp. itd.

Co więcej, kobieta powinna czuć się seksi, bo jeśli się nie czuje, to wyraźnie coś jest z nią nie tak. Pewnie ma zaburzone poczucie własnej wartości. Jeśli nie chodzi o poczucie wartości, to najwidoczniej jest do tyłu ze wszelkimi trendami z modą na czele, odstaje i koniecznie, natychmiast powinna skorygować swoją postawę życiową, albowiem epatowanie seksapilem godne jest i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne.

Nie ma sensu traktować okresu ciąży, tak jakby nic się nie zmieniło i jakby tej ciąży nie było. Nie rozumiem więc, skąd tendencja, żeby do stanu błogosławionego stosować te same wytyczne, co do rzeczywistości nieco mniej niebiosami wspomaganej. Dlaczego niby kobieta w ciąży powinna się czuć pociągająca i samym swym widokiem generująca erekcję u płci przeciwnej, bo jeśli się nie czuje, trzeba ją natychmiast nawrócić?

Wbrew ogólnemu nurtowi uważam zatem, że mam prawo nie czuć się seksi, kiedy wstaję rano i widzę tak opuchnięte własne ręce i nogi, że zginanie palców sprawia mi ból. Kiedy, żeby podnieść się z wyrka, muszę najpierw położyć się na bok, bo normalne wstanie jest niemożliwe. Kiedy przy każdym ruchu bolą mnie kości miednicy, bo brzuch jest już bardzo ciężki i naciska w dół. Kiedy chodzę jak kaczka z racji zmienionego środka ciężkości. Kiedy niezależnie od zajmowanej pozycji boli mnie kręgosłup. Kiedy wstaję w nocy co półtorej godziny i latam do łazienki, żeby opróżnić pęcherz. Kiedy staję na wadze i widzę na liczniku 85 kg. Kiedy wejście na pierwsze piętro wymaga ode mnie dwóch przystanków po drodze. Kiedy mam problem z założeniem butów i ubraniem skarpetek. Ba, majtek też. Kiedy prawie nie mieszczę się w wannie.

Bezczelnie uważam, że mam prawo czuć się bezpłciowa, zupełnie niepociągająca i kompletnie nie mieć ochoty na seks. Sugeruję natomiast, że wszystkie kobiety, które z takim zapałem zapewniają, że KAŻDA ciężarówka może być czy też jest seksi, musi tylko zmienić spojrzenie na siebie, nigdy w ciąży nie były. Albo przeszły ją tak lekko, jakby jej nie było.

Jasne, że ma znaczenie, czy nosisz ładne tuniki i sukienki, czy zasuwasz w rozmemłanych dresach. Ale pewnych oczywistości pominąć się nie da. Nie da się zapomnieć, że się w ciąży jest i czuć się tak, jakby się w niej nie było.

Nie mam zatem najmniejszej ochoty być seksbombą z wielkim brzuchem, nie zależy mi na tym, żeby się podobać i nie zamierzam pracować nad zmianą mojej mocno nieżyciowej postawy. Ponowne zainteresowanie sferą erotyczną zostawiam sobie na czas po porodzie i połogu. Nie zamierzam niczego przyspieszać ani do niczego się zmuszać tylko dlatego, że ktoś z szanownego państwa redaktorstwa babskiego ma taką wizję. Na domiar złego uważam, że jestem najzupełniej normalna. Choć wkurzona. Howgh.

Słowa kluczowe: ,

26 odpowiedzi odnośnie posta “Czy kobieta w ciąży może być sexy?”

  1. aniula pisze:

    uważam, że te czasopisma i artykuły w nich zamieszczone wymuszają na nas przyjmowanie takich postaw i zachowań, a kiedy takie nie jesteśmy wzbudza się w nas może jakieś poczucie winy, bo chyba wydaje nam się, że świat taki właśnie jest, a my jesteśmy odmieńcami. Tak samo czas po porodzie, czyli opisywana wspaniała kobieta matka idealna – zajmuje się dzieckiem, pierze, gotuje………. tysiąc innych obowiązków, nie będę już tego wymieniać, bo chyba każda wie o co chodzi i co zwykle piszą, ma chodzić rumiana, szczęśliwa, uśmięchnięta, NIGDY zmęczona i do tego seksi!! Ja to wszystko pierniczę! :) I śmieję się czasem z tych artykułów!!

  2. Ruda Rybka pisze:

    Uważam tak samo- czytając artykuły dla kobiet w ciąży- sama leżąc z brzuchem wywalonym do góry- miałam wrażenie że są sponsorowane przez firmy produkujące odzież ciążową lub firmy kosmetyczne…
    Z poczatku czułam sie ok, potem, pod koniec było już mi tak trudno że dawałam sobie spokój z makijażem, ubierałam sie zeby było mi wygodnie itd.
    Patrząc na moje zdjęcia z końca ciąży kiedy mąz robił mi je z ukrycia (bo nie pozwalałam) to rzeczywiście- ani nie czułam sie sexy, ani tak nie wyglądałam.

  3. ja takimi artykułami w ogóle się nie przyjmuję.Mam podejrzenie,że na pewno artykuły te sponosorwane są przez przemysł „matczyny” ( kosmetyki, odzież ciążowa, skądinąd zazwyczaj droga)Bez ciąży też:)w pierwszej ciąży wyglądałam ładnie, podobałam się sobie i nie tylko ( nigdy wcześniej i później nie zgarnęłam takiej ilości komplementów,hehe), ale jakoś bardzo pociągająco się nie czułam:)a w drugiej ciąży szybko poczułam się jak spuchnięty mastodont, do tego kuśtykający ( kręgosłup, wrr) i nie do końca sprawny (zakładanie butów, itp).Taak, jestem aseksualna;)!

  4. aniula pisze:

    i ja czułam się jak spuchnięty mastodont, do tego inwalida :D widzisz Kruszyzna, nie jesteś sama :)

  5. Ha ha ha, przypomniałaś mi jak to było niecałe 4 miesiące temu… Zwłaszcza to wstawanie bokiem, toczenie się alias kaczy chód, wreszcie opuchniecia że własnych osobistych nóg nie poznawałam:) Uważam, że seksi to się bywa w ciazy (szczególnie na jej poczatku, kiedy jeszcze nie widać), a nie jest. Ale pewnie są kobiety które są i sie czują całe te piękne 9 miesięcy. W ogóle życie wg magazynów dla kobiet jest tak proste jak autostrada a2, tylko musisz w siebie uwierzyć… Głupota.

  6. to ja trochę prowokacyjnie stwierdzę, że magazyny kobiece takie głupie nie są. Fakt, nie czytam ich i jeśli faktycznie redaktorki upierają się, że do końca 9 miesiąca kobieta ma się czuć sexy i ponętnie to jest to przegięcie z gatunku pobożnych życzeń.
    Ale z drugiej strony: jak wygląda część ‘ciężarówek’? Włosy w strąkach, zero makijażu, na głowie odrosty, całość wbita w jakieś nieforemne dresy, w kolorze szarym najlepiej. Do tego nadmiarowe kilogramy (i nie piszę tu o ciążowych kilogramach, a o tych wynikających z jedzenia za dwóch, albo nawet i za czterech :) ). Takich pań aż za wiele spotykałam w gabinecie czekając na wizytę, takie panie regularnie mijam na ulicy.
    Ponieważ zaliczam się do tych szczęściar które ciąże przechodzą śpiewająco to najprawdopodobniej mam spaczone spojrzenie na te kwestie, ale łeb pofarbowany i odrobina ‘lepszego samopoczucia’ na powiekach ( (c) by Ciri) sprawiały, że czułam się o niebo lepiej :)

  7. Marlenica pisze:

    Wiecie, ja przytyłam tylko 7 kg, więc tyle co brzuch mi urósł, nie miałam opuchlizn, chodziłam całą ciąże na obcasach, byłam gibka, ludzie mnie komplementowali a i tak była dla siebie kaszalotem pierwsza klasa. To kwestia psychiki, i nikt mi nie wmówi że istnieje kobitka w ciąży lub połogu która będzie się przez cały czas czuła seksi fleksi. Trzeba dbać o siebie, nie zapuścić się jak dziki ugór, ale prawo do bycia kaszalotem jest bezapelacyjne. Zresztą ja nie muszę być w ciąży aby mieć dni, podczas których czuje się, delikatnie mówiąc fatalnie ;) Ot co, nasza kobiecość ;)

  8. No proszę, a ja myślałam, że z racji miejsca mojego zamieszkania (głęboka prowincja), po prostu nie nadążam za tymi gazetowo-poradnikowymi trendami ciążowymi, które nakazują prezentować olśniewający uśmiech i zgrabny tyłek w koronkowych majteczkach :-) Jestem w 9 miesiącu ciąży, ważę 87 kg i zdecydowanie nie czuję się ikoną seksu. Koronkowych majtek nie ubieram, bo wrzynają mi się wiadomo gdzie. Kupuję bawełniane gacie, z każdym miesiącem dokładając kolejne X. Nie mogę sobie zrobić pedicure, bo przez ten wielki brzuch nie sięgam do własnych stóp. Z powyższych względów nie depiluję okolic rajskich, bo raju po prostu nie widzę. Z włosami dzieje mi się coś dziwnego i nawet fryzjerka nie jest w stanie ich okiełznać. W przeciwieństwie do pierwszej ciąży, załapałam się na wszystkie chyba możliwe dolegliwości ciążowe, począwszy od pryszczy na klacie i plecach przez pierwsze trzy miesiące aż po hemoroidy. Do tego mam pod opieką aktywnego pięciolatka i rozpoczętą budowę domu.TAK, przyznaję z otwartą przyłbicą – nie mam nic wspólnego z tymi pięknymi paniami z kolorowych gazet, które nawet pod koniec ciąży noszą rozmiar 36!Podobnie jak nie będę miała wiele wspólnego z gazetowymi mamami nowo urodzonych niemowlaczków, całych w bieli i błękicie/różu,które z pogodnymi uśmiechami będą pochylać się nad kołyskami z najnowszych kolekcji mebli dziecięcych :-) I wiecie co? Mam to gdzieś! Jeszcze nadejdzie czas, kiedy mój raj będzie częściej oglądał mąż a nie ginekolog :-)

  9. Wiecie co…jestem po środku jeśli chodzi o opinie na temat bycia seksi w ciąży.
    Oczywiście, że większość magazynów dla kobiet ciężarnych przesadza, siejąc mającą niewiele wspólnego z prawda propagandę, bo zwyczajnie nie może inaczej ze względu na sponsoring.
    Ale trudno się również nie zgodzić, że większość kobiet w ciąży wygląda fatalnie i to wcale nie dla tego, że jest w ciąży…tylko z własnej, nieprzymuszonej winy.
    Większość kobiet w ciąży, które miałam okazje spotkać w swoim życiu, była krótko mówiąc zaniedbana, fatalnie ubrana i wiecznie narzekająca…nie było miejsca na uśmiech, promienność.
    Dlaczego? Bo co? Bo będąc w ciąży to już nie warto o siebie dbać i się podobać.
    Nie rozumiem tego i to potępiam!
    Oczywiście, że w ciąży się tyje…ale żaden lekarz nie potwierdzi, że przybranie 30 kg w ciąży jest zdrowie dla dziecka i matki…
    Ja przytyłam jak na razie 6 kg (37 tydzień), chociaż brzuch mam naprawdę ogromny to każdy mi mówi że wyglądam rewelacyjnie, promiennie i ciąża mi służy. Wcale nie robię codziennie makijażu i często noszę kitkę…ale dbam o siebie i swój wygląd.
    Miewam gorsze dni, słabsze samopoczucie(zwłaszcza w upały), bolą mnie plecy (jestem po poważnej operacji kręgosłupa), od kilku miesięcy noszę buty o rozmiar większe…ale nie chodzę z tłuszczem na głowie, w wyciągniętym dresie narzekając na każdym kroku na mój beznadziejny stan…

  10. A jeżeli chodzi o depilację okolic bikini, to dawno temu wynaleziono coś takiego jak lusterko:) Stajesz sobie w łazience, ustawiasz tak żeby było widać to co trzeba i do dzieła…nic prostszego, a jak masz duże lustro w łaźni to już w ogóle.
    Ja wychodzę z założenia, że jak się chce to się da. Trochę fantazji dziewczyny:)
    Nogi najlepiej mi się goli w pozycji leżącej w wannie, a paznokcie u stóp w pół tureckiej na łóżku:)

  11. @nemi
    Lusterko dużo daje, fakt. Ale pozostaje jeszcze kwestia, ile czasu utrzymasz się na nogach. Bo ja na ten przykład bardzo niewiele i za chwilę muszę gdzieś usiąść, bo po prostu mam ciemne plamy przed oczami. Nie jest to takie proste, oj nie :)

    W ogóle nie chodzi o to, żeby łazić w rozmemłanych workach. Ja też w takich nie łażę, noszę sukienki i tuniki ciążowe i to są ładne rzeczy itp. Ale sprzeciwiam się jakiejś takiej presji przechodzenia przez ciążę śpiewająco i w koronkowych majtkach :) Bo niby dlaczego mam się czuć gorsza?
    To tak jak z karmieniem piersią. Zaszczute dziewczyny uważają, że są gorszymi matkami, bo karmią butelką. Paranoja.
    Dlatego jestem zdania, że warto wrzucić na luz. Dbać o siebie, owszem, ale bez imperatywu wyglądania bosko po samo odejście wód.

    A propos golenia raju – mój gin jest zdania, że w ciąży nie powinno się depilować raju, bo po coś te włoski tam są. Pierwsza bariera obrony przed infekcjami.

  12. nominativa pisze:

    Może.
    Ale nie musi, wbrew lansowanym obecnie teoriom.
    Przypuszczam, że w pierwotnym zamyśle chodziło o to, żeby zdjąć z kobiet ciężarnych przylepioną na stałe etykietkę aseksualnej słonicy, która nie ma prawa z definicji czuć się pociągająco – tylko, jak zwykle, nastąpiło przegięcie w drugą stronę.

  13. Ruda Rybka pisze:

    Chciałam tylko dodac szczęsliwym mamom które przytyły 6-7 kg w ciąży że 30 kg przybranych w ciągu 9 miesięcy nie zawsze oznacza obżeranie się w nieskończoność- ja spuchłam jak bańka a koleżanka miała zatrucie ciążowe którego lekarze nie wykryli (dopiero przed samym porodzie). Owszem, nie odżywiałam sie książkowo (która z nas to robi tak naprawdę?) ale i nie jadłam na śniadanie 4 eklerów :)
    Jeżeli chodzi o tłuste włosy i odrosty to jeżeli dziewczyna chodzi tak na codzień to i w ciązy bedzie tak wyglądać- ja wspomniałam o braku makijażu i wygodnych gaciach pod koniec ciąży gdzie siedziałam w domu ze złamaną stopą.
    Powiem jeszcze jedno- ciuszki ciążowe mogą poprawić samopoczucie przyszłej mamy a co za tym idzie- dowartościować ją w jej własnych oczach- tuniki, zwiewne bluzeczki specjalnie skrojone, wygodne spodnie… Szkoda tylko że ceny zabijają ale to już inna bajka :)

  14. No ja przytyłam 23 kilogramy, byłam opuchnięta, bardzo dużo wody w organizmie, więc do bycia sexi to mi było daleko, bo ledwo się taczałam. Odżywiałam się raczej racjonalnie, na słodycze sobie nie pozwalałam, bo i tak widziałam, że waga coraz większa.
    Do kosmetyczki, fryzjera chadzałam i chadzam regularnie i czułam się zadbana, ale nie sexi.
    Teraz 3 miesiące (prawie) po już wracam do formy i jako młoda mamuśka czuję się sexi:) Tym bardziej, że kilogramów do zrzucenia pozostało mi całe 4 :)

  15. Anonimowy Gall :) pisze:

    @banga

    Przepraszam, ale poplakalam sie ze smiechu :D

    Wydaje mi sie, ze kobieta-w-ciazy tak jak kobieta-nie-w-ciazy raz czuje sie demonem seksu, a raz po prostu demonem. I juz ;)

  16. Anonimowy Gall, rycz sobie na zdrowie:-)Mnie w tej ciąży ratuje tylko poczucie humoru :-)
    Nemi, z lusterkiem próbowałam i, jak mawiają moi uczniowie z zawodówki, ni ch…Łazienkę mam 2 m na 2, w niej prysznic, w którym obijam się o ścianki i na stojąco po prostu nie ma szans na szałową fryzurę „tam” :-)
    A tak w ogóle, to z tym byciem seksownym w czasie ciąży, to nie jest tak, że się nie da, tylko, że jest to po prostu ciut trudniejsze niż zazwyczaj…I fajnie, że tak jak Kruszyzna, ktoś ma odwagę przyznać, wbrew obowiązującym trendom, że to jest ok…Ja tez się staram dbać o siebie, ale do moich najlepszych dni zdecydowanie mi brakuje…

  17. Kruszyzna, ogromnie ciekawie zanalizowałaś sytuację. Ja sama czułam się dziwnie, oglądając kolekcje bielizny HotMilk i zastanawiałam się, czy ze mną jest coś nie tak, bo koronki na cyckach i tyłku zupełnie mnie nie interesowały w ciąży (chciałam po prostu, żeby było przewiewnie i maksymalnie naturalnie, co nie oznacza dla mnie piersi wiszących w niedobranym biustonoszu). Czułam się, jak to świetnie określiła lap, zadbana, ale nie seksi (tudzież sexy, coby utrzymać trend w stylu Glamour). I tak też chyba wyglądałam, bo komplementów zbierałam jak nigdy. Ochotę na pieszczoty raz miałam, raz nie, choć głównie nie miałam, ku niepocieszeniu małża. Bo dla niego stale byłam pociągająca, ale mierziło mnie, kiedy wyrażał się o mnie „seksowna”. Naprawdę doświadczyłam dziwnego pomieszania – czułam wewnątrz, że to czas wyjątkowy, w którym rozkosze cielesne odchodzą na plan dalszy, a wciskano mi, że mam czuć chuć i chuć wzbudzać. Tak właśnie odbierałam rzeczone kolekcje bielizny.

  18. ja przytylam to nieszczesne 19 kg- ale jakos dawalam rade do konca dbac o siebie (chodzilam do pracy do 2 tyg przed terminem), obcinac paznokcie, nog nie musialam depilowac bo mi wloski nie rosly :D , a z goleniem dawalm sobie rade przy pomocy lusterka- a jesli chodzi o rozkosze cielesne- to moglam o tym zapomniec- bo maz odmowil wspolpracy odkad poczul mlodego kota pod skora :)
    i moglam sobie byc seksowna az do bolu, nosic seksowne stringi- palac chucia- i odliczac czas do pologu :)

  19. Mój mąż tez się bał, że zrobi Małej krzywdę:) No ale, że to podobno pieszczoty w końcówce ciązy pomagają, to zawsze warto spróbować. Chociaż do końca nie jestem przekonana o tym czy w ogóle ta substancja znajdująca się w spermie zmiękcza szyjkę, ale mam wrażenie, że nam ciutek pomogło. Może mi na psychikę, bo był zakaz całkowity wcześniej ze względu na przedwczesne skurcze.

    Co do hotmilków- te modelki są najlepsze. Rozmiar 34 z brzuchem doklejonym w photoshopie, udka jak u kurczaczka, rączki mikruski. Ja to miałam udziska i łapy.

  20. A propos zadbania – zrujnowałam się na farbę w odcieniu głęboki fiolet (u mnie pewnie będzie to wersja czarnego z fioletowym połyskiem – i dobrze). Przed pójściem do szpitala, tym ostatecznym, mam zamiar odwiedzić fryzjera, ściąć się, a potem w domu zapodać sobie tenże fiolecik.
    Co nie przeszkadza temu, że nadal czuję się mało pociągająca. Spuchłam tak, że ciężko klepać w klawiaturę, bo nie można odpowiednio zgiąć palców. Nie mieszczę stóp w żadne buty i muszę chodzić w rozkłapcianych klapkach – nie mam wyjścia.
    Przytyłam 15 kilo, czyli nie jest tak źle. Powiedziałam sobie, że nie więcej niż 16, a biorę poprawkę na bliźnięta.
    Kuja mać, niech ktoś mi sprzeda patent na obcięcie paznokci u stóp. Nie sięgam! I pomyśleć, że chciałam je pomalować…

  21. plmagmat pisze:

    W kwestii paznokci, nie ma chyba takiego patentu. Moja osobista siostra w pierwszej ciąży sama sobie wiązała buty w dziewiątym miesiącu, a w drugiej już nie dawała rady, bo brzuch miała większy.
    Ja się świetnie czułam do siódmego miesiąca chyba, a później jak spuchłam, to nie mogłam na siebie patrze w lustrze, miałam spuchnięte ręce, nogi, twarz i całe ciało. Zakładałam bieliznę i robiły mi się bolesne, sinoczerwone odciski, taki początek odleżyn (a nie leżałam). Jak się okazało było to skutkiem PIH-u (nadciśnienia indukowanego ciążą – dla niewtajemniczonych ;) ). Gwarantuję, że nie da się wtedy czuć seksi. Nawet na swoje zdjęcia z końcówki ciąży nie mogę na siebie patrzeć.
    W dresach chodziłam tylko po domu, bo tak wygodniej. Starałam się zawsze by zadbana, w miarę możliwości umalowana, ale nic to nie zmieniło.
    Co kobieta to inne odczucia, więc nie ma co na siłę wtłaczać, że nie czuje się seksi, bo o siebie nie dba!

  22. tafranca pisze:

    o rety. seksi. hmmm. juz duzo jak sie czuje po prostu dobrze. bo wtedy latwiej mi o siebie zadbac. I dbam. ale blagam tylko nie koronki – biustonosze z koronka won – za mocno draznia, gacie z koronka won, stringi won. szczesciem mozna byc seksi w barchanowych gaciach ;-) jak ktos chce i sie czuje na silach, zeby uwodzic…odwiedzilam kosmatyczke, buzie mam sliczna, zrobilam stopki, ale tu uwaga pani odmowila depilacji woskiem twierdzac, ze bol moze spowodowac przedwczesne skurcze ?????????!!!!!!!!!!!!!!!!!! i lepiej sobie odpuscic…a maszynka nie chce…a przypomnialam sobie patent na golenie z lusterkiem (wiekszym), ale w pozycji siedzacej na podlodze (jak np nikogo nie ma w domu)…
    nie nalezy byc rozmzmlana, ale i tez nie dac sie indoktrynowac…jak kolorowych gazet nie kupuje (albo baaardzo zadko)- szkoda kasy i nerwow…i wlasnie ostatnio kupilam „Pania” i wkurzylam sie, ze pierwsze chyba 10 stron to same relkamy…

  23. „i wlasnie ostatnio kupilam „Pania” i wkurzylam sie, ze pierwsze chyba 10 stron to same relkamy…”
    No. A jeszcze jak polecają buty za jedyne 3500 zł, to normalnie mnie trafia :)

  24. Marlenica pisze:

    Ach te nasze głębokie fiolety….nadal Garniera używasz? Bo mnie kusi spróbowanie jakiejś innej firmy ;)

  25. http://www.1001dessous.com/soutien-gorge-allaitement-8553-28.html#

    dla chcącego nic trudnego ;-) ))))))))))))))))))))))))

  26. malaczarna pisze:

    Witam. W pełni popieram dziewczyny, które piszą o różnicy pomiędzy byciu zadbaną, a seksowną w stanie odmiennym. Raczej wierzę w możliwość osiągnięcia pierwszego niż drugiego. Jednak jeśli chodzi o wagę w ciąży, która uniemożliwia pielęgnację to jestem zdania, że bardziej istotne od tego ile się przytyło jest to ile się przed ciążą ważyło. Jestem obecnie w piątym miesiącu i ważę 51kg. Nie wiem o ile jeszcze przytyje ale tfu tfu odpukać itd. Ostatnio siedząc w poczekalni do lekarza usłyszałam rozmowę dwóch pań w ciąży. Jedna przyznała, że warzyła przy pierwszym dziecku 93kg a teraz jest znowu w ciąży i ma już ponad 100. Nikt mi nie powie że to dzidziuś a nawet i ciążowe zachcianki doprowadziły ją do takiego stanu?

A Ty co myślisz?