Najsampierw mały lansik. Wczoraj dzieciowo.pl zanotowało ponad 1000 odwiedzin. Zaczyna być tłoczno :)

No dobra. O depresji poporodowej wiemy chyba wszystkie. To znaczy, że taka istnieje, wiemy, bo nikomu oczywiście nie życzę doświadczenia jej na własnej skórze. Podobno nic przyjemnego. Okazuje się jednak, że jest coś takiego jak depresja ciążowa, która potem może, ale nie musi przerodzić się w tą poporodową.

Niektórzy westchną i stwierdzą, że dopiero teraz zlazłam z drzewa, jeszcze raz odkryłam Amerykę i tego typu sprawy. No tak, jeśli odkrycie jest z tych mocno wtórnych, to pozostaje mi złożyć publiczną samokrytykę za kompletny brak refleksu i na wszelki wypadek porządnie się wybatożyć. Zanim jednak dojdzie do aktu autoagresji kilka słów o tejże depresji właśnie.

Skąd się bierze? Podobno z samotności. Nie znaczy to oczywiście, że dotyczy kobiet w toksycznych związkach, bynajmniej. Rzecz jest w samotności wewnętrznej. Kobieta w ciąży ma wrażenie, że pozostaje przez innych niezrozumiana. Zwłaszcza jeśli ciąża jest zagrożona, stwarza problemy i w ogóle jest tą pierwszą, nie mamy się więc do czego odnieść.  Lub że nieplanowana była. Wewnątrz narasta strach o dziecko, o siebie, o przyszłość, o pracę i o związek (eufemistycznie mówiąc, nie wszyscy mężczyźni to wcielone anioły).

Huśtawka uczuć w ciąży to rzecz najzupełniej naturalna i o żadnej depresji nie świadczy, ale bywa, że niektóre kobiety przeżywają stan okresowego przygnębienia znacznie głębiej. Przypuszcza się, że tych kobiet może być około 15%.

Czym objawia się depresja ciążowa? Czujemy pustkę, smutek (ale nie taki przez piętnaście minut, tylko ciągły), przemęczenie, niepokój nawet o najbardziej bzdurne pierdoły. Tracimy zainteresowanie przyjemnościami, wszystko nam zwisa i powiewa i mamy problemy z koncentracją. Do tego dochodzą zaburzenia snu i jedzenia. Bywa, że taki permanentny stan przygnębienia może wywoływać myśli samobójcze. Na wszystko to nakłada się powszechne przekonanie, że dziecko kocha się zabójczo od samego spojrzenia na dwie kreski w teście ciążowym. Jeśli kobieta nie czuje żadnej bliższej więzi, zaczyna się dodatkowo katować myśleniem, że nie nadaje się na matkę i nie będzie w stanie pokochać swojego dziecka. Większość kobiet dojrzewa do uczucia do dziecka i przywiązanie rodzi się stopniowo, a nie natychmiast, ale weź tu to wytłumacz zdołowanej ciężarówce.

Czy depresję ciążową się leczy? Farmakologicznie nie. No bo czym wyleczymy? Przecież nikt nie będzie w ciąży żarł antydepresantów. Najważniejsze jednak wydają mi się dwie sprawy.

Po pierwsze zdanie sobie sprawy, że w swoich odczuciach nie jest się odosobnionym. Stany przygnębienia w ciąży a nawet depresji w ścisłym sensie odczuwa wiele kobiet. To nic nadzwyczajnego i nie świadczy o jakimś wypaczeniu czy też, co gorsza, o tym, że ktoś się nie zrealizuje w roli matki. W mordę, tak naprawdę z roli matki czy ojca będziemy rozliczeni, jak nasze dzieci będą pełnoletnie. Dopiero wtedy będziemy mogli spojrzeć wstecz i stwierdzić, co zrobiliśmy źle. A zatem uczucie przygnębienia nie jest ewenementem.

Po drugie nie powinno się ze swoimi odczuciami zamykać w sobie. Jasne, że inni nie zrozumieją w stu procentach tego, co usiłujemy im przekazać, bo nie siedzą w naszej własnej skórze, ale rozmowa zawsze dobrze robi. Nie mówiąc już o tym, że mamy możliwość przyjrzeć się naszemu położeniu z innego punktu widzenia. To bardzo cenne, bo strach, jak wiadomo, ma wielkie oczy.

Czasami depresja ciążowa przechodzi w poporodową i wtedy to już, Houston, mamy problem. Nie przechodzi jednak tak sobie, ot, bo przejść postanowiła, tylko jest to skutek nawarstwienia negatywnych emocji, które nie znalazły nigdzie ujścia. Inaczej mówiąc kobieta dusiła w sobie wszystko, katowała się poczuciem winy, strach ją zżerał, a silne przeżycie, jakim jest poród, posłużyło jako katalizator niekontrolowanej reakcji termojądrowej.

Czy istnieje jakaś grupa ryzyka odnośnie depresji ciążowej? Ano istnieje. Co nie znaczy oczywiście, że ktoś, u kogo czynniki ryzyka wystąpią, NA PEWNO będzie taką depresję przeżywał, ale prawdopodobieństwo jest większe. Narażone są szczególnie osoby, które mają bliskich zmagających się z jakąś formą depresji, te, które z powodu komplikacji ciążowych musiały być hospitalizowane, u których ciąża przebiega z problemami lub dziecko rozwija się nie tak, jak przewidują normy (np. ma stwierdzone wady wrodzone).  Narażone są kobiety, których sytuacja finansowa nie jest stabilna i te, których związek z mężczyzną chwieje się w posadach. W końcu te, które bardzo intensywnie przeżywają PMS.

Jak to zwykle bywa z podawanymi objawami, spojrzałam i stwierdziłam, że to, kurde, o mnie :) Tak to już jest, że jak się człowiek naczyta, to potem cierpi na wszystko, odnośnie czego wiedzę pogłębił. Siłą woli wstrzymuję się od udekorowania się depresją ciążową, bo zapewne takiej nie przeżywam. Kamień jednak spadł mi z serca, kiedy dotarło do mnie, że moje odczucia nie są odosobnione. Co więcej, można je uważać za zupełnie normalne. Miło jest widzieć, że jednak wszystko jest w porządku :)

W związku z tym, ciężarówki drogie, uszy do góry! I nie dusić w sobie, bo nie jesteście żeńskim wydaniem gulaszu.

Przy pisaniu notki posiłkowałam się pisemkiem „Blisko zdrowia”, czyli magazynem dla pacjentów leczących się w przychodni, do której łażę.

Tagi:  
Share →

15 komentarzy do Depresja ciążowa, czyli wszystko OK :)

  1. aniula pisze:

    Boże ile ja się napłakałam przez śmiech i naśmiałam przez płacz podczas ciąży. Każda z nas ma hustawkę nastrojów, jedna bardziej, druga mniej. Najważniejsze, gdy coś złego dzieje się z nami, by mieć wsparcie ze strony bliskich i szukać pomocy u specjalistów. Ja uporałam się z depresją po poronieniu w 3 miesiące. Drugą ciążę miałam nerwową, bałam się poronienia, ale cieszyłam się nią, miałam wsparcie męża, który powtarzał mi, że wszystko będzie dobrze, bardzo mnie wspierał. Synek przyszedł na świat miesiąc wcześniej, nie byłam na to zupełnie przygotowana, nie od razu pałałam miłością matyczyną, to przyszło samo w krótkim czasie. Życzę każdej kobiecie radości i spokoju, niezależnie od tego, czy jest w ciąży, czy jest mamą, czy nie, bo dopresja to cholerstwo!

  2. aniula pisze:

    A po zatym Kruszyzna, nie dziw się, że jest tylu odwiedzających dzieciowo, ja sama z niecierpliwością czekam na każdy następny wpis, a jak nie ma to prawie popadam w depresję ;)

  3. kruszyzna pisze:

    Jak babcię kocham, nie dam sobie wydrzeć laptopa na sali operacyjnej i będę nadawać na żywo :D

  4. tafranca pisze:

    KONIECZNIE!!! Kruszyzna life z sali porodowej/poporodowej!!!!Internetowy Hit, Slawa, Oklaski, Czerwony dywan, Orkiestra, Dzieci Sypiace kwatki etc
    Ha, widzialam na youtube filmy z porodow krecone na sali porodowej…

  5. aniula pisze:

    Kruszyzna właśnie na to wszyscy liczą!! :D

  6. Asiek pisze:

    Kruszyzna z czuba i na żywo. To będzie hit :D

  7. malucka pisze:

    To ja o depresji. Przeszłam w ciąży, mi bardzo pomogło zlokalizowanie źródła strachu i podjęcie działań razem z mężem aby problem zmniejszyć. Do tego miałam towarzystwo a dokładnie kolegę do towarzystwa, który po prostu był i nie mogłam się tak rozklejać. Odkurzył, pogadaliśmy o książkach, pouczyliśmy się. Jego obecność bardzo mi pomogła bo jednak męża przez pół dnia nie było a głupie myśli chodziły. Ogromnym bólem było dla mnie to, że nie mogłam się leczyć, i że moją depresją źle wpływam na dziecko. Taka nakręcająca się spirala. U mnie wynikała w dużej mierze z kłopotów zdrowotnych w ciąży objawiających się uporczywymi i bardzo upokarzającymi wymiotami po kilkanaście – kilkadziesiąt wymiotów na dobę. Do tego kłopoty finansowe. Na szczęście nie skończyłam ciąży kończąc życie lecz zaczynając nowe i mimo traumy okołoporodowej nie miałam depresji poporodowej.
    Kruszyna wykazałaś się niewiedzą bo tego nie przeszłaś, bardzo mało jest informacji na ten temat a twoja notka jest bardzo sucha – ale takiej właśnie mi wtedy brakowało więc dziękuję – może komuś jeszcze się przyda. Cieszę się, że nadrobiłaś braki w tak ważnej kwestii.

  8. Karola pisze:

    Łuuu napisane obiecane!!!
    Oby tych odwiedzających było coraz więcej :)

  9. kruszyzna pisze:

    @malucka
    Przecież wyraźnie w notce stoi, że nie przechodziłam depresji ciążowej ani poporodowej a informacje zaczerpnęłam z branżowego (nazwijmy je tak) pisma. Siłą rzeczy są niewystarczające, bo niepoparte własnym doświadczeniem. Jeśli więc możesz dodać coś od siebie, to na pewno będzie to cenny wkład w tę notkę.

    @Asiek
    Powiem do anestezjologa: doktorze, pan puści te kabelki, a potrzyma kamerę :)

  10. Asiek pisze:

    większe wrażenie zrobisz tekstem ‘panie doktorze, gdzie mi pan tu w kadr włazi…’ względnie: ‘czy mógłby pan to powtórzyć? źle się złapało ujęcie’ :D

  11. kruszyzna pisze:

    „względnie: ‘czy mógłby pan to powtórzyć? źle się złapało ujęcie’ :D
    A on na to: To co, mam ciąć jeszcze raz?? :)

  12. Asiek pisze:

    to może przed cięciem: ‘panie doktorze, ale rozumie pan _starannie_ tniemy, bo to nie do powtórek. I miły wyraz twarzy proszę przybrać’ :)

  13. malucka pisze:

    @malucka
    Przecież wyraźnie w notce stoi, że nie przechodziłam depresji ciążowej ani poporodowej a informacje zaczerpnęłam z branżowego (nazwijmy je tak) pisma. Siłą rzeczy są niewystarczające, bo niepoparte własnym doświadczeniem. Jeśli więc możesz dodać coś od siebie, to na pewno będzie to cenny wkład w tę notkę.
    Dokładnie a mimo to napisałaś tak jak wtedy potrzebowałam i stąd moje podziękowanie. Bardzo rzadko porusza się ten temat :(

  14. andergranda pisze:

    Jestem młoda, mam 21 lat, jestem w ciązy pierwszy raz. To już 5ty miesiąc i fizycznie ciążę przechodzę nie zapeszając wspaniale, ale psychicznie, momentami katastrofa. Jestem z moim mężczyzną ponad pół roku (co to tak naprawdę jest) na szczęście znaliśmy sie przed związkiem intensywnie ponad dwa lata:) Jest starszy o rok, młody też. Mam trzech młodszych braci, więc mam oparcie w mamie, która naprawdę wiele ma za sobą. Nasz związek (znów to napiszę) nie zapeszając jest wspaniały. Przyszły tatus interesuje się ciążą, rozmawia z maluszkiem, jak poczuł pierwsze ruchy był wniebowzięty – słowem ideał na przyszłego tatę. Zanim zaczęliśmy być ze sobą, byłam w toksycznym związku, z damskim bokserem, który wykańczał mnie psychicznie. Nie pytajcie, sama nie wiem jak to się stało, że z nim byłam! Na szczęście mój Paweł był rycerzem na białym koniu, moim obrońcą:) Ale do czego dążę – Mieszkam w Szwecji, z dala od rodziny, nie widziałam się z bliskimi ponad 3 miesiące, to bardzo przygnębiające. Ponadto mimo iż od początku ciązy przytyłam 4-5kg, i wyglądam dobrze, to czuje się nieatrakcyjna, a przeciez partner powtarza mi ze jestem wspaniala, sliczna i ze cieszy sie, ze to ja bede mama jego dziecka, bo uwaza ze jestem do tego stworzona. A mimo to, momentami dopada mnie maksymalna depresja związana z tym, ze przez tamtego byłego pajaca, nie mam wielu znajomych, mam dużo złych snów, nie boję się, że moj facet mnie zostawi, ale boje się, że mnie zdradzi, mimo iz mowi, ze nie warto psuc zwiazku w ktorym czuje sie wspaniale, dla jednej glupiej przygody. No i o czym wiecej marzyc, posiadajac takiego faceta? Czasami mam stany lękowe, bezuzasadnienia, byc moze spowodowane tym, ze wszystkim sie martwie… NIe ma problemu, a ja juz sie martwie, co bedzie gdy on juz nadejdzie. Koniec swiata, a przeciez moj dzidzius musi czuc, ze u mamy wszystko w porzadku. Moze jest to tez spowodowane tym, ze nie bylam jeszcze u lekarza, bo nie mialam mozliwosci pojscia, ale juz mam wizyte na 7ego czerwca. Ponadto bylam przyzwyczajona do tego, ze podobalam sie mezczyzna, a teraz kto bedzie adorowal kobiete w ciazy? Tymczasem, laforyndy ktore byly slepe na mojego faceta zanim z nim bylam, nagle gdy z nim jestem i on stabilizuje sobie zycie, to sie odzywaja i zarywaja. Jeeeeju. Niektore kobiety to maja tupet. Ale co. wygadalam sie, a teraz ide jesc bo umre z glodu:) mam nadzieje, ze ten stan jest przejsciowy, przeciez przed ciaza bylam kobieta rzec mozna, najpewniejsza siebie. Tworze wlasna muzyke, ktora spotyka sie z uznaniem, chodzilam do szkoly wojskowej, zawsze moglam liczyc na zainteresowanie ze strony plci przeciwnej, flirciara ze mnie byla co niemiara, a teraz dupa! Nic sie nie dzieje, do tego moj mezczyzna wraca bardzo zmeczony z pracy i kochamy sie dwa razy na tydzien, a przeciez seks jest baaaaaaardzo satysfakcjonujacy dla nas obojga uwierzcie mi:) mozna moje poczucie atrakcyjnosci spadlo mi przez to ze tak rzadko sie kochamy? Nie wiem, wiem, ze Kocham tego ojego Pawla nad zycie i ciesze sie ze jest taki wspanialy:) i w zupelnosci go rozumiem, ze po ciezkiej pracy nie ma sily. Duzo rozmawiamy, on czuje sie z tym zle… No i mi dochodzi poczucie winy, ze wzbudzam w nim poczucie winy. Maslo maslane.

  15. kasimi pisze:

    po przeczytaniu tego artykułu zrozumiałam że depresja ciążowa to również mój problem, kiedy w koło wszyscy szczęśliwi ja jestem ciągle przygnębiona i smutna. Izoluje się od ludzi, nawet od tych najbliższych, nie wychodzę z domu nawet do sklepu bo wstydzę się tego jak wyglądam, w dodatku ciąża nasiliła u mnie trądzik, czuje się gruba i zaniedbana. Wszyscy w koło denerwują mnie swoimi „złotymi radami” których nie cierpie słuchać bo działają na mnie drażniąco. Mam wrażenie że wszyscy mi się przyglądają i oceniają każdy centymetr mojego ciała, cały czas słyszę że napewno dziewczynka będzie bo mi urodę odebrało (badanie usg pokazało że chłopczyk), ciągłe uwagi w stylu ale cię wysypało, idź się przypudruj. Nie mogę tego znieść już. Wstydzę się siebie przez to wszystko, zamknełam się w domu jak w jakieś izolatce, odsuwam się od męża bo nie chce robić z nim wielu rzeczy (np wychodzić gdzieś) on ucieka do kolegów a ja spędzam czas sama co mnie przygnębia coraz bardziej. Unikam seksu bo brzydzę się swojego ciała, nie chce żeby mąż zobaczył jaka jestem teraz obleśna i „zmutowana” przez większą masę ciała. To jest jakiś horror. Kocham moje dziecko z całego serca ale chce żeby to wszystko już się skończyło i chce odzyskać własną tożsamość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>